Tego dnia 1646 roku Jan II Kazimierz Waza został kardynałem
Na tle dworskich intryg, sprzecznych ambicji i religijnych napięć, jeden człowiek potrafił wywołać ferment zarówno w Rzymie, jak i w Warszawie. Jan II Kazimierz Waza został kardynałem nie jako duchowny pełen pokory, lecz jako książę, który chciał więcej – i nie wahał się tego domagać. Między sutanną a szpadą, między zakonem a koroną, jego historia balansowała na granicy skandalu i przeznaczenia.
28 maja 1646 roku zapisano na kartach historii jako dzień, w którym przyszły monarcha Rzeczypospolitej, Jan II Kazimierz Waza, został wyniesiony do godności kardynała. Stało się to podczas konsystorza papieskiego, kiedy to ówczesny papież Innocenty X przyznał mu tytuł kardynała diakona, choć nie przydzielił mu konkretnego kościoła tytularnego – co stanowiło odstępstwo od przyjętej praktyki.
Choć decyzja ta miała wymiar religijny i polityczny, nie była jednoznacznie pozytywnie oceniana przez współczesnych. Jan Kazimierz nie posiadał bowiem święceń kapłańskich, a mimo to uzyskał godność zarezerwowaną dla duchownych wysokiego szczebla. Co więcej, jego zachowanie w kolejnych latach – w tym ostentacyjne podkreślanie swojej pozycji poprzez używanie zakazanych wśród kardynałów tytułów książęcych i herbu z koroną – budziło szerokie kontrowersje. Nie wystarczał mu sam tytuł eminencja – uparcie żądał, by zwracano się do niego Wasza Najjaśniejsza Wysokość.
Z tego powodu zyskał przydomek niedonoszonego kardynała – ironicznie wskazujący na jego niedojrzałość duchowną i niechęć do podporządkowania się obowiązującym normom Kurii Rzymskiej.
Zakon jezuitów, Francja i powrót do świeckiego życia
Zanim jednak został wyniesiony do rangi kardynała, Jan Kazimierz Waza związał swoje losy z zakonem jezuitów. W 1643 roku, mimo sprzeciwu panującego wówczas monarchy – swojego przyrodniego brata, Władysława IV Wazy – wyruszył do Włoch, gdzie wstąpił do zakonu jezuitów w Loreto. Loreto było jednym z ważniejszych ośrodków duchowości maryjnej i przyciągało wielu pielgrzymów oraz kandydatów na nowicjuszy. Jednak Jan Kazimierz spędził w nowicjacie jedynie dwa lata – opuścił zakon w niejasnych okolicznościach, co później rzutowało na sposób postrzegania jego religijnej kariery.
Po opuszczeniu zakonu, zamiast pogłębiać życie duchowe, związał się politycznie z Francją i kardynałem Jules’em Mazarinem, czołową postacią francuskiej polityki okresu regencji Anny Austriaczki. Wbrew obowiązkom duchownego, Jan Kazimierz porzucił sutannę, przywdział świecki strój, a nawet nosił przy boku szpadę – co w tamtym czasie było otwartym manifestem świeckości. W tym właśnie stroju powrócił do Polski, wzbudzając kolejną falę zgorszenia wśród duchowieństwa oraz części społeczeństwa szlacheckiego.
Rezygnacja z purpury i droga do tronu Rzeczypospolitej
W 1647 roku, zaledwie rok po otrzymaniu godności kardynalskiej, Jan Kazimierz Waza postanowił z niej zrezygnować. Impulsem do tego była nagła śmierć siedmioletniego królewicza Zygmunta Kazimierza, jedynego syna króla Władysława IV Wazy i tym samym potencjalnego dziedzica tronu. Odejście młodego następcy wywołało polityczne trzęsienie ziemi – Rzeczpospolita stanęła przed perspektywą kolejnej wolnej elekcji, a Jan Kazimierz, jako najbliższy krewny panującego monarchy, stał się naturalnym kandydatem do sukcesji.
Aby móc ubiegać się o koronę, musiał porzucić drogę duchowną. W związku z tym, na ręce papieża Innocentego X, oficjalnie zrzekł się purpury kardynalskiej. Ten gest otworzył mu drogę do aktywnego udziału w życiu politycznym i umożliwił powrót do pełnej aktywności świeckiej.
Wybór nowego monarchy nie był jednak formalnością. Elekcja, która rozpoczęła się po śmierci Władysława IV w 1648 roku, trwała sześć miesięcy i była jednym z bardziej burzliwych momentów w historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Kandydatura Jana Kazimierza wywoływała kontrowersje – część szlachty obawiała się jego wcześniejszych związków z zakonem jezuitów i wpływów francuskich, inni natomiast uważali, że jego nominacja może przynieść stabilizację po niespodziewanej śmierci następcy tronu.
Elekcja, koronacja i królewska przyszłość
Ostatecznie 20 listopada 1648 roku, po intensywnych negocjacjach i licznych sejmikach ziemskich, Jan II Kazimierz Waza został jednogłośnie obrany królem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Uzyskał imponującą liczbę 4352 głosów elektorskich, co w warunkach demokracji szlacheckiej oznaczało wyraźny mandat zaufania ze strony obywateli szlacheckiego państwa.
Uroczysta koronacja miała miejsce 17 stycznia 1649 roku w katedrze wawelskiej. Ceremonii przewodniczył arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski Maciej Łubieński, sprawując jednocześnie najwyższe funkcje duchowne w kraju. Akt koronacji był nie tylko formalnym objęciem władzy, ale także symbolicznym momentem – Jan Kazimierz, niegdyś kardynał i jezuita, stawał się teraz głową państwa, które łączyło elementy monarchii, republikanizmu i silnej religijności.
Jeszcze w tym samym roku – w maju – nowy monarcha poślubił wdowę po swoim bracie, księżniczkę Ludwikę Marię Gonzagę, francuską arystokratkę o rozległych wpływach na dworze europejskim. Małżeństwo to miało wymiar nie tylko osobisty, ale również polityczny – wzmacniało sojusze z Francją i kontynuowało politykę prozachodnią rozpoczętą jeszcze za życia Władysława IV.