Współczesna agora

W ostatnich dniach wszyscy żyliśmy wyborami prezydenckimi w USA. I ciężko się dziwić. W końcu Amerykanie wybierali jedną z najpotężniejszych, najbardziej wpływowych (o ile nie najbardziej) osobistości na naszej planecie. Jakkolwiek oceniamy Donalda Trumpa i jego kadencję, jakkolwiek oceniamy wynik aktualnych wyborów musimy przyznać jedno – jego prezydentura wyznaczyła nowy trend w polityce międzynarodowej. Nikt tak jak on nie wykorzystywał wcześniej współczesnego odpowiednika agory – Twittera.

Tytułem wstępu należałoby przypomnieć, a być może wyjaśnić czym była agora. W poleis starożytnej Grecji był to centralny plac miejski, wokół którego koncentrowało się życie polityczne i handlowe a także religijne. To na agorze odbywały się głosowania na ważnymi dla społeczności projektami, to tam dochodziło do ostracyzmu to w końcu na agorze wysłuchiwano przemówień wodzów czy strategów. Czyż nie czymś takim właśnie w przestrzeni wirtualnej stał się w ostatnich latach Twitter?

Twitter! Internetowy serwis społecznościowy, działający od 2006 roku, który udostępnia użytkownikom możliwość mikroblogowania. Tyle w teorii.

W praktyce natomiast właśnie tym czym była starożytna agora – oczywiście nie w swej fizycznej formie, ale w znaczeniu i symbolice – tym samym okazał się serwis, na którym można kontaktować się ze światem przy pomocy krótkich komunikatów. I tak komunikują się z wyborcami i adwersarzami politycy właśnie. A chyba nikt inny nie robił tego w takim natężeniu, z taką częstotliwością jak Donald Trump właśnie. Nieważne co o nim myślimy, jak go oceniamy. Musimy przyznać, że w tej dziedzinie wyznaczył nową jakość. Niemalże przeniósł świat amerykańskiej polityki i dyplomacji w świat Internetu. Do Twittera właśnie.

To tym kanałem kontaktował się ze światem prawie zawsze i wszędzie. Tak rozmawiał z innymi politykami, politycznymi adwersarzami czy nawet – choć rzadziej – prostymi Amerykanami. Tak ogłaszał światu swoje przełomowe decyzje. W taki sposób komentował wydarzenia w Europie czy Azji. I tak też informował opinię międzynarodową o działaniach podejmowanych przez dyplomację amerykańską. Swoiste znaki czasów prawda?

Przecież do niedawna jeszcze żeby dowiedzieć się o działaniach, posunięciach czy decyzjach polityków trzeba było zaczekać na oficjalną konferencję prasową  czy dzień później wybrać się do kiosku po gazetę. W starożytności trzeba było zaś udać się na agorę. Dziś wystarczy wejść na Twittera. I poczytać.

Inną sprawą  jest kwestia języka, jakim Trump czy w ślad za nim inni politycy posługują się na Twitterze. Przestrzeń wirtualna chyba ośmiela ich do napisania rzeczy, których nie powiedzieliby na żywo. Zresztą jak u nas wszystkich. I pewnie miał rację były polski prezydent Aleksander Kwaśniewski, który powiedział, że gdyby wszyscy światowi politycy komunikowali się w tak agresywny jak Trump sposób, to już dawno bylibyśmy po trzeciej wojnie światowej.

Ale co by nie powiedzieć na ten temat już na zawsze to właśnie 45. Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej będzie chyba uważany za prekursora prowadzenia polityki za pomocą Twittera –współczesnej agory.

ILUSTRACJA : Donald Trump podczas konwencji wyborczej w 2016 r. (wikimedia commons)

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*