Jak wyglądało leczenie człowieka, któremu strzała utkwiła w ciele? Co robiono z roztrzaskaną czaszką? Czy ranny krzyżowiec miał jakiekolwiek szanse na przeżycie operacji? I wreszcie, czy rzeczywiście medycyna łacińskiego Zachodu była w czasach krucjat beznadziejnie zacofana w porównaniu z osiągnięciami świata islamu? Wojny krzyżowe zwykle oglądamy z perspektywy armii, wielkich bitew, polityki i religii. Piers D. Mitchell proponuje spojrzenie z zupełnie innej strony. Zamiast pytać jedynie, kto zwyciężył pod Hattin czy zdobył Jerozolimę, zastanawia się, co działo się “chwilę później z ciałami ludzi, którzy przeżyli bitwę, ale zostali ciężko ranni”.Jest to książka o średniowieczu widzianym przez rany, szpitale, strzały wbite w kości, amputacje, upuszczanie krwi i próby ratowania życia.
Kim jest autor?
Piers D. Mitchell łączy kompetencje historyka i archeologa z doświadczeniem lekarza, jest zatem wręcz idealną osobą do napisania takiej książki. Jest on specjalistą w zakresie paleopatologii, paleoparazytologii, antropologii i historii medycyny, związanym naukowo z University of Cambridge, a jednocześnie praktykującym chirurgiem urazowym i ortopedycznym. Pracował wcześniej m.in. w University College London i Imperial College London, a w latach 2015–2017 był prezesem Paleopathology Association.
To połączenie jest podstawowe. Mitchell potrafi bowiem spojrzeć na średniowieczny opis rany nie tylko jak historyk analizujący kronikę, ale także jak lekarz zastanawiający się, co właściwie z medycznego punktu widzenia mogło stać się z opisywanym człowiekiem. Właśnie ta interdyscyplinarność jest największą siłą całej pracy.
O czym właściwie jest ta książka?
Tytuł może sugerować przekrojową historię całej medycyny okresu krucjat. Nie do końca tak jest. Mitchell koncentruje się przede wszystkim na urazach, chirurgii oraz organizacji opieki nad rannymi w państwach krzyżowców. Choroby, epidemie, niedożywienie czy religijne aspekty leczenia pojawiają się raczej na marginesie. Centralnym zagadnieniem książki są obrażenia spowodowane bronią oraz chirurgia.
Autor korzysta przy tym z bardzo różnych rodzajów źródeł: kronik, traktatów medycznych, dokumentów prawnych, regulaminów szpitalnych, ale przede wszystkim zestawia je z wynikami badań archeologicznych i antropologicznych. Ślady cięć mieczem na czaszce albo grot pozostawiony w kości stają się dla niego równie ważnym źródłem jak relacja średniowiecznego kronikarza. Wydawca słusznie określa tę metodę jako rodzaj „medycznego śledztwa”.
Treść książki
Pierwszy rozdział poświęcono ludziom, którzy leczyli mieszkańców Outremer. Mitchell przedstawia lekarzy pochodzących z Francji, Anglii, Italii i innych części Europy, ale również medyków miejscowych – chrześcijan wschodnich, Żydów i muzułmanów. To ważny początek książki, ponieważ od razu podważa jeden z najbardziej rozpowszechnionych stereotypów: prosty obraz niekompetentnego zachodniego lekarza skonfrontowanego z wyrafinowanym arabskim medykiem. Mitchell pokazuje rzeczywistość dużo bardziej skomplikowaną. Różne tradycje medyczne współistniały, spotykały się i – przynajmniej w pewnym zakresie – korzystały ze swoich doświadczeń.
Drugi, bardzo obszerny rozdział dotyczy organizacji opieki nad chorymi i rannymi. Autor zaczyna od porównania szpitalnictwa zachodnioeuropejskiego, bizantyjskiego i islamskiego, następnie przechodzi do szpitali funkcjonujących w państwach krzyżowych. Szczególną rolę odgrywają oczywiście joannici, ale pojawiają się również templariusze, Krzyżacy oraz Zakon św. Tomasza z Akki. Rozdział ten pozwala zobaczyć, że średniowieczny szpital nie był po prostu prymitywną poczekalnią przed śmiercią. Mitchell analizuje jego organizację, personel, zasady przyjmowania chorych czy żywienie pacjentów.
W rozdziale trzecim książka zaczyna pokazywać swoją największą siłę. Mitchell przechodzi od tekstów do ludzkich szczątków. Rozdział ten skupia się na archeologicznych dowodach dotyczących urazów i chirurgii. Mitchell Analizuje urazy widoczne na kościach i zastanawia się, jakie rodzaje broni mogły je spowodować, czy ranny przeżył oraz czy ślady mogą świadczyć o przeprowadzonej interwencji chirurgicznej. Rozdział pokazuje jednocześnie możliwości i ograniczenia paleopatologii – szkielet mówi nam bardzo wiele, ale oczywiście nie zachowuje śladów wszystkich obrażeń tkanek miękkich. I właśnie tutaj doświadczenie Mitchella jako lekarza okazuje się szczególnie cenne.
Kolejna część poświęcona została torturom i celowemu okaleczaniu ludzi. Autor analizuje przykłady od pierwszej krucjaty po późniejsze dzieje państw krzyżowych. To stosunkowo krótki rozdział, ale dobrze pokazuje, że ślady urazów nie muszą być automatycznie interpretowane jako rezultat walki. Średniowieczna przemoc mogła być także karą, torturą albo świadomym okaleczeniem przeciwnika.
W kolejnym rozdziale Mitchell omawia rodzaje obrażeń występujących podczas walk: rany cięte, obrażenia głowy, rany zadane strzałami i włóczniami, zmiażdżenia czy oparzenia. Próbuje również odpowiedzieć na pytanie, jak średniowieczni chirurdzy radzili sobie z poszczególnymi przypadkami. Tutaj książka najlepiej łączy trzy poziomy narracji: średniowieczne świadectwo, materiał archeologiczny oraz współczesną wiedzę medyczną.
Nie każda operacja była konsekwencją bitwy. Mitchell przedstawia również chirurgię planową, a także niezwykle popularną w średniowieczu flebotomię, czyli upuszczanie krwi. Zajmuje się również problemem znieczulenia i ograniczania bólu podczas zabiegów. Rozdział jest ważny, ponieważ wyciąga książkę poza ramy medycyny czysto wojskowej. Czytelnik otrzymuje szerszy obraz tego, czym właściwie zajmował się średniowieczny chirurg.
Rozdział siódmy zatytułowany “Wymiana wiedzy medycznej a wyprawy krzyżowe”, to jeden z najciekawszych problemowo rozdziałów książki. Mitchell pyta, czy zetknięcie łacinników ze światem bizantyjskim i islamskim rzeczywiście prowadziło do transferu wiedzy.
Jego odpowiedź jest ostrożniejsza, niż można byłoby oczekiwać. Nie proponuje prostego schematu „Arabowie nauczyli Europejczyków medycyny”. Próbuje natomiast pokazać wzajemne kontakty lekarzy i praktyków różnych kultur oraz znaczenie osobistych doświadczeń, a nie tylko tłumaczenia uczonych traktatów.
Ostatni rozdział dotyczy regulowania zawodu lekarza i odpowiedzialności za błędy medyczne w państwach krzyżowych. Okazuje się, że społeczeństwo Królestwa Jerozolimskiego próbowało określać, kto może wykonywać zawód oraz jakie konsekwencje powinien ponieść medyk w przypadku zaniedbania.
Po rozdziale umieszczono dodatkowo fragmenty odpowiednich przepisów z Livre des Assises de la Cour des Bourgeois („Księga ustaw Sądu Mieszczan”, dzięki czemu czytelnik może sam zajrzeć do analizowanego materiału źródłowego.
Struktura
Polskie wydanie Astry liczy 376 stron. Ja otrzymałem egzemplarz kieszonkowy, któ®y ma miękką oprawę. Przyznać muszę jednak, że dużo lepiej czyta się taki mniejszy format, niż standardowe wydania ASTRY w twardej obwolucie.Publikacja zawiera przedmowę, wstęp, osiem zasadniczych rozdziałów, tekst źródłowy dotyczący frankijskiego prawa medycznego, zakończenie, przypisy, obszerną bibliografię oraz indeksy.
Całość uzupełniają tabele oraz mapy i ilustracje (5 tabel i 15 map oraz ilustracji).
Pod względem aparatu naukowego książka prezentuje się więc bardzo dobrze. Szczególnie doceniam bibliografię i przypisy, bo nie mamy do czynienia z książką popularnonaukową, która jedynie opowiada efektowne historie, ale z pracą pozwalającą zainteresowanemu czytelnikowi pójść dalej.
Ocena książki
Historyk wykorzysta kronikę. Archeolog kości. Historyk medycyny, traktat chirurgiczny. Lekarz zapyta natomiast, czy opisany zabieg mógł rzeczywiście zadziałać. Mitchell próbuje robić wszystkie te rzeczy jednocześnie. I zazwyczaj wychodzi mu to znakomicie. Szczególnie dobre są fragmenty, w których autor konfrontuje przekazy pisane z dowodami archeologicznymi. To właśnie wtedy średniowieczna historia medycyny przestaje być katalogiem dziwnych recept i teorii humoralnej, a zaczyna przypominać śledztwo.
Bardzo ważne jest również rozprawianie się ze stereotypem „ciemnego średniowiecza”. Mitchell nie próbuje udowadniać, że XIII-wieczna chirurgia dorównywała współczesnej. Pokazuje jednak coś znacznie ciekawszego: ludzie ci obserwowali, zdobywali doświadczenie, potrafili wykonywać skomplikowane zabiegi i czasami skutecznie ratowali życie. Narracja jest klarowna a autor ma umiejętność przedstawiania medycyny średniowiecznej bez zakładania specjalistycznej wiedzy czytelnika.
Nie wszystko działa jednak równie dobrze. Niestety tytuł jest szerszy niż faktyczna zawartość książki. Jeżeli ktoś spodziewa się kompletnej historii medycyny krucjatowej, epidemii, pasożytów, problemów sanitarnych, niedożywienia, chorób zakaźnych czy religijnego wymiaru leczenia, może poczuć niedosyt. Centrum pracy stanowią urazy oraz chirurgia; sam Mitchell planował pierwotnie potraktować choroby, niedożywienie i relacje między medycyną a religią w kolejnych badaniach.
Drugi problem to nierówne tempo. Rozdziały dotyczące szpitalnictwa i organizacji opieki są bardzo wartościowe, ale miejscami mocno szczegółowe. Czytelnik przyciągnięty obietnicą średniowiecznej chirurgii może chwilami zastanawiać się, kiedy wrócimy do mieczy, strzał i operacji.
Trzeba też pamiętać, że baza źródłowa dotycząca praktycznej medycyny w Outremer jest fragmentaryczna. Mitchell czasami musi więc formułować hipotezy na podstawie niepełnego materiału. Robi to zazwyczaj ostrożnie i otwarcie informuje o ograniczeniach źródeł.
Dla kogo?
Medycyna podczas krucjat bierze temat pozornie bardzo specjalistyczny i pokazuje, że za jego pomocą można opowiedzieć coś znacznie większego o średniowieczu. Mitchell nie tylko opisuje, jak leczono rannych. Pokazuje szpitale, lekarzy, przepływ wiedzy pomiędzy kulturami, prawo medyczne, doświadczenie wojny i przede wszystkim ludzi próbujących radzić sobie z chorobą, bólem i obrażeniami przy pomocy wiedzy dostępnej osiemset lat temu.
Otrzymujemy bardzo dobrą, fachową i nietypową pracę, która może zainteresować zarówno miłośnika krucjat, jak i czytelnika, który zwykle po historię medycyny nie sięga. Przede wszystkim jest to książka dla osób zainteresowanych **krucjatami, średniowieczem, historią medycyny, wojskowością i archeologią**. To także bardzo dobra propozycja dla czytelnika, który lubi książki historyczne wychodzące poza królów, bitwy i dyplomację.
Nie trzeba mieć wiedzy medycznej. Mitchell tłumaczy zagadnienia wystarczająco jasno, żeby książkę mógł przeczytać zwykły miłośnik historii – i właśnie przystępność przy zachowaniu naukowego poziomu była jedną z cech szczególnie chwalonych przez recenzentów oryginalnego wydania.
Wydwanictwo Astra
Recenzent: Remigiusz Gogosz
Ocena: 4,5/5