Walter Duranty

3 października 1957 zmarł Walter Duranty, brytyjsko-amerykański kontrowersyjny dziennikarz, który zakłamał Hołodomor

Tego dnia 1957 roku w Orlando zmarł Walter Duranty,  brytyjsko-amerykański kontrowersyjny dziennikarz, korespondent „New York Timesa” w Moskwie w latach 1922–1936, który zakłamał Hołodomor

Pulitzer za milczenie. Gdy miliony ludzi umierały z głodu, Walter Duranty wciąż zapewniał, że w Związku Radzieckim „nikt nie głoduje”. Reporter „New York Timesa”, nagrodzony za relacje z kraju Stalina, zbudował karierę na przemilczeniu prawdy o Hołodomorze. Jego nazwisko do dziś jest synonimem zdrady dziennikarskiej misji i ostrzeżeniem przed tym, jak łatwo propaganda może stać się częścią informacji.

Walter Duranty był jednym z najbardziej wpływowych i zarazem kontrowersyjnych dziennikarzy XX wieku. Przez czternaście lat kierował moskiewskim biurem „The New York Times”, pisząc reportaże, które w dużej mierze kształtowały zachodni obraz Związku Radzieckiego. W 1932 roku otrzymał Nagrodę Pulitzera, jednak jego późniejsze działania – zwłaszcza zaprzeczanie istnieniu Hołodomoru – uczyniły z niego symbol medialnego zakłamania. Choć od jego śmierci minęły dekady, nazwisko Duranty’ego nadal budzi emocje i spory o etykę dziennikarstwa.

Wczesne życie i edukacja

Urodzony 25 maja 1884 roku w hrabstwie Lancashire, w zamożnej, średnioklasowej rodzinie, Walter Duranty dorastał w realiach brytyjskiego imperium, które ceniło dyscyplinę i sukces. Jego dziadkowie, przybyli do Birkenhead z Indii Zachodnich w 1842 roku, prowadzili dobrze prosperującą firmę handlową, w której pracował ojciec dziennikarza – William Steel Duranty. Matka, Emmeline Hutchins, dbała o wykształcenie syna, który trafił do elitarnej szkoły Harrow, a następnie do Bedford School, po tym jak rodzinny interes popadł w kryzys.

W 1903 roku Duranty zdobył stypendium na Emmanuel College przy Uniwersytecie w Cambridge, gdzie ukończył studia z wyróżnieniem. W tamtym czasie zaczynał rozwijać zainteresowanie literaturą, kulturą oraz filozofią, które później wpłynęły na jego sposób pisania o polityce i władzy.

Po studiach przeniósł się do Paryża, gdzie nawiązał znajomość z ekscentrycznym okultystą Aleisterem Crowleyem. Brał udział w jego rytuałach magicznych i związał się z jego partnerką, Jane Cheron, którą później poślubił. Crowley w książce Magick Without Tears określał Duranty’ego jako mojego starego przyjaciela i cytował jego własne słowa z autobiograficznej książki I Write as I Please.

Walter Duranty w „The New York Times” i narodziny legendy korespondenta

Podczas I wojny światowej Duranty rozpoczął współpracę z „The New York Times”, relacjonując wydarzenia z Europy. Jego reportaże z konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 roku zwróciły uwagę redakcji i czytelników na jego błyskotliwy styl oraz znajomość politycznych niuansów. Wkrótce przeniósł się do Rygi, aby opisywać sytuację w świeżo niepodległych państwach bałtyckich.

W 1921 roku Duranty został wysłany do Moskwy. Pracował tam w przełomowym momencie – po zwycięstwie bolszewików w wojnie domowej (1917–1923) i w czasie wprowadzania Nowej Polityki Ekonomicznej (NEP). Choć początkowo jego relacje nie wzbudzały sensacji, po 1928 roku, gdy rozpoczęto pierwszy plan pięcioletni, jego teksty zaczęły zyskiwać ogromny rozgłos.

Kluczowym momentem jego kariery była rozmowa z Józefem Stalinem, której żaden inny zachodni dziennikarz wówczas nie otrzymał. Wywiad ten otworzył Duranty’emu drzwi do najwyższych szczebli sowieckiej władzy i uczynił go kimś w rodzaju „tłumacza rewolucji” dla Zachodu. Choć wielu amerykańskich korespondentów nie miało dostępu do informacji spoza oficjalnych źródeł, Duranty potrafił przedstawić ZSRR w sposób, który zachodnim elitom wydawał się wiarygodny.

W 1932 roku otrzymał za swoje teksty Nagrodę Pulitzera w kategorii „Korespondencja zagraniczna”. Jury doceniło jego zdolność „zrozumienia nowego świata sowieckiego”, nie dostrzegając jednak, że wiele z jego relacji było pisanych w duchu propagandy Kremla.

Walter Duranty a wizja komunizmu – między fascynacją a usprawiedliwieniem przemocy

W serii artykułów, które przyniosły mu nagrodę, Walter Duranty przedstawiał Związek Radziecki jako kraj, w którym „stare porządki Europy” ustępują nowemu, „azjatyckiemu” modelowi władzy. Pisał, że Rosjanie są narodem o mentalności autokratycznej, potrzebującym silnego przywódcy. W jego interpretacji rewolucja bolszewicka miała być nie tyle tragedią, co koniecznym etapem rozwoju cywilizacyjnego.

Duranty uważał, że Stalin i jego polityka kolektywizacji realizują w praktyce idee Karla Marksa, eliminując różnice klasowe w sposób brutalny, ale „skuteczny”. Pisał, że gdzie Marks teoretyzował, Stalin działał. Jego zdaniem „likwidacja kułaków” była nieunikniona – stanowiła rzekomo sposób na „oczyszczenie” społeczeństwa z dawnych elit.

W artykułach nie brakowało brutalnej szczerości: Duranty przyznawał, że system stalinowski jest bezlitosny, ale w jego ocenie miał on doprowadzić do „nowego ładu”. Pisał, że dla tych, którzy nie potrafią się dostosować, nie ma innego losu niż śmierć. Choć często zaznaczał, że nie popiera ani nie potępia działań władzy, w praktyce jego słowa wzmacniały narrację Kremla.

W 1933 roku Stalin osobiście pochwalił Duranty’ego, mówiąc, że stara się mówić prawdę o naszym kraju. To zdanie najlepiej pokazuje, jak bardzo amerykański reporter stał się częścią propagandowego systemu.

Walter Duranty i zaprzeczenie Hołodomoru – spór z Garethem Jonesem

Wiosną 1933 roku świat obiegły wstrząsające relacje o głodzie na Ukrainie, gdzie miliony chłopów ginęły w wyniku przymusowej kolektywizacji i brutalnych konfiskat zboża przez aparat Stalina. Jednym z pierwszych zachodnich reporterów, którzy opisali tragedię, był Gareth Jones, młody walijski dziennikarz, który sam odwiedził głodujące wsie i opublikował alarmujące raporty w Berlinie.

Duranty, wówczas najbardziej wpływowy korespondent amerykański w Moskwie, zareagował natychmiast. Na łamach „The New York Times” 31 marca 1933 roku opublikował artykuł zatytułowany Russians Hungry, But Not StarvingRosjanie głodni, ale nie umierają z głodu. Zaatakował w nim doniesienia Jonesa, nazywając je „propagandą” i „przesadzonymi opowieściami brytyjskich źródeł”. Pisał:

W środku dyplomatycznej rozgrywki między Wielką Brytanią a Związkiem Sowieckim pojawia się z brytyjskiego źródła sensacyjna historia o głodzie, z tysiącami już zmarłych i milionami zagrożonych śmiercią. Takie doniesienia to przesada lub złośliwa propaganda.

Artykuł Duranty’ego był zgodny z oficjalnym stanowiskiem Moskwy, która zaprzeczała istnieniu jakiegokolwiek głodu. W rzeczywistości, jak dziś wiadomo z badań historyków, w latach 1932–1933 w samym tylko Związku Radzieckim zginęło od 5 do 10 milionów ludzi – większość z nich na terytorium Ukrainy.

W kolejnym tekście, opublikowanym 23 sierpnia 1933 roku, Duranty przyznał już, że w niektórych regionach – zwłaszcza na Ukrainie, Kaukazie Północnym i nad Wołgą – doszło do „znacznej śmiertelności”. Zaznaczył jednak, że każda informacja o głodzie w Rosji jest dziś przesadą lub złośliwą propagandą.

Walter Duranty jako narzędzie propagandy ZSRR

Paradoksalnie, mimo że w jego własnych artykułach pojawiały się sprzeczności, pozycja Duranty’ego wciąż rosła. W Stanach Zjednoczonych traktowano go jako eksperta od spraw sowieckich, a jego teksty uważano za „obiektywne źródło wiedzy o wielkim eksperymencie społecznym”. Magazyn „The Nation” chwalił jego relacje jako najbardziej oświecone i bezstronne doniesienia z wielkiego narodu w budowie.

Jesienią 1933 roku, gdy Stany Zjednoczone nawiązały stosunki dyplomatyczne z ZSRR, Duranty został zaproszony na uroczysty bankiet na cześć sowieckiego ministra spraw zagranicznych Maksima Litwinowa w nowojorskim hotelu Waldorf-Astoria. Kiedy podczas kolacji odczytywano nazwiska gości, nazwisko Duranty’ego wywołało owację, jak wspominał satyryk Alexander Woollcott: Publiczność szalała, jakby Ameryka w jednej chwili uznała i Rosję, i Waltera Duranty’ego.

Historycy, tacy jak Sally J. Taylor, autorka książki Stalin’s Apologist, wskazują, że jego artykuły miały istotny wpływ na decyzję prezydenta Franklina D. Roosevelta, który w 1933 roku oficjalnie uznał Związek Radziecki. Duranty przyczynił się więc do legitymizacji reżimu, który w tym samym czasie doprowadził do jednej z największych katastrof humanitarnych XX wieku.

Walter Duranty i obrona procesów moskiewskich

Po 1934 roku Duranty przeniósł się na stałe do Nowego Jorku, zachowując status specjalnego korespondenta „The New York Timesa”. Wciąż jednak odwiedzał Moskwę, gdzie relacjonował procesy pokazowe z lat 1936–1938, w których Stalin likwidował swoich dawnych towarzyszy rewolucji.

Zamiast podważać wiarygodność tych fars sądowych, Duranty pisał o nich z pozorną obiektywnością, akceptując oficjalne uzasadnienia władzy. Twierdził, że procesy są konieczne, by oczyścić partię z „wrogów ludu”. W praktyce pomagał więc sowietom utrwalać narrację o „spiskach trockistowskich”, które miały usprawiedliwiać terror.

Jednocześnie jego publicystyka stawała się coraz bardziej sprzeczna. Z jednej strony przyznawał, że wielu ludzi trafia do łagrów, ale część z nich może później wrócić do społeczeństwa, z drugiej – usprawiedliwiał brutalne represje jako „nieuniknioną cenę postępu”. Taki ton uczynił z niego wzorcowego „użytecznego idioty” w oczach władzy sowieckiej.

Walter Duranty a wiedza o skali tragedii – milczenie mimo świadomości

Najbardziej obciążającym faktem pozostaje to, że Duranty doskonale wiedział o rozmiarach głodu. W 1934 roku w prywatnym raporcie dla ambasady brytyjskiej w Moskwie szacował, że w wyniku katastrofy mogło umrzeć nawet 10 milionów ludzi. Informacje te potwierdzają źródła brytyjskiego wywiadu oraz zeznania Zary Witkina, amerykańskiego inżyniera pracującego w ZSRR.

Brytyjski historyk Robert Conquest i inni badacze uważają, że Duranty świadomie fałszował rzeczywistość. Conquest sugerował nawet, że mógł być szantażowany przez NKWD z powodu kompromitujących materiałów dotyczących jego życia prywatnego.

W późniejszych latach Duranty próbował tłumaczyć się ze swojej postawy, pisząc, że Stalin działał w obliczu groźby japońskiej inwazji i musiał zabezpieczyć kraj kosztem ofiar. W książce z 1944 roku przyznał, że ludzie ginęli, ale utrzymywał, że była to „konieczność dziejowa”. Dziś historycy są zgodni – te wyjaśnienia nie mają pokrycia w faktach.

Walter Duranty po wojnie – upadek autorytetu i milczenie wobec prawdy

Po 1934 roku Duranty stopniowo tracił wpływy w redakcji „The New York Times”, choć do 1940 roku nadal publikował jako specjalny korespondent. Utrzymywał kontakt z przedstawicielami radzieckiej dyplomacji, a nawet odwiedził Biały Dom, towarzysząc Maksimowi Litwinowowi. Wciąż uchodził za autorytet w sprawach sowieckich, a jego nazwisko budziło respekt w środowisku dziennikarskim – przynajmniej do czasu.

Po zakończeniu II wojny światowej Duranty wydał kilka książek poświęconych Związkowi Radzieckiemu, w których nadal usprawiedliwiał stalinowski model władzy. Jednocześnie zaczynały pojawiać się głosy sprzeciwu wobec jego wersji wydarzeń. Wśród dziennikarzy brytyjskich i amerykańskich narastało przekonanie, że Duranty w Moskwie nie relacjonował rzeczywistości, lecz pełnił funkcję rzecznika Kremla.

Brytyjski pisarz George Orwell sporządził listę dziennikarzy, których uważał za zbyt przychylnych komunizmowi lub potencjalnie powiązanych z aparatem propagandy. Nazwisko Duranty’ego znalazło się na tej liście.

Dziennikarz zmarł 3 października 1957 roku w Orlando na Florydzie, mając 73 lata. Zmarł w zapomnieniu – bez oficjalnych pożegnań, choć jeszcze dwie dekady wcześniej był jednym z najczęściej cytowanych reporterów na świecie.

Spóźniona ocena dorobku

Dopiero od lat 60. XX wieku zaczęto otwarcie analizować skalę jego manipulacji. Historycy tacy jak Robert Conquest w książkach The Great Terror (1968) i The Harvest of Sorrow (1986) dowodzili, że Duranty świadomie powielał kłamstwa Stalina, pomagając ukryć Hołodomor przed opinią publiczną Zachodu. Malcolm Muggeridge, były korespondent „The Manchester Guardian” w Moskwie, wspominał go jako największego kłamcę, jakiego znałem.

W archiwach brytyjskich i amerykańskich znaleziono potwierdzenia, że Duranty wiedział o masowej śmierci chłopów i mimo to pisał teksty zgodne z linią partii. Sam przyznał w rozmowach prywatnych, że co najmniej dziesięć milionów ludzi mogło umrzeć z głodu, lecz uznał to za „konieczną cenę modernizacji”.

W oczach wielu badaczy jego teksty z lat 30. stały się podręcznikowym przykładem, jak propaganda może przeniknąć do zachodnich mediów.

Walter Duranty i Nagroda Pulitzera – kontrowersja, która trwała dekady

Gdy w 1990 roku ukazała się biografia Sally J. Taylor Stalin’s Apologist, sprawa Duranty’ego powróciła z nową siłą. Autorka dowiodła, że jego raporty z Moskwy były nie tylko jednostronne, ale też inspirowane politycznie. W odpowiedzi „The New York Times” zlecił swojemu redaktorowi Karolowi Meyerowi przygotowanie wewnętrznego raportu. W tekście opublikowanym 24 czerwca 1990 roku Meyer napisał wprost, że artykuły Duranty’ego to jedne z najgorszych w historii gazety.

Sprawą zajęła się również Kapituła Nagród Pulitzera, która rozważała odebranie mu wyróżnienia z 1932 roku. Po analizie 13 artykułów z tamtego okresu zdecydowano jednak, że nie ma wystarczających dowodów na świadome oszustwo.

W 2003 roku, po kolejnej fali krytyki, Pulitzer Board ponownie przeanalizował sprawę. Tym razem do oceny poproszono Marka von Hagena, profesora historii Rosji z Uniwersytetu Columbia. Wynik jego analizy był jednoznaczny: artykuły Duranty’ego były „niezrównoważone, bezkrytyczne i w wielu miejscach powielały propagandę Stalina”. Von Hagen stwierdził, że dla dobra reputacji „New York Timesa” nagroda powinna zostać cofnięta.

W odpowiedzi wydawca gazety Arthur Ochs Sulzberger Jr. przyznał, że praca Duranty’ego była niestaranna i powinna była zostać odrzucona przez redakcję już 70 lat wcześniej. Mimo to Pulitzer Board po raz kolejny odmówił odebrania nagrody, uzasadniając, że nie istnieją jednoznaczne dowody świadomego fałszu.

Walter Duranty a pamięć o Hołodomorze w XXI wieku

Temat Duranty’ego powrócił po raz trzeci w 2022 roku, gdy Rosja dokonała inwazji na Ukrainę. Wielu historyków i dziennikarzy przypomniało wówczas, że już dziewięćdziesiąt lat wcześniej zachodnie media – w tym „New York Times” – nie dostrzegły lub zignorowały zbrodni przeciwko narodowi ukraińskiemu. Ówczesny redaktor naczelny gazety Bill Keller przyznał publicznie, że żałuje decyzji z 2003 roku: Nagroda Pulitzera to nie tylko wyróżnienie za jeden artykuł, lecz symbol oceny całego dorobku. A dorobek Duranty’ego był haniebny.

Współczesne instytucje ukraińskie, m.in. Ukraińskie Centrum Pamięci Narodowej, wciąż apelują o symboliczne odebranie mu nagrody. Ich zdaniem, dopóki nagroda nie zostanie cofnięta, zachodnie dziennikarstwo nie rozliczy się z własnej ślepoty wobec totalitaryzmu.

Walter Duranty w kulturze i popkulturze

Postać Duranty’ego wróciła także w kulturze masowej. W filmie „Mr. Jones” (2019) w reżyserii Agnieszki Holland w jego rolę wcielił się Peter Sarsgaard. Obraz opowiada o walijskim dziennikarzu Garecie Jonesie, który próbował ujawnić prawdę o Hołodomorze, zderzając się z murami milczenia i propagandy. Film pokazuje Duranty’ego jako człowieka cynicznego, świadomie wspierającego kłamstwa Stalina w zamian za dostęp do informacji i luksusu, jakiego nie mieli inni korespondenci.

Choć film jest dziełem fabularnym, stanowi dobitne przypomnienie, że w epoce totalitaryzmów również media potrafiły zawieść – i że cena tego milczenia bywała liczona w milionach istnień ludzkich.

Walter Duranty jako przestroga – dziennikarz, który wybrał milczenie

Historia Waltera Duranty’ego to przykład, jak potężne skutki może mieć jedno dziennikarskie kłamstwo. Jego teksty, publikowane w jednym z najbardziej opiniotwórczych dzienników świata, pomogły Stalinowi utrwalić pozytywny wizerunek na Zachodzie i odsunęły uwagę opinii publicznej od Hołodomoru, jednej z największych zbrodni XX wieku.

Duranty nie był typowym propagandystą – miał wiedzę, talent i dostęp do źródeł, których nie miał żaden inny reporter. Dlatego jego milczenie ważyło więcej niż tysiąc anonimowych tekstów. Wiedział o tragedii i mimo to wybrał lojalność wobec władzy, nie wobec prawdy.

Współcześni badacze – od Roberta Conquesta po Anne Applebaum – wskazują, że Duranty nie był jedynie ofiarą nacisku politycznego. Był współautorem fałszywego obrazu systemu, który zbudowano z ludzkiego cierpienia.

Dziś jego nazwisko pojawia się w podręcznikach dziennikarstwa nie jako wzór, lecz ostrzeżenie. To symbol kompromisu, w którym wygoda i prestiż okazały się ważniejsze niż rzetelność.

Spór o Nagrodę Pulitzera dla Duranty’ego trwa wciąż, bo nie dotyczy tylko jego osoby. To pytanie o granice etyki mediów: czy reporter, który świadomie zataił prawdę o ludobójstwie, może pozostać w historii jako laureat największego dziennikarskiego wyróżnienia?

W epoce dezinformacji, fake newsów i propagandy cyfrowej przypadek Duranty’ego nabiera nowego znaczenia. Pokazuje, że nawet najbardziej renomowane redakcje mogą popełniać błędy, jeśli zbyt łatwo ufają źródłom politycznym i rezygnują z niezależności.

Jego historia pozostaje przypomnieniem, że dziennikarstwo to nie tylko zawód – to odpowiedzialność wobec faktów, które czasem mówią głośniej niż słowa.


Comments are closed.