Hilda Nilsson

24 maja 1876 urodziła się Hilda Nilsson, fabrykantka aniołków

Tego dnia 1876 urodziła się Hilda Nilsson, fabrykantka aniołków, szwedzka seryjna morderczyni

Dzieci oddane z nadzieją na lepsze życie trafiały prosto w objęcia śmierci. Za zamkniętymi drzwiami zadbanego domu działała jedna z najbardziej bezwzględnych fabrykantek aniołków, a pod fasadą opiekuńczości i porządku czaiło się zło nie do wyobrażenia. To właśnie tam Hilda Nilsson przekształciła macierzyńskie zaufanie w makabryczny rytuał, który przeraża Szwecję do dziś.

24 maja 1876 roku w szwedzkim Helsingborgu przyszła na świat Hilda Nilsson – kobieta, która z czasem została uznana za jedną z najbardziej przerażających postaci w historii kryminalnej Szwecji. Jej nazwisko na zawsze zapisało się na kartach dziejów jako symbol bezlitosnej przemocy wobec dzieci – ofiar systemu opieki, który miał je chronić.

Była seryjną morderczynią, skazaną za zamordowanie ośmiorga dzieci, które trafiły pod jej opiekę w ramach popularnej wówczas formy zastępczej pieczy. Choć oficjalnie udowodniono jej osiem zabójstw, wiele wskazuje na to, że rzeczywista liczba jej ofiar mogła być znacznie większa.

Tło społeczne i osobiste tragedii

Hilda Nilsson wychowała się w Helsingborgu – mieście portowym położonym na południowym zachodzie Szwecji. Poślubiła Gustafa Nilssona, z którym wspólnie prowadziła dom. Wkrótce para zdecydowała się na przyjmowanie dzieci od samotnych matek, co w ówczesnej Europie było powszechną praktyką.

W krajach anglojęzycznych ta forma działalności znana była jako baby farming, czyli hodowla niemowląt, zaś w Szwecji określano ją mianem änglamakerska (dosłownie: „twórczyni aniołów”), a w języku duńskim – englemagerske. Te potoczne, nacechowane negatywnie określenia oddawały istotę patologii tego systemu – jego celem miało być zapewnienie opieki, lecz w praktyce często chodziło wyłącznie o szybki zarobek.

Twórcy aniołów przyjmowali dzieci za opłatą – zazwyczaj otrzymywali znaczną sumę pieniędzy z góry, co w wielu przypadkach prowadziło do skrajnych zaniedbań. Motywacja była prosta: im krótszy czas opieki, tym większy zysk. W najgorszych przypadkach dzieci celowo mordowano, aby nie musieć się nimi zajmować. To właśnie w takim chorym mechanizmie funkcjonowała Nilsson – i wykorzystywała go bezlitośnie.

Makabryczne morderstwa – modus operandi Nilsson

Pierwszym dzieckiem, które trafiło pod opiekę Hildy Nilsson, była pięciomiesięczna dziewczynka. Kobieta otrzymała za nią jednorazową, wysoką zapłatę. Gdy pieniądze się skończyły, Nilsson postanowiła pozbyć się dziecka, brutalnie topiąc je w dużej balii. To właśnie ta metoda stała się jej modus operandi – schematem działania, który stosowała wobec kolejnych ofiar.

W trakcie zabójstw Nilsson używała:

  • dużej, ocynkowanej wanny, do której wkładała dziecko,
  • metalowej tarki, służącej jako zamknięcie i unieruchomienie ofiary,
  • ciężkiego kosza na węgiel, który dodatkowo przygniatał tarkę, uniemożliwiając dziecku wydostanie się.

Po dokonaniu zbrodni pozbywała się ciał na dwa sposoby: paliła je w piecu lub zakopywała w ogrodzie. Co istotne, zachowywała przy tym pozory – dom był zadbany, a dzieci ubrane, co kontrastowało z innymi tzw. twórcami aniołów, którzy często zaniedbywali warunki, w jakich przebywały dzieci.

Cindy Visser, badaczka zajmująca się historią dzieciobójstw, podkreśliła, że Nilsson przyjęła bardziej agresywne podejście niż większość twórców aniołów. A jednak inni twórcy aniołów byli w równym stopniu przyczyną śmierci ich przybranych dzieci; zaniedbali dzieci znajdujące się pod ich opieką do tego stopnia, że zmarły.

Hilda Nilsson – schwytanie i proces

Hilda Nilsson była wyjątkowo ostrożna. Wiedziała, że aby wzbudzić zaufanie matek, musi stworzyć pozory odpowiedzialnej i troskliwej opiekunki. Dbała więc o czystość w domu, utrzymywała porządek i sprawiała wrażenie osoby godnej zaufania. W przeciwieństwie do wielu innych „twórców aniołów”, którzy pozwalali dzieciom żyć w brudzie i nędzy, Nilsson prezentowała się jako przykładna opiekunka. Ten kamuflaż działał skutecznie – do czasu.

Kiedy jej mąż Gustaf Nilsson zapytał o los jednego z dzieci, pięciomiesięcznej dziewczynki, którą przyjęli do swojego domu, Hilda odpowiedziała, że dziecko zostało adoptowane przez bogate małżeństwo. Ta wersja wydarzeń nie wzbudziła u niego podejrzeń – przynajmniej początkowo.

Prawdziwy przełom nastąpił, gdy jedna z matek, Blenda Henricsson, poprosiła o możliwość zobaczenia swojego syna – małego Gunnara. Nilsson, która zdążyła już zamordować chłopca, odmówiła. Zaniepokojona Blenda zwróciła się o pomoc do władz.

Policja wszczęła śledztwo, które wkrótce przyniosło zatrważające efekty. W domu Nilsson odnaleziono dowody na morderstwo ośmiorga dzieci. Choć niektóre źródła sugerują, że mogła zabić aż siedemnaścioro dzieci, udowodniono jej osiem przestępstw, co i tak wystarczyło, by postawić ją przed sądem i skazać.

Hilda Nilsson – wyrok, samobójstwo i miejsce w historii

Sąd uznał Hildę Nilsson za winną seryjnych morderstw i zasądził najsurowszą możliwą karę – karę śmierci przez ścięcie gilotyną. Byłby to przypadek niezwykle rzadki w historii Szwecji, ponieważ egzekucje kobiet należały już wówczas do rzadkości. Gdyby wyrok został wykonany, Nilsson byłaby ostatnią kobietą w Szwecji, na której wykonano by karę śmierci.

Do egzekucji jednak nigdy nie doszło. 10 sierpnia 1917 roku, zanim doszło do wykonania wyroku, Nilsson popełniła samobójstwo w swojej celi w Landskronie. Tym samym uniknęła publicznego wykonania sprawiedliwości, lecz jej historia nie zakończyła się wraz ze śmiercią.

Mroczne legendy i spuścizna „twórczyni aniołów”

Z czasem wokół postaci Hildy Nilsson zaczęły narastać legendy i opowieści, które przybrały wręcz charakter lokalnych mitów. Jej dom, w którym dokonywała zbrodni, stał się przedmiotem niechęci i lęku wśród mieszkańców. Mówiono, że jest nawiedzony – nikt nie chciał w nim zamieszkać. Ostatecznie budynek został zburzony zaledwie kilka lat po jej śmierci.

Z kolei cela, w której Nilsson odebrała sobie życie, dziś znajduje się w zbiorach muzealnych. Również to miejsce zyskało reputację nawiedzonego. Świadkowie relacjonowali dziwne, niewyjaśnione zjawiska. Jedna z kobiet – była pracownica seksualna – miała być tak przerażona wizjami, których doświadczyła w celi, że odmówiła dalszego pobytu.

Co więcej, psy policyjne, znane z niezawodnego instynktu i wyczulonego węchu, miały odmawiać wejścia do pomieszczenia, choć niektórzy tłumaczyli to właśnie ich zmysłem. Te opowieści, choć trudne do zweryfikowania, przez lata tylko umacniały legendę Nilsson jako „kobiety, która tworzyła anioły”.

Comments are closed.