Eve Macdonald, Kartagina. Nowa historia starożytnego imperium

Kartagina. Nowa historia starożytnego imperium |Recenzja

Eve Macdonald, Kartagina. Nowa historia starożytnego imperium

Rzuciła wyzwanie Rzymowi. Jej genialny wódz, Hannibal przez wiele lat siał postrach w Italii. Chociaż ostatecznie przegrała i została zniszczona to jednak stała się jednym z kulturowych fundamentów naszego świata śródziemnomorskiego…

Eve Macdonald w swojej znakomitej książce ukazuje nam zupełnie inną Kartaginę niż mamy to w naszych wyobrażeniach. Rzymianie bowiem starali się na wszelkie sposoby wymazać jej wielką rolę z historii, na szczęście to im się nie udało…

Kilka słów o autorce

Eve Macdonald jest kanadyjską filolog klasyczną i archeolog, specjalizującą się w antycznej historii społecznej. Ukończyła studia klasyczne na Uniwersytecie Alberty . W ramach studiów podyplomowych MacDonald uzyskała tytuł magistra sztuk pięknych w Instytucie Archeologii UCL , a następnie doktorat z filozofii na Uniwersytecie w Ottawie .

Była wykładowcą na Uniwersytecie Edynburskim w latach 2007–2011, a następnie na Uniwersytecie w Reading od 2012 do 2017 roku. Od 2017 roku jest wykładowcą historii starożytnej na Uniwersytecie w Cardiff. Podczas studiów na Uniwersytecie w Reading opublikowała biografię Hannibala Hannibal: A Hellenistic Life, w której ukazała kartagińskiego wodza jako ważną część kultury hellenistycznej. Poza tym jest także autorką wielu innych pozycji z historii świata starożytnego, m.in. historii piractwa w tamtych czasach.

Jej najnowsza monografia, Kartagina. Nowa historia starożytnego imperium, która w angielskim oryginale ukazała się w 2025 roku jest próbą nowego spojrzenia na to starożytne państwo, bez negatywnych naleciałości na jego temat, stworzonych przez wrogich mu rzymskich historyków. Książka oparta jest na najnowszych odkryciach archeologicznych na temat Kartaginy, dziełach starożytnych historyków, a także współczesnej literaturze naukowej tego zagadnienia. Dzieli się na trzynaście rozdziałów, całość liczy 326 stron.

Nieznane oblicze Kartaginy

Książka uświadamia nam jak wielkimi jesteśmy dłużnikami założycieli Kartaginy, czyli Fenicjan. To od nich bowiem Grecy przejęli alfabet i zmodyfikowali go do swoich potrzeb. Przejmowali od nichtakże i wiele motywów religijnych, jak chociażby znana wszystkim Afrodyta, pierwotnie bogini Astarte.

Sami Kartagińczycy również nie mieli żadnych oporów z przyjmowaniem bogów obcych, jak chociażby greckie Demeter i Kora. Jak pisze autorka: „Mogło to się dziać poprzez indywidualne preferencje  i wierzenia, ale też za sprawą interwencji państwa. Na przykład pod koniec IV wieku p.n.e, kiedy kartagiński wódz oblegał Syrakuzy na Sycylii, jego wojsko splądrowało usytuowane poza murami świątynie Demeter i Kore. Był to jawny akt świętokradztwa, aby więc jakoś boginiom zadośćuczynić, władze Kartaginy oficjalnie przyjęły ich kult.” (s.39).

Religia  Kartagińczyków była typowa dla świata starożytnego: „W ich panteonie figurowały niezliczone bóstwa, wśród których na czele hierarchii stali Baal („Pan”), Hammon oraz jego połowica Tanit, a także bóg wojny Reszef. Ta wielka trójca funkcjonowała na poziomie państwowym; przywoływano ją i wiązano z Kartaginą w aspekcie politycznym i militarnym.

Ważne były też społeczne role tych bóstw jako gwarantów powodzenia i dobrobytu miasta. Zachowana w miejscowości Dougga (Thugga), na południowy zachód od Kartaginy, świątynia Baal Hammona została z czasem poświęcona rzymskiemu Saturnowi. Tanit pojawiała się w świecie fenickim jako jedna z postaci bogini Astarte, tu jednak, w nowym kolonialnym środowisku i w świetle nowych lokalnych doświadczeń zyskała własną osobowość”. (s.38).

Już w najwcześniejszej fazie swojego istnienia Kartagina stała na bardzo wysokim stopniu rozwoju cywilizacyjnego: „Obywatele kartagińscy żyli wówczas w kilkupiętrowych domach, wykonywali typowo miejskie zawody, praktykowali medycynę, produkowali żelazo i stal, uprawiali rolę i żeglowali. Byli rodzicami, rzemieślnikami, uczonymi, prawnikami i muzykami, wodzami, nawigatorami, kapłanami. To nimi stała Kartagina, choć w mieście musieli też bytować ludzie o niższym statusie.” (.s.51).

Jak  dalej pisze autorka, odkryć archeologicznych wynika, że „ najwcześniejsi osadnicy przywieźli z sobą zaawansowane technologie, które potem rozwijano w przemysłowych strefach miasta. U podnóża Byrsy między VIII a V wiekiem p.n.e. kuźnie produkowały wyroby metalowe nie tylko na rynek wewnętrzny, lecz także na eksport, co potwierdza analiza archeometalurgiczna znalezionego tam materiału.

Są tam ślady obróbki żelaza, a poczynając od VII wieku, także stali tyglowej. Nadwyżek towaru było dosyć na handel i budowanie sieci powiązań i w Afryce, i po drugiej stronie Morza Śródziemnego.” (s.48).

Jak wyglądał ustrój Kartaginy?

System rządzenia w Kartaginie jest ciekawy, aczkolwiek istnieje co do niego szereg wątpliwości. Kartagina była republiką, którą rządzili urzędnicy wybierani przez zgromadzenie obywatelskie zwane ‘m.

Niestety, nie wiadomo jak można było stać się członkiem tego zgromadzenia, ani nawet to co czyniło człowieka obywatelem Kartaginy.

Jak pisze o tym autorka: „Na pewno status ten przysługiwał z urodzenia, nie wydaje się jednak, że oboje rodzice musieli mieć obywatelstwo. Za przykład mogą posłużyć dwaj wyżsi oficerowie, walczący pod sztandarem  Hannibala w Italii: pełnoprawni obywatele, choć ich ojcowie przybyli z Syrakuz i tylko matki były rodowitymi Kartaginkami”. (s. 53).

Z odkryć archeologicznych wynika, że głosowania w tym zgromadzeniu odbywały się według dzielnic.

W państwie istniała także instytucja  o nazwie adirim, która była odpowiednikiem rzymskiego senatu. Ustalała ona politykę, decydowała o wypowiedzeniu wojny, zawieraniu pokoju i traktatów międzynarodowych.

Najważniejsi urzędnicy miejscy nazywali się sufetami, byli wybierani po dwóch na roczne kadencje. Byli oni wyłaniani spośród członków adirim i dysponowali władzą równą królewskiej na czas swojego urzędowania. Urzędnicy, będący odpowiednikiem rzymskich prokonsulów zwani byli rab mahanet. Dowództwo armii było oddzielone od władzy cywilnej, wodzowie mogli objąć urzędy cywilne, ale sytuacja odwrotna nie była regułą.

Podczas wojny dowódcy mieli zakrojoną na dużą skalę swobodę działania. Mogli negocjować traktaty z przeciwnikiem, a nawet bić monety. Swoją funkcję otrzymywali na cały okres trwającej armii.  Ponosili jednak także odpowiedzialność za przebieg wojny, za klęskę wymierzano im okrutne kary, jak ukrzyżowanie i wygnanie.

Wnioski końcowe

Największym sukcesem książki Eve Macdonald jest ukazanie Kartaginy z zupełnie nowego punktu widzenia. Znakomicie udało jej się oderwać od dziejów jej zmagań z Rzymem, a także losów jej najsłynniejszego obywatela, czyli wielkiego wodza Hannibala.

Dzięki temu, mogliśmy poznać miasto, w którym krzyżowały się różne kultury i religie oraz które rozwinęło stojącą na wysokim poziomie cywilizację, z której dorobku korzystali Grecy, a potem Rzymie, a za ich pośrednictwem my także. Zachęcam wszystkich do poznania tego nieznanego nam wcześniej oblicza Kartaginy, bo naprawdę warto!


Wydawnictwo Rebis
Ocena recenzenta: 6/6
Konrad Ruzik

Comments are closed.