Kwiatkowska. Żarty się skończyły | Recenzja

M. Wilk, Kwiatkowska. Żarty się skończyły

Żarty istotnie się skończyły. Ciężko pozbyć się czysto subiektywnej optyki, kiedy jest się miłośnikiem starego polskiego kina i kabaretu, oraz specyficznego poczucia humoru, reprezentowanego między innymi przez Krzysztofa Teodora Toeplitza. Tym ciężej, kiedy przychodzi do recenzowania biografii jednej ze swoich ulubionych aktorek, kobiety, która wykreowała tak charakterystyczne sceniczne emploi, że ciężko czasem uwierzyć, że miała jakiekolwiek życie poza estradą. 

Z całą pewnością można powiedzieć, że Irena Kwiatkowska na polskiej scenie teatralnej, kabaretowej i filmowej była zjawiskiem niepowtarzalnym. Miała w sobie pewien rodzaj niedefiniowalnego magnetyzmu. I pewną, moim zdaniem ciężką do nazwania cechę, – chociaż nie wyznaczała kanonów piękna, i nie epatowała seksapilem, nie to było najważniejsze – wykreowane przez nią postacie „kupuje” się w całości.

Biografia pióra Marcina Wilka, która ostatnio ukazała się nakładem wydawnictwa „Znak” zapełnia ogromną lukę – w końcu ktoś pochylił się niżej nad postacią tej wybitnej aktorki, i w końcu pokazał, jaki człowiek tak naprawdę krył się za kultowymi scenicznymi kreacjami. A była to pogodna, uwielbiająca czytać marzycielka w dzieciństwie. Odważna kurierka w trudnym czasie Powstania Warszawskiego, która przełamała swój strach przechodząc z konspiracyjną wiadomością przez kamienicę pełną niemieckich żołnierzy. Zapracowana profesjonalistka i perfekcjonistka, która skrupulatnie przygotowywała się do każdej roli w teatrze czy kabarecie, fantastyczna interpretatorka twórczości Gałczyńskiego i Młynarskiego, której ci zdolni byli ulec, i pomimo rozbuchanego ego wziąć pod uwagę jej poprawki. Żona spikera Polskiego Radia, gotowa rzucić dla niego aktorstwo. Wytworna dama, jakby na przekór czasom szarzyzny i niedoborów nosząca francuskie, importowane ubrania, skrapiająca się perfumami Chanel i Diora. Kochająca ciocia, która, pomimo że zarzekła się, iż własnych dzieci mieć nie będzie, rozpieszczająca swoją bratanicę. Rozpoznawana i popularna po wykreowaniu „kobiety pracującej” stała się symbolem zaradności polskiej gospodyni, by u schyłku życia odejść po długiej walce z nieubłaganym upływem czasu w swoim pokoiku w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich.

Z książki Marcina Wilka, napisanej ze swadą reportażysty, wyziera fascynujący obraz artystki, która talentem i osobowością mogłaby obdzielić tuziny obecnych gwiazd i bywalców pierwszych stron gazet.  Przytacza wypowiedzi zarówno artystki, jak i wspomnienia jej współpracowników, przyjaciół, rodziny, publikuje fotografie. I z każdą stroną, opisem każdej roli, uświadamia nam, jak integralną częścią polskiej kultury i codzienności była twórczość Kwiatkowskiej i ona sama – czy to pod postacią Hermenegildy Kociubińskiej, czy Kobiety Pracującej, czy Zofii Jankowskiej, mamy Pawła z „Wojny Domowej”. Taka potoczystość i lekkość pióra to wielki dar.

Książka ta to jedna z najważniejszych biografii artystów, jakie miałem okazję czytać. I tak jak postacie wykreowane przez Kwiatkowską – publikację tę „kupuję” w całości.

Wydawnictwo: ZNAK

Ocena: 6/6

Zachariasz Mosakowski

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*