Światła nad moczarami Szept moczarów, tom 1

Światła nad moczarami Szept moczarów, tom 1 |Recenzja

Lucie Ortega, Światła nad moczarami Szept moczarów, tom 1

Wyobraźmy sobie wehikuł czasu, do którego bilet kosztuje symboliczne kilka złotych. Po wejściu do środka na pulpicie sterowania widzimy przyciski oznaczone datami kolejnych epok historycznych. Wybór należy wyłącznie do nas. Jedne okresy budzą sympatię, inne pozostawiają obojętnymi. Lucie Ortega idzie jednak krok dalej, zabierając czytelnika w świat pogańskich, przedchrześcijańskich bóstw oraz religijno-magicznego imaginarium. Autorka łączy ten temat z wyważonym humorem, który nie osłabia powagi poruszanych zagadnień, lecz ją podkreśla. Efektem jest powieść wciągająca, od której trudno się oderwać.

Świat przed i po śmierci

Współpraca z Historykonem sprawiła, że od początku tego roku poruszam się w kręgu wczesnopiastowskim, a w przypadku tej książki sięgam nawet jeszcze dalej. Przyznaję, że to dla mnie doświadczenie odkrywcze i coraz bardziej fascynujące. Czasem warto odejść od schematycznego myślenia opartego na wiedzy utrwalonej w obszernych, akademickich opracowaniach, aby zmienić perspektywę, zaczerpnąć „świeżego powietrza” i na moment uwolnić się od potrzeby nieustannego weryfikowania faktografii oraz zgodności fabuły z prawdą źródłową. W książkach takich jak ta najważniejsza jest radość obcowania z opowieścią, która przenosi czytelnika do świata odmiennego od codziennych doświadczeń i przyzwyczajeń. Lektura ma dawać przyjemność i w tym przypadku rzeczywiście ją zapewnia, stając się chwilą wytchnienia i intelektualnej swobody.

Powieść czeskiej autorki Lucie Ortegi otwiera nową serię wydawnictwa Replika zatytułowaną „Szept moczarów”. Wyraźnie różni się od książek recenzowanych przeze mnie dotychczas. Świat przedstawiony nie opiera się na jednej, spajającej wszystkich bohaterów osi fabularnej ani na konkretnej sekwencji wydarzeń prowadzących do wspólnego celu. W centrum narracji znajduje się raczej wewnętrzne doświadczenie Leny, głównej bohaterki, poprzez które czytelnik zostaje wprowadzony w refleksję nad życiem pozagrobowym. Magia przenika się tu z codziennością, a to, co realne, z tym, co niedostępne, zakorzenione w wyobraźni lub religijnych przekonaniach. Śmierć pozostaje doświadczeniem niepoznawalnym i indywidualnym, zrozumiałym dopiero w chwili ostatecznej. Literatura może jednak pomóc ją oswoić i skłonić do postawienia pytania, czy większy lęk budzi sama śmierć, czy raczej proces umierania.

Przekroczenie progu

Główna bohaterka trafia do rzeczywistości następującej po śmierci, nie mając jeszcze świadomości tego, co ją czeka. Pozostaje zawieszona pomiędzy życiem a śmiercią i musi wybrać, który zadecyduje o jej dalszym losie, ponieważ jedno nieodwołalne słowo pociąga za sobą daleko idące konsekwencje. Zanim jednak zapadnie ostateczna decyzja, bohaterka ma możliwość poznania świata, w którym odtąd przyjdzie jej funkcjonować, budzącego jednocześnie zachwyt i lęk. Z czasem staje się jasne, że nic nie jest dane raz na zawsze, a ludzkie losy potrafią splatać się dość nieprzewidywalnie. Lucie Ortega z dużą sugestywnością i plastycznością kreśli obraz powieściowego Pogranicza, które w pewnym uproszczeniu można zestawić z chrześcijańską wizją czyśćca, choć analogia ta nie jest pełna. Codzienność tego miejsca wyznacza nieustanna konfrontacja dobra ze złem, w której bohaterka również musi zająć stanowisko, zawierając sojusze, jednych wspierając, a innym odmawiając pomocy. Motywy literackie wykorzystane przez autorkę nawiązują do eschatologii oraz utrwalonych toposów mówiących o moralnych konsekwencjach ludzkich wyborów, a duchy zamieszkujące Pogranicze uosabiają wprost lub pośrednio postawy życiowe, cechy charakteru i doświadczenia codzienności. Powieść przypomina jednocześnie, że nie za wszystko człowiek ponosi wyłączną odpowiedzialność, czego Lena jest w pełni świadoma i czemu daje wyraz, mierząc się z tą prawdą bez unikania jej konsekwencji.

Tak albo nie

Lena, a właściwie coś na kształt jej duszy, staje wobec ultimatum. W ciągu siedmiu lat musi zwabić i pozbawić życia człowieka, w przeciwnym razie nie stanie się błędnicą. Z perspektywy ziemskiego doświadczenia siedem lat to znaczący okres, jednak w konfrontacji z kategorią wieczności traci on swój ciężar. Skala zadania i jego moralny wymiar okazują się dla młodej bohaterki przytłaczające do tego stopnia, że nie potrafi się z nimi pogodzić. W poszukiwaniu wewnętrznej równowagi bohaterka zadaje sobie pytania o sens i cel ludzkiego życia, a odpowiedzi na nie może poszukiwać również czytelnik, podążając wraz z nią za rozwojem fabuły. Te pytania mają dużą siłę oddziaływania i skłaniają do refleksji nad własnymi wyborami i ich konsekwencjami. Najistotniejszym dylematem pozostaje jednak kwestia moralnych granic. Czy wolno decydować o cudzym życiu wyłącznie po to, aby odmienić własny los. Szukając odpowiedzi, Lena decyduje się na istotny zwrot i podejmuje próbę odnalezienia osoby, którą niegdyś głęboko zawiodła. Powrót do świata żywych nie okazuje się jednak prosty ani bezpieczny. Czekają ją zagrożenia, konfrontacje oraz realna walka o dalsze istnienie.

Ostatecznie bohaterka znajduje odpowiedź, jednak po podjętej decyzji nic nie pozostaje już takie samo. Wybór własnej drogi okazuje się najtrudniejszym, a zarazem najbardziej koniecznym krokiem. Lena ma świadomość, że od tej chwili samodzielnie radzić sobie z wyzwaniami, a rachunek jej dotychczasowego życia został zamknięty. Monologi wewnętrzne bohaterki przybierają formę krótkich refleksji o charakterze filozoficznym, wyrażonych przystępnym językiem. Stanowią one wyraźny znak współczesnego zagubienia oraz trudności w odnalezieniu własnej drogi. Powieść pokazuje, że życie w zgodzie z własnymi przekonaniami moralnymi nie jest łatwe, a każde ustępstwo może prowadzić do stopniowego osłabienia wewnętrznego poczucia słuszności dotychczasowych wyborów. W tym sensie los Leny nie jest odosobniony, gdyż wielu ludzi, podobnie jak ona, polega wyłącznie na sobie w świecie, gdzie uwaga większości koncentruje się na własnych interesach.

Ważenie dóbr

Lucie Ortega doskonale wie, jak poruszyć w czytelniku subtelny niepokój. Choć, jak wskazuje redakcyjna zachęta, z którą ze wszech miar się zgadzam, przeplatają się tu humor i niepokój, to powieść jako całość charakteryzuje się spokojnym, wyważonym tonem. Zamiast straszyć, otwiera przestrzeń dla swoistej „drugiej szansy”. Na co? Nie wiem. Każdy może odebrać to inaczej. Sami wiemy, jakie przewinienia obciążają nasze sumienia. Przygoda, głębia, bogactwo opisów, ale i prostota wyrazu czynią ze Świateł powieść egzystencjalną. Może nie w wymiarach Zbrodni i kary, ale budząc to, co od dawna uśpione i zepchnięte na margines. Po raz kolejny okazuje się, że od zmiany naszego życia na lepsze lub nie dzieli nas tylko jedna decyzja, czasem odwlekana nieprzyzwoicie długo.

Trudno jednoznacznie określić gatunek literacki tej powieści. Wydawnictwo klasyfikuje Światła nad moczarami jako słowiańskie fantasy i choć taka kategoryzacja jest uzasadniona, wydaje się nieco niewystarczająca. Utwór wykracza bowiem poza ramy gatunkowe, odsłaniając wyraźny wymiar refleksyjny, momentami wręcz filozoficzny, który można odczytywać jako głęboko zakorzeniony w doświadczeniach autorki. Przyznaję, że nie spodziewałem się po literaturze czeskiej, funkcjonującej w realiach silnie zsekularyzowanego społeczeństwa i świeckiego państwa, narracji tak bogatej w treść i znaczenia. Wykorzystany w powieści słowiański kostium pełni rolę swoistego narzędzia poznawczego, pozwalającego wydobyć uniwersalne kwestie. Książka przypomina, że bycie dobrym człowiekiem nie wymaga religijnej deklaracji, a nawet najbardziej intensywne praktyki nie zastąpią empatii i osobistego systemu etycznego. Choć świat ulega nieustannym przemianom, fundamentalne problemy ludzkiej kondycji pozostają niezmienne.

Ostateczna odpowiedź

Recenzowana powieść należy do utworów, które przy pierwszym kontakcie mogą wydawać się niejednoznaczne i wymagają odczytania na dwóch poziomach: dosłownym oraz pogłębionym. Dopiero taka lektura pozwala dostrzec pełnię jej znaczeń i bogactwo interpretacyjne. Lena ma świadomość słuszności podjętej decyzji, jednak opowieść naturalnie prowokuje pytanie o to, jak sami postąpilibyśmy w podobnej sytuacji. Obecny w powieści motyw baśniowo-mityczny działa kojąco, porządkuje rytm narracji i sprzyja skupieniu. Dla mnie to forma potrzebnego wyciszenia, a jednocześnie impuls do dłuższej refleksji nad tym, co ta książka wnosi do osobistego doświadczenia czytelniczego. Ostateczny bilans tych przemyśleń pozostaje jeszcze otwarty, jednak czas spędzony z powieścią okazał się wartościowy, przynosząc nowe perspektywy i momenty autentycznego czytelniczego olśnienia.


Wydawnictwo Replika
Ocena recenzenta: 5/6
Dominik Majczak


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Replika. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.