Srebrny łańcuszek okładka

Srebrny łańcuszek |Recenzja

Edward Łysiak, Srebrny łańcuszek

Czy niepozorny dziadek, z wyglądu podobny zupełnie do nikogo, może skrywać w sobie kogoś niezwykłego? Czy zmarszczki, szelmowski uśmiech skryty pod życiową pokorą i wyciszeniem może świadczyć, że kiedyś ten mężczyzna był kimś nietuzinkowym? Edward Łysiak w swej nowej powieści Srebrny łańcuszek daje odpowiedź na to pytanie.

Świat bywa kolorowy

Autor powieści kreśli nam dwa wątki fabularne. Pierwszy dotyczy pisarza zajmującego się pisaniem utworów o tematyce kresowej. Choć projekty są ambitne, nie trafiają do szerszego grona czytelników. Wprawdzie nie przymiera głodem, ale czuje się wypalony, nie doceniony. A to budzi w nim nie tylko stres, ale i narastające wypalenie zawodowe.

Stojąc na krawędzi załamania nerwowego, otrzymuje wspomnienia z życia niejakiego Józefa Bauera, żyjącego w Kanadzie. Jak się okazuje jest on bohaterem walk podczas II wojny światowej, między innymi batalii pod Monte Cassino.

Co więcej, Grysiecki, zaczyna się spotykać z pisarką dosyć poczytnych powieści dla kobiet. Pod pozorem uszlachetnienia swego warsztatu literackiego, zaczyna w niej dostrzegać kobietę, którą nie jest jego własna małżonka.

Oboje pisarzy, Justyna Strumiłowska i Grysiecki, mają różny bagaż doświadczeń, w inny sposób postrzegają świat. Nawet literatura, którą tworzą, mocno ich dzieli. Jednak, gdy zaczynają bliżej się poznawać, okazuje się, że dotychczasowe różnice w życiorysach, wszystko zbliża ich do siebie. Warto przekonać się jaki będzie koniec ich literackiej przyjaźni.

Druga historia opowiada właśnie o losach Józefa Bauera, kryjącego się pod imieniem Adama. Poznajemy go w momencie, gdy jako młodzieniec, musi zmierzyć się nie tylko z narastającymi konfliktami pomiędzy Polakami a Ukraińcami – wszak mieszka na Pokuciu. Żywota nie ułatwia mu również wymagający ojciec, policjant, który zna jedyną formę komunikacji uważa używanie pasa i przemocy fizycznej.

Młodzieniec jest zafascynowany wojskiem, przez co wpada w kolejne tarapaty. Wierzy w mit, który Edward Rydz-Śmigły o szlachetności i wojowniczości wojska polskiego… Ale gdy wybucha wojna, cały jego świat niknie w mrokach. Jedynym wyjściem, jak mu się zdaje, jest ucieczka do Rumunii, gdzie liczy, że zaciągnie się w szeregi wojska polskiego. Marzy, że wróci do kraju jako bohater. Czy mu się to uda?

Przyznam, że jego przygody są naprawdę niesamowite. Aż ciężko uwierzyć, że spora dawka informacji podanych w powieści, opisuje przeżycia realnego człowieka. Cóż to musiał być za niezwykły człowiek? Tak czy inaczej, książka jest wciągająca. Początkowo akcja toczy się powolutku, ale w momencie, gdy do fabuły dołącza Adaś, wszystko przyspiesza, nabiera barw i rumieńców.

Kolejne fragmenty jego dziejów, ukazane w formie jakby migawek, nie pozwalają oderwać się od czytania. Ja poświęciłem całą noc, aby dokończyć lekturę. I nie żałuję. To była świetna przygoda.

Srebrny łańcuszek – przesłanie

Autor w ciekawy sposób daje czytelnikowi pstryczka w nos. Nie tylko pokazuje nam jak wygląda warsztat pisarza, ale i kreśli wzloty i upadki tegoż twórcy. Daje nam do zrozumienia, że pisanie powieści wcale nie przychodzi tak łatwo. Śmiało porusza również kwestię ocen dorobku pisarza.

Bardzo często o ocenach ich twórczości decydują, nie tyle prawdziwa wartość ich pracy, ale przypadkowe oceny sfrustrowanych czytelników, bardzo często nie mających pojęcia z czym mają do czynienia. Wiecie – i przekonał mnie. Sam chyba też spróbuję spisać kilka swoich pomysłów.

Drugi ukłon należy się za to, że Autor pokazuje nam, jak łatwo jest pomylić się w swych ocenach. Ktoś, kto z pozoru wygląda na miłego, nieszkodliwego staruszka, może mieć tak bogaty życiorys, że mógłbym nim obdzielić kilkunastu ludzi. Ponadto zwraca uwagę na fakt naszego nonkonformizmu, pewnej nonszalancji.

Bardzo często żyjemy sobie schowani w swoistej bańce, która izoluje nas, odgradza od problemów świata. Staramy się nie zwracać uwagi na różne dziwne rzeczy, tylko po to, aby nasze życie nie legło w gruzach. Oszukujemy siebie, oszukujemy innych lub dajemy się oszukiwać, bo tak łatwiej żyć.

Autor daje nam kuksańca, aby nie bać się życia, aby egzystować w nim pełną piersią, a nie złudzeniami. Tym bardziej, że z historycznego punktu widzenia, żyjemy w najbezpieczniejszych czasach w historii. I choć ostatnio to uległo pewnej zmianie, i tak mamy nieopisane wcześniej możliwości, aby zmieniać świat, aby czerpać z życia pełnymi garściami. Ci, którzy nie mieli tego komfortu, bardzo często byli lub są ludźmi wyjątkowymi. My – tylko statystami, bo to, bo tamto…

Nam ciągle się nie chce, bo mamy możliwość wybrzydzania, odrzucania różnych rzeczy. Większość ludzi nas poprzedzających nie miała takiego wyboru. Dlatego żyli tak, jak pozwalały im na to czasy. Przez to, niejednokrotnie, byli ludźmi czynu, a nie kluchami zaglądającymi w smartfona. I za uświadomienie tego stanu rzeczy, daję Autorowi ogromnego plusa. Dziękuję.

Podsumowanie

Książkę czyta się naprawdę fajnie, momentami tak emocjonująco, że nie macie pojęcia. Fragmenty opisujące młodość Adama są tak przejmujące, że serce o mało nie wyskoczyło mi z piersi. Przemoc jakiej doświadczał, zarówno ze strony ojca, jak i rówieśników narodowości ukraińskiej powala. I te „adekwatne” pomysły zemsty, które Adam tak skutecznie realizował.

Słowem – rogata dusza bez granic. Już sam ten fakt sprawia, że bohatera powieści nie można nie polubić. Jego losy, mimo pewnej niefrasobliwości, naprawdę wciągają. Jego odwaga, z jaką kroczy przez życie, przedsiębiorczość i nieustępliwość budzą szacunek. Ja nie znalazłbym nawet ćwierci takich zalet, takiego hartu ducha.

Książka składa się z czterech rozdziałów, dających w sumie 420 stron. Jestem przekonany, że to pozycja, w której każdy czytelnik znajdzie coś dal siebie. Dwie historie, zwłaszcza ta Adama, są wciągające, zdają się być realne, przekonywujące. Nie da się nie polubić obu, nie da się stać obojętnie wobec ich historii. Gorąco polecam.


Wydawnictwo Novae Res
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Novae Res.

Comments are closed.