Wojna Stalina 1939-1945. Terror, grabież, demontaże | Recenzja

Wojna Stalina 1939-1945. Terror, grabież, demontaże, B. Musiał

Jest końcówka roku 1944 i Armia Czerwona coraz prężniej posuwa się w głąb terytoriów Europy, niemalże nie tracąc już impetu swego uderzenia. Klęska Hitlera zdaje się przesądzona, a stolica Nazistowskich Niemiec wydaje się niemalże na wyciągnięcie ręki. Trwa oficjalny wyścig Armii Czerwonej do Berlina. Co jednakże dzieje się na zapleczu posuwającego się stale frontu, który w styczniu 1945 roku przełamuje przedwojenną granicę Polsko- Niemiecką? Otóż tuż za oddziałami frontowymi, posuwają się liczące ok 100 tys. osób komanda zdobyczne, których zadaniem była realizacja Stalinowskich dyrektyw dotyczących systematycznego rabunku wszelkich dóbr materialnych z terytoriów państw wyzwalanych. Domyka się tym samym końcowy etap wcielenia planu największej, jak określa to autor Wojny Stalina, państwowej grabieży dóbr kultury oraz demontażu infrastruktury gospodarki, jaką widział wiek XX. Ale od początku…

Książka Wojna Stalina 1939-1945. Terror, grabież i demontaże B. Musiała, którego szersze grona czytelników mogło już poznać, jako autora Na zachód po trupie Polski, opisuje długofalowy proces demontażu i wywłaszczenia, okupowanych przez ZSRR Państw na przestrzeni lat 1939-1945. I choć taki skrót myślowy nie jest w pełni sprawiedliwy wobec ilości wątków, które podejmuje w swej analizie Musiał(autor opisuje także brutalną przedwojenną politykę Stalina wobec ludności znajdującej się w obszarach Związku Radzieckiego), to powyższy przedział czasowy i kierunek refleksji, stanowi główny teren badawczy. Całość publikacji podzielona jest na cztery równomierne w treści rozdziały, które spaja chronologiczny łańcuch politycznej aktywności Sowieckich planów modernizacji gospodarki wojennej. Owa modernizacja, wytyczona jest krwawym szlakiem brutalnego terroru NKWD, masowych przesiedleń ”wyzwalanych” krajów Europy Wschodniej oraz nieuznającą kompromisu realizacją imperialnych dążeń Stalina.

Wymiana handlowa Ribbentrop- Mołotow.

Pierwszy rozdział poświęcony jest analizie rozwoju sowieckiego potencjału przemysłowego w oparciu o wypełnienie dyrektyw handlowo-militarnych paktu Ribbentrop- Mołotow. Opis ten, zawiera szczegółową analizę sojuszniczej współpracy gospodarczej pomiędzy ZSRR a Niemcami, której koniec przypada na 22 czerwca 1941 roku, kiedy to armia Hitlera dokonują napaści na niedawnego sojusznika. A współpraca pomiędzy obydwoma totalitaryzmami w wymiarze praktycznym niosła w pełni obopólne korzyści, bowiem w zamian za dostarczane z terenów ZSRR surowce, komunistyczna machina terroru otrzymywała od gospodarki III Rzeszy zastrzyk niebotycznej ilości maszyn oraz technologii. Janusowe obliczę owej wymiany, ujawni się w wymienionym już 1941 roku w chwili, kiedy oba reżimy zewrą się w wojennym uścisku.

Co istotne, Musiał wykazując nagłe zwielokrotnienie osiągów przemysłu zbrojeniowego ZSRR, akcentuje szczególnie rolę sektora pancernego, do którego skierowana była lwia część Stalinowskich planów modernizacji armii. Już chociażby w oparciu o liczne w książce statystyki, łatwo czytelnikowi spostrzec, że w ciągu zaledwie kilku lat, ZSRR przemieniło się w istne imperium pancerne. O ile na przestrzeni 1929 roku liczba wozów pancernych wynosiła jedynie setkę, na którą składały się przestarzałe modele pamiętające I wojną światową, o tyle w 1934 roku, liczba wozów pancernych wzrosła do 7574, by w styczniu 1941 roku osiągnąć 23 307 sztuk. Był to już wtedy arsenał iście zabójczy, jeżeli wziąć pod uwagę, że w wiosną roku 1940, Francja i Niemcy posiadały razem około 5000 czołgów. I choć jeszcze w czerwcu 1941 roku, przyglądając się bliżej pancernemu wachlarzowi ZSRR, jakość pojazdów oraz ich potencjał ogniowy dawał wiele do życzenia, zwłaszcza porównując osiągi maszyn z zapleczem pancernym Wermachtu, to dzięki utworzeniu 24 czerwca przez Biuro Polityczne ośmioosobowej Rady Ewakuacyjnej, udało się Stalinowi przenieść znaczną część wyposażeń i całych składnic produkcyjnych w głąb terytoriów ZSRR.

O ile decyzję Stalina w kwestiach stricte militarnych okazywały się nie raz błędne, o tyle ogromna mobilizacja przeniesienia znacznej części produkcji zbrojeniowej z dala od zagrażających jej funkcjonowaniu pocisków Wermachtu w głąb Syberii i Azji Centralnej, było posunięciem w pełni słusznym. Pozwoliło to nie tylko zmienić wymuszoną początkowo taktykę wojny obronnej na stałe utrzymywanie wroga w napięciu, polegające na prężnie działającym zapleczu produkcyjnym. Żeby unaocznić skalę ewakuacji zakładów przemysłowych (wraz z rodzinami pracowników, ciałem politycznym, towarami przemysłowo- rolnymi a także bydłem) wystarczy przytoczyć parę liczb, jakimi B. Musiał podsumowuje skrupulatnie kolejne podrozdziały. Otóż zgodnie z Sowieckimi dokumentami, do końca roku 1941 zostało ewakuowanych (nie zawsze w całości) 1523 zakładów przemysłowych, na co składało się 226 fabryk ulokowanych na Powołże, 667 zakładów na Ural, 322 zakłady na Syberii, oraz ponad 308 fabryk zlokalizowanych na terenach Kazachstanu i Azji. Ale to tylko niektóre dane, które oddają oblicze sowieckiej mobilizacji.

Zemsta Stalina i polityka faktów dokonanych

Co było jednak głównym czynnikiem powszechnej mobilizacji społeczeństwa na terenie ZSRR? Otóż, odpowiedź uczciwa w optyce totalitaryzmu komunistycznego, może być tylko jedna. Był nim masowy terror, który od lat 30-tych stanowił rękojmię rzekomego ”scalania kraju w imię łamania antysowieckiej opozycji”. Mówiąc wprost, oznacza to systematycznie rozwijany aparat biologicznego i psychicznego wyniszczania Rosyjskiego chłopstwa i inteligencji, polegający nie tylko na liczonych w setkach tysięcy rozstrzeliwaniach i wywózkach do obozów koncentracyjnych, lecz także na ogromnej skali przesiedleń ludności. To, bowiem na początku trzeciej dekady XX wieku komuniści, niejako ”prewencyjnie”, likwidowali na masową skalę przywódców klas wiejskich (książki, działaczy politycznych, zamożnych chłopów) uważając podjęto czystkę, za walkę z kontrrewolucją i wszelkiej maści kułakami. To właśnie z okresu drugiej połowy lat trzydziestych, pochodzi oficjalna inauguracja tzw. ,,trójek”, które na przelewaną masowo krew, miały nakładać rzekomy majestat prawnej pieczęci sądowej, ubierając tym samym ludobójstwo w gorset legitymizacji sprawiedliwości. Tylko w gestii dopowiedzenia, nadmienić należy, że wyroki istniejących w każdej regionalnej placówce NKWD ,,trójek”, wydawane były trybie pospiesznym. Cóż to znaczy? Otóż oznaczało to nie tylko zbiorowość (hurtowość) wydawania wyroków skazujących, lecz czyniło wręcz niepotrzebnym dla procesu sądowego, przesłuchanie oskarżonych.

Kuriozum ludobójczej polityki Stalina przed agresją na Polskę 17 września 1939 roku, były lata 1937-1938, których wymowność oddają ciągi zer stawiane przy kolumnach obejmujących ofiary. Według sowieckich danych, na przestrzeni lat 1937-38 organy NKWD aresztowały 1 575 259 osób, spośród których skazano 85, 4 procent, a doprecyzowując, 681 692 ze ogółu skazanych zostało rozstrzelanych. Tylko na marginesie zaznaczmy, że w ramach tzw. operacji polskiej, zgładzono w tamtym okresie ponad 140 tysięcy osób. W tle działań wojennych i rosnącej eskalacji grabieży ogromnych połaci infrastruktury państw ”wyzwalanych” przez ZSRR, toczy się równomiernie na arenie międzynarodowej gra polityczna, której ujście ukazują protokoły z konferencji sprzymierzonych aliantów. B. Musiał, na podstawie porównywania źródeł zachowanych w dokumentach, wykazuje jak polityka Wielkiej Brytanii nie mówiąc już o Stanach Zjednoczonych, konsekwentnie marginalizowała kwestię Polskiej państwowości wobec Stalinowskich propozycji ”nie do odrzucenia”. Weryfikacji B. Musiała poddane zostają także PRL-owskie klisze ”polityki historycznej”, odnoszące się do rzekomego sukcesu politycznego, jakim były rzekomo wywalczone przez ”polskich patriotów” ,,ziemie odzyskane”. Oczywiście rzecz się ma podobnie w kwestiach granic Rzeczypospolitej zarówno zachodniej jak i wschodniej, które linie, miały być rzekomo wynikiem interwencji i wpływu na wodza ZSRR, jaki przypisywali sobie m. in. gen. Berling, czy Michał Rola- Żymierski. Zdroworozsądkowa analiza, oparta o krytycznym badaniu źródeł pozwala autorowi Wojny Stalina… nie tylko rozwijać podobne insynuację, co wykazać ich absolutną bezpodstawność w obliczu operacji Kremla zakrojonej na długofalową dominację ZSRR we wschodniej części Europy.

Osłabienie Niemiec, które polegało nie tylko na spustoszeniu przemysłu, ale także na przesunięciu granicy w kierunku zachodnim, połączone z masowymi wysiedleniami (8 mln Niemców zmuszona było opuścić dawne niemieckie ziemie wschodnie) ludności niemieckiej oraz Polskiej (3.5 mln z Kresów Wschodnich) odsłania realne oblicze polityki. I tu pojawia się wątek, który stanowi pewną ciekawostkę, bowiem do tej rangi sprowadza go, zbyt mała popularyzacja w publikacjach dotyczących zakulisowych gier politycznych II wojny światowej. Otóż, w celu trwałego osłabienia powojennych Niemiec i prewencyjnej likwidacji możliwości odrodzenia się nacjonalizmu, już na konferencji wielkiej trójki w Teheranie, Stalin bez skrępowania 29 listopada 1943 roku, wyłuszcza brytyjskiemu premierowi i prezydentowi Stanów Zjednoczonych, chęć fizycznego zlikwidowania, co najmniej 50 tys. niemieckich oficerów. O tym, że nie był to tylko makabryczny żart, świadczy fakt, że Stalinowska sugestia powraca w następnych dniach oraz przy kolejnych spotkaniach wielkiej Trójki. W czasie obrad Jałtańskich, 4 lutego 1945 roku ten rzekomo ”ponury żart”, pada z ust Stalina ponownie, i tym razem zdaje się zyskiwać aprobatę Roosvelta. Jak zaznacza Musiał, wielce prawdopodobne jest, że przed taką wersja odwetu Stalina, powstrzymała ostatecznie zdecydowana postawa Churchilla.

Sowiecki ”cud gospodarczy” po 1945 roku

Fala demontaży dokonywanych na okupowanych ziemiach nabierały pary. O tym, że wywłaszczenia mienia Polskiego, można porównać częstokroć do wzajemnego przeciągania liny pomiędzy III Rzeszą a ZSRR świadczyć może chociażby konfiskata zwierząt, będących mimo postępującej w Europie i ZSRR fali modernizacji, wciąż znaczącą siłą w rolnictwie. Dla potwierdzenia tego stwierdzenia, można podać, że na mocy osobistych decyzji Stalina i wydawanych przez GKO rozporządzeń, chociażby nr 7768, z terytoriów Polski polecono przegnać 487 tys. sztuk bydła i 100 tys. sztuk owiec. Logika jednakże pozostaje niezmordowana, szczególnie dla kontroli takiego przepływu, ponieważ żeby tak szeroko zakrojoną operację przeprowadzić w miarę sukcesywnie, polecono zarekwirować 10 tys. koni i 4 tys. pojazdów konnych. I tak, wracając do metafory przeciągania liny pomiędzy uciekającym okupantem z Polskich ziem, czyli III Rzeszą a rozrastaniem się potęgi ZSRR, warto odnotować za autorem Wojny Stalina, że Niemcy podczas styczniowej ucieczki 1945 roku z terenów Wielkopolskich zarekwirowali 80 proc. stanu koni, a lwią część z tego, bo 100 tys. sztuk, skonfiskowała w maju 1945 r. organa ZSRR. Nie muszę chyba zaznaczać, że oficjalna wersja to konie pochodzące z ziem niemieckich…

O tym, że na cud gospodarczy ZSRR po wojnie, pracowały m. in. barbarzyńskie demontaże dokonywane na górnym Śląsku, czy ziemiach polskich z granic sprzed 1939 roku, dowodzi naga arytmetyka. Kuriozalne sytuację, w których wyzwoliciele deportowali łącznie około 15 tys. śląskich górników, obrazują tylko jałowość propagandy lat powojennych, wieszczącą bezinteresowną braterską pomoc Sowiecką. Nie należą wcale do rzadkości obrazki, w których dopiero po zakończonej pracy, górnicy wyjeżdżający na powierzchnię, zostają w roboczych ubraniach deportowani do przymusowej pracy w kopalniach Donbasu. Żeby unaocznić skalę demontażu z terenów śląskich, można posłużyć się przykładem zakładów w Blachowni śląskiej, Policach oraz Zdzieszowicach, które zestawia Musiał. Łącznie, z tych zakładów wywieziono 25 283 wagony wyposażenia, co przewyższało kilkakrotnie ilość, które sowieckie komanda wywiozły łącznie z Węgrzech (2800 wagonów) i Czechosłowacji (6500 wagonów). A to co poddaje w tej recenzji to jedynie marny wycinek tego, co można znaleźć w danych przytaczanych przez B. Musiała, bowiem warto byłoby dodać do tego jeszcze, największą w historii wywózkę dóbr kultury, które później w pękających w szwach galeriach i bibliotekach Moskiewskich, składowane zostały w przegniłych piwnicach, szopach itp. Pozostaje tylko, na podstawie pozostawionych rachunków dokonywanych przez ”wyzwolicieli” gdybać, ile jeszcze polskich (i nie tylko) skarbów kultury, niszczeje w wschodnich magazynach na byłym terytorium ZSRR….

Ad rem.

Podsumowując, książka B. Musiała to pozycja obowiązkowa dla wszystkich uczestników dyskusji o polityce ZSRR podczas drugiej wojny światowej, w tym szczególnie wobec terenów przez Armię Czerwoną ”wyzwalanych”. Bezpardonowa, chłodna narracja B. Musiała, poparta dziesiątkami dokumentów, relacji oraz sprawozdań, stawia czytelnika przed obrazem realnego wymiaru Stalinowskiego programu rozbudowy Radzieckiego imperium. Powyższa recenzja, jest zaledwie tylko cieniem tego, co zawiera w sobie szczegółowa analiza B. Musiała. Nie pozostawia ona żadnych złudzeń co do jakichkolwiek przestrzeni podmiotowości i suwerenności w obozie polskich komunistów przed i po 1944 roku, które wykraczałyby poza rozpiętość smyczy narzuconej przez Kreml. Wypełniona szczegółowymi tabelami dokumentującymi ilość zdemontowanej infrastruktury, oraz spajającą wiele wątków politycznych, tworzy finalnie imponującą panoramę, która może stać się podstawą dla dalszych badań nad okresem powojennych działań Stalinowskiej aparatury przemocy. Wydaje się, że nie bez powodu Wojna Stalina… została wydana pierwotnie na rynku niemieckim. Tak, Polski czytelnik dostał do rąk książkę przełożoną, dodajmy świetnie przełożoną z języka niemieckiego przez panią Ewę Stefańską. Jest to podyktowane przede wszystkim tym, że po dziś dzień pokutują zarówno u naszych zachodnich jak i wschodnich sąsiadów, wykształcone przez lata propagandy i niedomówień stereotypy, przeinaczające historię rozgrywające się na terytorium okupowanej Rzeczypospolitej. Dobrym tego przykładem, są chociażby często powracające pretensję obwiniające polski nacjonalizm o niemieckie wysiedlenia. Tym większe słowa uznania dla autora. Zdecydowanie polecam.

Ocena recenzenta: 6/6

Michał Kazimierczuk

B. Musiał, Wojna Stalina 1939-1945 Terror, grabież, demontaże, przeł. E. Stefańska, Wyd. I, Poznań 2012.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*