Wplątani | Recenzja

A. Rączka, Wplątani

O wojnie polsko-bolszewickiej napisano już wiele. Zwłaszcza w tym roku, kiedy świętujemy stulecie Cudu nad Wisłą wychodzą coraz to nowsze encyklopedie, leksykony, monografie, czy biografie. Wszystkie te pozycje upowszechniają wiedzę na temat tego bardzo istotnego dla dziejów Polski i Europy zwycięstwa. Jednak wiele z nich operuje językiem mniej lub bardziej naukowym, wojskowym, specyficznym zupełnie nieprzyjaznym zwykłemu czytelnikowi, co tylko utrudnia odbiór lektury, dokładając do tego masę historycznej faktografii. Zupełnie inna jest powieść Arkadiusza Rączki. Nowatorsko przedstawia ona dzieje wojny z bolszewikami. Czyni to  w formie powieści z przeszłością i miłością w tle.

Zawiązanie akcji powieści następuje w jednym z sowieckich łagrów. Spotykają się tam dwaj przyjaciele z dawnych lat. Rotmistrz Wolski – oficer Polskiej Dywizji Syberyjskiej oraz Fiodor, żołnierz Białej Gwardii, przyjaźnili się od czasów studiów w Akademii Wojskowej. Białogwardzista przewidując swoją śmierć prosi Polaka, aby ten uratował przed niebezpieczeństwem ze strony coraz bardziej brutalnych bolszewików jego żonę. Świadom powagi sytuacji i chcąc spełnić ostatnie życzenie kompana, Wolski zgadza się, czym rozpoczyna lawinę nieprzewidzianych
i tragicznych splotów akcji, do końca nie mając pewności powodzenia tej trudnej misji.

Zrządzeniem losu oboje bohaterów uchodzi z życiem. Polakowi, pod fałszywym nazwiskiem, dzięki swojemu sprytowi udaje się uciec z obozu, z kolei Rosjanin ulega ultimatum CzK i podpisuje zobowiązanie współpracy z Armią Czerwoną. Będąc młodym, zdolnym oficerem
o nadprzeciętnym talencie, trafia na szkolenie polityczne, a potem do służby frontowej. Jak się okazuje Wolskiemu udaje się odnaleźć i bezpiecznie przewieźć do Polski żonę swojego przyjaciela – Joannę, załatwić jej bezpieczne położenie, a samemu wstąpić do jednej
z jednostek kawaleryjskich, niemal natychmiast skierowanej do walk z wrogiem.  Z kolei Fiodor – teraz już dowódca jednego z oddziałów sowieckich, latem 1920 roku trafia na front polski, wcześniej odnawiając romans ze swoją pierwszą miłością – komunistką, która okazuje się być bardzo pragmatyczna i chce wykorzystać zaangażowanie w ogień rewolucji do swoich celów.

Jak można się domyśleć, panowie zostali rzuceni przez historię na dwie przeciwne strony konfliktu
i spraw sercowych. W czasie, gdy rotmistrz, walcząc z oddziałami bolszewików poznaje m.in. generałów Sikorskiego, Sosnkowskiego, czy braci Mielżyńskich (w tym jednego
z przywódców III powstania śląskiego) – Fiodor podróżuje tym samym pociągiem co Feliks Dzierżyński, Julian Marchlewski, Józef Unszlicht i Feliks Kon. Jakby tego było mało w grę wchodzą też uczucia. Oto Wolski i Joanna, będąc przekonanymi o tym, że jej mąż nie żyje zostają parą,
a żołnierz Armii Czerwonej nie umie wybrać między miłością do żony, a fascynacją kochanką. W to wszystko wplata się jeszcze historia bitwy warszawskiej, z jej prawdziwym zakończeniem, a więc porażką bolszewizmu. Dzięki temu główni bohaterowie wplątują się w coś, czego do końca nie mogą przewidzieć.  Zakończenia lektury nie zdradzę z uwagi na szacunek do czytelnika. Napiszę tylko, że jest on zaskakujący i kompletnie niespodziewany.

Chciałbym zwrócić uwagę na pozytywne aspekty tej książki. Pierwszy z nich to umiejętne wplecenie fikcji literackiej w określony teatr dziejów, miejsce i czas. Powieść toczy się w sposób szybki, sprawny, bez komplikacji w toku narracji i niepotrzebnego wydłużania wątków. Tu historia  naprawdę staje się jednym z bohaterów powieści. To ona determinuje postawy, zachowania, działania, decyzje obu bohaterów. To dzięki niej oni żyją i wchodzą do narracji jako przedstawiciele dwóch tak bardzo różnych od siebie światów. Historia kształtuje tę powieść od początku do końca. Mamy w niej przecież polskiego oficera Dywizji Syberyjskiej, białogwardzistę, łagier, Armię Czerwoną, CzK i bitwę warszawską. Przeszłość jest tu początkiem i końcem, całym sensem fabuły i jej klamrą. Dodam, historia, która nie nudzi i nie sprawia, że chce się ziewać. Oddać tu trzeba, że autor „Wplątanych” Arkadiusz Rączka nie jest historykiem, ale filozofem.

Drugi element – dla mnie najbardziej istotny – to świetny portret psychologiczny postaci Fiodora. Mężczyzna ten, aby ratować siebie i swoją żonę podpisuje akces do czerwonoarmistów, mimo,
że nie wierzy w ideały rewolucji i zupełnie się z nimi nie utożsamia. Z początku daje temu wyraz, lecz w krótkim czasie przechodzi całkowitą przemianę. Staje się prawdziwym czerwonoarmistą
 z krwi i kości. Zaczyna mówić, myśleć i zachowywać się jak bolszewik – akceptować zbrodnie, gwałty brutalność i wszechobecny terror. Do końca nie wiadomo, dlaczego były podległy gen. Kołczaka uległ aż takiej przemianie. Czy rzeczywiście uwierzył w tezy głoszone przez Lenina
i Trockiego?, czy działały na niego obrazy, które widział?, czy po prostu stał się konformistą i było mu wszystko jedno? Na to pytanie musi odpowiedzieć sobie czytający. Dla mnie Fiodor to psychologiczny fenomen – postać tragiczna niemal równa Rodionowi ze Zbrodni i kary” – rzecz jasna w mniejszej skali.

Ostatni aspekt to narracja. Świetnie przenika ona przez uwarunkowania polskie
i sowieckie. Jest prosta w odbiorze, jasna i klarowna. Język pozostaje zrozumiały dla czytelnika, nawet takiego, który historię wojny 1920 zna tylko pobieżnie. To nie jest szkic całej wojny, a mimo to, w książce pojawiają się najważniejsze miejsca i postaci i to w stopniu zupełnie wystarczającym. Moim zdaniem książkę może przeczytać osoba w każdym wieku. W zależności od czytelnika, wyniesie on z lektury, coś dla siebie. Ktoś lekcję historii, inny powieść romantyczną, kto inny powieść psychologiczną lub awanturniczo-przygodową. W mojej opinii powieść wplątani nie mieści się w jednej kategorii. I to jej duży walor.

W minusach, ujmę dwa spostrzeżenia. Fabuła „Wplątanych” w zasadzie zarysowana jest bardzo prosto, wręcz sztampowo i w dużej mierze na zasadzie kontrastu przeciwieństw między zachowaniem Wolskiego i Fiodora. Pierwszy z nich zakochuje się w żonie swojego przyjaciela, kocha ją, ale jednocześnie wie, że naraża na szwank swoje słowo i honor. Kobieta również nie bardzo wie jak odnaleźć się w nowej sytuacji. czy poddać się uczuciu, czy wiernie czekać na męża, który może nigdy nie powrócić? Klasyczny konflikt tragiczny. Nic nowego.

Muszę też podkreślić, że w całej powieści brakuje mi pojawienia się w toku powieści postaci Józefa Piłsudskiego, nierozerwalnie przecież związanego z bitwą warszawską. Co prawda pojawia się on kilka razy w tle, lub w rozmowach bohaterów, niestety brakuje go w książce jako samodzielnego bohatera. Moim zdaniem osoba takiego formatu, w tego typu powieści w pełni na to zasługuje.

Podsumowując, z pełnym przekonaniem polecam Państwu powieść „Wplątani”.  Będzie ona idealnym prezentem choinkowym dla najbliższych, czy też sposobem na zimowy wieczór przy kominku. Czas z nią spędzony na pewno nie będzie zmarnowany.

Wydawnictwo: Novae Res

Ocena recenzenta: 5/6

Dominik Majczak

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*