Priorytetem jest wzmocnienie polskiej humanistyki – wywiad z Jarosławem Gowinem

PAP: A co z humanistyką? Humaniści w ostatnich latach czuli się traktowani „po macoszemu”. Przypomnijmy, że prezydent Andrzej Duda w kampanii wyborczej i PiS, również wcześniej, wspierali to środowisko.

J.G.: Sytuacja humanistyki to osobny priorytet. Jestem filozofem, a więc humanistą. Sekretarzem stanu w MNiSW jest drugi filozof, siłą rzeczy mamy wyczucie znaczenia i potrzeb humanistyki.

Dlatego humanistyka będzie w tej kadencji „oczkiem w głowie” ministerstwa. Co – już od przyszłego roku – przełoży się na zwiększenie nakładów na humanistykę. W tym roku było to niemożliwe, bo odziedziczyłem budżet po mojej poprzedniczce i już nie dało się dokonać istotnych przesunięć. Ale nawet w perspektywie tego roku, jeżeli chodzi o dostęp do dodatkowych środków, mam dobre wiadomości dla humanistów. Rozpoczęliśmy już dwojakie działania – z jednej strony we współpracy z Ministerstwem Rozwoju zamierzamy uruchomić dwie nowe tzw. inteligentne specjalizacje. Jedną dotyczącą nauk społecznych a drugą – nauk humanistycznych. Druga rzecz – w ramach środków na innowacje, którymi dysponuje Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, staramy się uruchomić ścieżkę na coś, co można nazwać innowacjami społecznymi. W obu tych przypadkach – i inteligentnych ścieżek rozwoju, i w przypadku innowacji społecznych – będzie to oznaczało, że środowisko humanistyczne po raz pierwszy na znaczącą skalę będzie miało dostęp do funduszy strukturalnych.

Jednak nie można patrzeć na naukę tylko pod kątem problemów finansowych i korzyści materialnych. Nauka, a w szczególności humanistyka, ma ważne zadania społeczne. Buduje tożsamość kulturową, narodową, poczucie więzi z dawnymi pokoleniami, poczucie dumy z polskości. I z pozycji naszej kultury w historii cywilizacji. W czasach, gdy innowacyjność i kreatywność decydują o przyszłości, nauka i szkolnictwo wyższe muszą być priorytetem w polityce państw, które chcą liczyć się w świecie.

PAP: Szerokim echem odbiła się pańska listopadowa wypowiedź, nt. tego, że w Instytucie Historii Sztuki UW jest za dużo pracowników. Czy należy się spodziewać redukcji zatrudnienia na wydziałach humanistycznych?

J.G.: Zatrudnienie jest kwestią autonomii uczelni, ministrowi nic do tego i jestem ostatnią osobą, która chciałaby ręcznie sterować uczelniami.

Najważniejszym wyzwaniem jest stworzenie humanistom zatrudnionym na uczelniach warunków do budowania naukowego dorobku. Kryzysowa sytuacja ma związek z deprecjonowaniem humanistyki przez poprzednie ekipy rządowe, z ograniczaniem humanistom dostępu do funduszy – zarówno unijnych jak i budżetowych. Pod tym względem sytuacja ulegnie zmianie na korzyść.

PAP: A co z zapowiadanymi przez pana wcześniej uczelniami wiodącymi?

J.G.: Wstyd, że polskie uczelnie znajdują się w czwartej setce rankingów światowych. Ta pozycja nie odzwierciedla potencjału polskiej nauki, ale świadczy o istnieniu organizacyjnych barier, które utrudniają uczelniom konkurowanie z najlepszymi w Europie. To jedna strona medalu. A druga strona medalu polega na tym, że gdy się zaczyna mówić o wyłonieniu uczelni wiodących, to 90 procent środowiska naukowego zaczyna protestować.

Na pewno w tej kadencji nie będzie żadnej próby arbitralnego wskazywania, że ta czy inna uczelnia ma być wiodąca. Dziś finansowanie niektórych uczelni na wyjątkowo korzystnych zasadach musiałoby się odbywać kosztem pozostałych. A tego chcemy uniknąć.

PAP: Rozumiemy, że ten proces nie odbędzie się kosztem mniejszych ośrodków.

J.G.: Nie ma na to ani społecznej ani politycznej zgody. Pracujemy nad rozwiązaniami, które – wprawdzie nie całym uczelniom – ale najlepszym grupom badawczym ułatwiałyby większy niż dotąd udział w międzynarodowych grantach i badaniach.

Proces wyłaniania się uczelni wiodących będzie się dokonywał samorzutnie. Sam system grantowy pokaże, że potencjał naukowy uczelni jest bardzo zróżnicowany. Uczelnie o charakterze regionalnym także są potrzebne. Często są kołem zamachowym rozwoju danego regionu. Ale chyba wszystkim zależy też na tym, by najlepsze polskie uczelnie zastukały do pierwszej setki światowego rankingu. Myślę, że to jest wykonalne w ciągu 5-6 lat. I taki jest mój cel.

Rozmawiały Ludwika Tomala i Sonia Sobczyk

Źródło:www.naukawpolsce.pap.pl

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*