MISS. Zabójstwo Agnieszki Kotlarskiej

MISS. Zabójstwo Agnieszki Kotlarskiej |Recenzja

Ewa Wilczyńska, MISS. Zabójstwo Agnieszki Kotlarskiej

1991 rok – mało znana – jeszcze – Agnieszka Kotlarska, staje się beneficjentką tytułu Miss Polonia, a nieco później Miss International. Na pewno zasłużenie. Już wtedy, będąc kilkuletnim chłopcem mogłem godzinami spoglądać w jej roześmiane, zmysłowe oczy, okraszone nieco tajemniczym uśmiechem. Z pewną dozą wstydu wyznam, że była moim pierwszym, nie do końca uświadomionym, zadurzeniem. Gdy dowiedziałem się, że ta niezwykła kobieta została zamordowana, dostałem pierwszy cios sztyletem od życia. Ale nie o mnie jest ta historia. Ewa Wilczyńska dokonała niemałej pracy, pisząc książkę , MISS. Zabójstwo Agnieszki Kotlarskiej.

Zalety

Ewa Wilczyńska stworzyła coś w postaci powieści true crime. Zresztą ten reportaż, łączy w sobie elementy analizy psychologicznej, z badaniami całego środowiska, w którym przyszło żyć bohaterce publikacji. Wszystkie te elementy połączone są tak umiejętnie, że ciężko jest się oderwać od lektury. Ja pochłonąłem ją w jedną noc. I to pomimo faktu, że chora córeczka co chwilę przerywała lekturę.

Jednak nie każda historia o Kopciuszku kończy się dobrze. Zresztą publikacja ta jest historią ku przestrodze. Z jednej strony – Autorka ukazuje nam ciemną stronę sławy. Obsesje wielbicieli, życie w strachu, gdy ktoś cię prześladuje, a wszyscy dookoła tylko to bagatelizują. Agnieszka Kotlarska była tak naprawdę jedną z pierwszych szerzej znanych kobiet, które stały się ofiarą stalkera (wówczas termin ten nie był jeszcze szerzej znany).

Z drugiej – dosadnie pokazuje życie polskiej śmietanki towarzyskiej czasu transformacji, z ustroju komunistycznego w demokratyczny. Były to czasy niebotycznych karier, blichtru bez granic, wielkich pieniędzy, błyskotliwych, ale i tymczasowych karier. Z drugiej jednak strony to również czasy przemocy, mafii, nonszalancji w podejściu do cudzych problemów i braku zrozumienia dla cudzych potrzeb.

Wreszcie po trzecie – to historia kobiety, która zrządzeniem losu dostała się na świecznik. Jednak świat fleszy nie do końca był tym, czego pragnęła. Sława, poklask czy uwielbienie, przeszkadzały jej w byciu sobą. Narzucały niejako, jak ma się poruszać, myśleć, czuć, działać. A przecież, jak pokazało życie, Kotlarska odnalazła się w życiu rodzinnym, przy boku kochającego męża i ich kochanej córeczki.

Kto by pomyślał, że w momencie, gdy stanie się człowiekiem szczęśliwym, niemal że spełnionym, jakiś wariat, wszystko jej to odbierze. Na oczach rodziny, na oczach świata. A gdyby tylko ktoś zareagował – wszystko mogło potoczyć się inaczej.

Czytając tę książkę, po raz kolejny uświadomiłem sobie, jak niewiele wiem o przełomie lat 80 i 90. ubiegłego wieku. Ta brutalność, bagatelizowanie pewnych spraw i tematów, jest wprost powalająca. Rozumiem, że w pewnych kwestiach musieliśmy odrobić cywilizacyjną lekcję, ale aż w tylu? Jak można komuś odmówić, gdy prosi o pomoc? Jak można zbagatelizować czyjeś poczucie elementarnego bezpieczeństwa? Dla mnie to nie pojęte.

Agnieszka Kotlarska przez dłuższy czas była zaczepiana przez jednego osobnika, który stać się miał jej katem. Śledził ją, nagabywał w autobusie, wysyłał jej listy miłosne, dzwonił, aż modelka „uciekła” do Ameryki (małe uproszczenie na potrzeby recenzji). Jednak, gdy wróciła, oprawca już na nią czekał pod szkołą jej córeczki. Zadał Pani Agnieszce wiele ciosów nożem. Na oczach jej dziecka…

W blasku fleszy…

Autorka zebrała w swej książce wiele opinii i wspomnień, zarówno jej najbliższych, jak i przyjaciół, czy współpracowników. Jednocześnie, dosadnie pokazała nam jak funkcjonował polski show biznes, ze światem modelingu na czele. Kobieta była wówczas towarem, którym łatwo było dysponować, bawić się jak poręczną zabawką. Jednak czy przez te kilkadziesiąt lat coś się zmieniło? Poza stawkami za „występ”?

Ponadto Ewa Wilczyńska ukazuje nam mechanizmy, którymi rządzi się stalkowanie. Wyjaśnia nam, czym to jest, w jaki sposób się przejawia, i że stalking staje się coraz większym problemem w społeczeństwie, w skali Polski, Europy, całego świata. Przyznam, diagnoza ta jest przeraźliwie przerażająca. Nigdy nie sądziłem, że jest to aż tak wielki problem. I coś mam złe przeczucia…

Z tych wszystkich powodów śmiem twierdzić, iż publikacja „Miss. Zabójstwo Agnieszki Kotlarskiej” jest książką tak niezwykle ważną, potrzebną, bo opisującą, jak w złym kierunku zmierza nasza cyfrowa rewolucja.

Jednocześnie to pozycja smutna – bowiem ani sukces nie daje pełni szczęścia (często wręcz przeciwnie), ani nie można być czegokolwiek pewnym na tym świecie. Nasz los może dopełnić się w każdej chwili, nieoczekiwanie, tragicznie. Dlatego nie deprecjonujmy problemu stalkingu. Nie pauperyzujmy czyjegoś poczucia zagrożenia, strachu, niepewności. Bo każda taka historia może się powtórzyć, w innym miejscu i czasie, ale przy naszym nieświadomym współudziale.

Wady

No cóż – na tę chwilę poza samą tragedią Kotlarskiej, to mam jedna uwagę. Nie rozumiem, do czego ma służyć wywlekanie przez jej męża Jarka, elementów ich pożycia seksualnego? Co to wnosi do sprawy? Zresztą szanowny małżonek opisuje ten temat, niczym maczo z lat 90. – z perspektywy swej sprawności seksualnej, a nie tego, kim była Pani Agnieszka.

Przepraszam, ale ilość wzwodów i erekcji pana Jarka w ogóle mnie nie interesuje. Zamiast opisywać siebie samego, powinien może bardziej skupić się na tym, kim była Kotlarska. Wszak jej cielesność wcale jej nie określała jako człowieka. Jeśli pan Jarek ma taką potrzebę, niech zgłosi swoje wątpliwe dokonania do Księgi rekordów Guinnesa (taki bohater jak jego pulok – jakby to dosadnie opisała moja babcia).

Ale oddajmy głos autorowi tego wywodu: „Nie było dnia, żebyśmy się nie kochali, a czasem nie raz. Obliczaliśmy kiedyś, że było ponad siedemset razy, coś niesamowitego. Seks po prostu towarzyszył nam wszędzie”. Super, ale myślę, że są faceci, z którymi mógłby się licytować. Dalej jest jeszcze gorzej.

Podsumowanie

Książka liczy sobie 416 stron tekstu. W środku znajdziecie kilkanaście stron, dokumentujących życie Agnieszki Kotlarskiej. Książka jest poruszająca, tym bardziej, że opowiada historię jednej z wielu kobiet, które stały się ofiarą własnego sukcesu i obsesji wielbiciela. Publikacja jest wstrząsająca – ku przestrodze tych, którym wydaje się, że życie w blasku fleszy to tylko dobry sen. Gorąco polecam.


Wydawnictwo Agora
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Agora. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.