Najdroższa. Podwójne życie damy z gronostajem

Najdroższa. Podwójne życie damy z gronostajem |Recenzja

Katarzyna Bik, Najdroższa. Podwójne życie damy z gronostajem

Chyba wszyscy znamy zwrot – wszystko i nic. To to jest właśnie książka Najdroższa. Podwójne życie damy z gronostajem. Lat temu wiele, młodym studentem będąc wspólnie z kilkoma kolegami zdawałem egzamin. Jeden z kolegów dość szybko opuścił salę, gdyż, jak sam stwierdził, kiedy profesor zdał sobie sprawę, że usłyszy wszystko i nic na zadany temat, kazał koledze wyjść i przygotować się jeszcze raz. Czytając Najdroższą wróciła do mnie właśnie ta historia. Czegoś tak rozbebeszonego i nieposkładanego nie czytałem dawno.

Katarzyna Bik jest historyczką sztuki, obecnie pracującą w Muzeum Narodowym w Krakowie. Wcześniej była dziennikarką Gazety Wyborczej. Najdroższa ukazała się nakładem Znaku w 2025 r. Wydanie jest naprawdę ładne, oprawa twarda, szyta, z reprodukcją tytułowej Damy. Grubość nieprzesadna, bo niecałych 400 stron z przypisami, indeksem, spisem treści etc.

Zawartość książki Najdroższa. Podwójne życie damy z gronostajem

Jak sam tytuł wskazuje, książka poświęcona jest, parafrazując Cumę z filmu Vinci: jedynemu obrazowi w Polsce. Mowa konkretnie o Damie z Gronostajem pędzla Leonardo da Vinci znajdującemu się w Muzeum XX. Czartoryskich w Krakowie. Zwana jest ona również czasem Damą z Łasiczką lub przez mniej przychylnych kobietą z kotem, ale nie o tym nie o tym. Autorka zajmuje się nie tylko samym obrazem, jego tworzeniem, znaczeniem i historią.

Opisane zostało w zasadzie wszystko, co dotyczy tego dzieła – biografia Izabeli Czartoryskiej (przy okazji opowieść o jej rodzinie i upadku Rzeczypospolitej), biografia Leonarda (i kilkunastu innych współczesnych mu twórców), biografia Cecylii, biografia Lodovico (słowo daję, brakuje tylko biografii tego gronostaja), historia zdobycia tego obrazu do kolekcji Czartoryskiej, przekazanie kolekcji do Krakowa, peregrynacje obrazu po świecie (co ciekawe, nie znalazłem tam informacji o kilkuletnim pobycie obrazu na zamku na Wawelu, a był tam na pewno, bo sam, osobowo oprowadzałem po wnętrzach i swoimi rencyma pokazywałem go turystom), jest opisana konserwacja obrazu, ustalanie autorstwa, a nawet bardzo głośna swego czasu sprawa zmiany właściciela kolekcji. Celowo piszę o zmianie właściciela, bo słowo sprzedaż w tym kontekście wydaje się być niewłaściwym.

Wrażenie ogólne

Właściwie za każdym razem, kiedy dostaję do recenzji książkę w jakiś sposób związaną z Krakowem zastanawiam się co z zawartości dam radę wykorzystać przy oprowadzaniu. W tym wypadku będzie tego naprawdę niewiele, o ile cokolwiek. To, co mnie interesowało, to już i tak wiedziałem, a z rzeczy nowych, to dla mnie, jako przewodnika, są one bezużyteczne. Piszę o tym w pierwszej kolejności, bo najpierw zwracałem uwagę na rzeczy przydatne mi w pracy.

Informacji zawartych w książce jest naprawdę sporo i jest też specjalistyczne słownictwo z zakresu konserwacji zabytków. Jeśli zatem ktoś szuka pozycji, od której chciałby zacząć poznawanie Damy i potrzebuje czegoś na start, to Najdroższa powinna się nadać.

Ale jeśli ktoś szuka jakiejś konkretnej odpowiedzi na konkretne pytanie, to może się sporo naszukać, a jej nie znaleźć. Zależy jakie ma pytanie. Jedne kwestie są opisane niesamowicie szczegółowo (jak na przykład waga skrzynki, w jakiej Dama podróżuje po świecie), inne raczej pobieżnie (jak pisałem, nie ma wielu wzmianek o życiu gronostaja, a przecież pozostaje on istotnym elementem obrazu).

I mój największy problem z tą książką. Wszystko jest tak nieskładne, niespójne i pomieszane, że naprawdę ciężko mi było to czytać. Pomijam fakt, że nie potrzebuję historii rodzinnej Czartoryskich czy da Vinci, ale ciągłe przeskoki z tematu na temat, co rozdział, to o czymś innym, idziemy z jednym tematem, by po chwili wrócić do poprzedniego i go rozwinąć, potem zaczyna się nowy i po nim wracamy do wcześniejszych.

W czasie kursu przewodnickiego, a wcześniej na studiach, a jeszcze wcześniej w liceum uczono mnie, że historię opowiada się od ogółu do szczegółu. Zacząć należy od najważniejszych i najbardziej podstawowych informacji, a potem z czasem uzupełniać o mniej znane i ważne, aż do wisienek, zwanych również truskawkami, na torcie. To tu jest polewa, posypka, truskawki, podstawa, patera, poncz i krem. Mniej więcej w tej kolejności. Może w kolejnej edycji uda się to lepiej poskładać.

Podsumowując

Dla przewodnika książka raczej nieprzydatna. Dla pasjonata Leonarda, może się do kolekcji nadać, chociaż raczej wielu informacji nowych tam nie znajdzie. Dla człowieka, który zaczyna się interesować tematem powinna być dobra, choć z racji dezorganizacji może być niełatwą lekturą.


Wydawnictwo Znak
Ocena recenzenta: 3,5/6
Jakub Łukasiński


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Znak. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.