Kolory PRL ꘡ Recenzja

E. Jałochowska, Kolory PRL. Plakat – Komiks – Film animowany

Jaki PRL był, każdy kto w nim żył widział – chciałoby się sparafrazować klasyczny cytat. Jednak ta epoko, choć dzisiejszej młodzieży znana głównie w odcieniach szarości i z czarno-białych filmów, miała swoje kolory. I było ich całkiem sporo. A wyznaczały je głównie osiągnięcia szeroko pojętej kultury wizualnej.

Pozycja „Kolory PRL”, wydana nakładem wydawnictwa „Muza” jest w sumie pierwszą pozycją tego typu na polskim rynku wydawniczym. I myślę, że choćby z tego tytułu warto się z nią zapoznać. Od razu na początku rekomendacja?

Tak! Bo wydaje mi się, iż z racji swej wyjątkowości publikacja ta jest na pewno warta uwagi. Niestety z recenzenckiej sumienności muszę wspomnieć jej wadach i zaletach.

Z pewnością do tych pierwszych zaliczyć można sam temat, jaki omawia Jałochowska w swej książce. Temat wcześniej tak szczegółowo nie opisywany i nie analizowany. A często omawiany tylko na marginesach poważnych publikacji. „Kolory PRL” należy też na pewno docenić za jej stronę graficzną. I nie mowa tu tylko o okładce, ale też wszystkich rycinach i grafikach Strona techniczna wydanie też nie jest niczym co możnaby w książce ocenić negatywnie.

Po za tym sama narracja też jest dość przyjemna. Książkę czyta się łatwo i lekko. Problemem jest tylko jej tempo. Tej pozycji nie da się czytać szybko, do poduszki. Wymaga pewnego zaangażowania intelektualnego.

Niestety gorzej niż z formą jest z treścią. Z pewnością temat miał potencjał, niestety w mojej opinii został on roztrwoniony. Zagadnienia omawiane w książce są co prawda dobrane bardzo dobrze, jednak omawiane bardzo nierówno. O ile część dotycząca plakatu jest solidnie i sumiennie opracowana, o tyle części kolejna już zostały potraktowane nieco po macoczemu. Szczególnie fragmenty tyczące się kina animowanego. Rozdziały na temat komiksu doby PRL – moim zdaniem tematy najbardziej wdzięcznego i z największym potencjałem – jest częścią zupełnie odtwórczą i nie wnosi nic nowego. Fani komiksu tamtych czasów będą zawiedzeni!  Z filmem animowanym jest jeszcze gorzej. Wszystko pobieżnie i po łebkach. Bez głębszej analizy. I to pomimo takiego cytatu otwierającego książkę:

Zapatrzeni w smartfony stoimy w wagonie metra jak we wnętrzu uformowanego przez kino umysłu. We wnętrzu, ponieważ nie jesteśmy w stanie z zewnątrz ocenić ani siebie, ani procesu, któremu został poddany mózg człowieka cywilizacji zachodniej przez ostatnie sto lat. Nie możemy. Jesteśmy jego efektem. (…) W tym może pomóc jedynie stacja. Trzeba wysiąść na tej najpierwszej o nazwie „Początek kina – film animowany”.

I ten początek autorka niestety pokpiła całkowicie, choć miała możliwość na nim właśnie zbudować sukces swojej książki. Aby być uczciwym trzeba zaznaczyć, że książka zawiera mnóstwo informacji na temat sztuki wizualnej epoki PRL. Jednak nic więcej.

W książce pełno też suchych faktów na temat rzeczywistości PRL. Niby fajnie, ale chyba nie tego oczekiwał czytelnik, który na tę pozycję mógł wydać niemal 60 złotych. W mojej opinii jak na publikację, która miała koncentrować się na kulturze za dużo w niej chronologii i polityki.

A skoro już  przy polityce jesteśmy. Trochę drażni też podczas lektury sposób w jaki autorka przywiązuje zbyt wielką wagę do propagandowej roli sztuki w socjalizmie. Fakt! Ona była. Jednak moim zdaniem znaczenie to zostało znacznie przesadzone.

Reasumując: „Kolory PRL” są pozycją z jednej strony bardzo nierówną, a z drugiej na pewno bardzo bogatą w treść. Chyba każdy znajdzie w niej coś co się mu spodoba, ale też coś za co książkę znienawidzi. Dlatego lektura tej publikacji to bardzo szybki rollercoster. Wsiadasz na własną odpowiedzialność!

I nie narzekaj, że nie ostrzegałem! Bo czasem możesz chcieć wysiąść już na 50 stronie!

Wydawnictwo: Muza

Ocena recenzenta: 3,5/6

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*