Kto zapłacił za „drugą wojnę polską”? – prawdziwe oblicze kampanii rosyjskiej z 1812 roku

16 maja 1797 roku. Na brukowanych uliczkach wokół bazyliki św. Marka w Wenecji pobrzmiewa echo setek kopyt. Włosi ze zdumieniem obserwują zaprzęgi konne ciągnące cztery rumaki z pozłacanego brązu, które od 1204r. wieńczyły fasadę jednej z najstarszych świątyń w mieście. Od teraz, aż do 1815r. będą zdobić Łuk Triumfalny na placu Carrousel, a ich miejsce zajmie drzewo wolności[1]. Podobne sceny rozgrywały się w Mediolanie, Florencji czy Rzymie. A to był dopiero początek…

Jedna z głównych maksym francuskich dowódców z przełomu XVIII i XIX wieku to: „wojna żywi się sama”. Wykrystalizowała się ostatecznie podczas starć z I koalicją – rewolucyjna Francja najprościej w świecie nie miała funduszy na utrzymanie olbrzymiej, ponad półmilionowej armii, która musiała stawiać czoła zjednoczonej Europie. Gdy nawet najgorliwsi patrioci zaczęli domagać się ekwiwalentu za swój wysiłek, sytuacja stała się krytyczna. Jedyną deską ratunku mogły okazać się rekwizycje i rabunki na terenach ogarniętych rewolucyjnym ogniem. De facto na większą skalę osiągnięto to dopiero w 1796r., gdy brudna, źle ubrana i odżywiona Armia Włoch wkroczyła na żyzne ziemie Półwyspu Apenińskiego. Stojący na jej czele 27 – letni gen. dyw. Napoleon Bonaparte dobrze wiedział o problemach gospodarczych we Francji, jak również o swojej niepewnej przyszłości, która zależała od kilku wysoko postawionych osób z Paryża. Po pokonaniu przeciwnika zawsze dokonywano rekwizycji, jednak nigdy w historii nie na taką skalę, jak po rozgromieniu Sardyńczyków i Austriaków na przełomie 1796 i 97 roku. Nie tylko na bieżąco rekwirowano jedzenie i bydło, ale również grabiono dzieła sztuki, majątki państwowe i kasy wpływowych ludzi[2]. Dzięki temu do Dyrektoriatu, obok licznych trofeów wojennych, przysyłano setki skrzyń zapełnionych milionami liwrów. Część z nich trafiła również do siedzib znaczących polityków, którzy przez to mogli się w przyszłości odwdzięczyć Bonapartemu. Podobnie działo się podczas kampanii w Niemczech i we Włoszech w latach następnych. Wojna, oprócz „krzewienia idei wolności, równości i braterstwa” w innych państwach stała się dla Paryża nie tylko obroną przed powrotem monarchii, ale również intratnym działaniem przynoszącym krociowe zyski. Dzięki szybko prowadzonym akcjom na terenie wroga Francja nie musiała już zapewniać zapasów swoim armiom, które zdobywały je na wrogu lub obcej ludności. Obok sztandarów rewolucji, francuscy żołnierze nieśli także listy rabunkowe i nakazy łupienia majątków popleczników Austriaków czy Prusaków.

Setki sztabek złota, mnóstwo klejnotów i wszelkiego rodzaju przedmiotów przedstawiających sporą wartość, a to wszystko liczące kilkaset milionów franków – wbrew pozorom to nie opis części Bursztynowej Komnaty, ale podziemi pałacu Tuilleries w Paryżu w roku 1811[3][4]. W ciągu kilku lat istnienia Cesarstwa, począwszy od kampanii 1805r. wojny zapewniły Francji znaczne dochody, które umożliwiały utrzymywanie ogromnej armii oraz zaspokajały potrzeby finansowe państwa. Różowo było do 1808r. tj. zaangażowania się Napoleona w konflikt na Półwyspie Iberyjskim. Zupełnie inny typ kampanii, bez decydującej bitwy na samym początku, toczonej na terenach słabo uprzemysłowionych i biednych, w trudnym terenie, w niesprzyjających warunkach atmosferycznych i na bezdrożach okazał się prawdziwą zmorą dla francuskiej gospodarki. Nic dziwnego, że mawiano o niej „hiszpański wrzód”. Pierwsze oznaki kryzysu pojawiły się już w 1810, a rok później zaczęło kuleć rolnictwo[5]. Tak więc obok wielu innych powodów do rozpoczęcia nowej wojny z Rosją, w tym nieprzestrzegania przezeń blokady kontynentalnej, ważnym czynnikiem wpływającym na taką, a nie inną decyzją Napoleona było również widmo nieuniknionego bankructwa związanego z przedłużającym się oporem Wielkiej Brytanii. Rozwiązanie więc nasuwało się samo – tak jak dotychczas wciągnąć teoretycznie słabszą armię carską do bitwy na terenie stosunkowo bogatej Litwy i wymusić wysoką kontrybucję wojenną. Rzeczywistość miała okazać się inna.

Początek końca

Wirtemberczyk, generał Wilhelm von Woellwarth wspomina: „W związku z brakami w zaopatrzeniu przypadło nam w udziale niewdzięczne zadanie samodzielnego zdobywania zaopatrzenia w Polsce, której mieszkańcy byli już wrogo nastawieni do Niemców. Powszechnie wiadomo, że chłopi polscy sami posiadają niewiele dobytku, a to, co mieli, musieli wcześniej oddać do francuskich magazynów, na długo przed naszym wejściem do ich kraju. (…) konieczne było zorganizowanie zaopatrzenia na własną rękę.[6]” Ten krótki opis dotyczy jedynie katastrofalnej sytuacji podczas przemarsze la Grande Armee nad Niemen i jej pobytu w Księstwie Warszawskim. Już wtedy pojawiły się ogromne problemy aprowizacyjne, które zmuszały do rekwirowania żywności na „sprzymierzonej” ludności polskiej. Jednak przyszłość miała się okazać jeszcze gorsza.

Obraz Auguste’a Raffe’a – „Francuska Armia przekracza Niemen 1812”

24 czerwca o 1 w nocy oddziały I Korpusu Wielkiej Armii marsz. Louis Davout’a przekroczyły graniczny Niemen, tym samym rozpoczynając kampanię 1812 roku. W ciągu kilku następnych dni na Litwę wkroczyło prawie 500 tys. ludzi[7]. W tym samym czasie wycofywała się z niej armia carska czyli kolejne 200 – 300 tys. żołnierzy, którzy jeszcze przed wojną ogołocili Litwinów czy Białorusinów z ich skromnych zapasów. Zgodnie z dyrektywą ministra wojny Rosji gen. Barclay’a de Tolly, w której nakazywano zastosowanie taktyki spalonej ziemi, wschodnie rubieże Wszechrosji zostały splądrowane ze wszystkiego, co przedstawiało jakąkolwiek wartość. Kasy miejskie, zapasy zboża, majątki tak szlachty, jak i kleru oraz chłopstwa zostały skonfiskowane i wywiezione w kierunku Moskwy. „Oswobodziciele” Litwinów nie znajdując praktycznie nic w magazynach, już na samym początku uciekali się do gwałtów na ludności – setki dworków zostało splądrowanych, więc nie może nas dziwić, że wielu z właścicieli nie miało potem ochoty wstępować do wojska. Wojska, które mając racje żywnościowe na kilka dni, góra 3 – 4, i wiedząc, że ich wozy utknęły jeszcze w Polsce, nie wahali się przed niczym, tym bardziej, że brali przykład z góry. Jednym z nich miał być gen. dyw. Dominique Vandamme – dowódca Korpusu Westfalii, czy tysiące innych niższych rangą dowódców. Operowanie tak wielką masą ludzi, było czymś niespotykanym na tak dużą skalę. Nie wspominając o słabo rozwiniętej infrastrukturze drogowej, którą można porównać tylko z kampanią 1807r., przed Napoleonem stało również zadanie zorganizowania władz i uporządkowania chaosu powstałego na skutek ucieczki rosyjskich urzędników, którzy zabrali ze sobą wszystkie dokumenty na temat tych obszarów i tutejszej ludności. Tak więc przed nową władzą wypiętrzył się stos trudności, w tym zabezpieczenie majątku Litwinów i przygotowanie regularnych, zaplanowanych odgórnie zbiorów na rzecz armii. A tego nie ułatwiała samowola Francuzów i niemoc komisarzy wojennych oraz komendantów placów w miasteczkach, którzy najczęściej nie mieli żadnego wsparcia w postaci żandarmerii czy policji. Nie pomogło także wsparcie ze strony lokalnych władz litewskich we wsiach, naprędce organizowanych i nieprzygotowanych do zajęcia miejsca swych rosyjskich poprzedników.

21 sierpnia podprefekt oszmiański Ignacy Żaba skarżył się na porucznika Duvala, który „bez porządnego zarekwirowania racjów naszedł dom, w którym się podprefektura mieści, i podczas zgromadzenia sejmikowego w tymże domu bez żadnej przyczyny pobił urodzonego Ostrowskiego mającego dozór nad magazynem ,a gdy ten ucieczką salwował się, z równą potem arbitralnością bez żadnego zniesienia się porządnego rozesłał swą komendę po mieście dla samowolnego furażu zabierania, którzy odbijając składy tak publiczne, jako też prywatne, zabierali bez wagi i miary siano, zboże i co się podobało”[8]. Jakkolwiek rekwizycje stały się prawdziwą zmorą Litwinów, Białorusinów i Ukraińców, to największym zagrożeniem pozostawały jednak przechodzące oddziały wojsk. Podprefekt trocki pisał: „Powtarzam więc, że codziennie odbieram wiadomości z powiatu o spaleniu jakiejkolwiek posesji, o zabiciu obywateli” – tak zaczynało się jego wyliczanie nadużyć. Wspomniany wcześniej podprefekt Żaba nadmieniał: „Leje się krew obfita. Zabójstwa liczne (…) niszczenie plonów, zabór trzód i koni”[9]. Takich zapisek jest u pamiętnikarzy mnóstwo, więc chyba nie do końca miał rację Mickiewicz piszą o „wiośnie wojny, wiośnie urodzaju”.

Dziesięcioletnie podatki

Dziesiątki martwych koni przy drogach, chłopi ukryci w lasach, bandy maruderów palące wszystko co zobaczą na horyzoncie, litewska szlachta z bronią w ręku pilnująca swoich włości – wbrew opisom z „Pana Tadeusza” to tak wyglądało zaplecze la Grande Armee gdy ta wkraczała do Moskwy. Krótkie ramy czasowe istnienia polskich władz cywilnych ograniczają naszą opowieść do kilku miesięcy, jednak jak wyliczył historyk Dariusz Nawrot, na samej Litwie straty wyniosły w tym okresie ok. 150 tys. ludzi i 40 mln srebrnych rubli, co stanowiłoby 10 – letnie podatki dla tych mieszkańców[10]. Wielki trud poniesiony przez mieszkańców dawnej wschodniej Rzeczypospolitej nie znalazł jednak uznania w oczach Napoleona, który ganił opieszałość polskich władz i francuskich gubernatorów. Tymczasem z perspektywy czasu, oceniając siły i środki, które użyto do ustabilizowania sytuacji na Litwie, praca tamtejszych organów władz wydaje się być heroiczna, choć ich trud, w obliczu rabunków i rozbojów oraz samowoli Francuzów, jak również niewyobrażalnego chaosu organizacyjnego, okazał się niewystarczający i wręcz sprzyjał i tak już powszechnej anarchii. Wbrew zamierzeniom Cesarza Litwa, tak jak wcześniej wiele innych państw, głównie Europy Środkowej, nie zamieniła się w krótkim czasie w sprawnie zarządzone państwo pod egidą Francji, ze skrajnie scentralizowaną władzą i nieograniczoną ingerencją francuskich gubernatorów. Litwini srodze opłacili za chwilowe wyzwolenie, jednak chyba nie na taką wolność liczyli…

Wykres Charles’a Mirand’a obrazujący liczebność Wielkiej Armii w 1812r. (Wikimedia Commons)

 

Damian Bączkiewicz

Przypisy:

[1] Tak żyli ludzie w czasach rewolucji francuskiej” Hervé Luxardo, Wrocław 1994, s.57
[2] Ibid, s.56
[3] Napoleon odkłamany”, Thierry Lentz, Warszawa 2009, s. 22
[4] Kto płacił za te wojny”, Roman Daszczyński, aleHistoria: extra, nr 1 listopad 2012, s. 39
[5] Ibid, s. 39
[6] Napoleon przeciwko Rosji 1812”, Digby Smith, wyd. Replika 2012, s. 27
[7] Rok wojny, urodzaju i anarchii”, Jarosłąw Czubaty, „Mówią wieki” wyd. specjalne 2/2012, s. 68
[8] Druga Wielka Armia”, Andrzej Nieuważny, aleHistoria: extra, nr 1 listopad 2012, s. 41
[9] Ibid, s. 69
[10] Ibid, s.71

3 komentarze

  1. Opisane postępowanie wojsk napoleońskich na Litwie w skali wojen napoleońskich nie jest wcale niczym niezwykłym – przykłady podobnego (choć może łagodniejszego) traktowania cywili miały miejsce już podczas „pierwszej wojny polskiej” z lat 1806-1807 kiedy to Wielka Armia zimowała na ziemiach polskich. Podobnie warto nadmienić, iż Napoleon przewidział możliwość problemów aprowizacyjnych stąd też w Wielkiej Armii A.D. 1812 tak duża liczba wozów taborowych, co znacznie wpływało (oczywiście negatywnie) na szybkość poruszania się wojsk Bonapartego. Prawdziwe problemy z zaopatrzeniem zaczęły się wraz z przesuwaniem się Wielkiej Armii na wchód – coraz dłuższe linie zaopatrzenia, wypady Rosjan oraz ubogość zajmowanych ziem i w końcu klimat – to wszystko doprowadziło do klęski aprowizacyjnej.

  2. Pingback: Kto zapłacił za „drugą wojnę polską”? – prawdziwe oblicze kampanii rosyjskiej z 1812 roku | ThePolandTimes.com – Polskie media w USA i Kanadzie

  3. Rudlicki

    Opis ten jest typowy takze dla wojsk pruskich, rosyjskich, austriackich. W Polsce. przykłady gorszego traktowania cywili przez wojska rozyjskie miały miejsce już przed zaborami , podczas
    ograniczonej interwencji Katarzyny II zwanej na Zachodzie wielką… Poniatowski
    przewidział problemy aprowizacyjne, ale Bonaparte nie chciał odłożyć drugiej wojny na r. 1813.
    Na temat wozów taborowych mówił mu Dąbrowski. problemy z zaopatrzeniem zaczęły się nie w związku z klimatem, ale wskutek złej logistyki.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*