Kot do zadań specjalnych

Koty to specyficzne zwierzęta, które chodzą własnymi ścieżkami i nie zawsze robią to, czego oczekują od nich właściciele, dlatego jedni je kochają, inni wręcz nienawidzą. Na przestrzeni dziejów te tendencje ulegały zmianom. W niektórych kulturach starożytności koty uważane były za zwierzęta święte, za skrzywdzenie których groziła kara śmierci. W średniowieczu szala przechyliła się na drugą stronę, nie dość, że koty nie były zbytnio lubiane, to jeszcze przez to, że kojarzono je z czarownicami i diabłem, były mordowane w ogromnych ilościach. Co ciekawe, koty, a może raczej ich pozostałości, były wykorzystywane w rolnictwie (kocie mumie służyły do użyźniania gleby), lecznictwie, a także w różnego typu magicznych rytuałach (swego czasu wmurowywano te zwierzęta w ściany, można je było również znaleźć pod podłogą czy progiem, co miało sprawić, że duch takiego kota będzie bronił domu przed diabłem i gryzoniami). Nasze milusińskie, puchate kuleczki nie sprawdzały się jednak tylko w roli pupila czy palonej na stosie ofiary, okazuje się, że mogą się pochwalić o wiele ciekawszą historią.

Kot-Żołnierz

Kot. Fot. Wikimedia Commons
Kot.
Fot. Wikimedia Commons

Co powiecie na kota występującego w roli żołnierza? Podobno już w starożytności te zwierzęta były wykorzystywane w czasie wojen. Wspomina o tym pewna legenda, zgodnie z którą w 525 roku p.n.e. miało dojść do bitwy o Peluzjum w Egipcie pomiędzy Persami a Egipcjanami. Siły egipskie znacznie przewyższały możliwości perskie, w związku z czym Persowie mogli się ratować tylko w jeden sposób – trzeba było użyć podstępu. Na szczęście w ich szeregach znaleźli się inteligentni ludzie, którzy znali się na egipskiej religii i wiedzieli, że koty uznawane były przez nich za zwierzęta święte, którym należy się szacunek. Perscy żołnierze rozbiegli się więc po okolicznych wioskach w poszukiwaniu kotów, a potrzeba ich było całkiem sporo. Lecz to nie był koniec tego „kota trojańskiego”, w dniu bitwy każdy z żołnierzy, trzymając takiego kocura w rękach, ruszył do ataku, a w tej sytuacji żaden Egipcjanin nie zdecydował się podjąć walki. Fortel się udał i Persowie wygrali bitwę. Inna wersja tej legendy mówi, że Persowie wykorzystali nie tylko koty, ale i wszystkie inne zwierzęta czczone przez Egipcjan.

W czasie I wojny światowej władze brytyjskie zatrudniły pięćset kotów do patrolowania okopów, w których przebywały ogromne ilości szczurów. Z drugiej strony koty te ostrzegały także swych sprzymierzeńców przed atakiem z użyciem gazów bojowych, gdyż znaczniej wcześniej potrafiły je wyczuć, a nagła śmierć takiego patrolującego kota oznaczała bliskie niebezpieczeństwo.

Tak dobrze rozpoczęta służba kocich oddziałów nie mogła nie być kontynuowana w czasie II wojny światowej. Do historii przeszło w tym czasie też kilku kocich bohaterów. Pierwszym z nich był Bomber (Bombowiec) – londyński kot, który potrafił odróżnić samoloty brytyjskie od niemieckich po dźwięku silnika. Dzięki temu, że jego słuch był bardziej wyczulony, ostrzegał ludzi przed zagrożeniem znacznie wcześniej.

Koty były wykorzystywane na statkach jako tajna broń przeciwko myszom. Tak też było na okrętach marynarki wojennej, najsłynniejszym kocim marynarzem był Oskar, który swoją karierę rozpoczął na niemieckim „Bismarcku”. Niestety, okręt zatonął w 1941 roku, ale nasz bohater nie poszedł razem z nim na dno, uratował go oficer brytyjski, wciągając go na okręt „Cossack”. Po pięciu miesiącach sytuacja się powtórzyła, okręt zatonął, kot – nie. Kolejnym miejscem jego pobytu był lotniskowiec „Ark Royal”, którego koniec również okazał się tragiczny, zaatakował go niemiecki U-bot, ale kot znów wyszedł z tej opresji bez szwanku. Zadecydowano jednak, że już się nasłużył i powinien przejść na emeryturę. Nasuwa się jednak pytanie: czy ten kot przypadkiem nie przynosił pecha?

Nie można zapomnieć o Murce – kocie, który w 1942 roku pełnił funkcję kuriera pocztowego w oblężonym Stalingradzie. O tym słynnym bohaterze pisały nawet gazety, w „The Times” zawarto informację, że „tak w przypadku kota, jak i człowieka trudno wyobrazić sobie większe zasługi dla ludzkości”. Koty towarzyszyły żołnierzom nie tylko na lądzie i morzu, ale także i w powietrzu.

Choć pewnie trudno w to uwierzyć, koty miały też swój udział w wojnie wietnamskiej. W 1968 roku oddział przeszkolonych przez wojsko kotów miał służyć za przewodników w czasie nocnego patrolowania dżungli w Wietnamie. No cóż, potrzeba matką wynalazku.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*