Rozstrzelani za uratowanie kobiety | Recenzja

Krzysztof M. Kazmierczak, Rozstrzelani za uratowanie kobiety

W 1947 na dworcu w wielkopolskim Lesznie  stanięto w obronie młodej dziewczyny. Książka Krzysztofa M. Kaźmierczaka to opowieść o samej potyczce, a także – w większym stopniu – o konsekwencjach tego wydarzenia.

Dziennikarskie śledztwo trwało kilanaście lat. Autorowi książki udało się dotrzeć do relacji świadków, do głęboko utajnionych dokumentów (z gatunku tych, które absolutnie nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego), a ponadto – do rodzin bohaterów tamtych wydarzeń. Krzysztof M. Kaźmierczak wykonał ogromną pracę. Niemniej jednak wydaje mi się, że jego książka raczej znajdzie czytelników w raczej wąskim gronie – albo leszczynian, albo historyków (z tym, że grono historyków również zostanie najpewniej zawężone do historyków – regionalistów). Wynika to z faktu, że podejmuje temat mało znany, bardzo ,,lokalny”. Nie dziwota, że mało znany – wszak przez całe lata pilnowano, by nie ujrzał światła dziennego.

Sama historia o której opowiada książka, same ,,suche fakty” – jest to niewątpliwie bardzo ciekawe już same w sobie. A jeżeli dodać do tego to, że  przeprowadzane jest śledztwo dziennikarskie – wówczas pojawia się dreszczyk emocji. Autor książki jest doświadczonym dziennikarzem śledczym – autorem takich książek jak ,,Krótka historia obsługi psa” – i specjalizuje się w śledztwie historycznym – tak więc posiada umiejętność budowania napięcia bez zbędnych ozdobników, to znaczy tak dobiera słowa, żeby – przy jednoczesnym konsekwentnym trzymaniu się faktów – czytelnik czuł, jak coraz bardziej wciąga go lektura.

To, co mnie nurtuje, to pytanie: jak odnajdzie się ta książka w obecnej rzeczywistości? Czy zostanie zauważona – pośród zalewających rynek wydawniczy książek o najnowszej historii Polski? Życzę tej pozycji jak najlepiej… Jednak – jak powiedziałam – uważam, że nawet jeśli zainteresowanie wydarzeniami, które rozegrały się na dworcu kolejowym w Lesznie, za sprawą książki wzrośnie – to i tak istnieje mała szansa na to, że zostanie zauważona w ogólnopolskich księgarniach. Ukazała się w dość trudnym okresie; w okresie w którym na księgarnianych półkach z książkami z kategorii ,,Polecane” królują książki o Żołnierzach Wyklętych – można odnieść wrażenie, że księgarnie zostały zalane przez tego typu literaturę.

Krzysztof M. Kaźmierczak pochodzi z Poznania. Pracował między innymi w ,,Głosie Wielkopolskim” i ,,Gazecie Poznańskiej”. Do jego zasług należy między innymi upamiętnienie – w formie tablicy umieszczonej w jednym z poznańskich kościołów – Aleksandra Studniarskiego, który padł ofiarą represji stalinowskich.

Myślę, że ,,4” będzie odpowiednią lekturą dla tej książki. Życzę Jej autorowi powodzenia.

Ocena 4/6

Helena Sarna

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*