Gerard Morel, Trucicielki. Kronika kobiecych zbrodni
Trucicielstwo oraz podejrzenia o jego dokonanie przewija się w historii ludzkości od starożytności do naszych czasów. Francuski historyk, Gerard Morel w swojej książce Trucicielki. Kronika kobiecych zbrodni ukazuje nam portrety 13 najsłynniejszych jego zdaniem trucicielek.
Banałem jest twierdzenie, że historia ludzkości pełna jest brutalności, bezwzględności i okrucieństwa. Po doświadczeniach XX wieku wiemy o tym aż zanadto. Spośród licznych zbrodni dokonywanych w polityce i w życiu społecznym od starożytności po współczesność szczególną odrazę zawsze budziło trucicielstwo ze względu na swoją specyfikę: był to zawsze czyn dokonywany z ukrycia, zaskoczenia, wykorzystujący zaufanie ofiary do swojego zabójcy (inaczej nie przyjęła by z jego rąk zatrutego pokarmu lub napoju), nie dający jej żadnej możliwości obrony swojego życia, oraz czyn tchórzliwy i zdradziecki, gdyż nie był on nigdy dokonywany z „otwartą przyłbicą” wobec ofiary…
Okrutne kobiety
Gerard Morel jest francuskim historykiem i eseistą, znanym z publikacji poświęconych historii trucizn i ich roli na przestrzeni wieków. W swojej najnowszej publikacji „Trucicielki. Historia kobiecych zbrodni. Od antyku po współczesność” (Kraków 2025) ukazuje nam portrety 13 najsłynniejszych jego zdaniem trucicielek w całej historii ludzkości.
Pierwszą z nich jest Agrypina ( żyjąca w latach 15-49 r po Chrystusie), matka osławionego cesarza Nerona. Jej dzieciństwo nie było szczęśliwie. Najpierw, wieku 4 lat straciła ojca Germanika (19 rok po Chrystusie), który był bratankiem panującego wówczas cesarza Tyberiusza, potem jej dwaj bracia Neron i Druzus, stracili życie w wyniku burzliwych walk dynastycznych, w panującym wówczas w Rzymie rodzie julijsko-klaudyjskim (Neron w 29 roku po Chrystusie, Druzus w 33 roku po Chrystusie). Atmosfera w której się wychowywała była zatem mocno niezdrowa.
W wieku 13 lat, z woli cesarza Tyberiusza, który był także jej stryjecznym dziadkiem, wyszła za mąż za Gnejusza Domicjusza Ahenobarbusa, swojego dalekiego kuzyna. 15 grudnia 37 roku urodziła syna, Lucjusza Domicjusza Ahenobarbusa, przyszłego cesarza Nerona. Podobno jej mąż gdy dowiedział się o narodzinach syna wykrzyknął: „Z takiego związku jak mój i Agrypiny mogło się narodzić tylko coś odrażającego i zgubnego dla państwa”. Jeśli tak było rzeczywiście, to było to wyjątkowo ponure proroctwo, które niestety później się spełniło…
Następnie Agrypina za spisek przeciwko swojemu bratu, cesarzowi Kaliguli, zostaje skazana w 38 roku na wygnanie na wyspę Ponza. Po śmierci Kaliguli uzyskuje zgodę na powrót co Rzymu od następnego cesarza, swojego stryja Klaudiusza. Po kilku latach poślubia swojego stryja w dniu 1 stycznia 49 roku. Uzyskuje wielki wpływ na politykę stryja-męża, ale to jej nie wystarcza. Doprowadza do adopcji swojego syna przez Klaudiusza w dniu 25 lutego 50 roku, co daje mu perspektywę zostania jego następcą. Po adopcji jej synowi nadano nowe imię pod którym przeszedł do historii, czyli Neron.
Chcąc ostatecznie doprowadzić do objęcia tronu przez syna, w dniu 13 października 54 roku decyduje się na otrucie męża zatrutymi grzybami, dzięki czemu jej syn obejmuje tron. Ale w tym momencie następuje dramatyczny zwrot akcji: młody cesarz postanawia uwolnić się od władzy matki i w tym celu odbiera jej osobistą ochronę i wyrzuca z pałacu. Później, pod wpływem swojej kochanki Poppei Sabiny (swojej późniejszej żony) decyduje się na zabicie matki, co dochodzi do skutku 23 marca 59 roku po Chrystusie. Podobno w chwili śmierci nakazała swoim zabójcom, żeby ugodzili ją w brzuch, bo to w nim nosiła Nerona…
Warto także wspomnieć o Giulii Tofanie (ok.1581-1659). Była ona „godną córką” swojej matki, Tofany d’Adamo, która otruła swojego męża, co doprowadziło do jej spalenia na stosie w lipcu 1633 roku. Po śmierci swojej matki przejęła jej biznes leczniczy, a także poszła w jej ślady i została trucicielką.
Dzięki wiedzy, którą przekazała jej matka stworzyła truciznę, znaną pod nazwą aqua tofana, złożoną z arszeniku, lnicy, kantarydyny i wyciągu z lwiej paszczy. Napój ten jest pozbawiony barwy i zapachu, dzięki czemu można bez przeszkód dodać go do zupy swojej ofiary. Nie powoduje natychmiastowej śmierci: pierwsza dawka wywołuje postępujące osłabienie, druga nudności i biegunkę, co pozwala sądzić, że dana osoba choruje na dżumę, a dopiero trzecia dawka powoduje śmierć. Tą truciznę, Giulia sprzedaje później swoim klientkom.
Po pewnym czasie Giulia ponosi jednak karę za swoje zbrodnie i staje przed sądem. Podczas swojego procesu w 1659 roku przyznała się, że dostarczyła swoim klientkom substancje do otrucia około 600 mężów. Została za to skazana na karę śmierci i stracona w lipcu 1659 roku.
Wnioski końcowe
Zachęcam wszystkich do zapoznania się z historiami pozostałych 11 trucicielek z recenzowanej przeze mnie książki. Jest ona świetnie napisana i czyta się ją dzięki temu wyśmienicie. Niestety, do tej łyżki miodu muszę dołożyć także łyżkę dziegciu. Autor, z tego co widzę, wyznając skrajnie lewicową ideologię feministyczną stara się w pewnym sensie zrozumieć i częściowo usprawiedliwić swoje „bohaterki”, pisząc, chociażby, że „był to dla nich jedyny sposób na uzyskanie pewnego rodzaju wolności i na ucieczkę spod kurateli ojców lub władzy mężów”. (s.302).
W książce dużo pojawia się także zwrot charakterystyczny dla ideologii feministycznej jak „patriarchalne społeczeństwo”, którego osobiście nie znoszę, ponieważ często jest on używany przez feministki jako „magiczny klucz, który ma wszystko wyjaśniać”, a tak naprawdę jest przykładem zwykłej ideologicznej nowomowy, która nie wyjaśnia niczego. Feministyczny tok myślenia autora jest moim zdaniem niebezpieczny i szkodliwy, gdyż prowadzi do relatywizacji zasad moralnych i usprawiedliwienia każdej zbrodni.
Pomimo to, muszę przyznać, że lektura książki sprawiła mi dużo satysfakcji i gorąco polecam jej lekturę wszystkim czytelnikom tej recenzji. Wystarczy tylko odrzucić feministyczną ideologię wyznawaną przez autora, żeby spędzić kilka miłych chwil, zapoznając się z historią słynnych trucicielek.
Wydawnictwo Mando
Ocena recenzenta: 5/6
Konrad Ruzik
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Mando. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.