Tego dnia 1579 roku w trakcie wojny osiemdziesięcioletniej rozpoczęło się oblężenie Maastricht
Przerażające obrazy brutalnej wojny, zniszczenie, śmierć i chaos – tak wyglądały dni, które na zawsze zmieniły losy Maastricht. Miasto, walczące o przetrwanie, stawiło heroiczny opór, który jednak nie zatrzymał potęgi najeźdźców. Wkrótce po tym, jak oblężenie Maastricht zakończyło się upadkiem, rozpoczęła się masakra cywilów, grabież i niewyobrażalne okrucieństwa, które wstrząsnęły całą Europą.
Oblężenie Maastricht trwało do 29 czerwca 1579 roku i było jednym z kluczowych wydarzeń wojny osiemdziesięcioletniej. Miasto, położone na pograniczu Niderlandów, stało się celem ataku hiszpańskiego generała Alexandra Farnese, księcia Parmy, który po brutalnym ataku przejął miasto na prawie cztery miesiące. Zajęcie twierdzy przez wojska hiszpańskie trwało aż do 1632 roku, kiedy to miasto ostatecznie zostało odbite przez Wilhelma Orańskiego.
Historia Maastricht przed oblężeniem
Maastricht miało specyficzną historię jako miasto, które od średniowiecza było zarządzane przez dwóch władców: księcia-biskupa Liège i księcia Brabancji. W 1430 roku władzę nad Brabancją objęli książęta burgundzcy, a od 1482 roku terytoria te przeszły pod panowanie Habsburgów.
W 1555 roku, po abdykacji cesarza Karola V, Filip II Hiszpański odziedziczył tytuł księcia Brabancji, co oznaczało, że miał także władzę nad Maastricht. Miasto, ze względu na swoje położenie i strategiczne znaczenie, stało się kluczową twierdzą graniczną Holandii i jedną z najważniejszych baz wojskowych w regionie.
Pod koniec lat 60. XVI wieku Maastricht zaczęło odgrywać ważną rolę w kontekście powstania Niderlandów przeciwko hiszpańskiej dominacji. W 1566 roku, w wyniku tzw. ikonoklazmu (czyli zniszczenia wizerunków religijnych), miasto stało się miejscem stacjonowania garnizonu wojskowego, który składał się głównie z najemników z różnych części Świętego Cesarstwa Rzymskiego.
Dodatkowo, po bankructwie państwowym Hiszpanii w 1575 roku, wojska hiszpańskie w Niderlandach miały trudności z uzyskaniem wypłat, co doprowadziło do „hiszpańskiej furii” w 1576 roku. Hiszpanie splądrowali miasto, co dodatkowo pogłębiło napięcia.
Przygotowania do oblężenia
W 1578 roku, po przyłączeniu się Maastricht do pacyfikacji Gandawy, miasto stało się jednym z ośrodków oporu wobec Hiszpanów. Przewidywano, że atak na miasto może nastąpić w każdej chwili. Już w czerwcu tego samego roku Alexander Farnese (książę Parma), który przywrócił władzę hiszpańską w części ziem Overmaas, rozpoczął przygotowania do ofensywy. Jego wojska zdobyły zamki w Limburgii, a atak na Maastricht stał się tylko kwestią czasu.
Wilhelm Orański, mając wątpliwości co do kompetencji dotychczasowego wojskowego gubernatora miasta, Melchiora ze Schwarzenbergu, postanowił mianować Sebastiena Tapina (znanego również jako Sébastien Tapin) dowódcą twierdzy. Tapin zyskał sławę dzięki swojej obronie w trakcie oblężenia La Rochelle w 1573 roku, kiedy to udało mu się odeprzeć atak wojsk katolickich. Jego zadaniem w Maastricht było przygotowanie miasta do obrony przed nadchodzącym atakiem hiszpańskim.
Sebastien Tapin podjął intensywne działania, mające na celu wzmocnienie obronności miasta. Prace obejmowały m.in. budowę młyna do produkcji prochu strzelniczego na rzece Jeker oraz zaminowanie i oczyszczenie fos obronnych. Ponadto, wzmocniono fortyfikacje i stworzenie nowej linii obrony, która była niewidoczna dla sił oblegających.
Zorganizowano również obronę cywilną, a wszyscy mieszkańcy zostali zobowiązani do pracy przy budowie umocnień. Gdy 8 marca 1579 roku przed miastem stanęły wojska hiszpańskie liczące ponad 18 000 żołnierzy, miasto było gotowe na obronę.
W pierwszych dniach oblężenia, 12 marca 1579 roku, wojska hiszpańskie zdołały otoczyć miasto, a jego obrona rozpoczęła się pełną parą. Alexander Farnese, książę Parmy, zarządził budowę fortów wokół Maastricht, tak jakby tworzył drugie miasto. Miasto zostało otoczone z dwóch stron, a sam książę przeniósł swoją siedzibę do zamku Pietersheim.
Wokół Maastricht powstała potężna linia obrony, złożona z sześciu dużych fortów, z których cztery znajdowały się na lewym brzegu Mozy, a dwa pozostałe na prawym brzegu w okolicach dzielnicy Wyck. Celem tych fortów było nie tylko zapewnienie kwater dla żołnierzy, ale także pełnienie roli magazynów artyleryjskich, co miało kluczowe znaczenie w dalszym przebiegu oblężenia.
Forty i inne umocnienia były tylko jednym elementem zabezpieczeń. Zbudowano także mosty, które miały utrzymywać łączność pomiędzy obiema stronami rzeki, a wokół miasta powstały rowy i kanały odwadniające, które miały uniemożliwić atakującym dotarcie do murów miasta. Mimo licznych działań oblegających, miasto nie poddawało się.
Oblężenie Maastricht – pierwsze ataki i obrona miasta
Hiszpańska armia przeprowadziła początkowy atak na Bramę Brukselską, ale obrońcy szybko zareagowali, wysyłając ekipę, która wykonała wypad bojowy, zadając Hiszpanom poważne straty. Zniszczyli oni wiele tuneli, które przeciwnicy starali się wykopać pod murami miasta. Po tych wydarzeniach Alexander Farnese zmienił taktykę i przeniósł główny atak na Tongersepoort. Nowe uderzenie rozpoczęło się 23 marca, kiedy Hiszpanie ustawili tam baterię z czterdziestoma sześcioma działami, by zdobyć ten punkt obrony.
Mimo nieustannego ostrzału, Maastricht stawiało opór. W odpowiedzi na ataki, mieszkańcy miasta zaczęli budować dodatkowe umocnienia, w tym m.in. linie obronne, które były niewidoczne dla oblegających. Ochrona miasta została wzmocniona przez kobiety, które wzięły aktywny udział w obronie, wspierając mężczyzn w walce i pomagając w sabotowaniu podziemnych działań Hiszpanów.
Działały one w sposób dość nietypowy jak na tamte czasy, wykorzystując „kochanki kopalni”, jak nazywały same siebie, które za pomocą specjalnych narzędzi, w tym wrzątku i dymu, neutralizowały wrogów, którzy wykopywali tunele pod miastem.
Walka podziemna i straty
Wojna pod ziemią była jednym z najbardziej dramatycznych elementów oblężenia Maastricht. Obie strony walczyły o dominację w tunelach, które były wykopywane w celu dotarcia do strategicznych punktów obronnych. Napastnicy kopali tunele, mając na celu podminowanie murów miasta, podczas gdy obrońcy starali się im skutecznie przeszkadzać.
Hiszpańscy żołnierze zostali zaatakowani wrzątkiem i płonącą smołą, a wiele z tych prób zakończyło się katastrofą. Największą tragedią był wybuch, który miał miejsce w wyniku niewłaściwego użycia prochu w jednym z tuneli. Pięciuset hiszpańskich żołnierzy zginęło, gdy ładunek wybuchowy eksplodował przedwcześnie. To tragiczne wydarzenie pozostawiło po sobie tylko zgliszcza, a w późniejszych latach odnaleziono ciało Ortiza, kapitana inżynierów, w pełnej zbroi, jako symbol nieustępliwości i tragicznych wydarzeń tamtych dni.
Ostateczne starcia i kontynuacja oblężenia
Po wybuchu w tunelu, który zniszczył część umocnień, Hiszpanie nie zrezygnowali z ataków, lecz nadal starali się zdobyć miasto, a ich wysiłki nie kończyły się na tym jednym niepowodzeniu. Parma postanowił skoncentrować wysiłki na dalszym podkopaniu obrony Maastricht. Zlecił budowę nowych tuneli przez specjalnie przysłanych saperów z Liège, którzy mieli kontynuować prace w podziemiach.
To, co działo się na powierzchni, było równie brutalne. Obie strony ponosiły olbrzymie straty, ale mieszkańcy miasta, w tym kobiety, dzieci, a także osoby starsze, walczyli zaciekle, używając dosłownie wszystkiego, co mogli znaleźć – od kamieni po szerokie widełki.
Wkrótce po rozpoczęciu nowego ataku, 9 kwietnia 1579 roku, miasto ponownie zostało ostrzelane. Hiszpańscy napastnicy, mimo ogromnych strat, podjęli kolejną próbę zdobycia miasta, ale obrońcy nie ustępowali ani na krok. Ostrzał artyleryjski trwał przez wiele godzin, a szturmujący, choć zbliżali się do wyłomu, napotykali kolejne trudności. Dopiero po ciężkich walkach, Alexander Farnese wydał rozkaz zawieszenia broni, zdając sobie sprawę, że dalsze ataki na powierzchni nie przyniosą już oczekiwanych rezultatów.
Walki w tunelach i dalszy przebieg oblężenia
Po ogłoszeniu zawarcia rozejmu, Hiszpanie skupili się na pracach w podziemiach. Parma nie rezygnował z walki i sprowadził nowych inżynierów, którzy mieli kontynuować podkopowanie murów miasta. Na powierzchni, mimo że pozornie nie było już możliwości dalszego ataku, wojska hiszpańskie nie poddawały się, a na każdym kroku starały się zdobywać nowe przyczółki.
Mimo że oblegający, po wielu godzinach zaciętych walk, w końcu musieli zawiesić ataki, oblężenie Maastricht trwało w dalszym ciągu, będąc jednym z wielu dramatycznych epizodów w trakcie wojny osiemdziesięcioletniej.
Linia kontrataku
W marcu 1581 roku książę Alessandro Farnese, znany także jako Parma, poinformował króla, że w wyniku ataku straciło życie 150 hiszpańskich oraz zagranicznych rycerzy, a kolejnych 400 szlachciców zostało poważnie rannych. Łącznie tego dnia życie straciło 2000 osób, co odpowiadało liczbie ofiar od 12 marca do 9 kwietnia. W ciągu miesiąca armia Parmy została osłabiona o jedną trzecią, głównie z powodu chorób i działań wojennych. Z uwagi na te straty, Parma uznał za niezbędne kontynuowanie obleżenia Maastricht. Zdecydował się zatem na utworzenie linii kontrataku, której celem było zdobycie strategicznych pozycji w rejonie miasta.
W tym zadaniu pomógł mu inżynier wojskowy Serbelloni, który zaprojektował linię obrony, która później została uznana za prawdziwe arcydzieło. Linia ta składała się z 16 fortów – 11 na lewym brzegu i 5 na prawym. Była na tyle silna, że do jej obsadzenia wystarczyłoby jedynie 4-5 tysięcy ludzi. Mimo intensywnego ostrzału z miasta, budowa linii postępowała, a w pierwszej połowie maja została zakończona.
W międzyczasie mieszkańcy Maastricht także nie próżnowali – naprawiali niemal wszystkie zniszczenia, a dodatkowo wzniesiono nową redutę przed Brusselsepoort, częściowo otoczoną murami i wyposażoną w mokre fosy. Z kolei zewnętrzna fosa została wykopana w taki sposób, by możliwe było przeprowadzanie podziemnych ataków, co stwarzało dodatkowe wyzwania dla napastników.
W międzyczasie książę Maurycy Orański starał się zebrać fundusze na odciążenie Maastricht. Niestety, napotkał trudności w kontaktach z Stanami Generalnymi, które były niezdecydowane, powolne w działaniu, a także niechętne do wpłacenia należnej sumy 200 tysięcy guldenów, co stanowiło ich część kosztów związanych z bitwą. W tym czasie problemy finansowe stawały się coraz poważniejszym wyzwaniem w walce z Hiszpanami.
Oblężenie Maastricht – bitwa o rawelin
Po zbudowaniu linii kontrataku Parma skupił swoje wysiłki na zdobyciu rawelinu przy Brusselsepoort, który stanowił ważny punkt w systemie obronnym Maastricht. W tym celu zlecił budowę beukerij, zamkniętej reduty o wysokości 20 metrów i grubości 4 metrów. Z tej pozycji prowadzone były intensywne ostrzały w kierunku miasta, mające na celu zniszczenie wzniesionego rawelinu. Po 15 dniach ostrzałów reduta została całkowicie zniszczona. Mimo to, napastnicy nie zdołali przejść przez fosę. Obrona miasta zdołała odepchnąć atakujących, co zmusiło Parmę do zmiany strategii.
Książę postanowił skoncentrować swoje wysiłki na zdobyciu kontroli nad mostem łączącym miasto z redutą. Ten most, po którym przechodziły zaopatrzenie i ruchy wojsk, musiał zostać zniszczony lub przynajmniej skutecznie kontrolowany przez atakujących. Parma wybudował trzecią baterię, z której ostrzeliwano pobliskie wieże, aby zneutralizować obronę. Po zniszczeniu przedpiersia wież, most stał się otwarty dla artylerii, a obrońcy reduty zmuszeni zostali do jej porzucenia. Zdobycie reduty kosztowało Parmę 2000 ludzi i zajęło 5 tygodni.
Dziewięć sztormów
W kolejnych dniach Parma kontynuowała działania mające na celu zdobycie Maastricht. Budowa galerii o długości od 400 do 500 metrów umożliwiła saperom zbliżenie się do murów miasta, mimo ostrzału ze strony obrońców. Saperom udało się zaminować fragmenty murów, co pozwoliło na zdobycie wyłomu w obronie. Próbując wcisnąć się przez ten wyłom, atakujący spotkali się z twardym oporem ze strony obrońców miasta, którzy pomimo licznych ataków utrzymali swoje stanowiska.
Walki były niezwykle zacięte i trwały przez wiele godzin. Wojska Parmy i obrońcy Maastricht starli się ze sobą w otwartym boju, zadając sobie nawzajem ogromne straty. W wyniku tego starcia zginęło około 3000 ludzi, zarówno wśród atakujących, jak i broniących miasta. Pomimo dramatycznych walk, obrońcy, z pomocą swoich baterii, skutecznie odpierali ataki przez cały czas.
Po tym, jak walki stały się bardziej zażarte, sytuacja w Maastricht stała się dramatyczna. Miasto zmagało się z brakiem żywności oraz epidemią tyfusu, która osłabiła jego obrońców. Wielu mieszkańców i żołnierzy umierało z głodu lub chorób, a garnizon został uszczuplony o około 400 mężczyzn. Mimo tego, nadeszła nadzieja – posłaniec przywiózł informację, że wkrótce przybędzie odsiecz.
Armia Stanów Generalnych pod dowództwem Jana z Nassau wkrótce pojawiła się w pobliżu miasta. Pomimo tego, że ich siły liczyły od 3000 do 4000 jeźdźców, wspieranych przez sto kompanii piechoty, nie zdecydowali się oni na atak. Armia Parmy była bowiem bardzo silnie okopana, co uniemożliwiało skuteczne natarcie. W tym czasie Parma, pewny swojego zwycięstwa, kontynuował przygotowania do ostatecznego zdobycia miasta.
Głód i rozkład obrony
Mieszkańcy Maastricht byli coraz bardziej wyczerpani głodem, a w mieście panowała desperacja. Garnizon chciał się poddać, ale niektórzy mieszkańcy, wspierani przez kaznodziejów, stanowczo odmówili. W tym czasie, Tapijn, jeden z dowódców obrony, opracował plan wycofania się do dzielnicy Wyck, licząc na to, że uda się bronić tej części miasta przez co najmniej dwa miesiące, zyskując czas na oczekiwaną odsiecz.
Niestety, plan ten nie doszedł do skutku, ponieważ Tapijn został poważnie ranny podczas walk pod Brusselsepoort, co uniemożliwiło mu dalsze dowodzenie w krytycznym momencie oblężenia.
Oblężenie Maastricht: szturmy, pojmanie i brutalna grabież
28 czerwca 1579 roku żołnierz oblegających Maastricht dostrzegł, że w Bramie Brukselskiej nie został zasypany wyłom w murze, a wartownicy, zmęczeni i wyczerpani, spali głębokim snem. Zatrzymał się na chwilę, by powiadomić swoich oficerów, którzy natychmiast wysłali oddział żołnierzy na obławę.
Kilka chwil później szturm na miasto rozpoczął się z różnych stron, a żołnierze garnizonu oraz mieszkańcy Maastricht stawiali zaciekły opór. Wkrótce jednak dalsza obrona stała się niemożliwa, a wielu cywilów i żołnierzy próbowało uciec przez most na Mozie, kierując się na przedmieścia Wyck. Najeźdźcy ruszyli w pościg za nimi, a setki ludzi padły pod ciosami. W międzyczasie mieszkańcy Wyck podpalili drewnianą część mostu, by spowolnić wroga, co doprowadziło do zawalenia się mostu i śmierci wielu uciekinierów.
Sebastiaan Tapijn, który próbował uciec, został schwytany w Wyck i przewieziony do kwatery głównej Parmie w Pietersheim, gdzie zmarł na skutek odniesionych ran. Wraz z nim w trakcie pojmania zginął również Melchior van Schwarzenberg.
Po upadku miasta rozpoczęła się brutalna grabież, która trwała przez trzy dni. Zgodnie z ówczesnymi prawami wojennymi, wojska hiszpańskie miały pełne prawo do łupienia zdobytego miasta. Alessandro Farnese, książę Parmy, który w tym czasie był chory i leżał w łóżku z wysoką gorączką, nie mógł bezpośrednio nadzorować całego procesu.
W wyniku tego grabież była bardziej krwawa niż zwykle. Mówi się, że to głównie Walończycy, a także Niemcy, zachowywali się szczególnie brutalnie. Z zemsty za poniesione straty w trakcie oblężenia, nie oszczędzono nikogo – ani mężczyzn, ani kobiet, ani dzieci. Mordowano wszystkich, którzy znaleźli się w zasięgu, a ulice miasta zostały dosłownie zalane krwią.
Kronikarze z okresu XVII wieku, tacy jak Bor i Van Meteren, przedstawiali masakrę w bardzo dramatyczny sposób. Twierdzili, że w wyniku grabieży i morderstw miasto zostało niemal całkowicie wyludnione, a wszystkie puste domy zostały podpalone. Niektóre źródła podają, że pierwszego dnia zginęło aż cztery tysiące ludzi, a na ulicach leżały setki odciętych kończyn i głów.
Kobiety miały być szczególnie brutalnie traktowane – były gwałcone, zabijane, a ich ciała wyrzucano z okien i zrzucano z dachów. Według niektórych relacji, matki w desperacji skakały do Mozy, trzymając w rękach swoje dzieci. Sceny te miały tak przerażający wpływ na ludzką wyobraźnię, że pozostały w pamięci ludzi przez długie lata.
W rzeczywistości nie mamy pełnych informacji na temat liczby ofiar i szczegółów tych tragicznych wydarzeń. Christopher d’Assonleville, doradca hiszpańskiego króla, który przybył do miasta tuż po zdobyciu, mówił o około 800 cywilnych ofiarach, co stanowiło od 5 do 8% populacji miasta. Z kolei Alessandro Farnese oszacował straty garnizonu Maastricht na około tysiąca osób, co stanowiło 80% pierwotnej liczby obrońców.
Oblężenie Maastricht – konsekwencje polityczne, społeczne i gospodarcze
Po zdobyciu Maastricht Alessandro Farnese wkroczył do miasta dopiero 2 lipca 1579 roku, trzy dni po zakończeniu szturmu. Jego pobyt w Maastricht trwał do marca 1580 roku. Po ogłoszeniu powszechnego ułaskawienia, wielu protestantów, którzy przyjęli reformację, opuściło miasto, uciekając przed represjami.
Ci, którzy pozostali, musieli przejść na katolicyzm, w przeciwnym razie zostali wygnani. Parma podpisał także dekret, który wyjęto spod prawa Wilhelma Orańskiego, potwierdzając władzę Hiszpanów nad miastem.
Zniszczenia w obrębie murów miasta były ogromne. Wielu budynków i fortyfikacji zostało poważnie uszkodzonych, a odbudowa trwała przez wiele lat. Straty dotknęły także okoliczne klasztory i kościoły, w tym klasztor norbertanek w Rekem, gdzie zniknęły liczne skarby i relikwie.
Szczególnie bolesną stratą, zarówno z religijnego, jak i ekonomicznego punktu widzenia, była utrata „płócien niebieskich” – cennych płócien przechowywanych w skarbcu kościoła św. Serwacego. Te płótna były niezwykle ważne dla pielgrzymów, którzy co roku uczestniczyli w procesjach organizowanych w Maastricht. Zniszczenie tych dzieł sztuki było nie tylko duchowym, ale i ekonomicznym ciosem dla miasta, które traciło swoją atrakcyjność dla wiernych.
Miasto musiało zaakceptować znaczną utratę swojej autonomii. W 1580 roku, w wyniku reformy magistratu, Maastricht straciło wiele ze swojej dawnej demokracji, która istniała już od XIV wieku. Nowa rada miejska, zdominowana przez przedstawicieli władzy Habsburgów, miała znacznie większy wpływ na decyzje polityczne miasta. Z kolei rzemiosła i gildie z Maastricht utraciły wpływy polityczne, a miejska milicja została rozwiązana na rzecz stałego garnizonu wojskowego. W efekcie miasta tracili na znaczeniu, a ich gospodarka została poważnie osłabiona przez skutki oblężenia.
W wyniku oblężenia Maastricht przez wojska hiszpańskie, miasto, które już wcześniej zmagało się z trudnościami wojennymi, stało się jeszcze bardziej wyludnione i zubożałe. Choć część jego przemysłu przetrwała, miasto stało się cieniem dawnej potęgi. Problemy gospodarcze, w tym kryzys monetarny w regionie Mozie i Nadrenii, dotknęły również Maastricht. Sytuacja była dodatkowo pogarszana przez niepokoje społeczne, które miały miejsce w połowie XVI wieku.
Oblężenie Maastricht – kultura i dziedzictwo
Oblężenie Maastricht przez Parmę wywarło ogromne wrażenie na całej Europie, a jego skutki były szeroko komentowane. W katolickiej Europie triumf Hiszpanów był postrzegany jako wielkie zwycięstwo, podczas gdy w protestanckich krajach było to przestroga i odstraszający przykład.
Król Filip II zlecił namalowanie obrazu El Asalto a Mastrique, który miał być częścią wystroju Pałacu Królewskiego w Aranjuez. Z kolei Lope de Vega napisał w 1614 roku tragikomedię El assalto de Mastrique, a włoski historyk Famiano Strada opisał oblężenie w swoim dziele De Bello Belgico, które zostało zilustrowane przez Pierre’a Du Ryera.
Z wydarzeniami związanymi z oblężeniem wiąże się również zachowane graffiti w kamieniołomie Heerderberg. To dwuczęściowe nacięcie przedstawia artylerzystę przy dziale oraz bramę niemiecką w Wyck. Obok bramy widoczna jest scena z drabinami burzowymi, a nad przejazdem znajdują się symbole wyrażające strach przed śmiercią i nadzieję na ratunek.
Pomimo upływu lat, oblężenie Maastricht wciąż pozostaje w zbiorowej pamięci. Jego brutalność i skutki nie tylko wzmocniły pozycję Hiszpanii w regionie, ale również miały długofalowy wpływ na życie codzienne mieszkańców.
Wspomnienia o tym tragicznym wydarzeniu były żywe przez wieki, co może potwierdzać chociażby fakt, że już w 1598 roku postawiono Bastion Parmeński, nazwany na cześć zwycięzcy oblężenia. Do dziś przetrwały także liczne pamiątki, takie jak nagrobek Marco Antonio Simonety czy późniejsze rekonstrukcje, które przypominają o wydarzeniach sprzed ponad czterystu lat.