Lucyna Olejniczak, Przerwana serenada

To już trzeci tom przygód – tym razem jako „Przerwana serenada” – Elizy Bielskiej, która tym razem przeżywa swe perypetie w dalekiej Anglii, w posiadłości Winter Abbey pośród malowniczych i nastrojowych wrzosowisk.

Dla Elizy…

Historia Elizy i jej bliskich, rozwija się powoli. Początkowo wydawała mi się nieco flegmatyczna, ale w miarę postępu lektury, fabuła zaczęła nabierać tempa i rumieńców. Losy poszczególnych bohaterów są nie tylko skomplikowane, ale i fascynujące. Zarówno tytułowa Eliza, jak i jej brat, Stanisław, to osobowości ciekawe, nieuczesane i mocno odstające od tego, w jakie tarapaty przyjdzie się im wpakować.

Eliza – moja córka też tak ma na imię, i jest niemalże identyczna pod względem zachowania, co bohaterka powieści Lucyny Olejniczak. Ta powieściowa to kobieta odważna, niezwykle samodzielna, może nie do końca rozsądna, ale na pewno niezwykła. To taka nasza sarmacka Amazonka. I to pod każdym względem. Potrafi rozruszać konserwatywne angielskie towarzystwo, co nie zawsze wszystkim się podoba. Ok – nie wszystkim postaciom, które spotyka, ale jako czytelnik – jestem zachwycony.

W tej odsłonie przygód, Eliza odkrywa mroczne tajemnice swego męża i jego rodziny. Zresztą już od samego początku zdajemy sobie sprawę, że angielskie rodziny są zdecydowanie bardziej zahukane, niż to ma miejsce w polskim zaścianku. Co gorsza, są nie mniej mściwe i bezlitosne jak nasi panowie szlachta. A przecież Anglicy mieli być takimi cywilizowanymi ludźmi. No cóż – pozory często mylą. W każdym razie, to, co odkryje Eliza, mocno wstrząśnie nią samą, jak i czytelnikiem. Może dlatego fajnie się czyta.

Jak zakończy się cała sprawa? Czy Eliza odnajdzie Richarda takim, jakim był? A może odkryte sekrety, zniweczą to, co między nimi było? I czy zdoła uratować człowieka, który w Paryżu utracił cały swój autorytet, znaczenie, a wreszcie marzenia? Czy będzie jeszcze co ratować? Na te pytania musicie znaleźć odpowiedź sami. Myślę, że warto.

Bohaterowie drugoplanowi

Ciekawą osobowością jest Stasiu, który bezustannie pakuje się w kabałę. Jeszcze z jednej nie wyszedł cało, a już wpada w kolejne kłopoty. I to na jeszcze większą skalę. Ciekaw jestem na kim wzorowała się Autorka. W każdym razie – trudno oprzeć się jakiemuś romantyzmowi i pewnemu fatalizmowi, któremu podlega ta postać. Nie jest w ciemię bity, a jednak daje się wodzić za nos. Ma szansę zrealizować każde przedsięwzięcie, którego się podejmie. Ale nie bierze pod uwagę czynnika ludzkiego, albo bagatelizuje to, o czym już wie. To taki marzyciel, łączący w sobie coś z Robin Hooda, Doriana Graya i naszego Szewczyka Dratewki. Połączenie nietuzinkowe, wybuchowe i nieoczywiste.

Nie bardzo wiem, co myśleć o Nelly, która ma szansę stania się gwiazdą angielskiej sceny teatralnej. Jej losy są przejmujące, ale jakoś nie umiem się w nią wczuć. Nie wiem co dalej wyniknie z jej wątku. Jest jak mgła, ulotna, eteryczna i dla mnie pozostaje postacią niewiadomą. Oczywiście nie deprecjonuje jej to w żaden sposób. Ale w moim odczuciu poświęcono jej najmniej uwagi, a przecież perypetie, które są jej udziałem, są emocjonalnie angażujące i ciekawe.

Bardzo podobało mi się nakreślenie sytuacji społecznej w ówczesnej Anglii. Jest i o świecie arystokracji czy angielskiego mieszczaństwa, i o nizinach społecznych, które wyrzucone poza nawias „cywilizacji”, egzystują na słowo honoru, nie stroniąc od przemocy, różnej maści szachrajstw i zbrodni. Zresztą – wbrew powszechnej opinii, oba światy mocno się ze sobą przeplatają, a czasem są od siebie nieodrodne.

Przesłanie

„Przerwana serenada” to opowieść nie tylko o dojrzewaniu, ale i odkrywaniu własnej przeszłości. Bo w miłości bardzo często liczy się przede wszystkim poryw serca, który nie pozwala ludziom dostrzegać wad tej drugiej połówki. Bardzo często nie dostrzegamy cudzych tajemnic, niedopowiedzeń, czasem imaginacji. A przecież, gdy pierwszy płomień namiętności pryśnie, wszystko to, co było ukryte, wychodzi na jaw. I nie zawsze jest to pochlebny obraz. Bardzo często zdarza się, że para jest sobą zawiedziona, zniesmaczona, co czasem kończy się rozpadem pożycia małżeńskiego. Czy i tym razem do tego dojdzie?

Powieść momentami jest melancholijna, ale to tylko pozór. Bo przesłanie Lucyny Olejniczak jest raczej pozytywne. Eliza przecież, pomimo wszystkich trudności i tajemnic, idzie do przodu. Rozwija się – emocjonalnie, towarzysko, mentalnie i koniec końców, staje się najbardziej dojrzałą z wszystkich bohaterów.

Podobnie ma się sprawa ze Stanisławem – mimo kolejnych tarapatów, nadal walczy, nadal rzuca się, nie przyjmując do wiadomości, że w ogóle da się wszystko przegrać. Nelly – mimo przeciwności losu, ma wszelkie szanse, aby odnieść sceniczny sukces. Ale jaką ta trójka poniesie cenę? Czy nie skruszy to poczucia ich sprawczości, samodzielności, wolności i człowieczeństwa? No właśnie.

Podsumowanie

W moim odczuciu „Przerwana serenada” to pozycja lekka, ożywcza i tak jakoś swojska. Historia opowiedziana przez Autorkę wciąga i mam wszelkie powody, by wyobrazić sobie, że ta historia mogła wydarzyć się naprawdę. Dlatego polecam ją z czystym sumieniem.


Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Ryszard Hałas

Comments are closed.