Hilke Sellnick, Gdańsk. Lata wolności
Zamożna gdańska rodzina drugiej połowy dziewiętnastego stulecia ze swoimi tajemnicami, niedopowiedzeniami, miłościami, zdradami… krótko mówiąc: z wszystkim, co powinien zawierać szanujący się romans historyczny.
Johanna – główna heroina trylogii – wreszcie wysuwa się na prowadzenie. Na pewno jest jej zdecydowanie więcej niż w dwóch poprzednich tomach – i jest bardziej wyrazista; ani jest paskudny brat Teodor, ani nie lepsza bratowa Luiza nie przyćmiewają jej aż tak jak przyćmiewali. Pospołu z Johanną pierwsze skrzypce w ostatniej części powieści odgrywa jej pasierb i ukochany – Paweł. A to oznacza ni mniej ni więcej tylko szczęśliwe zakończenie historii. I tak też się dzieje. Jak to zwykle bywa – i tu następuje happy end.
Teodor i Luiza – dwie wyjątkowo wredne kreatury – jak knuły, tak knują nadal. Uprzykrzają tym samym życie nie tylko osobom postronnym, ale też – a może przede wszystkim – sobie nawzajem. Autorka wyjątkowo udanie stworzyła te dwie postacie: jak pisałam w recenzji do drugiej części (,,Gdańsk. Czas burzy”) – Teodor jest ohydnym człowiekiem, a jego ślubna dzielnie mu w byciu ohydą sekunduje. Cóż…. Jest to kolejny dowód na prawdziwość starego porzekadła: każda potwora znajdzie (swojego) amatora. Albo – jak kto woli – każdy potwór znajdzie (swoją) amatorkę. Jednakże jedna jest postać w trylogii, której mi jest żal: to Danuta. Nie jest może krystalicznie czysta i zupełnie pozbawiona wad (zresztą – kto jest), natomiast mam wrażenie, że to jest tam najbardziej pozytywny człowiek.
Przyjemnie jest zanurzyć się w klimacie dziewiętnastowiecznego Gdańska. Miasto zostało dość dokładnie opisane – dzięki temu stosunkowo łatwo jest sobie wyobrazić, jak wyglądało w tamtym okresie. Oczywiście, było inne niż obecnie, ale niemal równie piękne.
Jeśli porównywać wszystkie trzy części powieści o Gdańsku, najbardziej przypadła mi do gustu druga z nich. Najprzyjemniej mi się ją czytało, akcja jej była – mam wrażenie – najbardziej wartka. Z drugiej strony – dopiero w ostatniej z książek ci z bohaterów, którzy mieli z założenia być tymi najbardziej głównymi – czyli Johanna i Paweł (a Johanna przede wszystkim) – zostali wystawieni na pierwszy plan, nie stali obok… Tak więc ,,Czas burzy” i ,,Lata wolności” okazały się być książkami znacznie lepszymi niż tom pierwszy (zatytułowany ,,Gdańsk. Początek drogi”). Nie zmienia to faktu, że jeśli ktoś szuka powieści, która nie jest komedią (a wręcz momentami potrafi sprawić, że łza się gdzieś tam w kąciku oka zakręci), a naprawdę porządnie skonstruowanym romansem historycznym – bo jednak wątek romantyczny jest tutaj bardzo mocno podkreślony – może z czystym sumieniem po wszystkie trzy książki Hilke Sellnick o Gdańsku sięgnąć, ponieważ się nimi nie rozczaruje.
Wydawnictwo Czarna Owca
Ocena: 6/6
Helena Sarna-Bujak
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Czarna owca. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.