Piołun na zapomnienie | Recenzja

Anna Trojanowska, Piołun na zapomnienie

Gdy próbowałam – na własny użytek – wyobrazić sobie bohaterów książki ,,Piołun na zapomnienie” jako bohaterów filmu, wyobraźnia nasuwała mi i powstały w 1980 obraz Andrzeja Wajdy ,,Z biegiem lat, z biegiem dni” (sceny miejskie), i ,,Nad Niemnem” Zbigniewa Kuźmińskiego (późniejsze o sześć lat; w scenach wiejskich). Te stroje, ta gracja… Wielka szkoda, że ,,Piołunowi na zapomnienie” zabrakło… optymizmu. Choćby i jego najmniejszej nuty.

Cierpienia Leokadii zwanej Leą – głównej bohaterki książki Anny Trojanowskiej – są po prostu hiobowe. Sieroctwo, apodyktyczny wuj, nieudane małżeństwo, tragiczna śmierć wychowującej ją ciotki, nieuczciwa konkurencja. Mnożą się te nieszczęścia i mnożą. I wprawdzie po długich, długich bojach z losem kobieta znajduje szczęśliwą miłość – właściwie cała książka to bardzo smutna opowieść o… o Kopciuszku – o niezamożnej dziewczynie wydanej za zamożnego wdowca, której życie upływa bez większych radości. Że w tytule występuje piołun – wiadomo. Że piołun jest bardzo gorzki – wiadomo. Ale żeby aż tak?

Akcja dzieje się przede wszystkim w środowisku aptekarskim. Sama autorka jest farmaceutką (i etnologiem). Wielkim plusem powieści – choć niewątpliwie dołującej – jest wątek kryminalny. Aptekarze, różnorodność mikstur,  w ogóle historia farmacji – to wszystko stwarza duże pole do popisu komuś, kto pisze kryminał. A że ,,Piołun na zapomnienie” wyszedł spod pióra kogoś, kto historią farmacji zajmuje się zawodowo – tym lepiej.

Klimat końca XIX i początku XX wieku – Warszawa tego okresu. Opisana lekko, barwnie, niemniej jednak autorka nie omija również niebezpieczeństw, z jakimi wiązało się życie w mieście. Wieś – wydawałoby się – sielska i anielska, ale nie do końca. Bo chociaż krajobrazy – widziane ,,za oknem” – mnie osobiście przywodziły na myśl właśnie ,,Nad Niemnem”, przeżycia Lei z okresu, gdy mieszkała na wsi – raczej do przyjemnych nie należały. Na kartach ,,Piołunu na zapomnienie” przenikają się dwa światy – miasta i wsi. Istnieją równolegle, są obok siebie.

Kim jest autorka książki o tak gorzkim tytule? Absolwentką Wydziału Farmaceutycznego warszawskiej Akademii Medycznej i Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, doktorem habilitowanym, pracownikiem Instytutu Historii Nauki Polskiej Akademii Nauk, autorką wielu publikacji naukowych na temat historii farmacji.

Finalnie – całość książki oceniam na 4. Zdołowała mnie strasznie. Mimo – zaznaczonych w tekście powyżej – naprawdę bardzo mocnych plusów. Jak ktoś chce lać krokodyle łzy podczas lektury – to jest książka dla niego. Oraz, oczywiście, dla tych, którzy lubią kryminały i ten dreszczyk emocji, który zagadkom kryminalnym towarzyszy.

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Ocena recenzenta: 4/6

Helena Sarna

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*