Wyspa czy ląd? Historia miasta Helu w kontekście procesów narodowościowych – cz. II

Pierwsze dekady XVI wieku przyniosły już jednak duże zmiany w orientacji religijnej Europy, które nie ominęły Helu. Był to zarazem okres rosnącej niezależności ekonomicznej i politycznej Gdańska, który wedle lokalnej jurystycznej interpretacji uważał się za przynależny do króla Polski, ale nie do Rzeczypospolitej. Polski monarcha posiadając zwierzchnią władzę nad najważniejszym ośrodkiem na Pomorzu Nadwiślańskim nie był do końca w stanie ją egzekwować. Oprócz tego wobec Korony Polskiej Gdańszczanom „nader często towarzyszył niemiecki kompleks wyższości, który raczej nie sprzyjał budowaniu politycznych relacji gdańsko-polskich.”[66] Gdańsk był miastem niezależnym, otwartym na świat, zawierającym silny pierwiastek niemiecki. Stąd wynika łatwość, z jaką bramy religijnego i politycznego życia miasta przeniknęła reformacja. „Importowana” przez kupców i osadników ogarnęła portowy gród dość szybko. Sprzyjające w tym względzie było oddziaływanie protestantyzacja za namową Lutra (dla ratowania państwa) Prus rządzonych przez Albrechta Brandenburskiego. Choć oddziaływanie ze strony sąsiedniego państwa było to raczej wtórne źródło napływu myśli reformacyjnej.[67]Nowy prąd znajdował duży oddźwięk wśród duchownych, „a [p]pierwszym luteraninem w Rzeczypospolitej jawnie głoszącym swoje poglądy był w 1518 r. dominikanin Jakub Knade [właśnie] w Gdańsku.”[68] Liczba zborów protestanckich w Prusach Królewskich około 1570 r. była największa w całej Koronie, wynosząc 162 zgromadzenia, ustępując liczebnie jedynie sąsiednim Prusom Książęcym (lenno Polski), gdzie istniało w tym samym czasie 258 zborów.[69] Za sprawą Gdańska, gdzie reformację zwalczał Zygmunt I Stary protestantyzm trafił w roku 1525 do Helu. Ze szkiców Augustyna Necla pod wzniosłym tytułem „Nie rzucim ziemi” wynika, że właśnie w tymże roku parafię helską objął proboszcz ewangelicki, czemu towarzyszył symboliczny akt wyrzucenia statuy Matki Boskiej do morza przez osadników niemieckich. Pisarz wspomina przy tej okazji o „przymusowych emigrantach” holenderskich, którzy trafili do miasta i okolicznych wsi na skutek rozbicia ich floty handlowej (250 statków) przez konkurującą z Niderlandami armadę z Lubeki. Ci spośród rozbitków, którzy trafili do samego Helu, ulegli zniemczeniu przyjmując religię ewangelicką. Pozostała część załóg osiadła w Jastarni przyjęła katolicyzm, ulegając polonizacji.[70] Z tego wydarzenia można wywodzić przypuszczenie, dlaczego mieszkańcy Helu jeszcze na początku XX wieku posługiwali się dialektem dolnoniemieckim – tzw. platem, który jak wskazuje Kuklik „według samych helan zachował (…) podobieństwo do dialektu z regionu niderlandzkiego i flandryjskiego (…)”[71] Wprawdzie językoznawcy holenderscy włączają plattdeutsch (właściwie jego niderlandzką wersję) w skład języka niderlandzkiego. Trudno jednak pominąć niemiecki wymiar tego języka. Jego wyjątkowe znaczenie jako dialektu dolnoniemieckiego (dolnosaksońskiego) przejawiało się choćby w średniowiecznej lubeckiej odmianie. Była to swoista lingua franca całej Hanzy, dominując jako język dyplomacji w całym basenie morza bałtyckiego. Ekspansyjność platu objęła z czasem całe północne Niemcy oraz północną Polskę, wypierając skutecznie lokalne dialekty pomorskie i połabskie jednak za wyjątkiem kaszubskiego.[72] W obrębie okresu średniowiecza i odrodzenia korelacja miedzy językiem niderlandzkim a północnoniemieckim była dużo większa niż obecnie. Trudno byłoby zatem jednoznacznie wskazać, badając język dwudziestowiecznych mieszkańców Helu, z której opcji wywodzi się ich mowa. Reformacja w Prusach, która edyktem z roku 1524 zniosła obrzędy katolickie i wprowadziła niemiecki jako język nabożeństw, wnosiła do relacji polsko-niemieckich nowy religijny czynnik określania narodowej tożsamości. Niechęć ówczesnej polskości, której głównym nośnikiem była szlachta, do reformacji brała się ze stosunku Lutra do władzy świeckiej. Ojciec ewangelizmu „popierał silną władzę państwową, a szlachta polska nie.”[73] Poza tym „sami Niemcy choć nie byli w szesnastowiecznej Polsce znienawidzeni, nie byli też specjalnie lubiani.”[74] Religia stawała się zatem funkcją narodowej identyfikacji i zalążkiem antagonizmu, który w wiekach XVII (potop szwedzki) i XIX (Bismarck i Hakata) tę identyfikację umacniał. Można zatem stwierdzić, że wydarzenia z pierwszego ćwierćwiecza XVI stulecia zadecydowały o odrębności narodowej helan.

Wejście do byłej jednostki wojskowej - najprawdopodobniej w tym miejscu istniała 1sza osada miejska w Helu.
Wejście do byłej jednostki wojskowej – najprawdopodobniej w tym miejscu istniała 1sza osada miejska w Helu.

W przypadku Polski trudno jest mówić o spójnej i dalekosiężnej polityce zbrojeń morskich, ani też o zainteresowaniu Bałtykiem w sensie ekonomicznym. Andrzej Piskozub zauważa, że Polska „przylegała wprawdzie w poszczególnych okresach swych dziejów do różnych odcinków bałtyckiego wybrzeża, lecz gospodarki morskiej nigdy nie uprawiała.”[75] Ta teza zaś podparta jest spostrzeżeniem, że „[p]rzed rozbiorami nie pływał po Bałtyku ani jeden statek handlowy pod polską banderą.”[76] Duże znaczenie miał w tym względzie opór Gdańska wobec polskiej dominacji. Z tego względu wszelkie inwestycje wojenne i główną rolę strategiczną przypisano w pierwszej połowie XVI w. Puckowi. Dopiero okres związany z zagrożeniem szwedzkim sprowadził zainteresowanie Rzeczypospolitej w osobie króla Władysława IV aż na sam półwysep helski. Od jego imienia powstał zresztą w 1635 r. w miejscu dzisiejszych Chałup fort Władysławowo, a na wschód od obecnej Kuźnicy mniejszy punkt umocnień – Kazimierz.[77] Była to pierwsza w historii realna obecność Polski tak blisko Helu. Źródła dotyczące napływu ludności polskiej do tego miasta wskazują jednak dopiero na wiek XVIII. Na ich podstawie można się dowiedzieć o zakupie elementarzy szkolnych i katechizmów w języku polskim dla szkół z siedzibą w Helu i w Borze. Wynika z tego, że ludność polska musiała być w owym czasie w tych osadach dosyć liczna.[78] Wzmianka o pierwszym helskim nauczycielu pochodzi już z roku 1616.[79] Rozenkranz analizując występowanie nazwisk mieszkańców Helu na przestrzeni wieków od 17 do 20 dowodzi dużej homogeniczności relacji rodzinnych na krańcu półwyspu. Jak zauważa ten historyk „Niemal wszyscy byli tu spokrewnieni ze wszystkimi. Porównanie nazwisk zawartych w spisach ludności Helu z XVII i XVIII w. z rejestrem z 1910 r. pozwala ustalić, ze na początku XX w. około 10% mieszkańców Helu mogło się legitymować posiadaniem przodków osiadłych w tej miejscowości już w XVI w. (…) Natomiast w spisie z 1793 r. występuje aż 69% nazwisk notowanych tu w 1910 r.”[80] Odpowiada to dokładnie okresowi podziałów Polski.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*