Śmierć Hitlera, testament Hindenburga i pytania, które wracają po latach. „Pakt z Hitlerem” odsłania słowa skazane na zapomnienie

Śmierć Hitlera, testament Hindenburga i pytania, które wracają po latach. „Pakt z Hitlerem” odsłania słowa skazane na zapomnienie

Wielka historia lubi wygodne wersje wydarzeń, ale czasem pod spodem zostają zdania, dokumenty i pytania, które nadal kłują po oczach. Śmierć Hitlera w książce Pakt z Hitlerem pojawia się obok przemówienia z czerwca 1941 roku, konferencji Żukowa i testamentu Paula von Hindenburga jako część szerszej opowieści o pamięci, polityce i zasłonie dymnej spuszczanej na niewygodne tropy. Autor prowadzi czytelnika przez fragmenty, które każą wrócić do spraw pozornie dawno zamkniętych.

Pakt z Hitlerem sięga po materiały, wypowiedzi i dokumenty związane z Adolfem Hitlerem, Paulem von Hindenburgiem, Georgijem Żukowem, Harrym Trumanem oraz politycznym tłem II wojny światowej. Przywołany fragment skupia się na kilku mocnych punktach: przemówieniu Hitlera przed atakiem na Związek Sowiecki, niepewności wokół losu Führera po upadku Berlina oraz testamencie Hindenburga, który autor zestawia z późniejszą pamięcią o niemieckim prezydencie.

Książka stawia pytania o wersje historii utrwalone w debacie publicznej, o dokumenty uznane za niewygodne i o mechanizmy budowania powojennych autorytetów. W centrum znajduje się napięcie między słowami zapisanymi w źródłach a opowieścią, która po latach zaczyna funkcjonować jako obowiązująca wersja wydarzeń.

SŁOWA I MYŚLI OKRYTE ZASŁONĄ DYMNĄ LUB WRĘCZ SKAZANE NA ZAPOMNIENIE

Jeżeli tę wojnę przegramy, to cała Europa stanie się komunistyczna. Jeżeli Anglicy tego nie zrozumieją i nie dostrzegą, utracą swoją hegemonię i tym samym swoje imperium. Jak dalece poza tym oddadzą się przez tę wojnę w ręce Amerykanów, tego nie można wcale jeszcze przewidzieć. Ale na pewno będzie tak, że Amerykanie ujrzą w tej wojnie całkiem niezły dla siebie, WIELKI INTERES!

Z przemówienia Adolfa Hitlera wygłoszonego 14 czerwca 1941 roku w Kancelarii Rzeszy podczas narady z kadrą dowódczą Wehrmachtu przed atakiem na Związek Sowiecki.

* * *

Skąd już wtedy, w połowie czerwca 1941 roku, Hitler wiedział, że USA włączą się do wojny w Europie? Przecież Japonia miała zaatakować Sowietów od strony Syberii, gdy Niemcy zdobędą Moskwę. USA miały pozostać poza europejskim konfliktem! Takie, przynajmniej oficjalnie, były uzgodnienia państw Osi…

Tekst jest fragmentem książki Pakt z Hitlerem, która czeka na Ciebie tutaj:

A może Hitler realizował plan, zgodnie z którym miał rozpętać wojnę, spowodować, by USA się do niej włączyły, a potem na rzecz Amerykanów skapitulować? Jeśli tak, to nie był to plan Hitlera. Kto zna Mein Kampf, wie, że Niemcy miały panować nad całym światem.

* * *

Alexander Werth [rozgłośnia BBC]: Czy wiecie lub domyślacie się, co stało się z Hitlerem?

Marszałek Georgij Żukow: Sytuacja jest bardzo tajemnicza. Z dzienników adiutanta głównodowodzącego armii niemieckiej wiadomo, że dwa dni przed upadkiem Berlina Hitler wziął ślub z aktorką filmową Ewą Braun. Nie udało się nam odnaleźć ciała Hitlera. Nie mogę powiedzieć nic pewnego o losie Hitlera. Mógł w ostatniej chwili odlecieć z Berlina, ponieważ były tam odpowiednie pasy startowe.

Z konferencji prasowej marszałka G. Żukowa dla dziennikarzy angielskich i amerykańskich w dniu 4 czerwca 1945 roku w Berlinie; powyższy fragment został opublikowany w sowieckiej gazecie „Prawda” 10 czerwca 1945 roku.

* * *

Co takiego stało się pomiędzy początkiem czerwca a rozpoczęciem Konferencji w Poczdamie? 4 maja prezydent Truman w przemówieniu radiowym powiedział, iż jest przekonany, że Adolf Hitler nie żyje i są na to wiarygodne dowody. Co ciekawe, dopiero dzień później niemieccy jeńcy wojenni, którzy służyli w bunkrze Kancelarii Rzeszy, wskazali miejsce pochówku ciała Führera i je wykopali. Żukow co do tego, czy to rzeczywiście ciało Hitlera, pewności nie miał. Ba, sam Stalin nie pojawił się w Berlinie, a przecież zapowiadał, że „będzie ludziom pokazywać truchło Hitlera niczym małpę w cyrku”. Do rozpoczęcia Konferencji w Poczdamie nic się w tym względzie nie zmieniło, ale już w jej trakcie Sowieci zmienili front i zgodnie z Amerykanami twierdzili, że Hitler popełnił w Berlinie samobójstwo, a tożsamość Führera potwierdzono jednoznacznie badaniami medycznymi.

Czym Truman przekonał Stalina, by i on szerzył kłamstwo? Musiał mieć dobre argumenty.

Dem deutschen Volke und seinem Kanzler. Narodowi niemieckiemu i jego Kanclerzowi

Neudeck (Ostróda), 11 maja 1934 roku

Przez całe moje życie służyłem jednemu celowi politycznemu, który przewyższał wszystkie inne: zjednoczenie narodu niemieckiego. Jestem przekonany, że mój Kanclerz przysłuży się temu celowi lepiej niż jakikolwiek inny szef rządu przed nim.

Mój Kanclerz Adolf Hitler i jego ruch podjęli decydujący krok o historycznym znaczeniu w kierunku wielkiego celu zjednoczenia narodu niemieckiego w wewnętrznej jedności ponad wszystkimi statusami i różnicami klasowymi. I słusznie uważają, że korzyści ze zjednoczenia i udział w przyszłym niemieckim dobrobycie powinni odnieść Niemcy. I ma na myśli wszystkich Niemców i tylko Niemców, szczególnie tych zwykłych. Bez majątków, bez wykształcenia, bez pracy. To oni mają otrzymać najwięcej. Przede wszystkim pracę i godne warunki życia dla swoich rodzin. Inne nacje powinny szukać takiego dobrobytu w swoich krajach, a jeśli takowych nie mają, niech będą sługami narodu niemieckiego.

Przez lata dawałem się zwieść mrzonkom i podszeptom władz tak zwanej Republiki Weimarskiej o konieczności restauracji monarchii i przywróceniu Cesarza jako głowy państwa i narodu. Ci ludzie chcieli rządzić, ale nie potrafili zjednoczyć się, by czynić to skutecznie. Nie potrafili i nadal nie potrafią sprostać zadaniom, stąd byłoby dla nich zbawcze mieć ochronny parasol w osobie Cesarza. To by usprawiedliwiało ich bezczynność, bezradność i brak woli podjęcia ryzyka, jakie wiąże się nieodłącznie z każdą wielką zmianą. Jeśli mój Kanclerz, prosty człowiek z ludu, wprowadzi, jak zamierza, urząd Führera Rzeszy i zastąpi nim urząd Prezydenta Rzeszy, łącząc go jednocześnie z urzędem Kanclerza Rzeszy, stanie się dla narodu niemieckiego kimś więcej niż jakikolwiek cesarz w historii. Stanie się przywódcą, którego wola będzie interesem całego narodu, a nie wąskiej grupy, która rządziła dworem cesarza i nim samym!

Hitleryzm w Niemczech będzie zjawiskiem krótkotrwałym i przejściowym. Upadnie dość szybko, jednakże wcześniej przebuduje naród i gospodarkę, przez co wprowadzi Niemcy do grona największych militarnych i gospodarczych potęg świata. Jeśli mój Kanclerz zrealizuje to wszystko, co mi przedstawił, obejmując urząd Kanclerza Rzeszy, jeśli zrealizuje moją wizję i plany, do czego się sumiennie zobowiązał, nie będzie w naszej części Europy większego nad Niemcy mocarstwa. Jego wizja to wprowadzenie w życie słów naszego hymnu Deutschland, Deutschland über alles.

Z testamentu Paula von Hindenburga

* * *

Co zrobić, aby te słowa, co by nie mówić, poparcia dla Adolfa Hitlera, wyrzucić z historii Niemiec? Aby spuścić na nie zasłonę dymną i usunąć je z dyskursu polityczno-historycznego? Wystarczy ogłosić, że testament Paula von Hindenburga sfałszowano, zatem nie jest on wiarygodny.

Dlaczego?

Każdy naród potrzebuje historycznych autorytetów, które mogłyby stać się wzorcem dla nowych pokoleń. Niemcy także. Nie mogli jednak sięgnąć do epoki Cesarstwa, albowiem tamta Rzesza była na wskroś przesiąknięta militaryzmem i powstawała w myśl zasady „cel uświęca środki”. Tam, gdzie nie wystarczył militarny szantaż, wkraczała pruska armia. Do Danii w roku 1864. Do Austrii dwa lata później. Francja chciała uprzedzić Prusy i zaatakowała w 1870 roku, ale rok później skapitulowała.

Twórcy i włodarze Republiki Weimarskiej też się na autorytety nie nadawali. Zbyt słabi, aby przeprowadzić niezbędne reformy społeczno-gospodarcze. Zbyt ulegli wobec rekinów niemieckiej gospodarki i finansów; zresztą uzależnieni od nich dotacjami na ich słabe partie i osobiste kampanie wyborcze.

Na placu boju pozostał tylko Paul von Hindenburg, prezydent Rzeszy Niemieckiej w latach 1925–1934.

Że był na plakatach wyborczych NSDAP razem z Hitlerem w kampaniach do Reichstagu 1932 i 1933 roku? Że jego poparcie uczyniło z NSDAP najsilniejszą partię w niemieckim parlamencie? Że przy tym był monarchistą, który najchętniej zrzekłby się władzy prezydenckiej na rzecz przebywającego na emigracji cesarza?

To wszystko nie miało znaczenia, albowiem wtedy, w latach 1932–34 był to stary, schorowany człowiek. Osiemdziesięciosześcioletni tetryk i sklerotyk. Do tego oszukany, podobnie jak duża część Niemców, przez Hitlera…

On, Paul von Hindenburg, dumny i przenikliwy feldmarszałek, był Niemcom i ich raczkującej powojennej demokracji potrzebny jako autorytet. Zatem zaczęto głosić, że był DEMOKRATĄ. Prawdziwym i być może ostatnim niemieckim demokratą chroniącym Niemcy, Niemców i demokrację. No cóż, cel uświęca środki, a „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. Być może twórcy Bundesrepublik Deutschland odżegnywali się od nazizmu, ale od metod nazistowskiej propagandy już niekoniecznie… I chętnie skorzystali z usług Franza von Papena, wicekanclerza w rządzie Hitlera, który zeznał, że Führer rozkazał sfałszować testament Paula von Hindenburga. „Diabeł w cylindrze”, jak nazywano Papena, ubrał się w ornat demokraty i na mszę dzwonił…


Tekst jest fragmentem książki Pakt z Hitlerem i powstał we współpracy z Wydawnictwem Novae Res.

Comments are closed.