Pomnik rodziny Koniuszewskich w Kłodzie Małej, źródło Wikimedia Commons

9 grudnia 1874 rodzina Koniuszewskich dokonała aktu samospalenia

Dlaczego rodzina Koniuszewskich dokonała samospalenia w stodole w 1874 roku?

W grudniu 1874 roku rodzina Koniuszewskich w ramach protestu przeciw prześladowaniom unitów w zaborze rosyjskim, dokonała samospalenia w stodole. Czyn ten był rozpaczliwą próbą uchronienia ich dziecka przed przymusowym chrztem prawosławnym, a także jedynym ratunkiem przed głodem i zimnem, mających czekać ich przez nakładane na rodzinę sankcję rosyjskich urzędów.

W skrócie:

Kim byli unici?

XVI wiek zapisał się na kartach historii jako stulecie protestantyzmu, rozłamów religijnych, ale także tworzenia się nowych doktryn. To właśnie w tym czasie w Polsce i na Litwie doszło do porozumienia obydwu stron schizmy wschodniej – Kościoła katolickiego i Kościoła prawosławnego, tym samym tworząc Kościół unicki, zwany także greckokatolickim. Porozumienie te zapoczątkowała unia brzeska zawarta w roku 1596.

Miało uchronić to Polskę i Litwę przed wpływem nowo powstałego prawosławnego patriarchatu w Moskwie, który rościł sobie prawo do zwierzchnictwa nad parafiami kościoła cerkiewnego na tych terenach. Niosło to za sobą bardzo poważne niebezpieczeństwo ingerencji w sprawy wewnętrzne Rzeczpospolitej przez cara Fiodora I. Postanowiono więc odebrać im możliwość zwierzchnictwa, tworząc nową doktrynę religijną podległą papieżowi. Kościół unicki zachował więc obrzęd liturgiczny w języku starocerkiewnym, a także ogólne zasady funkcjonowania wiary, ze zmienioną hierarchią kościelną, uznającą władze papieża.

Wskutek Unii brzeskiej doszło do rozłamu cerkwi prawosławnej. Kościół wschodni przeciwstawił się powstaniu wyznania greckokatolickiego. Nowe zasady wiary odrzucone były jednak nie tylko przez władze kościelne na wschodzie, ale także przez sporą część wiernych.  

Rosja przez następne stulecia uznawała unitów za prawosławnych wiernych, przymusem wcielonych do nowej doktryny religijnej. Prześladowania unitów rozpoczęto więc przy pierwszej okazji, jaką były rozbiory Polski i trwały nieprzerwanie aż do XIX wieku, kiedy to w Imperium Rosyjskim odgórnie zlikwidowano kościół greckokatolicki.

Prześladowania unitów w zaborze rosyjskim

Już po pierwszym rozbiorze Polski, pod rządami Katarzyny II, mimo początkowych deklaracji o tolerancji dla unitów, rząd rosyjski traktował ich jako prawosławnych Rosjan, zmuszonych do zmiany wyznania. Od 1780 roku trwał proceder przejmowania przez prawosławnych duchownych greckokatolickich parafii.

Początkowo wszystko odbywało się za zgodą wiernych i konwersje były dobrowolne, lecz za rządów kolejnych carów temu wszystkiemu zaczęły towarzyszyć groźby, szykany oraz obecność rosyjskich żołnierzy. By zlikwidować wszelkie podobieństwa z kościołem katolickim z cerkwi unickich usunięto konfesjonały, organy oraz ławy, księgi liturgiczne zastępowano rosyjskimi.

W 1834 roku zakazano unitom przechodzenia na katolicyzm. W 1837 roku kościół greckokatolicki podporządkowano Świątobliwemu Synodowi Rządzącemu Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Kulminacją prawnych ograniczeń był synod połocki z 1839 roku, który zlikwidował wszystkie unickie diecezje prócz jednej – diecezji chełmskiej w Królestwie Polskim.

Po powstaniu styczniowym, na skutek carskich represji, Aleksander II zapragnął ostatecznie usunąć unitów. W 1874 roku prorosyjski administrator diecezji chełmskiej ks. Marcel Popiel nakazał by msze były odprawiane zgodnie z rytem kościoła prawosławnego co wywołało protesty ludności greckokatolickiej w Drelowie i Pratulinie. Protesty te, były krwawo tłumione przez carskich żołnierzy. W 1875 roku car wydał ukaz likwidujący diecezje chełmską, tym samym ostatecznie zakończył istnienie kościoła unickiego na terenie Imperium Rosyjskiego.

Prześladowania rodziny Koniuszewskich

W 1874 w ostatniej fazie nawracania unitów na prawosławie, doszło do głośnej sprawy bohaterstwa rodziny Koniuszewskich, którzy zginęli w obronie wiary.

Sytuacja miała miejsce w miejscowości Kłoda, która należała do unickiej parafii w Horbowie. Przymusowe nawracanie parafii zaczęto jesienią 1874, kiedy to wszystkich wiernych unickich zapędzono pod cerkiew i kazano przepisać się na prawosławnie. W takcie tego wydarzenia stosowano zarówno przemoc fizyczną (używając długich biczy zwanych nahajami) jak i  manipulacje, aby wszelkimi możliwymi sposobami przekonać ludność do zmienienia wyznania.

Wśród parafian, którzy nie ulegli carskim nakazom, była wcześniej wspomniana rodzina Koniuszewskich, która najgorliwiej broniła wyznawanych przez siebie ideałów. Jan Koniuszewski, mimo ogromnego cierpienia jakiego doświadczył w czasie prześladowań, wolał oddać życie w obronie wiary niż ulec carskim ukazom. Nie pozwalał także ochrzcić swojego syna na prawosławie, przez co rodzina narażana była na jeszcze większe kary. Trud prześladowanych opisany został przez Władysława Reymonta, który tak pisał o ich uporze:

Koniuszewski struchlał, ale matka, chociaż jeszcze chora, zaczęła krzyczeć:
– Nie dam na prawosławne dziecka! Uduszę je własnemi rękami, a nie dam!
Strażnik odszedł, i nazajutrz wezwano Koniuszewskiego do gminy.
– Ja Polak i katolik, to i mój syn będzie taki sam! -odpowiadał krótko i twardo.
Posiedział za to parę dni w kozie, dostał parę razy w zęby, ale nie zmiękł.
W jakiś czas później wezwano go do Białej. Siedział w kryminale wraz ze złodziejami
przez dwa miesiące i, chociaż próbowano złamać jego upór na różne sposoby, nie ustąpił i
dziecka w cerkwi nie ochrzcił. Wrócił tylko z więzienia jakoś srodze opuchły, posiniaczony i
z powybijanymi zębami. Powiadał potem przed sąsiadami, że zdrzemnął się na wozie i zleciał
na twardą grudę drogi…[i]

Dalsze prześladowania opierały się na próbie zagłodzenia rodziny, nakładając na nich dzienne kary pieniężne, co jakiś czas zwiększane. Doszło do momentu, kiedy dziennie Koniuszewscy musieli płacić aż dziesięć złotych, co w tamtym okresie dla chłopów było ogromnym wydatkiem. Z uwagi na brak pieniędzy na pokrycie kosztów, zabrano im zwierzęta gospodarskie, które mogły być jednym źródłem pożywienia dla rodziny. Z domu skonfiskowano także wszystkie przedmioty, przez co musieli przenieść się do stodoły, by chociaż trochę uchronić się przed zimnem.

Choć Koniuszewski próbował szukać pomocy w kościołach i w domach prywatnych, nikt nie chciał narażać się na rosyjskie prześladowania.

Rodzina Koniuszewskich – samospalenie

Rodzina będąca w beznadziejnej sytuacji, nie mając wsparcia od lokalnej społeczności, 9 grudnia 1874 roku podjęła rozpaczliwą decyzję. Tego dnia Jan Koniuszewski wszystkim we wsi mówił o planach odejścia ze wsi. Kiedy mieszkańcy oferowali pieniądze pod zastaw ziemi, by pomóc Koniuszewskim w wyprowadzce, Jan odpowiadał:

Na taką drogę wystarczy mi tego, co mam.[ii]

Nocą sąsiedzi rodziny zbudzeni zostali pożarem stodoły. Na miejscu okazało się, że Koniuszewskich nie ma w domu, jedynie stół był zastawiony do kolacji. Po czasie z płonącej stodoły rozległy się krzyki agonii. Na pomoc było już za późno, budynek zaczął się zawalać.

Po samospaleniu rodzina Koniuszewskich, podobnie jak zabici zDrelowia i Pratulinia, zostali uznani za męczenników kościoła unickiego.


[i] W. Reymont, Z ziemi Chełmskiej, wyd. Gdańsk 2000, s. 26

[ii] W. Reymont, Z ziemi Chełmskiej, wyd. Gdańsk 2000, s. 29

Comments are closed.