Życie codzienne ludności bałtyjskiej na terenie Prus i Jaćwieży w średniowieczu

Dom wolnego Prusa był przeważnie jedno- lub dwuizbowy, w zależności od majętności gospodarza. Taki budynek zazwyczaj był pomieszczeniem ze skleconych gałęzi oblepionych gliną, z ubitą z ziemi podłogą. Pośrodku izby znajdowało się kamienne palenisko. Pod takim domem często kopano płytką piwnicę do przechowywania zapasów żywności i różnych przedmiotów. W domach dwuizbowych w drugim pokoju znajdował się piec ogrzewczy na podwyższeniu z kamieni. W tym pomieszczeniu przyjmowano gości i urządzano biesiady. Strawę warzono w glinianych garnkach na palenisku. Wzdłuż ścian pokoju z paleniskiem ułożone były z kamieni lub usypane z ziemi nary przykryte deskami i skórami na których siadano. Gospodarze posiadali w swoich domach prawdopodobnie również drewniane ławy i stoły, a odzież przechowywano w rzeźbionych skrzyniach. Niedaleko od ogniska wieszano kołyski zrobione z żerdek i kawałków skóry bądź płótna. Łóżko, a raczej miejsce do spania, składało się z drewnianej ramy pokrytej jako podściółką liśćmi, trawą lub sianem. Używano również poduszek nazywających się po prusku balsinis, pokrewne ze słowem balgnan czyli siodło, dlatego prawdopodobne jest, że dawniej pełniło ono funkcje poduszki [7]. Do siedzenia stosowano najczęściej pnie drzew, ale znano również stołki, ławy i zydle. Do innych budynków można zaliczyć jeszcze maltuve (specjalny domek z piecem do chleba oraz żarnami kamiennymi do mielenia zboża oraz niewielkimi zapasami zboża), oborę, stajnię, stodołę, różnego rodzaju szopy, suszarnię do drewna i czasem oddzielną kuźnię.

Konstrukcje palowe były bardzo charakterystyczne dla średniowiecznych Prus. Głównym ich elementem był pomost wzniesiony nad wodą lub ziemią, wsparty na grubych palach wbitych w dno jeziora lub w ziemię, na którym stawiano budynek o funkcjach przeważnie gospodarczych, choć czasem również mieszkalnych. Platformy na jeziorach stanowiły zapewne miejsca składowania ryb oraz przystanku dla okolicznych rybaków. Z kolei te stojące na lądzie dawały schronienie prawdopodobnie głównie bartnikom, zajmującym się wiele dni swoimi barciami, które znajdowały się w lesie często daleko od domu, a zarazem daleko od siebie. W razie najazdu budowle palowe stanowiły dobre schronienie dla mieszkańców lauksu.

W grudniu podczas najkrótszych dni w roku, obchodzono święto poświęcenia zagrody, czyli Išventinimas sodibes. Podczas tego święta oddawano cześć bogowi Żempatisowi, głównemu opiekunowi zagrody. Co ciekawe każda zagroda miała swojego Żempatisa. Obce było Prusom pojęcie boga, który opiekuje się wszystkimi gospodarstwami. Przy każdym gospodarstwie znajdowała się kępa drzew lub niewielki zagajnik, gdzie wierzono, że przebywają duchy opiekuńcze. Wrzucano tam ofiary krwawe lub bezkrwawe, aby zapewnić sobie ich przychylność.

Mieszkańcy Prus nie dzielili czasu na tygodnie i nie nazywali poszczególnych dni, jak napisał Piotr z Duisburg: Distinctionem dierum non habuerunt aut discrecionem [8]. Każdy dzień dzielący Prusów od ważnego wydarzenia, o którym należało pamiętać zaznaczali karbem na kiju lub węzełkiem na rzemieniu. Dzień dzielono na poszczególne pory, zależne od aktualnego położenia słońca na niebie. W przypadku tego podziału u Prusów brak źródeł, ale wiadomo jak to robili pokrewni im Litwini, u których podział ten utrzymał się do XVI wieku. Wyróżniane przez nich pory dnia to: szarzenie, zorza, świtanie, wchód, światło, dzień-przed, pół-dzień, południe, popołudnie, przedwieczór, wieczór, pierwonoc, północ, pianie kogutów i przebudzenie [9]. Można zakładać, że Prusowie dzielili dzień podobnie. Pory roku wyróżniano tylko dwie: chłodną (późną jesień i zimę właściwą) oraz lato (czyli wiosna, lato właściwe i wczesna jesień). Czasy przejściowe między jesienią, a zimą oraz między zimą, a wiosną określano jedną nazwą šaktarp. Nie oznaczano w żaden sposób upływających lat, a rachubę czasu prowadzono od jakichś ważnych dla danych osób wydarzeń, np. pożaru, zarazy lub udanej wyprawy. Początek roku obchodzono w marcu, co było typowe dla ludności rolniczej różnego pochodzenia w tej strefie klimatycznej. Lato zwane dagis zaczynało się po rozmarznięciu lodu na rzekach, bagnach i jeziorach oraz osuszeniu pól z wody po śniegu. Wtedy rozpoczynano pierwszą orkę i wypędzano stada na pastwiska, a wcześniej odbywały się różne obchody ku czci bóstwa ziemi Żeminele. Obrzędy te odprawiano w tym samym czasie, jednak w każdej zagrodzie osobno. Mężczyźni w obrębie zagrody gromadzili się wokół gospodarza, który był ofiarnikiem. Ofiarnik trzykrotnie napełniał drewnianą miseczkę sfermentowanym napojem, którą podnosił do góry odmawiając odpowiednią modlitwę. Potem ulewał trochę na ziemię, a resztę wypijał sam. Podczas składania ofiary proszono bóstwo o ochronę zboża, piękną pogodę, urodzaj i szczęśliwe doczekanie żniw przez całą rodzinę.

Stosowano dwupolowy system upraw, czyli jeden odcinek pola zostawiano odłogiem, a na drugim siano zboże jare lub ozime. Przeciętne gospodarstwo posiadało około 1 łanu ziemi uprawnej, czyli prawie 17 hektarów. Do orki najczęściej stosowano drewniane radło, a od XII wieku coraz częściej sochę, popularną u Finów i Słowian. Najbardziej popularnym zbożem był owies, ale uprawiano też jęczmień i pszenicę. W odróżnieniu od Słowian, niewiele uprawiano prosa, a jeśli już, to głównie na ziemiach graniczących z Pomorzem, Kujawami lub Mazowszem, W przydomowych ogrodach kobiety sadziły warzywa i rośliny oleiste, szczególnie len oraz konopie. Poza tym rosły również rośliny strączkowe (groch i bób). W późniejszych wiekach zaczęły się pojawiać na ziemi pruskiej sady pod wpływami obcych kultur. W ogrodach i sadach pracowano drewnianymi łopatami i motykami. Ważnym zadaniem kobiet i dzieci było zbieractwo. Wykorzystywano ogromną ilość bogactw naturalnych służących do leczenia, przyprawiania oraz jedzenia. Najbardziej ceniony przez Bałtów był sok z brzozy, czyli oskoła. W języku litewskim kwiecień nosi nazwę sultekis, co dosłownie oznacza cieczenie oskoły. Zbierano dziko rosnące jadalne kłącza, zioła, kory, trawy, pędy skrzypu, młode szyszki, pąki sosnowe i świerkowe, grzyby, jagody, dziko rosnący chmiel, owoce jałowca oraz orzechy laskowe i wodne.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

2 komentarze

  1. "Laska", kuzyn Oskara

    Bunkrów nie ma, ale też jest […]

  2. Artykuł mi się podobał, ale mam małą uwagę dotyczącą bibliografii. Mianowicie autor „Barbarzyńskiej Europy”, prof. Modzelewski miał na imię Karol, nie Krzysztof.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*