Kości proroka

Kości proroka |Recenzja

Ałbena Grabowska, Kości proroka

Nie znałem wcześniej Grabowskiej, a po lekturze Kości proroka w sumie nie czuję potrzeby rozwijania tej znajomości. W swoich wędrówkach przez świat beletrystyki historycznej do Bułgarii czy świata bogomiłów jeszcze nie zawędrowałem. Pomysł morderstwa nie jest dla mnie nowy, ale cała otoczka i wykorzystanie tła bogomiłów, Bizancjum i kości Jana Chrzciciela już tak. Ale niestety nie zażarło tak, jak mogło.

Ałbena Grabowska ma korzenie bułgarskie i jej imię oznacza kwitnąca jabłoń. Pisze od dawna, a na podstawie Stulecia Winnych powstał kilku sezonowy serial. Kości proroka ukazały się w 2018 r. w Marginesach, a wydanie drugie poprawione nakładem Rebisu w 2025 r. Okładka miękka ze skrzydełkami, oprawa klejona. Stron niemal 500.

Zawartość

Opowieść prowadzona jest na trzech płaszczyznach. Jedna dzieje się w czasach Jezusa. Ariel porzuca swoją rodzinę, by pójść za Janem Chrzcicielem i ostatecznie dołączyć do Jezusa. Swoją historię dociąga do końca życia obu mężczyzn.

Druga toczy się w Bułgarii, a szerzej w Bizancjum, w XII wieku. Cyryl, jeden z braci bogomiłów został wybrany, by wraz z kilkoma członkami ich zgromadzenia zanieść do cesarza Aleksego I Komnena świętą księgę bogomiłów i przedstawić cesarzowi swój ruch. Opisuje życie wśród bogomiłów, potem samą podróż i wreszcie śmierć na stosach tych bogomiłów, którzy odmówili zaparcia się swoich poglądów.

Wreszcie trzecia, współczesna. W antycznym teatrze w Płowdiw znaleziono ciało polskiego posła. Ciało pokryte było rozmaitymi symbolami i ułożone w nieprzypadkowy sposób. Z Polski ściągnięta została Małgorzata Nowak, pół Polka pół Bułgarka, której matka jest archeologiem klasy światowej (ale nie w stylu Indiany Jonesa). Z jednej strony trwają poszukiwania zabójcy, z drugiej za Nowak ciągną się sprawy z niezamkniętej przeszłości. W tle jeszcze przewijają się tajemnicze kości, które ktoś bardzo chce uznać za kości Jana Chrzciciela.

Kości proroka – wrażenia

Niestety, kiepsko. Historie Ariela i Cyryla są, według mnie, zbędne. Jeśli już trzeba było dla fabuły opisać związki uczniów Jana Chrzciciela, bogomiłów, świętych ksiąg, palenia heretyków etc. można to było zrobić wplatając najważniejsze informacje do prób rozczytania symboli. Albo zrobić jakiś wykład dla policjantów. Albo cokolwiek innego. Nie będę ukrywał, w pewnym momencie te dwa wątki stały się na tyle przeszkadzające, że zacząłem to pomijać. A chyba nie o to chodzi.

Druga rzecz, jakoś nie czuję napięcia ani nie czuję się przekonany rozwiązaniem. Nie do końca łapię motywy i związki. Nie wiem czy to moje marudzenie, brak doświadczenia autorki w kryminałach (nie czytałem jej książek, nie wiem czy to kryminalny debiut czy wcześniej już coś w tym przedmiocie pisała) czy po prostu Siembieda z Bochusem mi tak wywindowali jakość, że teraz ciężko innym doskoczyć do tego poziomu (obaj tak opowiadali swoje historie, by długo nie było wiadomo kto i dlaczego, ale na końcu jest bardzo długi wykład prostujący wszystko bardzo klarownie).

W Bułgarii byłem kilkanaście lat temu i mam z tym miejscem swoją prywatną historię związaną, więc cieszy mnie, że autorka właśnie tam nas zabiera. Podoba mi się tło, zwłaszcza kulinarne. Nie jadłem tego, co bohaterowie, ale opisy są tak sugestywne, że to wszystko musi być bardzo dobre.

Nie ma map ani grafik, ale jest krótkie posłowie, w którym autorka dosłownie w kilku zdaniach opisuje co jest prawdą historyczną. Przywykłem do dłuższych i bardziej szczegółowych komentarzy, ale dobrze, że jest cokolwiek. Niewielki plus.

Niewykorzystany potencjał i przegadane pomysły. Historie Ariela i Cyryla nie wnoszą do sprawy morderstwa istotnych kwestii i można je pominąć. Bez nich książka była by cieńsza, a historia by nie straciła. Szkoda pomysłu.


Wydawnictwo Rebis
Ocena recenzenta: 3/6
Jakub Łukasiński


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Rebis. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.