Konkordat z 1925 roku. Geneza i skutki zerwania

Kwestia nowych rozwiązań prawnych dotyczących religii i prawa małżeńskiego to najwyraźniejsza i bezpośrednia konsekwencja anulowania konkordatu we wrześniu 1945 r. Biskupi polscy, widząc w tym działaniu sposób na wtargnięcie promowanych przez państwo antywartości: materializmu, bezbożnictwa, sekt i propagandy antychrześcijańskiej, już podczas pierwszej po wojnie konferencji plenarnej Episkopatu w październiku 1945 r. uderzali na alarm i przestrzegali wiernych: „Katolicy powinni szczerze współpracować przy odbudowie Rzeczypospolitej w zdrowym duchu demokratycznym, ale zarazem trwać niewzruszenie przy swoich wierzeniach religijnych, opierać się hasłom uniezależnienia życia prywatnego i zbiorowego od wyższych norm moralnych”[6]. Wszystkie konflikty wywołane zerwaniem konkordatu z 1925 r. były wynikiem decyzji władz, które to wpisywały się w ogólne ramy polityki wyznaniowej państwa „laickiego”.

Kończąc rozważania o znaczeniu uchwały TRJN z 12 września, warto przypomnieć, że z drugiej strony tam, gdzie władzy zależało na zdobyciu popularności, ewentualnie tam, gdzie ceremoniał kościelny mógł podkreślić pożądany dla niej alians „ołtarza i tronu”, tam właśnie przywódcy partyjni naciskali na biskupów, by zalegitymizowali nowe rządy. Warto zadać sobie jeszcze pytanie, co takiego, w gruncie rzeczy, stało się owego 12 września 1945 r.? Czy konkordat został jednostronnie zerwany przez Stolicę Apostolską w czasie wojny, czy też zerwał go TRJN, czy też – z punktu widzenia prawa międzynarodowego – nadal obowiązywał? Problem ten swego czasu próbował rozwikłać Krzysztof Skubiszewski, pisząc: „Konkordat Polski z 1925 r.  był traktatem międzynarodowym. Podlegał on prawu międzynarodowemu z uwzględnieniem norm partykularnych wytworzonych w praktyce pomiędzy Stolicą Apostolską a państwami w sferze prawa konkordatowego. Konkordat z 1925 roku mógł utracić skutecznie moc jedynie w zgodzie z tymi przepisami”. Abstrahując od słów Skubiszewskiego, wydaje się, że dla władzy zerwanie konkordatu było jednym z wielu elementów prowadzących do rozdzielenia Kościoła od państwa. Ponadto stalinowcom zależało na wprowadzeniu nowego prawa małżeńskiego oraz na zlikwidowaniu nauki religii w szkołach. Do tych celów przybliżali się właśnie poprzez zlikwidowanie zbędnego, ich zdaniem, świstka papieru, jakim był ów konkordat z 1925 roku. Poprzez jego brak Kościół tracił możliwość legalnego dochodzenia swych praw, a państwo mogło robić, co chciało. O to zapewne chodziło osobom, dążącym do jego anulowania.

Maciej Wierzchnicki

Zobacz też: Pius XII. Papież w epoce totalitaryzmów | Recenzja


Bibliografia

Cywiński B., Ogniem próbowane: z dziejów najnowszych Kościoła katolickiego w Europie Środkowo-Wschodniej, t. 2, “… i was prześladować będą”, Lublin 1990.

Dudek A., Państwo i Kościół w Polsce 1945–1970, Kraków 1995.

Dudek A., Gryz R., Komuniści i Kościół w Polsce 1945–1989, Kraków 2003.

Gruca J., Spór o konkordat, Warszawa 1994.

Pietrzak M., Prawo wyznaniowe, Warszawa 2003.

Zieliński H., Historia Polski 1914–1939, Wrocław 1985.

Zieliński Z., Kościół w Polsce 1944–2002, Radom 2003.

Żaryn J., Dzieje Kościoła katolickiego w Polsce 1944–1989, Warszawa 2003.

Żaryn J., Kościół a władza w Polsce 1945–1950, Warszawa 1997.

Przypisy:

[1] J. Żaryn, Kościół a władza w Polsce 1945–1950, Warszawa 1997, s. 64.

[2] A. Dudek, Państwo i Kościół w Polsce 1945–1970, Kraków 1995, s. 14.

[3] J. Żaryn, dz. cyt., s. 64 – 65.

[4] B. Cywiński, Ogniem próbowane, t. II: „… i was prześladować będą”, Lublin 1990, s. 34.

[5] J. Żaryn, dz. cyt., s. 72.

[6] Tamże, s. 78.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*