Historia husarii dla opornych – Część 14 – Zgoda buduje!

Po katastrofalnym dla historii kraju roku 1672, nadszedł spokojniejszy wewnętrznie rok 1673, który rozpoczął się pod znakiem wielkiego ogólnonarodowego pojednania. Sejm pacyfikacyjny doprowadził do ugody między królem a malkontentami. Poświęcił on też nieco uwagi sprawom wojennym. Bo nikt nie wątpił, że walna rozprawa na południu jest już bliska. A husarii – jak miało się okazać – przewidziano w niej jedną z głównych ról.


W sprawach wojennych oczywiście najwięcej miał do powiedzenia Jan Sobieski. W wydanym przez siebie memoriale przekonywał szlachtę, że w starciu z potęgą otomańską siły koronne i litewskie nie wystarczą. Nie nawoływał jednak do nowej krucjaty przeciwko poganom, tak jak mieli to w zwyczaju inni polityce w podobnym położeniu. Radził raczej dążyć do powołania Ligii antytureckiej, w skład, której mogłyby wejść państwa zagrożone przez Imperium muzułmańskie. Zdaniem hetmana, głównym partnerem do rozmów powinno być państwo carów. Idealnego rozwiązania upatrywał w przymierzu zaczepno-obronnym Michała Korybuta Wiśniowieckiego i Aleksego I. Kolejnymi partnerami do Ligii powinni być, wg Sobieskiego: szach Persji, cesarz austriacki i narody bałkańskie.


Hetman rozumiał także problem kozacki. Radził przyznać Doroszence tytuł hetmański i rządy Kozaczyzny w zamian, za co ten stanąłby po stronie Rzeczpospolitej. Pomocy dopatrywał się też ze strony Mołdawian i Serbów, od lat już zmagających się z jarzmem muzułmańskim. Sobieski przewidział nawet źródło finansowania dla tak szeroko zakrojonej akcji. Każde z państw powinno dać coś od siebie natomiast większość pieniędzy winna pochodzić od papieża.
Marszałek wielki koronny domagał się też wzmocnienia obu armii narodowych. Dla samej Korony, Sobieski postulował wystawienie 60 tysięcy żołnierzy- w połowie piechoty i kawalerii. Szczególna rola miała tam przypaść dragonii( 6 tys. wśród piechoty) i husarii właśnie(6 tys. wśród jazdy). Liczył też na poczty prywatne magnatów i wojska powiatowe a w razie porozumienia z Doroszenką- jeszcze na ok. 50 tys. Zaporożców.


W kwestii taktyki nalegał, by poprowadzić zaciągi na Kamieniec a jako bazę furażową wykorzystać Lwów. Plany te, choć szczytne w swych założeniach, nie do końca znalazły odbicie w rzeczywistości, ale co godne podkreślenia, szlachta i tak hojnie sypnęła groszem. Uchwalony komput koronny miał składać się z 31 300 porcji żołdu a w jego skład miało wejść 12 chorągwi husarskich w liczbie 1900 koni. Przewaga jazdy pancernej i petyhorców nadal była jednak widoczna. Ten sam sejm zabezpieczył dla tego zaciągu prawie 11 tys. stawek. Najprawdopodobniej wynikało to jednak z czynników ekonomicznych. Nie po raz pierwszy w historii Polski wybierano ilość, zamiast jakości. Oddając honor jeździe średniozbrojnej należy przyznać jednak, że w wojnie tureckiej spisała się równie dobrze, co husaria.
Kiedy wreszcie król i hetman wielki dali sygnał do rozpoczęcia ofensywy, armia ta ruszyła w kierunku Dniestru, po drodze zajmując wiele mniejszych zamków i miasteczek. Podjazdy uniemożliwiały turecką komunikację z Kamieńcem, przejmując zapasy żywności i biorąc w niewolę kilku oficerów.


Losy dalszej kampanii były już zagrożone po przeprawie korpusu koronnego przez Dniestr. Warunki marszu buły bardzo trudne a wojsko przejawiało coraz mniej ochoty do walki. Po za tym Litwini również nie rwali się do boju, argumentując swą postawę wyczerpaniem po forsownym marszu. Dużym problemem były też fatalne warunki aprowizacyjne. Mimo tych przeszkód armia Sobieskiego – naczelnego wodza z namaszczenia królewskiego – maszerowała w kierunku Chocimia, gdzie według szpiegów stały oddziały Husseina paszy, który do obrony zamierzał wykorzystać stare okopy jeszcze z lat dwudziestych.

Ze względu na nastroje żołnierzy, ale też widmo zbliżającej się zimy, należało dążyć do walnej bitwy. Hetman wielki zdawał sobie sprawę z potęgi nieprzyjaciela. Doskonale wiedział, że Hussein w każdej chwili może otrzymać posiłki, czy to od maszerującej już przez Podole armii Kaplana paszy czy od 10-tys. załogi Kamieńca. Dążył, zatem do bitwy polowej jeszcze zanim wrogie dywizje się połączą. Nie mogąc wywabić Husseina paszy w pole. Zdecydował się atakować obóz chocimski, mimo iż był on niemalże jak twierdza.


Kiedy 9 listopada 1673 r. polska jazda podeszła pod wały chocimskie, nie podjęła się bezpośredniego szturmu. Czekała na tabory i piechotę, które ściągały bardzo powoli. Większość polskich i litewskich dowódców nie wierzyła w zwycięstwo. Liczebność nieprzyjacielskich wojsk i dział skłaniała ich do pesymistycznych przewidywań. Naczelny wódz parł jednak do konfrontacji. Nakazał przegrupowanie i zajęcie pozycji dogodnych do walki. Dzień później rozpoczęła się wymiana ognia artyleryjskiego i pierwsze próby piechoty koronnej rozpoznania przeciwnika walką. Atakujący zostali odparci, ale wyniki tego swoistego zwiadu dały polskim i litewskim oficerom konkretne informacje, które pozwoliły podjąć walkę w dniu następnym. Dodatkowo wojskom Rzeczpospolitej pomogła śnieżna i zimna listopadowa noc, która przerzedziła znacząco pozycje tureckie.

Rankiem 11 listopada Sobieski wydał rozkaz szturmu generalnego. Oddziały generała artylerii koronnej Marcina Kątskiego zasypał wały tureckie lawiną pocisków i granatów. Piechota ruszyła do szturmu a jazda zajęła pozycje do szarż. Prawe skrzydło i centrum armii Rzeczpospolitej, zajmowane przez Polaków ruszyło do ataku. Piechurzy i dragoni wyparli janczarów z okopów i rozpoczęli ich rozkopywanie. Manewr ten miał na celu przygotowanie terenu pod przełamującą szarżę rot jazdy. Jej ataki były już konieczne wcześniej. Husaria wojewody Jabłonowskiego odpierała skutecznie kontrataki tureckiej kawalerii. Był to wstęp do kluczowego ataku.


Mniej więcej w tym samym czasie wały naprzeciw lewego skrzydła litewskiego zostały rozkopane i korpus Paca i Radziwiłła także rozpoczął natarcie. W jednej chwili, na całej linii okopów tureckich do ich obozu wtargnęła jazda polsko- litewska, wpierana ogniem przez dragonów i piechotę. Na czele tej szarży szła oczywiście husaria! 12 chorągwi koronnych w sile 1690 koni i 5 litewskich, składających się z ok. 550 jeźdźców wdarło się głęboko w szeregi wroga. Po pierwszym uderzeniu, odrzuciwszy złamane kopie, husarze siekli szablami i pałaszami, kłuli koncerzami lub tratowali końskimi kopytami. Kontratak jazdy tureckiej, który był już ostatnim manewrem Husseina paszy, także załamał się pod wpływem uderzenia husarii odwodowej. Po sześciogodzinnym boju obóz chocimski padł a wraz z nim większość armii muzułmańskiej. Za cenę ok. dwutysięcznych strat udało się rozbić korpus wroga i odzyskać zamek chocimski, który bez walki poddał się dwa dni później. Kampania listopadowa stała się wielkim zwycięstwem i chwalebną kartą w historii polskiego i litewskiego oręża. Ilu husarzy siły polsko- litewskie straciły w tej bitwie? Niestety nie wiadomo.
Na panewce spaliły plany dalszej ofensywy na ziemi mołdawskiej. Najpierw wojska Rzeczpospolitej opuściły siły litewskie, na czele z ich hetmanem wielkim Michałem Kazimierzem Pacem. Uszczupliło to znacznie armię Sobieskiego, które miało teraz uderzyć na korpus Kapłana paszy. Wróg jednak nie „podjął rękawicy”. Na wieść o wyniku bitwy pod Chocimiem wycofał się po za Dunaj, nie ryzykując starcia. Hetman wielki koronny odrzucał także plany uderzenia na Kamieniec Podolski, co byłoby oczywistym samobójstwem. Nie dysponował, bowiem siłami potrzebnymi do poprowadzenia oblężenia.
Sytuacja rozwikłała się gdy w dziesięć dni po wiktorii chocimskiej, Sobieski odebrał wiadomości o śmierci Michała Korybuta Wiśniowieckiego, który zmarł we Lwowie w przeddzień bitwy chocimskiej. Trwające już wtedy bezkrólewie wymagało od niego, jako marszałka wielkiego, obecności w Warszawie. Prócz tego wojsko komputowe musiało zostać odesłane do kraju. W podróż powrotną wyruszyły też wszystkie roty husarskie. Wódz naczelny nie zrezygnował mimo to z planów antytureckiej kampanii. Zadbał o zaopatrzenie militarne Chocimia i Suczawy, na Mołdawię wysłał silny oddział jazdy i dragonii pod buławą Mikołaja Sieniawskiego a chorągwiom wojewody bracławskiego Jana Potockiego nakazał blokować Kamieniec. Wyjeżdżając do kraju pozostawiał mocny fundament pod przyszłoroczną ofensywę!


ILUSTRACJA: fragment obrazu „Bitwa pod Chocimiem” pędzla Jerzego Kossaka (wikimedia commons)

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*