Mgły Avalonu | Recenzja

Marion Zimmer Bradley, Mgły Avalonu

Legenda arturiańska znana jest chyba każdemu. Merlin, Pani Jeziora, Lancelot, król Artur i Uther Pendragon, poszukiwania Świętego Graala to postacie i motywy często obecne w literaturze i popkulturze. W bardzo ciekawy sposób podeszła do nich Bradley.

Fanom powieści fantasy nie trzeba przedstawiać postaci Marion Zimmer Bradley. Niemniej z kronikarskiego obowiązku należy wspomnieć, że jest ona amerykańską autorką powieści fantasy, która stworzyła planetę Darkover – miejsce akcji serii książek fantasy. W 2000 r. otrzymała pośmiertnie nagrodę World Fantasy za całokształt twórczości. Jednak jej najbardziej znaną książką są recenzowane Mgły Avalonu.

Kamelot i jego legenda zawsze opisywane były z perspektywy męskiej: Artura czy Merlina. Bradley zdecydowała się na pokazanie wszystkich wydarzeń z perspektywy Morgiany. Jej relacje z Arturem w miarę upływu czasu stają się coraz bardziej skomplikowane, aż w końcu oboje stają po przeciwnych stronach barykady w wojnie dwóch religii. Sprawy nie polepsza pamięć o przeszłości i tym, co ich kiedyś połączyło. Również Morgiana sama zaplątuje się, chcąc uciec od losy sterowanej przez Vivianę, Panią Jeziora, lalki. Nie ucieknie jednak przed tym, co przygotowała jej Bogini. Albo los.

Pomimo zmiany punktu ciężkości, jest to zdecydowane wierne odtworzenie legend arturiańskich. Zmieniono tylko, bądź wyraźniej zarysowano pewne cechy postaci, jak na przykład domniemany biseksualizm sir Lancelota czy stany lękowe królowej Gwenifer przykrywane fanatyczną religijnością. Zdecydowanie oryginał został dostosowany do współczesnego czytelnika, co poprawia jakość odbioru.

Choć to fantasy (i trzeba przyznać epicki kawał fantasy) nie cierpi na tym doskonałe odwzorowanie historycznych realiów, trzeba przyznać, że autorka zadbała o każdy możliwy detal. Opisy długich zimowych dni i nocy, przepełnionych nudą, konieczność reglamentowania jedzenia oraz odcięcie przez śnieg od reszty świata są bardzo przekonywujące. Również styl Bradley jest wysmakowany, literacko bardzo dopracowany. Choć jeśli ktoś nie lubi zbyt długich monologów wewnętrznych głównej bohaterki to może się zniechęcić. Mnie lektura niewątpliwie wciągnęła.

Trzeba powiedzieć, że wydany przez Wydawnictwo Zysk i S-ka tom zawiera cały tzw. Cykl Avaloński. Wchodzą w jego skład książki: Mistrzyni magii, Najwyższa królowa, Król Byk, Więzień dębu. Dzięki inicjatywie wydawnictwa polski czytelnik otrzymuje do rąk kompletne tomiszcze, o objętości 1154 stron. Taki rozmiar może przerażać i jest to lektura na kilka wieczorów, ale zdecydowanie warto po nią sięgnąć.

Jeśli ktoś ma ochotę znaleźć sobie wciągającą lekturę na nadchodzące jesienne wieczory zdecydowanie polecam Mgły Avalonu. I choć może uderzać w nich mocno rozbudowany wątek dominacji Bogini oraz swoistego wyemancypowania kapłanek Avalonu, to warto przeczytać tą inną wersję legendy Kamelotu.

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Ocena recenzenta: 6/6

Daria Czarnecka

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*