Tego dnia 1965 roku został stracony przez powieszenie Stanisław Wawrzecki, były dyrektor Miejskiego Handlu Mięsem Warszawa Praga, skazany na karę śmierci za udział w tzw. aferze mięsnej
Złoto, dolary, luksusowa willa – a potem szubienica. W czasach, gdy mięso było na wagę złota, a korupcja kwitła w cieniu reglamentacji, Stanisław Wawrzecki stał się twarzą afery mięsnej i ofiarą pokazowego procesu. Jego śmierć miała być przestrogą, ale czy naprawdę ukarała winnych?
Stanisław Wawrzecki był dyrektorem Państwowego Zakładu Handlu Mięsem na warszawskiej Pradze i ostatnią osobą w Polsce skazaną na karę śmierci za przestępstwa gospodarcze po 1956 roku.
Urodził się w rodzinie rolniczej w Mławie. W wieku 20 lat przeniósł się do Warszawy, gdzie aktywnie działał w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR). Członkostwo w partii otworzyło mu drogę do kariery, co prawdopodobnie przyczyniło się do jego awansu na stanowisko dyrektora Warszawsko-Praskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Handlu Mięsem.
Był znany z zamożnego stylu życia. Po jego aresztowaniu media informowały, że posiadał m.in.:
- 96 złotych monet dwudziestodolarowych,
- dwie złote monety dziesięciodolarowe,
- siedem złotych monet pięciorublowych,
- 14 sztabek złota o łącznej wadze 1,4 kg,
- dziewięć złotych bransoletek,
- złoty zegarek,
- 26 pierścieni, w tym kilka z diamentami,
- 135 000 zł w gotówce i 100 000 zł zdeponowanych w Powszechnej Kasie Oszczędności,
- willę wartą pół miliona złotych w Michałowicach pod Warszawą.
Jego syn, Paweł Wawrzecki, został znanym aktorem.
Tło afery mięsnej
W latach 50. XX wieku zapotrzebowanie na mięso w Polsce znacznie wzrosło. Było to konsekwencją szybkiej urbanizacji i zmiany nawyków żywieniowych mieszkańców miast. Wysokiej jakości mięso było jednak eksportowane, co powodowało niedobory na rynku krajowym.
Sytuacja pogorszyła się w 1962 roku, kiedy Polskę dotknęły ekstremalne warunki pogodowe: sroga zima 1962/1963 oraz letnia susza. W odpowiedzi władze PRL wprowadziły reglamentację mięsa oraz otworzyły restauracje serwujące wyłącznie dania wegetariańskie. Nie rozwiązało to jednak problemu niedoborów.
W tych okolicznościach Państwowa Inspekcja Gospodarki Mięsnej rozpoczęła śledztwo, które ujawniło aferę mięsną – systemowy proceder korupcyjny związany z nielegalnym obrotem mięsem.
Stanisław Wawrzecki – proces i wyrok
Stanisław Wawrzecki został oskarżony o korupcję i malwersacje finansowe. W procesie skazano również:
- czterech dyrektorów,
- czterech kierowników sklepów,
- właściciela zakładu mięsnego.
Prokuratura domagała się wyroku śmierci dla Wawrzeckiego, Henryka Gradowskiego i Kazimierza Witowskiego, jednak kara ta została orzeczona jedynie wobec Wawrzeckiego. Pozostali oskarżeni otrzymali wyroki dożywocia lub kary więzienia od 9 do 12 lat. W latach 70. XX wieku wyroki dożywocia niektórych skazanych zamieniono na 25 lat więzienia.
Trzy dni po aresztowaniu Wawrzecki przyznał się do przyjęcia łapówek o wartości 3,5 mln złotych. Obiecano mu łagodniejszy wyrok, jednak Rada Państwa odrzuciła jego wniosek o ułaskawienie. Na wyrok silnie wpływały naciski ze strony władz, w szczególności I sekretarza PZPR Władysława Gomułki.
Stanisław Wawrzecki – egzekucja i konsekwencje
Stanisław Wawrzecki został powieszony 19 marca 1965 roku w Warszawie. Był jedyną osobą w PRL, na której faktycznie wykonano karę śmierci za przestępstwa gospodarcze.
Jego sprawa odbiła się szerokim echem. Sędzia Roman Kryże, który przewodniczył procesowi, zasłynął z surowych wyroków, co odzwierciedla popularne powiedzenie: Sądzi Kryże – będą krzyże. Wcześniej skazał na śmierć m.in. Witolda Pileckiego i ponad 80 żołnierzy Armii Krajowej.
Zdaniem historyka Dariusza Jarosza egzekucja Wawrzeckiego nie miała realnego wpływu na zmniejszenie korupcji w przemyśle mięsnym. Jerzy Kochanowski podkreślał, że wyrok zapadł w specyficznym kontekście politycznym i gospodarczym, który go umożliwił.
Rehabilitacja i odszkodowania
W 2004 roku Sąd Najwyższy uniewinnił oskarżonych w aferze mięsnej, uznając proces za pomyłkę sądową. Nie anulowano jednak wyroku Wawrzeckiego, uzasadniając decyzję tym, że kwestionowano przebieg procesu, ale nie jego winę.
W 2007 roku sąd w Warszawie orzekł, że rodzina Wawrzeckiego nie otrzyma odszkodowania za skonfiskowany majątek, ponieważ zajęcie mienia było obowiązkowe zgodnie z przepisami PRL. W 2021 roku syn Wawrzeckiego, Piotr Wawrzecki, uzyskał odszkodowanie w wysokości 200 000 złotych.