Erica Ruth Neubauer, Morderstwo w Wedgefield Manor
Klasyczny cosy crime. Przyjemna lektura. Do wzięcia się za książkę Morderstwo w Wedgefield Manor skusił mnie nie gatunek tylko osadzenie tego w konkretnej epoce. Bardziej niż zagadka kryminalna interesuje mnie opis świata. Nie ma tego co prawda wiele, ale jest za to inny motyw, który lubię, czyli latanie. I w sumie wyszło z tego coś, co całkiem przyjemnie się czytało.
Erica Neubauer kryminałami zajmuje się od lat. Pracowała w wojsku, policji i szkole. Recenzuje też kryminały dla gazet. Morderstwo… ukazało się w 2025 r. nakładem Skarpy Warszawskiej. Okładka miękka ze skrzydełkami, stron 360.
Historia
Bohaterką opowieści jest Jane Wunderly, którą spotykamy w poprzedniej książce, czyli Morderstwo w Mena House. Jane jest amerykańską wdową, która nie żyje z rozwiązywania zagadek. Jest wdową po sadyście (czego dowiadujemy się właśnie z pierwszej książki), który zginął w czasie Wielkiej Wojny. Wraz z ciotką przyjechała do posiadłości angielskiego lorda Hamiltona, który zorganizował dla Jane lekcje latania z zaprzyjaźnionym pułkownikiem. Po jednej kłótni Simon, były żołnierz i mechanik w gospodarstwie lorda, wsiada w samochód i ginie. Ktoś przeciął przewody hamulcowe i Jane wraz z poznanym w poprzedniej książce Redversem zabiera się za szukanie winnego albo winnej.
Morderstwo w Wedgefield Manor – wrażenia
Nie mam wiele doświadczenia z kryminałami, więc nie dam rady porównać tej zagadki z innymi. Nie powiem czy jest niemożliwie łatwa czy wręcz przeciwnie. Jak dla mnie spełnia wymogi, jakie stawiałbym powieściom kryminalnym. Jest zagadka, szereg podejrzanych i umowny detektyw składa wszystkie puzzle w całość. Powiem szczerze, że nie zaczytywałem się z wypiekami na twarzy, żeby się dowiedzieć kto zabił. Teorie znajdują, lub nie, potwierdzenie, zeznania podejrzanych potwierdzają się lub nie. Jest tak, jak ma być.
Może i nie ma wiele opisu świata i ówczesnych realiów, ale pewne elementy ówczesnej moralności odgrywają pewną rolę. Dziwnym jest, że kobieta angażuje się w śledztwo i w zasadzie prowadzi do jego rozwiązania. W tle wciąż pobrzękują echa Wielkiej Wojny i w taki czy inny sposób odcisnęła ona piętno na każdym z bohaterów. Absolutnie nie do przyjęcia jest panieństwo Jane, zwłaszcza dla jej starej ciotki. Mnóstwo ludzi ma problem z miłością do siebie dwóch kobiet (tak, wiem, że jeszcze długo po drugiej wojnie światowej osoby homoseksualne były na wyspach karane). Jednym z podejrzanych jest komunista, który z powodów politycznych nie może znaleźć pracy, a jego siostra nie może wrócić do Rosji. Nie ma to wpływu na motywy zabójcy ani na podejmowane przez Jane działania, ale buduje klimat.
Po skończonej lekturze udało mi się dopaść poprzednią część. Chciałem się przekonać ile Jane powiedziała o sobie i czy trzeba znać pierwszą część, żeby zrozumieć drugą. Nie trzeba. Nawiązań do wydarzeń jest bardzo mało i można śmiało podchodzić do tych książek w odwrotnej kolejności. Najważniejsze, co wprowadza część pierwsza, to historia Jane i Redverse’a.
Nie jest źle, powiem nawet, że całkiem przyjemna książka. To nie ciężki, psychologiczny kryminał w stylu noir. To nieźle opowiedziana historia zagadkowego morderstwa, w której nawet ciężko się zgubić. Powiedziałbym, że to podręcznikowy cosy crime.
Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Ocena recenzenta: 4,5/6
Jakub Łukasiński
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.