Na Wzgórzach Bemisa, czyli jak Tadeusz Kościuszko uratował amerykańską niepodległość

Zatrzymać Burgoyne’a

Współczesny widok na fort Ticonderoga.
Fot. Wikimedia Commons

Był 6 lipca 1777 roku.  Amerykanie ponieśli całkowitą klęskę. Bezwładnym marszem wycofywali się na południe. Za nimi postępowała zwycięska angielska armia Burgoyne’a. Tadeusz Kościuszko otrzymał rozkaz zatrzymania wroga i ocalenia amerykańskich niedobitków. Na czele oddziału uzbrojonego tylko w siekiery wyruszył naprzeciw Anglikom. Jego ludzie rąbali drzewa, niszczyli mosty, budowali zasieki, rozkopywali strumienie. Działania Kościuszki, opóźniające marsz angielskich wojsk, okazały się niebywale skuteczne. Brytyjczycy, na przebycie drogi o długości zaledwie 30 km, potrzebowali dwudziestu dni. Działalność Kościuszki nie ograniczyła się tylko do powstrzymywania marszu Burgoyne’a. Szlak uchodzących oddziałów amerykańskich znaczyły umocnione obozy wznoszone przez Kościuszkę w Forcie Edwarda, przy Moses Creek, w Stillwater nad Hudsonem oraz na wyspie Van Schaicka. To właśnie do obozu na wyspie dotarły wieści o zdymisjonowaniu gen. Schuylera i mianowaniu na jego miejsce gen. Gatesa. Nowy dowódca pojawił się na wyspie 19 sierpnia. Ustabilizował sytuacje w amerykańskich oddziałach, uzyskał posiłki i postanowił stawić czoła wrogowi. Powierzył też Kościuszce kolejną misję specjalną. Polski inżynier miał za zadanie wybrać odpowiednie miejsce, w którym Amerykanie będą mogli zagrodzić drogę angielskim wojskom oraz przygotować je do bitwy.

Na Wzgórzach Bemisa

Tadeusz Kościuszko w mundurze armii amerykańskiej. Rysunek Artura Szyka z cyklu “Braterstwo Polsko-Amerykańskie” wykonany w 1938 roku.
Fot. Wikimedia Commons

Wybór Kościuszki padł na górujące nad Hudsonem Wzgórza Bemisa. W krótkim czasie Polak zamienił je w fortece, wznosząc wokół liczne szańce, baterie i reduty. To za tymi umocnieniami schroniło się około 11 tys. amerykańskich kolonistów. 19 września 1777 roku pod ufortyfikowane wzgórza podeszło ponad 7 tys. angielskich żołnierzy. Gen. Burgoyne od razu rzucił ich do ataku. Angielskie natarcie załamało się na umocnieniach Kościuszki. Legło 600 Brytyjczyków, pozostali wycofali się do obozu. Przez kolejne tygodnie Anglicy i Amerykanie okopali się na swych pozycjach, nie podejmując inicjatywy. Wojska Burgoyne’a znajdowały się jednak w zdecydowanie gorszym położeniu. W obcym terenie, z kurczącymi się zapasami, Anglicy obserwowali, jak wróg rośnie w siłę. Coraz trudniejsza sytuacja zmusiła Brytyjczyków do działania. 7 października gen. Burgoyne pchnął swoich żołnierzy do ataku. Brawurowe kontrnatarcie amerykańskich strzelców powstrzymało angielski szturm. Anglicy rozpoczęli odwrót do obozu, do ofensywy przeszli żołnierze Gatesa. Gen. Burgoyne zdołał przegrupować swoje siły i już szykował się do decydującego starcia na umocnieniach angielskiego obozu. Zawiódł się jednak. Gates nie dał wciągnąć się do walki w niekorzystnym terenie. Wstrzymał atak i cofnął się do obozu. Brytyjczycy zdali sobie sprawę z tego, że ostatnia szansa na zwycięstwo przepadła. W nocy gen. Burgoyne zarządził odwrót. Na polu bitwy porzucił rannych i chorych. Daleko nie uciekł… W międzyczasie bowiem gen. Gates wysłał silne oddziały na angielskie tyły. Okazało się, że Brytyjczycy są otoczeni.  Burgoyne zrozumiał, że to koniec. Nie mając już zapasów i żadnych nadziei na odsiecz, skapitulował 17 października 1777 roku.  Do amerykańskiej niewoli trafiło prawie 6 tys. angielskich żołnierzy. Świat obiegła informacja o klęsce angielskiej korony, którą zadały jej własne kolonie. Wkrótce niepodległość Stanów Zjednoczonych uznała Francja. Bitwa pod Saratogą niezaprzeczalnie stała się przełomowym momentem w dziejach amerykańskiej wojny o niepodległość, a także w całej historii USA.

Polski bohater

Gen. John Burgoyne poddaje się gen. Horatio Gatesowi pod Saratogą

A co z Tadeuszem Kościuszką? Oddam tu głos Wiktorowi Malskiemu, który w książce „Amerykańska wojna pułkownika Kościuszki” chyba najlepiej podsumował udział Polaka w bitwie pod Saratogą. Tak opisał on moment angielskiej kapitulacji. „Bez względu na to, czy był tam, czy też nie, i tak miał bardzo uzasadnione powody do głębokiej osobistej satysfakcji. Gdzieś na północy wznosiła się Głowa Cukru, do której wiodła już teraz swobodna droga. Tam odrzucono jego inżynierskie koncepcje, co przyniosło fatalne dla Amerykanów skutki. Potem jednak, gdy w najcięższych chwilach dano mu pole do działania i inicjatywy, potrafił walnie przyczynić się do uratowania rozbitych i upadłych na duchu oddziałów. Później zaś, kiedy karta zaczęła się odwracać, wyniki jego inżynierskich umiejętności zapewniły Amerykanom mocne oparcie dla powstrzymania nieprzyjaciela i odniesienia nad nim ostatecznego triumfu.”

Zwycięstwo Amerykanów pod Saratogą nie zakończyło wojny. Ta trwała jeszcze długo. Dalej uczestniczył w niej Kościuszko, wielokrotnie ratując wojska amerykańskie z opresji. To już jednak zupełnie inna historia…

Piotr Worwa –  autor bloga Chwała Zapomniana

Bibliografia:

Malski W., Amerykańska wojna pułkownika Kościuszki. Warszawa 1977

Wesołowski J., Kościuszko. Bohater dwóch kontynentów. Kraków 2017

Przybyło Ł., „Nic nie może prześcignąć jego zapału.”, „Polityka. Pomocnik Historyczny.” 2017, nr 2, s. 42-51

Opisy zdjęć:

„Tadeusz Kościuszko” Oleszczyński Antoni, źródło: Wikimedia Commons

“The view from Mount Defiance, overlooking Fort Ticonderoga”, źródło: Wikimedia Commons

“Arthur Szyk (1894-1951). Polish-American Fraternity series, Tadeusz Kościuszko (1938), London”, źródło: Wikimedia Commons

„Surrender of General Burgoyne”, źródło: Wikimedia Commons

“General Tadeusz Kosciuszko Statue”, żródło” Wikimedia Commons

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*