Wizje powstania świata według mitów różnych kultur

Formowanie się wszechświata, Ziemi i ludzkości od zawsze fascynowały ludzi. Nawet teraz wiele pytań w tym zakresie pozostaje dla nas bez odpowiedzi, a gdy nasza cywilizacja była jeszcze w powijakach wszystko zdawało się tak dziwne i niezbadane, wręcz boskie. Ludzie snuli wspaniałe opowieści którymi starali się wyjaśnić wszystko co ich otacza.

Mitologia grecka

Na początku był Chaos. [1] Była to przestrzeń bez określonej formy, na którą składała się mieszanka wszelkich pierwiastków.[2]  Z tego tworu wyłoniły się dwa pierwsze bóstwa, Uranos oraz Gaja, które były uosobieniami odpowiednio nieba i ziemi. Niektóre źródła sugerują także jakoby wraz z nimi wyłonił się Eros (uosobienie miłości).  Od pierwszej pary bogów wszystko się zaczęło, zapoczątkowali oni stworzenie dalszych bogów. Pierwszym ich potomstwem byli Tytani, Cyklopi oraz Sturęcy. Były to istoty przerażające albo okrutne, co sprawiło że Uranos nie będąc zadowolonym z takiego potomstwa strącił ich do otchłani zwanej Tartar, gdzie swe miejsce mieli potępieni. Gaja jako matka potępionych przez ojca dzieci, nie mogła znieść ich krzyków  dobywających się z Tartaru, namówiła więc Kronosa (Tytana, który pozostawał jak dotąd na ziemi), by obalił ojca.

Kronos
Fot. Wikimedia Commons

Napadł więc on z żelaznym sierpem na ojca, obcinając mu narządy płciowe. Z krwi Uranosa powstały rozliczne twory, między innymi Erynie, część nimf oraz Afrodyta, a sam bóg usunął się z piedestału ostrzegając Kronosa, że czeka go podobny los.  Razem z bogami rodził się świat. Nad ziemią, która jako ląd stały wydobyła się z chaosu, świeciło młode słońce, a z chmur spadały deszcze obfite. Podniosły się pierwsze lasy i ziemię przykryła wielka, szumiąca puszcza. Po nieznanych wzgórzach błądziły rzadkie zwierzęta. Z wolna rzeczy zaczęły przybierać znajome kształty. Źródła znalazły swe groty, a jeziora wygodne kotliny; góry śnieżnym grzebieniem zarysowały się na jasnym niebie. Gwiazdy lśniły w ciemnych przestworzach nocy, a kiedy one bladły, ptaki wydzwaniały jutrzence swą pierwszą pieśń powitalną.[3]  Przekaz Parandowskiego na tym kończy opowieść o powstaniu świata, przechodząc płynnie do opowieści o losach pierwszych bogów. Z przytoczonego opisu można wysnuć wniosek, że świat powstał niejako samorzutnie, co zresztą byłoby bardzo logiczne biorąc pod rozwagę to, czym był chaos. Ponadto można znaleźć takie już bezpośrednie twierdzenie w innych pozycjach literatury. Michał Pietrzykowski podaje że: Z pierwotnego Chaosu wyłoniły się liczne istoty o abstrakcyjnym, bezosobowym charakterze […] a także inne personifikacje i bóstwa abstrakcyjne.[4] Niemniej na całokształt wyglądu  świata swój wpływ mieli zarówno bogowie jak i tytani. Jako przykłady można podać chociażby stworzenie ludzi przez Prometeusza czy umieszczenie Tyfona pod górą Etna co dało początek wulkanowi (gdy Tyfon chciał się wydostać z więzienia następowały erupcje wulkanu). Obraz przedstawiony tutaj prezentuje pewna nadrzędność bóstw nad stworzeniem, bowiem de facto stworzenia w większości samoistnie pojawiły się na ziemi bez boskiego udziału, a ona sama (pojmowana szeroko jako kosmos) miała być miejscem życia dla bogów. W praktyce rozwiązanie takie wynikało, według mnie, z niemożności wyjaśnienia przez Greków w sposób logiczny pewnych mechanizmów, z jednoczesnym pozostawianiem buforu bezpieczeństwa w przypadku zbadania jakiegoś zjawiska dotąd określanego mianem boskiego. Bowiem kwestionowanie boskości mogłoby  skończyć się źle, a uznanie, że coś nazwano boskim omyłkowo, sugerowałoby właśnie nadrzędność bogów zdolnych manipulować ludźmi.

Mitologia egipska

Mity kosmogoniczne starożytnego Egiptu nie stanowiły jednego spójnego systemu. Wyróżnić można tutaj trzy zasadnicze koncepcje tj. koncepcję heliopolitańską, hermopolitańską i memficką. Powodem takiej sytuacji był fakt iż: w najstarszym okresie dziejów  Egiptu, o ile można stwierdzić z danych archeologicznych, nie istniały jeszcze bóstwa kosmiczne, którym przypisywano by rolę stwórców świata.[5] W okresie kiedy zaczęto zastanawiać się nad pochodzeniem świata, Egipt nie był jeszcze zjednoczony. Zatem zarówno w Dolnym Egipcie jak i Górnym Egipcie powstały w pewnym stopniu odrębne ośrodki kultu, co wiązało się z nieco odmiennym spojrzeniem na niektóre kwestie. Najbardziej (w mojej opinii) znaną wersją stworzenia świata jest ta z Heliopolis, według której na początku nie było nic poza praoceanem Nun. Z mroków wody wyłonił się pączek lotosu, po rozkwitnięciu odsłonił skrytego wewnątrz Re, który dał początek dalszemu stworzeniu. Najpierw utworzył dla siebie miejsce, na którym usiadł, a było to wzgórze Benben[6].

Ra
Fot. Wikimedia Commons

 Tam Re dokonał aktu samogwałtu w wyniku czego narodziło się pierwsze rodzeństwo Szu i Tefnut (odpowiednio powietrze i wilgoć). Ze związku Szu i Tefnut zrodził się Geb (odzwierciedlenie ziemi) oraz Nut (personifikacja nieba). Niebo i Ziemia dali początek pozostałym bogom z Heliopolis. Zagadkowe jest jednak powstanie całokształtu stworzenia, które zasiedlało świat. W niektórych źródłach można znaleźć wzmianki jakoby dokonał tego sam Re jako ten, który był swoistym podstawowym bogiem. Przybyłem spośród korzeni i stworzyłem wszystkie pełzające stwory i to wszystko, co istnieje wśród nich.[7] Mit ten opiera się na dosyć prostej, prymitywnej wręcz koncepcji, która zakłada kreowanie świata poprzez swoistą fizyczność. Moim zdaniem obrazuje ona pewną niedoskonałość pierwszego z bogów lub też może zwyczajne niedopatrzenie kapłanów, którzy ustalali sposób w jaki stworzono świat. Interesująca jest jednak koncepcja wody jako czegoś co było przed stworzeniem. Nun można zinterpretować jako coś na kształt chaosu, jednak moim zdaniem bardziej prawdopodobnym jest uznanie wody za coś najbardziej pierwotnego ze względu na jej właściwości. Woda daje życie, a zatem Re mógł wyłonić się z niej. Woda może także niszczyć i zabijać, a zatem jest nieokiełznana, co mogło w owym czasie przekonać myślicieli do uznania jej za siłę pierwotną. W Memfis koncepcja stworzenia świata również opierała się na pierwszym bogu zwanym Ptah. Zasadniczą różnicą jest jednak to, co było przyjęte jako źródło stworzenia. Uznawano bowiem, że wszystko co istnieje, tak bogowie, jak i całe stworzenie, powstało ze zwerbalizowanej myśli boga Ptah, a zatem ze słowa. Idea słowa jako czynnika sprawczego jest moim zdaniem znacznie bardziej przemyślana i intelektualnie górowała nad koncepcją heliopolitańską. Znaczny wpływ na memficki system wierzeń, w tym także na wizję stworzenia, musiał mieć fakt, iż Memfis, ze względu na położenie geograficzne było w pewnym okresie centrum administracyjnym Egiptu. Miasto będące ważnym ośrodkiem życia społecznego powodowało, że mieszały się tam różne koncepcje  oraz odmienne systemy wierzeń.

Ptah
Fot. Wikimedia Commons

Był to czynnik, który pozwalał kapłanom na udoskonalanie własnego memfickiego systemu wierzeń, jednocześnie zmuszając ich do tworzenia wyjaśnień na tyle błyskotliwych, by nie pozwolić się przyćmić ewentualnym przybyszom o szerokich horyzontach myślowych.  Heliopolis natomiast było ośrodkiem stricte religijnym, zatem moim zdaniem tamtejsi kapłani byli mniej podatni na ewentualne nowe pomysły, jako że nie byli narażeni na zderzenia z obcymi wizjami w tak wielkim stopniu jak kapłani memficcy.

Mitologia afrykańska[8]

Opowieść o Guela na Dole i Guela na Górze (mit plemion z terenów Wybrzeża Kości Słoniowej)

Przed wszystkimi rzeczami na ziemi i niebie istniały dwie istoty niezmiernie potężne. Był to Guela na Górze i Guela na Dole.[9] Początkiem wszystkiego w tej opowieści był nie chaos, a nuda. Bowiem Guela na Dole nudząc się ziewnął, a z ust jego wypadła glina. Z tego materiału wykonał on roślinność, zwierzęta oraz ludzi. Chcąc dać im życie napełnił wszystkie figurki krwią, ale nie otrzymały one daru życia. Rozczarowany Guela na Dole zostawił swoje dzieło przed domem i zajął się swoimi sprawami, by wkrótce zapomnieć o tym, co stworzył. Kiedy jednak na figurki spadł deszcz i zniszczył część z nich, Guela na Dole poczuł wyrzuty sumienia i zabrał niezniszczone statuetki do groty, gdzie w świetle ogniska (na ziemi panowała wówczas wieczna noc, a w niebie dzień) przyglądał się im. Jego brat Guela na Górze widząc figurki pozazdrościł ich i zasugerował, że w zamian za oddanie części figurek, tchnie w nie życie. Tak się stało i posążki ożyły ku uciesze obu Guela. Jednak kiedy przyszło do wykonania dalszej części umowy, Guela na Dole uznał, że nie odda żadnej ze swoich figurek.

Afrykański Fetysz -figurka człowieka
Fot. Wikimedia Commons

Słysząc to Guela na Górze zechciał odebrać życie, które ofiarował. Kiedy zwierzę, człowiek czy roślina umiera to znaczy że Guela na Górze dopiął swego. Kłótnia między Guela ma trwać do końca czasu, a kiedy się zaognia wówczas występują kataklizmy powodujące wiele śmierci. Guela na Górze mimo całego rozgoryczenia czuje się poniekąd odpowiedzialny za figurki, które obdarował życiodajnym tchnieniem, zatem dzieli się z Guela na Dole słońcem. Mit ten co prawda nie jest stricto mitem kosmogonicznym, a bardziej mitem antropogenicznym, niemniej jego konstrukcja może pomóc w rekonstrukcji sposobu stworzenia świata. Bowiem skoro Guela na Dole i Guela na Górze istnieli zanim pojawiło się cokolwiek innego, to oni musieli być inicjatorami pozostałych elementów. Szczególnie, że jeden z nich był w stanie wymyślić i stworzyć pewne dzieło. Ponadto według mnie Guela symbolizują ziemię i niebo, a ich interakcje czy działania jednego z nich są kołem zamachowym dalszych aktów stworzenia. Niemniej trzeba pamiętać, że żaden z nich nie był w stanie dokończyć stworzenia samodzielnie. Mit ten zatem ma również za zadanie uświadomić ludzi o konieczności współpracy między sobą.

Opowieść ludu Fali (tereny Kamerunu)

Historia świata opiera się tutaj na motywie jaja (który to występował także w przemilczanej uprzednio egipskiej koncepcji hermopolitańskiej) oraz uzupełniających się harmonijnie przeciwieństw.  W tym miejscu należy przytoczyć fragment opowieści aby ułatwić zrozumienie istoty rzeczy. U początku świata leżało jajo Żółwia i jajo Ropuchy. Żółw był zwierzęciem lądowym, a Ropucha wodnym. Jajo Żółwia było rodzaju męskiego i wirowało  okręgu kręcąc się w lewą stronę. Jajo Ropuchy było rodzaju żeńskiego i wirowało po okręgu obracając się w prawa stronę[…]gdy zderzyły się ze sobą  […] z rozbitych skorupek wyszły cztery pary zwierząt i rośliny. […] Niebo oddzieliło  się od ziemi. Ziemię tworzyły rozbite, nadal wirujące skorupki jaj. Wtedy rozpoczął  swą wędrówkę Żółw, przemierzył przestrzeń z zachodu na wschód, aż natrafił na głęboki rów który dzielił ziemię.  Nakazał więc owym podzielonym częścią ziemi, aby się zbliżyły do siebie i złączyły. Tworzyły więc jedną ziemię  ale podzieloną na dwie części owym rowem[…]  i wszystko stanęło w miejscu. A to co istniało na ziemi i w wodzie, uniosło się do nieba i zniknęło. Żółw został sam. […] I spadł deszcz który, obmył ziemie. Poruszyło to Ropuchę która pojawiła się na wschodzie, podzieliła wody na stojące i bieżące, przeprowadziła dalszy podział ziemi na dwie części kreśląc dział wodny, prostopadły do już istniejącego […]  Na zachodzie podniósł się wiatr. Po raz drugi wszystko co żywe unosi się do nieba, a na niebie zostaje tylko Ropucha na zachodzie i Żółw na wschodzie. Po tych dwóch przypadkowych próbach uporządkowania rzeczy na ziemi, Bóg schodzi na nią w postaci nowego deszczu.  Spuszcza z nieba na długiej lianie skrzynię zawierającą wszystko co stało się podstawą kultury człowieka: papaję symbol roślinności uprawianej przez człowieka, cztery domowe zwierzęta, dwanaście  dzikich ssaków ogień żelazo, miedź, narzędzia kowalskie.[10]

W międzyczasie pojawia się na ziemi także To Dino, pierwszy człowiek, którego działalność  miała pewien wpływ na  cały proces kształtowania się świata. Opowieść ta ujawnia jako fundament świata harmonię. Od samego początku czasu istnieją dwa przeciwległe bieguny, które samoistnie nie są w stanie utworzyć niczego, dopiero wzajemne oddziaływanie jednej siły na drugą, może spowodować pewne reakcje. Jest to sytuacja w pewnym stopniu analogiczna do tej z mitu o dwóch Guela, z tym że tutaj występuje dodatkowo swoisty element trzeci, który uruchamia pewne mechanizmy niezależnie od tego, co mają w zamiarze twórcy. Dodatkowo można zastanowić się nad „nagłym” pojawieniem się istoty Boga. Mit stanowi, że początkiem wszystkiego były dwa jaja, a nie istota boska, można więc wysunąć tutaj dwie teorie. Po pierwsze ów Bóg mógł być stwórcą tych jaj, pozostającym tak nieogarnionym bytem, że ludzie nie potrafili opisać jego zaistnienia. Drugą teorią zaś może być kulturowy wpływ wielkich religii monoteistycznych obecnych  w Afryce, który doprowadził do pewnej modyfikacji mitu.

Mitologia Azteków

Mitologia Azteków (generalnie ludów Ameryki Środkowej) jest dość problematycznym zagadnieniem, bowiem na jej kształt miało wpływ wiele czynników. Istotnym problemem jest jej niejednolitość związana między innymi z systemem politycznym państwa Azteków. Ponadto znaczną część źródeł poznania stanowią przekazy ustne, które mogły ulegać różnego rodzaju zniekształceniom. Nie bez wpływu pozostała także konkwista, w wyniku której (poprzez bezpośrednie zderzenie się odmiennych kultur) uległy zniszczeniu bezcenne materiały. Bardzo ciekawą wersję (zawierająca motywy nieznane z innych źródeł połączone z tymi, które są znane bardziej powszechnie) stworzenia podaje Historia de los Maxicanos por sus pinturas.  Początek stworzeniu dała pierwotna para[11] bogów (istniejących już wcześniej i ich powstanie było nieznane): Tonacatecuhtli  i jego żona Tonacacihuatl. Ich potomkami było czterech bogów, których zadaniem było dokonanie aktu stworzenia.

Tezcalipoca i Quetzalcoatl
Fot. Wikimedia Commons

Jedną z pierwszych stworzonych rzeczy był ogień oraz połowa słońca. Stworzono jeszcze inne rzeczy, ale bogowie zauważyli, że połowa słońca to zbyt mało i na tym problemie się skupili. Tezcalipoca podjął się więc pełnienia roli słońca. Świat zasiedlony był wówczas przez olbrzymy o wielkiej sile. Istoty te żywiły się wyłącznie żołędziami, a gdy Tezcalipoca uderzony kijem przez Quetzalcoatla przestał być słońcem, zmienił się w jaguara i zniszczył olbrzymów. W czasie trwania drugiego słońca ludzie pożywiali się nasionami szyszek, a ich koniec nadszedł gdy Tezcalipoca kopnął Quetzalcoatla, by ten spadł z nieba, ponadto wywołał wielki wiatr, który zmiótł ludzi z ziemi. Nieliczni, którzy przetrwali stali się małpami. Kolejnym słońcem był Tlatocatecutli, pod którego panowaniem ludzie żywili się rodzajem ziaren rosnących w wodzie. Niemniej i ta epoka dobiegła końca, a jej zwieńczeniem  był ognisty deszcz. Czwartym słońcem ustawiono Chalchiuhtlicue, pod której panowaniem ludzie poczęli jeść kukurydzę. Panowanie czwartego słońca zakończyło się potopem, w wyniku którego ludzie zostali zniszczeni, powstały wszelkie wodne istoty, a niebo spadło na ziemię. Katastrofa ta spowodowała, że bogowie musieli wspólnymi siłami podnieść niebo. Główne działania w tej mierze podjęli Quetzalcoatl i Tezcalipoca, którzy po ukończeniu pracy spotkali się na sklepieniu, a ścieżka którą przemierzyli utworzyła Drogę Mleczną.  Bogowie umieścili na niebie piąte słońce, które wprawili w ruch dzięki dobrowolnej ofierze z własnej krwi. Quetzalcoatl poświęcił się i aby przywrócić ludzi do  życia zszedł do niebezpiecznej krainy Mictlan (aztecki świat podziemny), by odzyskać kości ludzi z epok poprzednich słońc.

Mictlan
Fot. Wikimedia Commons

Opowieść ta zawiera w sobie motywy walki o władzę oraz przemian. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest to poniekąd mitologiczna opowieść o stopniowym rozwoju ludzkiej cywilizacji. Podobne twierdzenie zresztą wysuwa także Maria Frankowska, która pisze: W tej samej relacji, […] znajdują się interesujące wzmianki o pożywianiu się ludzi w poszczególnych epokach ich istnienia. Świadczą one o ewolucji w tej dziedzinie, która wyraża się stopniowym przechodzeniem od zbieract wa o i użytkowania na pokarm roślin dziko rosnących, do uprawy ziemi […].[12] Bardzo ważnym motywem, który pojawił się już wcześniej jest także współpraca prowadząca do celu. Tutaj jest to jeszcze bardziej uwypuklone, bowiem bezustanne kłótnie o supremację doprowadziły do globalnej katastrofy i tylko wspólnie udało się zbudować coś względnie trwałego.

Podsumowanie

Wizje powstania świata opisywane w podaniach różnych kultur częstokroć różnią się od siebie diametralnie. Jednakże w każdym miejscu, ich pierwotnym zadaniem jest wyjaśnienie skąd wziął się świat, jak przebiegło jego formowanie i co było wcześniej. Czytając je jednak ze zrozumieniem, można dostrzec także pewne właściwości, które pozostają ukryte dla mniej czujnego odbiorcy. Opowieści o bóstwach dziś stanowią teksty kultury człowieka, nim jednak stały się nimi pełniły często funkcje religijne. Rolą religii powinno być między innymi stanie na straży uniwersalnych wartości, które są wspólne dla każdej cywilizacji. Trudno jest mówić, że w opisie stworzenia świata będzie zawarta jakaś uniwersalna wartość, bowiem może ona zawierać się w całokształcie danego systemu wierzeń, niemniej wiele z tych wizji prezentuje takie wartości. Przykładem może być chociażby współpraca bóstw przy tworzeniu świata prowadząca do osiągnięcia wspaniałych efektów. Niezgoda natomiast wywołuje skutki negatywne. Zawarcie takiego przekazu w opowieści o charakterze fundamentalnym sugeruje, że jest to coś tak ważnego, iż wręcz niezbędnego do zachowania porządku świata. Mity te mogą tworzyć także podwaliny pod wyjaśnienie pewnych praw rządzących przyrodą, jak ruch ciał niebieskich czy katastrofy naturalne, chociaż być może teza ta jest nazbyt śmiała. Przede wszystkim jednak wśród kultur, w których mity (nie tylko kosmogoniczne, ale  mity w ogólności) powstawały, opowieści takie pełniły jeszcze jedną funkcję, a mianowicie pozwalały ludziom o szerszych horyzontach myślowych zastanawiać się nad istotą każdej z rzeczy otaczającego ich świata, a także o sprawach abstrakcyjnych. Ludzie prości zaś mieli swoiste zabezpieczenie tego, co czeka ich w przyszłości i wyjaśnienie tego, czego zrozumieć nie chcieli lub z różnych przyczyn nie mogli.

Artur Pięta, Hubert Przybyszewski

Bibliografia:

M. Frankowska Mitologia Azteków, Warszawa 1987
J. Lipińska, M. Marciniak Mitologia Starożytnego Egiptu, Warszawa 2002
J. Parandowski Mitologia Wierzenia i podania Greków i Rzymian, Londyn 1998
M. Pietrzykowski Mitologia Starożytnej Grecji, Warszawa 1985
Z. Sokolewicz Mitologia Czarnej Afryki, Warszawa 1986

Przypisy:

[1]J. Parandowski Mitologia Wierzenia i podania Greków i Rzymian, Londyn 1998 s.36

[2]Jest to jedna z wersji tego czym był chaos. W literaturze można znaleźć także inne opisy.

[3]J. Parandowski op. cit. S 37-38

[4]M. Pietrzykowski Mitologia Starożytnej Grecji, Warszawa 1985

[5]J. Lipińska M. Marciniak Mitologia Starożytnego Egiptu, Warszawa 2002 s.10

[6]Niektórzy autorzy mówią iż Benben wyłoniło się wraz z lotosem, z którego wyszedł Re.

[7]J. Lipińska M. Marciniak op.cit. s. 24

[8]Afryka jako wielki kontynent jest bardzo zróżnicowana pod względem kulturowym. Podtytuł jest zatem swoistym skrótem myślowym nakreślającym geograficzny obszar poniższych opowieści.

[9]Z. Sokolewicz Mitologia Czarnej Afryki, Warszawa 1986 s.111

[10]Ibidem s.131-134

[11]Podaje się że para ta składała się na jednego boga o dwoistej naturze Ometeotla.

[12]M. Frankowska Mitologia Azteków Warszawa 1987 s. 203

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*