Dzień św. Bartłomiej – fakty i mity o masakrze hugenotów, Katarzynie Medycejskiej i słowach, których nigdy nie wypowiedziano
Krew, zdrada i kościelne dzwony – tak rodzą się mity, które przez lata karmią szkolne podręczniki. To, co wielu z nas zna jako Noc św. Bartłomieja, w rzeczywistości miało zupełnie inny wymiar i inną nazwę: Dzień św. Bartłomieja. A gdy do tego dodać słynne „Paryż wart jest mszy”, które nigdy nie padło z ust króla, okazuje się, że historia potrafi być bardziej zaskakująca niż fikcja.
Do dziś pamiętam te pełne ekspresji lekcje historii z czasów licealnych, kiedy nauczycielka opowiadała nam o czasach królowej Francji – Katarzyny Medycejskiej. Władczyni, o której mowa była charyzmatyczna, zatem trzeba było o niej z ekspresją opowiedzieć. A już najciekawsze było to, gdy w swoich opowieściach doszła do… Nocy św. Bartłomieja? No właśnie!
Przez prawie dwie dekady myślałem, że była to Noc św. Bartłomieja. Nawet nie wiecie jakie było moje zdziwienie, gdy wziąłem do ręki biografię pupilka Katarzyny Medycejskiej, czyli króla Henryka Walezego autorstwa prof. Stanisława Grzybowskiego i przeczytałem, że to, czego uczyli mnie w szkole to ściema, bo żadnej Nocy św. Bartłomieja nie było. Był Dzień św. Bartłomieja! To jednak nie wszystko.
Kolejne kłamstwo z czasów szkolnych dotyczy słynnych słów Paryż wart jest mszy. To wcale nie Henryk IV Burbon wypowiedział te słowa. A kto? Czytajcie dalej, a dowiecie się, czego NIE powiedzieli Wam w szkole! Mało tego, media, a nawet niektóre portale historyczne nadal powielają te błędy.
Karol IX Walezjusz – czy psychicznie chory jest zdolny do wszystkiego?
Tak zapewne pomyślała jego matka – Katarzyna Medycejska. Takim kimś jest łatwo manipulować, a jak wyda rozkaz, żeby pozabijać hugenotów. No cóż… zrzuci się na jego chorobę. A Karol IX Walezjusz chorował na depresję maniakalną z napadami furii. Swoje możliwości pokazywał na pałacowych małpach, które w napadzie furii po prostu zabijał. Królowa wdowa Katarzyna Medycejska nie miała oporów, by wykorzystać to do przeprowadzenia masakry… tym razem na ludziach.
Wtedy zdarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Król wykazał się niesubordynacją i odmówił współpracy. Ba, aby udaremnić zbrodnicze plany swojej własnej matki, powiadomił o wszystkim swojego protestanckiego przyjaciela – hrabiego de La Rochefoucauld. Karol IX poradził mu, by został w nocy w Luwrze. Jednak hugenota nie posłuchał króla. Pomyślał, że monarcha przesadza. Jednak to nieposłuszeństwo było bardzo kosztowne…
Gdy nadchodzi Dzień św. Bartłomieja
O 3 nad ranem królowa matka Katarzyna Medycejska i jej pupilek – Henryk Walezy usłyszeli strzał z pistoletu! W tym momencie Henryk Walezy, poprzez gońca chciał wydać rozkaz o przerwaniu akcji. Okazało się, że już jest za późno, bo przywódca hugenotów – Gespard II de Coligny był już martwy! W tym samym momencie rozbrzmiały kościelne dzwony. Ludzie udawali się na poranną mszę.
Henryk Walezy został źle poinformowany. Strzał z tego pistoletu nie zabił przywódcy hugenotów. Admirał wstał zbudzony dźwiękiem dzwonów kościelnych. Jednak jego godziny były już policzone. Do jego domu dobijali się już Gwizjusze. Następnie wywleczono admirała z domu, a książę de Guise przydepnął mu głowę swoim obuwiem. Dokonano dekapitacji, a odciętą głowę hugenoty wysłano papieżowi Grzegorzowi XIII.
Zabójstwo admirała Gesparda II de Coligny’ego zapoczątkowało masakrę, która przeszła do historii jako Dzień św. Bartłomieja. Popularne określenie na tą makabrę to Noc św. Bartłomieja, jednak zdaniem biografa Henryka Walezego – prof. Stanisława Grzybowskiego, jest ono błędne.
Wyżej wspomniany historyk uważa, że paryskie wydarzenia z 24 sierpnia 1572 roku można porównać do Nieszporów sycylijskich, które miały miejsce 30 marca 1282 roku na Sycylii i w ich wyniku Andegawenowie zostali pozbawieni władzy na tej wyspie na rzecz Aragończyków. Do rozpoczęcia tamtej masakry również wzywały kościelne dzwony, które biły na nieszpory.
Paryż wart jest mszy – kto to powiedział?
Z wydarzeniami paryskimi z końca sierpnia 1572 roku związane jest również pewne wesele. Mianowicie najmłodsza córka Katarzyny Medycejskiej i Henryka II Walezjusza – Małgorzata Walezjuszka zwana królową Margot wyszła pod przymusem za mąż za Henryka IV Burbona, który musiał zmienić wyznanie na katolickie.
Przyszły król Francji miał wtedy wypowiedzieć słynne słowa: Paryż wart jest mszy. Problem w tym, że takie słowa z ust tego monarchy nigdy nie padły. Jak przekonuje prof. Jan Baszkiewicz, autorem tych słów był pisarz z XIX wieku Victor Hugo i odnosiły się one do wydarzeń z rewolucji francuskiej. Wyżej wspomniany zwraca jednak uwagę na uniwersalizm tego cytatu, który może odnosić się także do wydarzeń z szesnastowiecznego Paryża. Nie zmienia to jednak faktu, że następca Henryk Walezego na francuskim tronie, nigdy ich nie powiedział.
Wcześniejsze źródła wskazują jednak na inne tropy – w satyrycznym pamflecie Les Caquets de l’accouchée z 1622 roku przypisano je księciu de Rosny, a dopiero później przylgnęły one do Henryka IV.
W rzeczywistości wyrażenie to jest raczej efektem zbioru legend, mistyfikacji i błędnych interpretacji niż rzeczywistym cytatem. Mimo to przetrwało w kulturze jako metafora pragmatyzmu, w którym dla wyższego celu rezygnuje się z osobistych przekonań.
Te przykłady pokazują, że warto weryfikować wiedzę wyniesioną ze szkoły, a historia nigdy nie jest czarno-biała. Może podlegać wielu interpretacjom i to jest w niej najciekawsze.
Bibliografia:
- Baszkiewicz J., Henryk IV Wielki, Warszawa 1995.
- Grzybowski S., Henryk Walezy, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Łódź 1985.
Fot. Obraz Pewnego ranka u bram Luwru XIX-wieczny, Édouard Debat-Ponsan, 1880. Katarzyna Medycejska jest ubrana na czarno.