Wiktor Szponar, Skandale starego testamentu

Skandale starego testamentu |Recenzja

Wiktor Szponar, Skandale starego testamentu

Nie spodziewałem się wiele, więc i rozczarowanie nie jest jakieś duże. Jakiś czas temu w jednym z podcastów trafiłem na rozmowę z prof. Marcinem Majewskim poświęconą Biblii. Jako dziecko polskiej szkoły o tej książce mam pojęcie mgliste i nie pamiętam, żebyśmy analizowali ją inaczej niż jako najwspanialsze dzieło ludzkości zrodzone dzięki bożemu natchnieniu. Pan profesor pokazał mi zdecydowanie inne podejście, dzięki czemu dowiedziałem się o Biblii czegokolwiek więcej. Miałem nadzieję, że ks. Szponar powie mi coś jeszcze równie ciekawego. No i poniekąd się udało.

Ks. Wiktor Szponar studiował na Uniwersytecie Gdańskim m. in. dziennikarstwo, ale przerwał studia, żeby pójść do seminarium. Jest autorem trzech książek, Skandale… są najnowszą pozycją. Książka ukazała się nakładem Frondy w 2026 r. Oprawa klejona, okładka miękka ze skrzydełkami, stron ponad 430.

Książka jest analizą Starego Testamentu. Autor rozkłada całe księgi albo poszczególne historie na czynniki pierwsze i omawia ich sens, znaczenie, tłumaczy zależności. Zaczyna od pięcioksięgu, a kończy na poszukiwaniach Arki Przymierza.

Wrażenia

Początek zrobił na mnie wrażenie bardzo dobre. Autor zaznaczył, że Biblia jest bardzo niejednorodnym dziełem, że to nie tylko kwestie teologiczne, ale jest cała masa innych elementów, że to nie jest rzecz pisana dla Polaków w XXI wieku, tylko dla Żydów sprzed ponad trzech tysięcy lat i mentalność obu światów jest zupełnie inna. Katecheci, którzy mnie uczyli nawet słowem się nie zająknęli o takim spojrzeniu na Biblię, więc takie zaznaczenie w ustach księdza zaliczam na ogromny plus.

Dobrą robotę robią też częste powtórzenia powiązań i koligacji rodzinnych. Ojciec miał rodzeństwo i dzieci, jedni i drudzy się pożenili i powychodzili za mąż, tamci poszli gdzieś, inni poszli gdzieś indziej itd. Czytając pierwszą historię pomyślałem, że do tej książki warto wziąć kartkę i długopis, żeby to wszystko rozrysować, a na końcu rozdziału okazało się, że autor zrobił to za mnie. Tak więc różnych diagramów czy tabelek jest trochę. To drugi plus.

Na plus zaliczę także przystępny i prosty język. Język Biblii, jak pamiętam, jest momentami absolutnie niestrawny i wymaga naprawdę sporo samozaparcia, żeby się przez to przebić. Autor analizowane historie opisuje w sposób zdecydowanie bardziej przystępny, ale nie jest to prostackie ani infantylne.

Na minus muszę zaliczyć bardzo szybkie odejście od analizy literacko – historycznej na rzecz teologicznej. Rzeczy nie dzieją się w przestrzeni społecznej, kulturowej i historycznej tamtego czasu, a dzieją się w przestrzeni boskiej i religijnej. Tak, jak ewangelie służą przedstawieniu Jezusa, jako mesjasza, tak historie starotestamentowe otrzymują dokładnie ten sam cel, czyli zapowiedzieć Jezusa, jako mesjasza. Nie mesjasza po prostu, tylko konkretnego człowieka.

Drugi minus, też duży, muszę zaliczyć brak informacji skąd pochodzą wszystkie analizy. A jeśli są to wyłącznie analizy pochodzące od autora, to brakuje mi polemiki lub spojrzenia innych badaczy. Jest bibliografia, ale szczątkowa, nie ma na przykład Rozmów o Biblii Anny Świderkówny. Zatem pod kątem warsztatu naukowego oceniam to na minus.

Przez chwilę miałem nadzieję, że to będzie właśnie analiza naukowa Starego Testamentu. Jest tego trochę, ale zdecydowanie za mało. Dla osób wierzących ta książka może być wartościowa, ja liczyłem na coś innego i niestety jestem zawiedziony.


Wydawnictwo Fronda
Jakub Łukasiński

Comments are closed.