Zygmunt Stary, Zygmunt II August i Zygmunt III Waza – to trzej królowie Polski, którzy o mały włos nie zginęli w zamachu! Jak to się stało, że planowano zabić tych trzech polskich monarchów? Jaki związek z tym wszystkim ma powiedzenie Pleść jak Piekarski na mękach oraz co ma z tym wspólnego Anna Jagiellonka oraz udany zamach na króla Francji Henryka IV Burbona? O tym Wam dzisiaj opowiemy.
Nieudany zamach na Zygmunta Starego
Król Zygmunt Stary był oazą spokoju. Był raczej pacyfistą, nie preferował języka siły. Przykładem może być chociażby czteroletni okres zawieszenia broni, który wynegocjowano po ostatniej wojnie z Zakonem Krzyżackim z lat 1519-1521. Okres ten kończył się w 1525 roku, a Zygmunt Stary nie chciał kontynuować działań wojennych. Król wykorzystał fakt, że od 1511 roku wielkim mistrzem zakonu krzyżackiego był jego siostrzeniec – Albrecht Hohenzollern i 8 kwietnia 1525 roku zawarł z siostrzeńcem traktat krakowski. Skutkiem tego traktatu był hołd pruski, który odbył się 10 kwietnia 1525 roku na Rynku Głównym w Krakowie. Od tego momentu zostały utworzone Prusy Książęce oraz nastąpiła sekularyzacja Zakonu Krzyżackiego.
Jak zatem widać, król Zygmunt Stary nie szukał konfliktów, a raczej dążył do ich eliminacji. Tym bardziej zastanawia fakt, co takiego musiało się wydarzyć, że planowano zabić Zygmunta Starego. Do tego nieudanego na szczęście zamachu doszło w 1523 roku, kiedy od 2 lat obowiązywało zawieszenie broni. Być może Krzyżacy planowali złamać te warunki i to oni zlecili zabójstwo króla Zygmunta Starego.
Mogło być też tak, że protestanci nie tolerowali antyluterańskich poglądów polskiego króla i to któryś z wyznawców religii Marcina Lutra próbował zabić Jagiellona. Oczywiście istnieje jeszcze opcja, że niedoszły królobójca był po prostu osobą niezrównoważoną psychicznie i dlatego chciał zabić przedostatniego Jagiellończyka na polskim tronie.
Król Zygmunt Stary nałożył również tzw. podatek czopowy, który podnosił ceny alkoholu. Polski monarcha zrobił to brz zgody sejmu. Ucierpieli na tym producenci wszelkiego rodzaju trunków, ponieważ ich sprzedaż wyraźnie zmalała. Być może jakiś zdesperowany sprzedawca lub konsument, którego nie było stać na zakup alkoholu, zdecydował się targnąć na życie króla Zygmunta Starego.
Do tych groźnie wyglądających wydarzeń doszło w 1523 roku, w godzinach wieczornych. Zamachowcem musiał być ktoś, kto dobrze orientował się w rozkładzie królewskiego dnia. Strzały oddano z rusznicy. Wymierzone były w kierunku komnat królewskich, w których przebywał Zygmunt Stary. W wyniku wystrzału uszkodzeniu uległo okno Kurzej Stopki. Natomiast polski król szczęśliwie zdążył odskoczyć, a następnie się przewrócił. Po tych wydarzeniach natychmiast wszczęto śledztwo. Niestety, niczego ono nie wykazało. Nie udało się zidentyfikować sprawcy, a historycy do dzisiaj zastanawiają się, kim był niedoszły królobójca i co nim kierowało?
Nieudany zamach na Zygmunta II Augusta?
Ten zamach wydaje się tak nieprawdopodobny, że aż musieliśmy zakończyć ten śródtytuł znakiem zapytania, bo może to tak naprawdę nie był nieudany zamach, a jedynie nieszczęśliwy wypadek. Bowiem dokonał go nie kto inny jak książę Albrecht Hohenzollern, a jego ofiarą miał być król Zygmunt II August. Przy czym niedoszły królobójca w tym przypadku miał motyw. Albrecht Hohenzollern – kuzyn Zygmunta II Augusta chciał ożenić się z Anną Jagiellonką. Była ona również kuzynką Albrechta Hohenzollerna. Nie wyrażono zgody na ten związek. Niewykluczone, że Albrecht Hohenzollern nie chciał już być poddanym Jagiellonów. Może chciał zostać… królem Polski, a odmowa ożenku z Jagiellonką mu to uniemożliwiła, dlatego chciał zabić Zygmunta Augusta!
Zygmunt II August domyślał się, że jego kuzyn marzy o polskiej koronie, dlatego nie zgodził się na włączenie go w skład Senatu. Ponadto polski król nie zgodził się, aby Albrecht Hohenzollern brał udział w królewskiej elekcji, ani na jego zwierzchnictwo nad władzą sądowniczą w Prusach Książęcych. Mimo tych wszystkich zakazów, obaj władcy wzięli udział w kampanii inflanckiej. Owa kampania rozpoczęła się w 1552 roku, a jej celem było wzmocnienie pozycji Królestwa Polskiego w regionie. Król Zygmunt II August był zadowolony ze współpracy z kuzynem i w dowód wdzięczności osobiście odwiedził Królewiec. Kuzyni planowali wówczas omówić szczegóły kampanii inflanckiej.
Albrecht Hohenzollern zgotował kuzynowi wystrzałowe (dosłownie) powitanie w Królewcu. Uświetniły je salwy armatnie. Niestety, podczas tego pokazu doszło do tragicznego wypadku. Jedna z wystrzelonych armatnich kul urwała głowę towarzyszącemu Zygmuntowi II Augustowi paziowi. Historycy twierdzą, że Albrecht Hohenzollern planował w 1552 roku zabić Zygmunta II Augusta, bo ten nie wyraził zgody na jego ożenek z Anną Jagiellonką. To może sugerować, że Albrecht Hohenzollern planował zostać królem Polski!
Nieudany zamach inspirowany Zachodem
Kiedy w 1589 roku zmarł król Francji Henryk III Walezjusz, jego następcą miał zostać protestant, który zmienił wyznanie na katolickie – Henryk IV Burbon. Jednak funkcjonująca wtedy Liga Katolicka, nie zgodziła się na jego koronację na króla Francji. Burbon został koronowany dopiero w 1594 roku. Pierwszy król Francji z dynastii Burbonów często zmieniał wyznanie. Był niestały w swoich uczuciach religijnych, dlatego w swoich homiliach narzekali na Henryka IV katoliccy księża. Tym narzekaniom przysłuchiwał się fanatyk religijny – Francois Ravaillac. Pod wpływem tego co usłyszał, postanowił zgładzić francuskiego monarchę! Planował już to zrobić w Boże Narodzenie 1609 roku. Jednak wtedy nie był w stanie dostać się do Luwru. Wobec czego przełożył realizację swojego planu na maj 1610 roku. Tym razem jednak nie forsowano żadnych drzwi, a zaatakowano króla, gdy podróżował powozem. Najpierw zatarasowano mu dalszą drogę, a potem królobójca wszedł na koło stojącego powozu i długim nożem myśliwskim zadał Burbonowi trzy ciosy. Król zdążył wypowiedzieć słowa: „Jestem ranny!”. Natychmiast przewieziono go do Luwru, gdzie umarł. Za to królobójstwo Francois Ravaillac został stracony w bardzo okrutny sposób. Egzekucja miała miejsce 27 maja 1610 roku, dokładnie 13 dni po zamordowaniu Henryka IV Burbona. Gdy Francois Ravaillac był na szafocie, spalono mu rękę, a potem przypalano całe ciało. Na koniec rozerwano go czterema końmi. Później po szczątkach królobójcy skakał rozwścieczony tłum. Ludzie dźgali ciało nożami, także masakrowali kijami. Z oprawcy francuskiego króla pozostała tylko koszula, którą spalił kat!
Tymi makabrycznymi wydarzeniami z Francji, był najprawdopodobniej inspirowany nieudany zamach na polskiego króla – Zygmunta III Wazę. Dopuścił się go Michał Piekarski, który 15 listopada 1620 roku rzucił w kierunku króla Polski czekanem. Jak do tego doszło? Michał Piekarski czekał na polskiego króla przed Zamkiem Królewskim w Warszawie. Gdy Zygmunt III Waza wyszedł z zamku, aby udać się na Mszę Św. do ówczesnej kolegiaty św. Jana został uderzony czekanem w plecy i twarz. Na szczęście, w tym przypadku przytomnie zareagowała królewska świta. Niedoszłego królobójcę szybko obezwładniono. Na ratunek Zygmuntowi III Wazie ruszyli m. in.: marszałek nadworny koronny Łukasz Opaliński oraz starszy syn króla Zygmunta III Wazy – królewicz Władysław, przyszły król Władysław IV Waza. Rozciął on niedoszłemu królobójcy szablą głowę.
Michała Piekarskiego za usiłowanie zabójstwa króla Zygmunta III Wazy czekała śmierć! Został on poddany torturom, które miały na celu zmusić go do wyjawienia motywów, jakie nim kierowały, gdy usiłował zabić króla Polski. Mimo tych tortur Piekarski niczego nie ujawnił. Ustalono, że niedoszły królobójca został wcześniej pozbawiony praw do zarządzania swoim majątkiem. Niewykluczone, że poczuł się tym faktem znieważony. W śledztwie pojawił się też wątek tego, że Michał Piekarski wspóółpracował z Tatarami. Mógł być też po prostu niezrównoważony psychicznie. Piekarski w dzieciństwie uderzył się w głowę i od tego momentu zaczął chorować psychicznie oraz bełkotać. Bełkotał również na torturach. Jego wypowiedź była niezrozumiała i stała się źródłem przysłowia: Pleść jak Piekarski na mękach, czyli innymi słowy opowiadać bzdury.
Śmierć Michała Piekarskiego była tak samo makabryczna, jak Francoisa Ravaillaca. Najpierw obwożono go po Warszawie, szarpano rozżarzonymi cęgami, a rękę którą podniósł na króla Zygmunta III Wazę, odrąbano mu. Następnie kat odrąbał Piekarskiemu prawą nogę, uderzając go toporem w prawe biodro. Wtedy niedoszły królobójca się wykrwawił i zmarł. Jego ciało zostało spalone, a prochy wystrzelono z armaty w stronę Wisły.
Wydarzenia z listopada 1620 roku skutkowały zmianami w prawie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Zakazano noszenia przy sobie czekanów, co do tej pory było powszechną praktyką.
Przedstawiliśmy trzy przypadki zamachów na polskich królów, które na szczęście się nie powiodły. Jak widać, wieści szybko się rozchodzą, bo inspiracją dla jednego z nich były wydarzenia rozgrywające się nad Sekwaną.
Bibliografia:
- Baszkiewicz J., Henryk IV Wielki, Warszawa 1995.
- Cynarski S., Zygmunt II August, Wrocław 1988.
- Rudzki E., Polskie królowe. Żony Piastów i Jagiellonów, Warszawa 1985.