Kot do zadań specjalnych

Kot-Gwiazda

Kotka karmiąca młode Fot. Wikimedia Commons
Kotka karmiąca młode
Fot. Wikimedia Commons

W latach 60. i 70. XX wieku wielką popularność zyskał biały kot o imieniu Arthur, gwiazda reklam telewizyjnych. Zagrał m.in. w reklamie karmy marki Spillers, a tak pięknie wyjadał karmę łapką z puszki, tak wielki zysk przynosił firmie, że odkupili go za niewyobrażalną sumę. Właściciel pozwał ich do sądu, toczyła się walka o prawo do kota, istne szaleństwo. Kot dzięki pracy Johna Montgomery’ego napisał nawet swoją autobiografię. Arthur odszedł do kociego raju w 1976 roku. Jego następca – Snowy – pojawił się dziesięć lat później, Ann Head znalazła go w jednym z londyńskich schronisk dla zwierząt. Tak samo jak poprzednik potrafił wyjadać karmę łapką, firma Spillers nadal zbijała kokosy.

W USA ogromną sławę zdobył rudy kocur imieniem Morris wypatrzony w schronisku w 1969 roku. Niezwykle szybko stał się pupilem producentów karm (zagrał w około czterdziestu reklamach), ale także ulubieńcem publiczności. Morris był prawdziwą gwiazdą, jeździł limuzyną, Louis Vuitton zaprojektował specjalnie dla niego kuwetę, zapraszano go do udziału w różnych programach telewizyjnych, zjadł nawet kolację w Białym Domu, nie mówiąc już o listach, które nadsyłano do niego z całego świata. Morris zmarł w 1978 roku, był to ogromny cios dla show-biznesu.

Na szczęście dwa lata później pojawił się Morris II, który zrobił oszałamiającą karierę, bo nie dość, że występował w reklamach, pisano o nim książki, to jeszcze w 1988 roku został kandydatem na prezydenta Stanów Zjednoczonych, niestety, przegrał przedwstępne wybory, nie zraziło go to jednak i wystartował w wyborach po raz drugi w 1992 roku.

Pisząc o sławnych kotach, nie można nie wspomnieć o Orangeyu – aktorze filmowym, który zagrał m.in. w Śniadaniu u Tiffany’ego u boku Audrey Hepburn. Jak się okazuje, był to kocur z charakterem, który miewał humorki. Ray Milland, grający w filmie Rhubard, musiał się wysmarować pastą mięsną, aby współpraca z kocią gwiazdą lepiej się układała. Ale cóż poradzić, najlepsi mogą sobie pozwolić na przykry charakter, a jak by nie było Orangey zdobył dwukrotnie zwierzęcego Oscara, czyli nagrodę Patsy. Zmarł w 1963 roku.

Jak więc widać, w życiu kota wszystko jest możliwe, a niejednemu z nich można pozazdrościć sławy i bogactwa. Teraz zanim zgonicie swojego kota z fotela, zastanówcie się dwa razy, bo może się okazać, że to przyszły prezydent naszego kraju.

Źródło: Swan Madeline, Historia kotów, przeł. M. Wojtyna, M. Aleksandrowicz-Wojtyna, Kraków 2015.

Magdalena Syguda

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*