Tego dnia roku 1825 urodził się Willard Bliss, amerykański lekarz i pseudoekspert w dziedzinie urazów balistycznych, który leczył prezydenta Stanów Zjednoczonych Jamesa A. Garfielda po jego postrzeleniu w lipcu 1881 roku, aż do jego śmierci dwa i pół miesiąca później
Choć Willard Bliss marzył o sławie wybitnego lekarza, historia zapamiętała go jako człowieka, który swoją pewnością siebie przypieczętował los prezydenta Jamesa Garfielda. Zamiast postępu – upór, zamiast nauki – ignorancja. Jego historia to nie tylko dramat jednego pacjenta, ale przestroga dla całej medycyny XIX wieku.
Willard Bliss to postać, której nazwisko na trwałe zapisało się w historii Stanów Zjednoczonych – niestety nie dzięki dokonaniom naukowym, lecz przez tragiczne w skutkach decyzje medyczne, jakie podjął podczas leczenia prezydenta Jamesa Abrahama Garfielda. Choć przez lata uchodził za energicznego i ambitnego lekarza, jego działania ujawniły, jak niebezpieczne bywa połączenie ambicji, uporu i ignorowania postępu naukowego.
Historia Willarda Blissa to zarazem opowieść o czasach, w których medycyna balansowała pomiędzy tradycją a narodzinami nowoczesności – i w których jeden człowiek mógł zaważyć na losach całego narodu.
Dzieciństwo i młodość Willarda Blissa – od Nowej Anglii po Ohio
Willard Bliss przyszedł na świat w miejscowości Brutus w stanie Nowy Jork. Jego rodzicami byli Obediah Bliss (1792–1863) i Marilla Pool (1795–1857), przedstawiciele klasy średniej, dla których edukacja była wartością nadrzędną. Jego imię – „Doctor Willard” – nie było przypadkowe: nadano mu je na cześć chirurga Samuela Willarda, znanego z praktyki w Nowej Anglii.
Rodzina Blissa przeniosła się później do Savoy w stanie Massachusetts, gdzie przyszły lekarz spędził młodość. Miał jednego brata, Zenasa E. Blissa (1832–1877), który także zasłynął jako oficer wojskowy.
Już w młodym wieku Bliss wykazywał ambicję i chęć wyróżnienia się. Ukończył Cleveland Medical College, gdzie w 1849 roku obronił pracę dyplomową zatytułowaną Pseudarthrosis or False-Joint, poświęconą zrostom rzekomym kości – problemowi ortopedycznemu, który w tamtym czasie często występował wśród żołnierzy i robotników.
Jeszcze przed ukończeniem studiów, w 1844 roku, Bliss miał okazję leczyć Zachary’ego Taylora, późniejszego prezydenta USA, cierpiącego na malarię w Fort Jesup w Luizjanie. To wydarzenie zapewniło mu lokalny rozgłos i ugruntowało przekonanie, że jego powołaniem jest leczenie ludzi wielkiego formatu.
Eksperymentator i samozwańczy reformator. Kontrowersje wokół Willarda Blissa
Kariera Blissa nabrała rozgłosu, ale też szybko stała się źródłem kontrowersji. W pierwszej połowie lat 50. XIX wieku lekarz rozpoczął agresywną kampanię promocyjną specyfiku o nazwie cundurango – produktu pochodzącego z południowoamerykańskiej rośliny Ruehssia cundurango. W reklamach przedstawiał go jako cudowny środek na raka, syfilis, gruźlicę, wrzody oraz wszystkie przewlekłe choroby krwi.
W rzeczywistości substancja nie miała potwierdzonego działania, a praktyka Blissa wywołała skandal. W 1853 roku został za to wydalony z Washington, D.C. Medical Society. Mimo tego kontynuował działalność, wykorzystując swoją elokwencję i determinację, by przyciągać pacjentów, którzy często widzieli w nim ostatnią nadzieję.
Jednocześnie Bliss angażował się w życie społeczne i naukowe. Popierał ideę homeopatii, co w tamtym okresie było równoznaczne z odrzuceniem akademickiej medycyny. Paradoksalnie, równocześnie walczył o równość rasową w środowisku lekarskim, sprzeciwiając się wykluczaniu czarnoskórych medyków z towarzystw zawodowych.
To połączenie kontrowersji i zaangażowania uczyniło go postacią trudną do jednoznacznej oceny. Choć bronił sprawiedliwości społecznej, jednocześnie odrzucał nowatorskie teorie Josepha Listera, który w tym samym czasie udowadniał, że dezynfekcja i antyseptyka mogą uratować tysiące istnień.
Willard Bliss w czasie wojny secesyjnej. Między bohaterstwem a kompromitacją
Kiedy w 1861 roku wybuchła wojna secesyjna, Bliss zgłosił się jako chirurg wojskowy w 3. Pułku Piechoty z Michigan. Na polach bitewnych zyskał doświadczenie w leczeniu ran postrzałowych – umiejętność, która później miała go zdefiniować w oczach opinii publicznej.
Po kilku latach awansował na stanowisko naczelnego lekarza Armory Square Hospital w Waszyngtonie, jednego z największych i najlepiej wyposażonych szpitali wojennych w kraju. Placówka ta była także miejscem pracy Walta Whitmana, poety i wolontariusza, który opiekował się rannymi żołnierzami. Whitman później wspominał Blissa z mieszanymi uczuciami, pisząc w liście do Izby Reprezentantów w 1887 roku, że żaden inny człowiek nie uczynił tyle dla żołnierzy i rządu, co pan Whitman – cytując przy tym samego Blissa.
Karierę wojskową lekarza przerwał jednak kolejny skandal. W kwietniu 1863 roku Bliss przyjął łapówkę w wysokości 500 dolarów, aby używać w szpitalu pieca zaproponowanego przez pewnego wynalazcę. Został aresztowany i na kilka dni trafił do Old Capitol Prison – więzienia dla politycznych przestępców i oficerów konfederackich. Choć uniknął procesu, jego reputacja została poważnie nadwyrężona.
Po wojnie kontynuował praktykę w Waszyngtonie D.C., próbując odbudować pozycję. Wciąż jednak budził skrajne emocje – dla jednych był zdolnym lekarzem, dla innych aroganckim manipulatorem.
Willard Bliss i prezydent James Garfield. Historia leczenia, które zabiło
2 lipca 1881 roku wstrząsnął opinią publiczną – prezydent James Abram Garfield został postrzelony przez Charlesa J. Guiteau na stacji Baltimore and Potomac Railroad Station. Na miejsce wezwano kilku lekarzy, w tym Blissa, którego sprowadził Robert Todd Lincoln, syn Abrahama Lincolna.
Bliss natychmiast przejął inicjatywę. Zamiast poczekać na konsultacje, samodzielnie rozpoczął badanie rany, wprowadzając do niej niezdezynfekowane palce i metalowe sondy. Błędnie uznał, że pocisk utkwił w wątrobie prezydenta, choć w rzeczywistości znajdował się po drugiej stronie ciała.
Chcąc odbudować swój wizerunek, Bliss przejął pełną kontrolę nad leczeniem Garfielda. Odesłał osobistego lekarza prezydenta, Jedediaha Hyde’a Baxtera, i rozesłał listy do innych specjalistów z zakazem odwiedzin chorego. Prezydent został zamknięty w pokoju w Białym Domu, bez dostępu do świeżego powietrza i bez nowoczesnej opieki.
W obliczu braku profesjonalnych pielęgniarek, Bliss poprosił żony ministrów o pomoc przy opiece nad Garfieldem. Kobiety, choć dobrej woli, nie miały żadnego przygotowania medycznego. Dwa dni później Bliss wezwał chirurgów Davida Hayesa Agnewa i Franka Hastingsa Hamiltona, lecz ich obecność niewiele zmieniła – wszyscy trzej nadal sondowali ranę niesterylizowanymi narzędziami, wprowadzając bakterie, które doprowadziły do ropienia i sepsy.
Z czasem Garfield przestał trawić pokarm. Bliss wprowadził wówczas procedurę „żywienia doodbytniczego”, uznając ją za skuteczną formę terapii. W tym samym czasie zyskał wsparcie Aleksandra Grahama Bella, który zaproponował użycie swojego nowego wykrywacza metali do odnalezienia pocisku. Bliss, przekonany o własnej racji, pozwolił Bellowi badać tylko prawą stronę ciała – tam, gdzie jego zdaniem znajdował się pocisk.
Eksperyment zakończył się niepowodzeniem, ponieważ metalowe sprężyny łóżka zniekształciły sygnał. Dopiero po śmierci Garfielda odkryto, że urządzenie działało bez zarzutu i gdyby Bliss zezwolił na badanie lewej strony, Bell znalazłby kulę natychmiast.
Śmierć prezydenta i upadek reputacji Blissa
James Garfield zmarł 19 września 1881 roku, po ponad dwóch miesiącach cierpienia. Sekcja zwłok wykazała, że rana była śmiertelna nie z powodu samego postrzału, lecz infekcji, która doprowadziła do posocznicy. Współczesne źródła jednoznacznie stwierdzają, że gdyby zastosowano metody aseptyczne, prezydent miałby szansę przeżyć.
Po śmierci pacjenta Bliss wystąpił do rządu o 25 000 dolarów wynagrodzenia (równowartość ok. 810 000 dolarów w 2024 roku). Administracja przyznała mu 6 500 dolarów, lecz lekarz odmówił przyjęcia tej kwoty. Prasa określała go jako „człowieka, który zabił prezydenta własnymi rękami”.
Choć oskarżenia o błąd lekarski nie zostały nigdy formalnie udowodnione, już w trakcie procesu Guiteau jego obrońcy argumentowali, że „to lekarze, a nie kula, zabili prezydenta”. Społeczeństwo zaczęło dostrzegać, że śmierć Garfielda była nie tylko tragedią polityczną, ale także przełomem w świadomości medycznej Ameryki.
Życie prywatne Willarda Blissa – między rodziną a ambicją
W 1849 roku Bliss poślubił Sophię Prentiss (1825–1888) w hrabstwie Cuyahoga w stanie Ohio. Ich związek przetrwał blisko czterdzieści lat i doczekał się czworga dzieci: Ellissa Bakera, dentysty; Clary Bliss Hinds, lekarki; Williego Prentissa, który zginął tragicznie w dzieciństwie; oraz Eugenie Prentiss, urodzonej w 1855 roku.
Rodzina mieszkała w okazałej rezydencji w Waszyngtonie D.C., niegdyś należącej do Johna Quincy Adamsa, szóstego prezydenta Stanów Zjednoczonych. To symboliczny zbieg okoliczności – w domu dawnego prezydenta żył człowiek, który przez leczenie zabił innego.
Po śmierci żony w 1888 roku Bliss załamał się zdrowotnie. Rok później, 21 lutego 1889 roku, zmarł w tym samym mieście. Przyczyną była prawdopodobnie apopleksja lub niewydolność serca. Został pochowany bez większej ceremonii, w cieniu skandalu, który sam wywołał.
Przestroga dla medycyny
Dziś Willard Bliss jest w historii medycyny symbolem wszystkiego, co może pójść źle, gdy lekarz odrzuca naukę na rzecz własnego ego. Jego przypadek do dziś analizuje się w szkołach medycznych jako klasyczny przykład błędu wynikającego z braku higieny, współpracy i pokory wobec faktów.
W pewnym sensie jednak jego tragiczna historia przyczyniła się do postępu – śmierć Garfielda stała się jednym z impulsów do powszechnego wprowadzenia zasad aseptyki w amerykańskich szpitalach.
Los Blissa pokazuje, że nawet człowiek obdarzony wiedzą i doświadczeniem może stać się ofiarą własnego przekonania o nieomylności. Paradoksalnie, choć sam nigdy tego nie przyznał, jego największą „zasługą” dla medycyny stało się to, że jego błędy uratowały później tysiące innych pacjentów.