Bettany Hudges, Stambuł. Opowieść o trzech miastach
Są książki, które świecą swym blaskiem niczym gwiazda na niebie. Właśnie z tą grupą mamy do czynienia. Książka Stambuł. Opowieść o trzech miastach jest naprawdę jedną z najlepszych książek, jakie czytałem. Od czasu lektury „Zmierzchu Cesarstwa Rzymskiego” Edwarda Gibbona, nie znalazłem podobnej pozycji, która wymagałaby ode mnie skupienia i poświęcenia ołówka na notatki. Śmiało mogę powiedzieć, że Autorka sięgnęła szczytu kunsztu literackiego.
Pierwszy plus za całe mnóstwo fragmentów tekstów źródłowych z różnych epok. Dla mnie, jako pasjonata starożytności i cywilizacji bizantyńskiej to jak namiastka świętego Graala. Drugi plus – za styl pisarski – pełen ogromnej pasji, wręcz miłości do tego niezwykłego miasta, noszącego tyle ciekawych imion. Byzantion, Bizancjum, Konstantynopol, Nowy Rzym, Istanbuł, Stambuł…
A przecież to tylko niewielka część tego, jakie nazwy i przydomki nosi to niezwykłe miasto. Po trzecie – Autorka zamieściła w tekście opisy życia nie tylko tych najważniejszych postaci – władców, cesarzy czy wszelkiej maści zdobywców. Tutaj opisywane miasto tętni życiem – bogatych i ubogich, uczonych i duchownych, kupców i wojowników.
Mamy okazję poznać nie tylko starożytnych Greków, Traków, Persów czy Rzymian. Na arenę historyczną Konstantynopola-Stambułu wkroczyli przecież i Hunowie, Goci, Bułgarzy, Chazarowie, wikingowie, Żydzi, Słowianie, Arabowie, Seldżucy, Turcy oraz cała plejada mniej lub bardziej znanych ludów. Słowem – uczta dla umysłu i wyobraźni.
Mnie najbardziej zachwyciły fragmenty opisujące dzieje najdawniejsze, po czasy Aleksandra Wielkiego i diadochów oraz czasy bizantyjskie. Nie mniejszy zachwyt wzbudziły również czasy osmańskie, o których dowiedziałem się mnóstwa nowych interesujących faktów. Każda strona jest jak przygoda, jak odkrywanie nowych zagadnień i zawirowań tego najwspanialszego z europejskich miast (i jednego z najważniejszych azjatyckich – wszak Stambuł spina dwa brzegi cieśniny, mieszcząc 16 milionów mieszkańców!).
Niewiele miast stało się areną historii całych państw. Do tego elitarnego grona należały Kartagina, Rzym czy Konstantynopol-Stambuł. To miasto na styku kilku cywilizacji, wpływało na to, co działo się w całym państwie. Nie ważne czy chodziło o Bizancjum czy o Turcję.
To tutaj podejmowano decyzje, to tutaj miały miejsce bunty, spiski, intrygi, morderstwa polityczne. Konstantynopol, a później Stambuł był osią jednej z najwspanialszych a zarazem najdramatyczniejszych wydarzeń w dziejach świata. Niestety nie posiadam tak wielkiej wiedzy o tym cudzie ludzkich rąk, ale Autorka opowiada dzieje Miasta tak jakby oglądało się wspaniały serial historyczny.
Bizantyńskie początki
W 330 roku cesarz Konstantyn I przeniósł stolicę cesarstwa do Bizancjum, przemianowanego na Konstantynopol. Na wybór tego miasta na stolicę, wpłynęło kilka czynników. Po pierwsze miasto leżało na ważnym szlaku handlowym, łączącym Azję Mniejszą z Europą. Miasto było wielkim ośrodkiem handlowo-rzemieślniczym, do którego ściągali kupcy z całego świata rzymskiego.
Ponadto metropolia położona była na wysuniętym cyplu, mając ważne znaczenie strategiczne. Dzięki bezpośredniej bliskości morza, w przypadku oblężenia miasta, łatwo można było dowozić zaopatrzenie oraz ludy nie znające się na żegludze, nie mogły zdobyć miasta od strony morza.
Cesarstwo bizantyjskie wyodrębniło się w 395 roku, po śmierci Teodozjusza Wielkiego, ostatniego władcy, który władał całym imperium rzymskim. Cesarstwo wschodnie obejmowało ziemie Półwyspu Bałkańskiego, Azji Mniejszej, Syrii, Palestyny, Egiptu i Cyrenajki oraz części półwyspu krymskiego.
W 491 roku na tron bizantyjski wstąpił Anastazjusz I . Nim jednak zdołał zasiąść na tronie, musiał udowodnić swoją prawowierność. Krążyły bowiem pogłoski, iż przyszły cesarz jest zwolennikiem monofizytyzmu.
Był to prąd religijny, głoszący, że Jezus Chrystus miał tylko jedną naturę, łączącą cechy boskie i ludzkie. W V wieku patriarcha Konstantynopola był ważną osobistością mającą oko na wszystko co działo się w państwie, toteż jego poparcie było konieczne, aby pretendent do tronu cesarskiego mógł umocnić swoją pozycję w rozgrywce o tron.
Anastazjusz w ten sposób zniwelował opozycję, usiłującą osadzić na tronie brata zmarłego cesarza Zenona, Longinusa. Przyszło mu również poskromić stronnictwa cyrkowe, będące nie tylko zrzeszeniami zapalczywych kibiców, ale również swoistymi partiami politycznymi, zwalczającymi siebie wzajemnie.
Ówcześnie istniały cztery stronnictwa, zwane od kolorów ich szat, ale naprawdę liczyły się tylko dwa z nich – Błękitni i Zieloni. Pierwsi reprezentowali arystokrację ziemską, drudzy zaś kupców i rzemieślników. Anastazjuszowi I przyszło walczyć z pierwszymi najazdami plemion słowiańskich, oraz prowadzić wojny z Persami, zainteresowanymi w odebraniu cesarstwu Armenii i Mezopotamii.
Kolejny władca, Justyn I , pochodził z nizin społecznych. Nie widząc innej możliwości wybicia, za młodu zaciągnął się do armii. Wyróżniając się wielką odwagą, nieustannie awansował, stając się w końcu dowódcą gwardii pałacowej (eskubitorem).
Po bezpotomnej śmierci Anastazjusza, Justyna wyniesiono na tron. Choć nie posiadał żadnego wykształcenia – nie potrafił czytać, ani pisać – sprawnie zarządzał państwem, poprzez świetnie dobranych urzędników. Sędziwy wiek nie pozwalał mu jednak długo utrzymywać pełni sprawności organizatorskich, toteż do pomocy wybrał swego bratanka, oficera scholarchów (konna straż przyboczna władcy), Justyniana.
Im bardziej Justyn się starzał, im więcej intrygowano na dworze, im uporczywiej atakowali Persowie, im częściej w stolicy wybuchały bójki między stronnictwami cyrkowymi, tym bardziej Justyn wycofywał się z życia publicznego, powierzając coraz więcej spraw państwowych Justynianowi. W kwietniu 527 roku schorowany Justyn oficjalnie uczynił Justyniana następcą tronu, co miało zapobiec walce o sukcesję.
Wkrótce, stary cesarz zmarł, a na tronie zasiadł Justynian, zwany później Wielkim. Wedle tradycji, zaraz po koronacji Justyniana, zmieniono sposób składania hołdu władcy. Wcześniej senatorowie musieli całować prawą pierś cesarza, obecnie zaś wszyscy, niezależnie od swej godności i stanu społecznego, byli zobowiązani padać na twarz przed obliczem władcy i jego małżonki, całując ich stopy.
Justynian zasłynął nie tylko z tego powodu. Jego małżonka, Teodora , była córką opiekuna zwierząt w cyrku, a sama zarabiała na życie jako tancerka, co w ówczesnym świecie było pracą dwuznaczną. Niemniej Teodora była niezwykle piękną kobietą, obdarzoną silnym charakterem i nieprzeciętną inteligencją. Nic przeto dziwnego, że Justynian uległ jej czarowi.
Teodora wywarła wielki wpływ na postępowanie Justyniana jako władcy. Sam cesarz starał się żyć skromnie, czym zadziwiał sobie współczesnych. Życie Justyniana opisał Prokopiusz z Cezarei, który pozostawił jednak bardzo zjadliwy opis działalności cesarza, obdarzając go cechami tyrana i szaleńca.
Młody władca już na początku swych rządów musiał stawić czoła Persom. Na szczęście dla niego, w 531 roku zmarł władca perski, Kowad, a jego następca, wolał zawrzeć pokój, niż walczyć na dwóch frontach. Obawiał się bowiem, że w Persji mogą wybuchnąć zwyczajowe zamieszki w chwili zmiany władcy.
Dzięki temu, cesarz zdobył czas na rozwiązanie kwestii religijnych, wywołujących zamieszanie w jego państwie. Justynian będąc katolikiem, usiłował wyplenić inne odłamy chrześcijaństwa oraz zniszczyć ostatecznie wszelkie przejawy dawnych kultów. Tak więc poganom i manichejczykom groziła śmierć, oczywiście jeśli nie wybrali konwersji na katolicyzm. Cesarz nakazał konfiskować ich majątki, a niepokornych kazał wygnać. Żydom zabroniono piastowania jakichkolwiek funkcji urzędowych.
W 529 roku Justynian zamknął Akademię Platońską, ostatnią pozostałość świata antycznego. Prokopiusz podaje ponadto, że w całym państwie pojawili się donosiciele, którzy denuncjowali swoich rzekomych zamożnych “odstępców od wiary”. Wprowadzono również cenzurę, która niszczyła niewygodne, zdaniem cesarza, dzieła literackie. Jedynie monofizyci cieszyli się względnym spokojem, mając oparcie w cesarzowej, podzielającej ich poglądy.
Justynian zasłynął również jako wielki budowniczy. Za jego panowania w całym cesarstwie licznie powstawały kościoły, mosty, łaźnie czy akwedukty, nie mówiąc o rozbudowie systemu dróg. Najbardziej znanym z jego dzieł budowlanych stał się kościół Mądrości Bożej wzniesiony w latach 532-537, który miał symbolizować potęgę państwa.
Cesarz nie stronił również od wspierania działalności charytatywnej, której celem było zdobycie przychylności pospólstwa. Justynian antycznym zwyczajem, kazał rozdzielać wśród biednych zboże, organizował dla swych poddanych kosztowne igrzyska oraz wznosił przytułki. Ponadto prawnicy Justyniana zajęli się kodyfikacją prawa rzymskiego.
O 534 roku zaczęły ukazywać się kolejne zbiory i opracowania praw. Najpierw Kodeks, zwany później Kodeksem Justyniana, następnie Digesta, Instytucje i Nowele, które stać się miały podstawą całej przyszłej europejskiej wiedzy prawniczej.
Cała ta działalność wymagała wielkich nakładów finansowych, które coraz bardziej obciążały skarbiec państwa. Wszechobecna korupcja i wzrost obciążeń podatkowych, stały się przyczyną wybuchu buntu w styczniu 532 roku.
Gdy doszło do starć między stronnictwem Błękitnych i Zielonych, Justynian rozkazał stracić przywódców obu ugrupowań. Fakt ten rozwścieczył oba stronnictwa, stając się bezpośrednim powodem do wywołania powstania Nika (od greckiego słowa “Zwyciężaj!”. Rozpoczęły się regularne walki w stolicy.
Powstańcy zażądali głów prefekta pretorianów i kwestora świętego pałacu, odpowiedzialnych za sprawy administracyjne i sądownictwo. Wystraszony Justynian początkowo przyjął postulaty buntowników. Jednak w chwili, gdy jego wodzowie, Belizariusz i Mundus, zebrali wojsko, rozkazał wyrżnąć wszystkich powstańców.
Po stłumieniu powstania Nika, Justynian przystąpił do realizacji swojego wielkiego marzenia – odbudowy cesarstwa rzymskiego w jego dawnych granicach. W 533 roku wysłał armię dowodzoną przez Belizariusza do Afryki, gdzie rozbito państwo Wandalów. Ostatni władca wandalski, jako jeniec trafił do Konstantynopola.
Następnie Bizancjum zaatakowało Ostrogotów w Italii, pomimo tego, że oficjalnie byli oni sprzymierzeńcami. Gdy w 534 roku zmarł legalny, aczkolwiek nieletni władca ostrogocki, Justynian wmieszał się w sprawy sukcesji. Początkowo armia bizantyjska odnosiła sukcesy. Do 540 roku Belizariusz zawładnął Sycylią, południem Italii, Rzymem i Rawenną. Część Gotów była gotowa uznać w Belizariusza swego władcę, ale ten odmówił. Tak więc wojna trwała nadal.
W 550 roku cesarz zdołał zająć południe Półwyspu Iberyjskiego jako zapłatę za poparcie udzielone w walce o następstwo tronu między Wizygotami. Nie mogąc doczekać się szybkiego rozstrzygnięcia wojny w Italii, Justynian wysłał nową armię, tym razem dowodzoną przez Narsesa, który w 562 roku ostatecznie złamał opór Ostrogotów, włączając Półwysep Apeniński w granice cesarstwa.
Odbudowane imperium obejmowało ziemie od Hiszpanii po Armenię. Poza obrębem cesarstwa pozostała właściwie tylko Galia oraz Hiszpania na północ od Kordoby. Można powiedzieć więc, że marzenie Justyniana ziściło się niemal zupełnie.
Nieustanne wojny od granic Persji po Hiszpanię, olbrzymie inwestycje w budownictwo, mocna nadwątliły siły państwa. Gdy w 565 roku Justynian zmarł, jego państwo zaczęło szybko się kurczyć. Bizancjum zostało zaatakowane przez Gepidów, atakujących zza Dunaju, a następnie przez Longobardów i Awarów, przybyłych ze stepów.
W niecałe trzy lata po śmierci Justyniana, do Italii wkroczyli Longobardowie, w krótkim czasie zajmując północną część kraju. Wkrótce ponownie zaatakowali Gepidowie (rozbici przez Awarów), niszcząc miasta nad Adriatykiem. Cesarz Justyn II musiał wznowić płacenie haraczu Persom oraz Awarom, w miejsce Hunów, w zamian za nie atakowanie granic Bizancjum i nie przepuszczanie innych ludów, które mogłyby być zainteresowane w atakowaniu cesarstwa.
W Afryce wybuchały bunty wzniecane przeciwko władzy cesarskiej, a ponadto na ziemie afrykańskie napływały ludy berberyjskie, dodatkowo wzmagając ferment. Po śmierci Justyniana cesarstwo zaatakowali również Słowianie, posuwając się powoli ku bogatym ziemiom bałkańskim. W ten sposób imperialny sen Justyniana legł w gruzach, definitywnie niwecząc sen o przywróceniu świetności dawnego Rzymu.
Teodora – aktorka i cesarzowa
Teodora początkowo była aktorką-tancerką, występującą na hipodromie w Konstantynopolu. Teodora miała dwie siostry, które zajmowały się tą samą profesją co ona. Jej ojciec, zajmował się tresurą zwierząt występujących na hipodromie, ale dość szybko odumarł, pozostawiając dziewczyny i ich matkę bez środków do życia.
Młoda Teodora wkrótce pojęła, że zgrabne i zmysłowe ruchy jej ciała, szczególnie działają na mężczyzn, toteż poza tańcem zajmowała się uprzyjemnianiem im nocy w łożnicy.
Jednym z jej kochanków był cesarski urzędnik, Hekebulos, który został namiestnikiem Cyrenajki. Urzeczony pięknem dziewczyny, zabrał Teodorę ze sobą do Afryki. Jednak ta wkrótce przyprawiła rogi swemu “opiekunowi”, za co ten wygnał ją ze swego domu.
Po opuszczeniu Cyrenajki, Teodora dostała się do Aleksandrii, gdzie zaopiekował się nią tamtejszy biskup Tymoteusz IV (zm. 535), zapewne nie obojętny na wdzięki młodego ciała. Niemniej biskup zapoznał dziewczynę z monofizytyzmem, który odmienił jej tryb życia.
Po roku nieobecności w stolicy, Teodora wróciła do domu. Zamieszkała w skromnym domku, w ktorym wyrabiała wełnę, która stała się jedynym źródłem jej dochodu. Wszystkich męskich mieszkańców Konstantynopola zastanawiało, co stało się z tak towarzyską wcześniej Teodorą.
Wówczas spotkał ją Piotr Sabbatius, znanym nam jako Justynian. Podobno zapłonął do niej uczuciem od pierwszego wejrzenia. Justynian był tak zakochany, że zdecydował się ją poślubić. Było to o tyle niezwykłe, że małżeństwa w łonie rodziny cesarskiej zawierane były w celach politycznych, a nie z powodu prawdziwej miłości.
Justynian, który zdobył świetne wykształcenie, zapowiadał się na wielkiego władcę. Będąc ulubieńcem starego cesarza Justyna, szybko, co więcej dość sprawnie wywiązywał się z powierzonych sobie zadań. Nic więc dziwnego, że Justyn wyznaczył go swym następcą.
Wykorzystując uczucie jakim darzył go cesarz, Justynian uparł się, że pragnie poślubić Teodorę. Specjalnie dla niego wydano ustawę, która pozwalała na małżeństwa biednych kobiet (i kobiet o “niejasnym” trybie życia) z zamożnymi obywatelami cesarstwa. Dotychczas było to surowo zakazane. Tak więc w 525 roku Justynian poślubił Teodorę, a w dwa lata później została koronowana na cesarzową Bizancjum.
Nowa władczyni wkrótce wykazała się niezwykłym hartem ducha. W óczesnym Konstantynopolu sprawy polityczne związane były z zawodami sportowymi. Na hipodromie w stolicy ogłaszano wszystkie decyzje podjete przez cesarza i jego dwór. To tutaj walczyły ze sobą dwa stronnictwa, niebieskich i zielonych.
Ci pierwsi, reprezentowali interesy arystokracji ziemskiej. Do stronnictwa zielonych należeli zaś rzemieślnicy i kupcy. Wśród nich dochodziło często do starć, kończących się niejednokrotnie krwawymi zamieszkami. W czasie jednego z takich zajść w styczniu 532 roku, doszło do zatrzymania głównych prowodyrów zajść. Kilku z nich stracono, lecz dwóch zdołało ujść.
Wedle źródeł, w czasie wykonywania wyroku śmierci poprzez powieszenie, zerwała się lina, na której ich wieszano. Skazańcy szybko zbiegli w tłum, uchodząc śmierci. Wywołało to niezadowolenie cesarza, który nie mógł zgodzić się na anulowanie ich kary. Wówczas ludność Konstantynopola, podburzona przez oba stronnictwa, w końcu zgodne, wywołały bunt. Rozwścieczony, niezadowolony ponadto z podwyższenia podatków oraz klęski nieurodzaju, tłum ruszył na pałac cesarski.
Na ulicach stolicy co rusz rozlegały sie okrzyki “Nika!”, co znaczyło z greckiego “Zwycięstwo!”, od czego nazwano powstanie, powstaniem Nika. Buntownicy obwołali swym wodzem Hypatiusza (zm. 532), siostrzeńca jednego z byłych cesarzy, dążącego do zdobycia tronu cesarskiego dla siebie. Cesarz nie mając wystarczających sił, jak mu się zdawało, by opanować sytuację, szykował się do ucieczki z miasta.
Jeden z wodzów, Belizariusz, zdołał przygotować łodź, którą para cesarska miała się ewakuować. Wówczas cesarzowa wykazała się niezwykłą siłą charakteru. Miała powiedzieć, że cesarska purpura jest najpiękniejszym całunem, i nie zamierza uciekać! Justynian zdołał się zmitygować i wysłał korpus 300 weteranów pod dowództwem Belizariusza do opanowania buntu.
Oddział przemieszczający się bocznymi uliczkami dotarł do hipodromu, gdzie znajdowała się siedziba powstańców. Zaskoczeni takim obrotem sprawy, buntownicy nie zdołali zorganizować skutecznej obrony, i zostali zdziesiątkowani przez oddział cesarski. W ten sposób powstanie Nika upadło. Podobno w czasie walk poległo 30 000 ludzi. Hypatiusza powieszono, a wraz z nim jego arystokratycznych stronników. Następnie cesarz zabronił na kilka lat odbywania zawodów na hipodromie.
Justynian, wdzięczny za ocalenie życia i tronu, mianował Teodorę współwładczynią. Miała ona niemal równą mu władzę – mogła dawać przywileje, ustanawiać prawa. Ponadto wszyscy urzędnicy cesarscy musieli oddawać jej równą cześć jaką oddawano jemu. W czasie, gdy Justynian prowadził swoją politykę odrodzenia dawnego cesarstwa rzymskiego, Teodora zajmowała się wynoszeniem swych popleczników, głównie monofizytów, do wysokich godności państwowych.
W Italii zdołała usunąć papieża Sylweriusza, który nie chciał uznać równouprawnienia wyznania monofizyckiego. Jego miejsce na stolicy piotrowej zajął Wigiliusz, jeden z protegowanych Teodory. Dzięki intrydze zdołała pozbyć się Jana z Kapadocji, ówczesnego “ministra” finansów.
Ów jegomość, nie uznawał pozycji cesarzowej, okazując jej jawną bezczelność. Ambitna władczyni postanowiła pozbyć się groźnego, bo protegowanego Justyniana, urzędnika.
Cesarzowa wespół z Antoniną, żoną Belizariusza, a swoją dawną przyjaciółką z czasów młodości, uknuły spisek. Antonina udała się do Eufemii, córki Jana z Kapadocji, której zaproponowała udział w spisku na życie Justyniana. Ta przekazała cenną informację ojcu, który szybko dał się złapać w pułapkę.
Gdy udał się do letniej rezydencji Antoniny, aby omówić szczegóły zamachu, został pojmany przez straż cesarską. I choć Justynian nie chciał uwierzyć w zdradę Jana, nie mógł podważyć zebranych przez małżonkę dowodów. Jednak nie był to sukces całkowity. Cesarz nie zdecydował się pozbawić życia swego ministra. Rozkazał mu przyjąć święcenia kapłańskie, po czym wygnał go ze stolicy.
Choć cesarzowa słynęła z intryganctwa, zapisała się również złotymi literami w historii świata. Choć sama opływała w luksus, nigdy nie zapomniała jak to jest żyć w biedzie. Toteż usilnie zajęła się problemem bizantyjskich kobiet lekkich obyczajów. Początkowo starała się wymóc na swym małżonku, aby ten zamknął wszystkie domy publiczne w stolicy. Gdy ten nie zgodził się, Teodora zaczęła budować przytułki dla prostytutek, gdzie otrzymywały pomoc medyczną, ochronę przed stręczycielami oraz mozliwość edukacji.
Co więcej, jako pierwsza z feministek, usiłowała doprowadzić do zrownania statusu prawnego kobiet i mężczyzn. Tak więc wprowadziła ustawę, wedle której kobiety mogły dziedziczyć majątki po swych małżonkach czy prowadzić samodzielną działalność gospodarczą.
Doprowadziła również do równouprawnienia kobiet w obliczu prawa – odtąd niewiasty mogły zeznawać w sądach, a ich słowa miały takie samo znaczenie, jak wypowiedzi mężczyzn. W czasie wybuchu epidemii dżumy, zajęła się organizowaniem pomocy dla ofiar zarazy. Wówczas również rządziła cesarstwem samodzielnie, gdy cesarz ciężko zachorował i sam nie był w stanie kierować państwem.
Jednak cesarzowa nie mogła zmienić świata, tak jakby tego pragnęła. Jej szeroka działalność wkrótce osłabiła jej zdrowie. 28 VI 548 roku zmarła, jak się powszechnie przypuszcza na raka. Stary Justynian miał do końca swych dni rozpaczać po stracie swej ukochanej małżonki.
Teodora była kontrowersyjną postacią. Jednak zapisała się jako obrończyni kobiet, jedną z niewielu, które realnie poprawiły status kobiet w świecie zdominowanym przez mężczyzn. I choćby za to należy się jej szacunek.
Cesarzowa Zoe – niespełniony sen
Zoe była bratanicą Bazylego II Bułgarobójcy, a córką Konstantyna VIII. Cesarz Bazyli wyznaczył swą bratanicę na reprezentatkę Bizancjum w planowanym sojuszu z cesartswem zachodnim. Jej małżonkiem miał być młody i ambitny cesarz niemiecki, Otton III.
Jednak w chwili, gdy Zoe przybyła wraz z licznym orszakiem do Italii, okazało się, że Otton zmarł (1002). Oznaczało to, że mariaż został przekreślony. Co gorsza, przynajmniej dla młodej dziewczyny, przez kolejne dwadzieścia lat niemal zapomniano o niej. Zamknięta przez dwie dekady w cesarskim pałacu, Zoe zmuszona była utrzymywać celibat.
Umierający Konstantyn VIII zmusił córkę do poślubienia Romana Argyrosa (zm. 1034), który miał stać się następcą tronu. Zoe wcale nie cieszyło takie rozwiązanie sprawy, gdyż Roman pragnął jej młodszej siostry Teodory, która zresztą odrzucała jego awanse. Ponadto Roman, posiadał już małżonkę, którą musiał odrzucić, by posiąść prawa do tronu. Dojrzała Zoe nie myślała również sprzeciwiać się woli ojca (1028).
Żądny władzy Roman, wkrótce odsunął Zoe od władzy, tym bardziej, że nie mógł liczyć, aby ta urodziła mu potomka – wszak cesarzowa miała już swoje lata. Kobieta nie zamierzała jednak znów zamknąć się w pałacu, pragnęła zakosztować życia.
Zauważył to wpływowy eunuch imieniem Johannes, który ściągnął do Konstantynopola swojego przystojnego brata, Michała. 55-letnia cesarzowa niemal od razu zakochała się w młodzieńcu, a eunuch zyskał kolejne wpływy na cesarskim dworze.
Cesarz Roman początkowo przymykał na romans oko, co dość szybko przypłacił utratą tronu. W 1034 roku podczas kąpieli, nieoczekiwanie cesarz zmarł. Po stolicy szeptano, że zakochana Zoe pomogła swemu małżonkowi zejść z tego świata.
Pogłoski stały się w końcu pewnością, gdy po dniu żałoby, cesarzowa-wdowa poślubiła swego kochanka. Młodzieniec został koronowany na władcę cesarstwa jako Michał IV (1034-1041).
Niestety dość szybko Zoe pożałowała swej przedwczesnej decyzji. Młody cesarz ani myślał dłużej znosić uczucia starej kobiety. Pragnął młodych, pięknych i namiętnych kobiet. Co gorsza, cesarz wraz z Johannesem zmusił cesarzową do adopcji swego siostrzeńca, również posiadającego imię Michał (późniejszy Michał V, 1041-1042).
Dzięki temu rodzina eunucha zapewniła sobie sukcesję tronu. W tym czasie, cesarzowa zajęta była pozyskiwaniem przychylności ludu Konstantynopola. Podobno całymi garściami sypała pieniądze, odziedziczone po Bazylim II. W 1041 roku Michał IV umiera, a jego miejsce zajmuje jego siostrzeniec Michał V Kalafates.
Obawiając się zbytnich wpływów Johannesa na dworze cesarskim, Michał odesłał Johannesa do klasztoru. Co gorsza, wygnał swą przybraną matkę na wygnanie. Krok ten wywołał wzburzenie wśród ludności Konstantynopola, która porwała za broń w obronie swej opiekunki. Dzięki ich pomocy Michał został obalony, a Zoe po raz pierwszy zyskała realną władzę.
Jako współwładczynie dano jej Teodorę, młodszą siostrę, która rozkazała oślepić niewdzięcznego Michała V, tak, by już nigdy nie mógł pokusić się o odzyskanie władzy. Jednak siostry miały odmienne wizje polityki, toteż ich wspólne panowanie trwało zaledwie trzy miesiące. Lud Konstantynopola, niezadowolony z zaistniałej sytuacji, zmusił cesarzową do poślubienia Konstantyna IX Monomachosa, z którym będzie rządziła aż do śmierci.
Turcy osmańscy
Początki organizacji plemiennej Turków anatolijskich są słabo znane. Ekspansja potomków Czyngis-chana w końcu XIII wieku wypędziła przodków Turków osmańskich z Turkiestanu. Uciekając przed groźnym przeciwnikiem, plemiona tureckie ruszyły na Zachód Azji.
Na przełomie XIII i XIV stulecia jeden z wodzów tureckich, niejaki Osman, którego imię stało się w przyszłości nazwą dynastii, ludu i państwa, stworzył podwaliny nowego tworu politycznego w Azji Mniejszej.
Wyzyskał on upadek potężnego niegdyś państwa Seldżuków rumijskich, i pod hasłem świętej wojny, rozpoczął podbój ziem bizantyjskich w Azji Mniejszej. Walka z Grekami była w zasadzie łatwa, gdyż po zdobyciu Konstantynopola przez krzyżowców, cesarstwo bizantyjskie znacznie opadło z sił.
Rozdzierane walkami wewnętrznymi, bojami z licznymi sąsiadami w Europie i w Azji Mniejszej, Bizancjum nie stanowiło większego problemu dla prężnego wodza. Dzięki osłabieniu cesarstwa najważniejszym państwem Półwyspu Bałkańskiego, stanowiącego od kilkudziesięciu lat trzon cesarstwa, stała się Serbia. Lecz ten stan rzeczy trwać miał już niedługo.
Młode państwo osmańskie nie przewidując większych problemów, przekroczyło Dardanele i w 1360 roku zdołało zająć ważne greckie miasto – Adrianopol. Tak Turcy rozpoczęli podbój Europy. W przeciągu kilkudziesięciu lat podporządkowali sobie najpierw Bułgarię, a później królestwo serbskie. W Azji Mniejszej zaczęli podbijać małe emiraty powstałe po rozpadzie sułtanatu Rumu.
Zygmunt Luksemburczyk, panujący na Węgrzech, widząc postępujące zagrożenie ze strony ekspansywnych muzułmanów, w 1396 roku przedsięwziął przeciwko Turkom krucjatę. W bitwie pod Nikopolis rycerstwo zachodnioeuropejskie poniosło sromotną klęskę, która znacznie wzmocniła pozycję Turków na Półwyspie Bałkańskim.
Stało się oczywiste, że losy cesarstwa bizantyjskiego są przesądzone. Upadające Bizancjum starało się wprawdzie pozyskać pomoc władców i rycerstwa europejskiego, lecz zabiegi te były bezskutecznie. Choć papiestwo żywo promowało ideę krucjat antytureckich, a kolejni władcy bizantyjscy usiłowali doprowadzić do unii kościołów katolickiego i prawosławnego, nic nie było w stanie uchronić Konstantynopola przed podbojem.
Co więcej, próby cesarskie tylko nastawiały przeciwko władzy lud grecki i hierarchów prawosławnych, nie chcących podporządkować się zwierzchnictwu Stolicy Apostolskiej. Tak więc w 1439 roku kolejny cesarz zawarł z papieżem unię kościelną (tzw. unia florencka), w której uznawał zwierzchność papiestwa.
Nic to nie dało, bowiem wyznawcy prawosławia unii nie uznali, a papiestwo nie przysłało Bizancjum żadnej skutecznej pomocy. Wprawdzie w 1444 roku ruszyła węgiersko-polska wyprawa króla Władysława Warneńczyka, lecz poniosła dotkliwą klęskę. W czasie bitwy poległ sam władca węgierski, co na kilka lat wywołało zamieszanie na Węgrzech i spowodowało bezkrólewie w Rzeczypospolitej.
W niecałe 9 lat później, władca turecki Mehmed II Zdobywca, zaatakował sam Konstantynopol. Potężne mury stolicy nie były w stanie wytrzymać bombardowania potężną artylerią sułtana, będącą w ówczesnym świecie jedną z najpotężniejszych i najnowocześniejszych.
Tak więc po kilku tygodniach oblężenia, 29 V 1453 roku Turcy Osmańscy wdarli się w mury miasta, definitywnie kładąc tysiącletniej historii cesarstwa bizantyjskiego. Odtąd Konstantynopol został przemianowany na Stambuł, który następnie stał się stolicą imperium osmańskiego.
Turcy po upadku Konstantynopola
Idąc za ciosem, Turcy przystąpili do dalszych podbojów. Szybko opanowali pozostałe posiadłości bizantyjskie (peloponeska Morea), ostatecznie wcielili Serbię w skład sułtanatu. Ich los podzieliły również Bośnia, Hercegowina i Albania. Ponadto zwierzchność sułtana tureckiego uznali: hospodar wołoski (w 1462 roku), hospodar mołdawski (w 1487 roku) i chanowie krymscy (1475-1478).
Dzięki temu imperium osmańskie stało się sąsiadem Rzeczypospolitej. Początkowo sąsiedztwo to oparte było na wzajemnym szacunku, wobec czego ani władcy tureccy, ani królowie polscy, często wbrew woli papieży, pozostawali w przyjaźni, co nie przeszkadzało jednak Tatarom krymskim na wyprawy łupieżcze w głąb polsko-litewskiej Ukrainy.
W XVI stuleciu Turcy energicznie przystąpili do ekspansji w kierunku azjatyckim i afrykańskim. Osmanowie podporządkowali sobie Syrię, Palestynę, a następnie mamelucki Egipt. Po zajęciu ziem dawnej Mezopotamii, części Iranu i Armenii, sułtan turecki przybrał również godność kalifa.
Tak więc poza ogromną władzą polityczną, która zjednoczyła znaczną część świata muzułmańskiego, władcy Turcji Osmańskiej zdobyli również zwierzchnictwo religijne nad islamem. Imperium swoją największą potęgę zyskało za czasów rządów Sulejmana II Wspaniałego (1520-1566), kiedy Turcy zajęli Belgrad, a po bitwie pod Mohaczem, podporządkowali sobie większą część królestwa węgierskiego. Równocześnie położył on kres panowaniu dynastii Jagiellonów w tej części Europy.
Sama Europa, zbyt podzielona politycznie, gospodarczo i wchodząca właśnie w wielki kryzys religijny (reformacja), nie była w stanie skutecznie przedsięwziąć jakichkolwiek środków zaradczych, aby zatrzymać ekspansję Turków. Zresztą, chyba wcale nie chciała, o czym świadczy choćby sojusz francusko-turecki i przyjaźń Polski z Portą.
Ekspansjonizm Osmanów w XVI wieku stał się przyczyną zjednoczenia niemal całego świata muzułmańskiego w ręku jednego władcy. Ziemie od Maroka, przez Egipt, Syrię, znaczną część Półwyspu Arabskiego, Irak, Azję Mniejszą, wyspy Morza Egejskiego i Bałkany należały do domu osmańskiego. Muzułmanie stanowili niemal jedność, pierwszy raz od czasu upadku kalifatu arabskiego w IX wieku!
Władza sułtana opierała się przede wszystkim na islamie. Ideologia państwa oparta była na świętej wojnie z niewiernymi. W ich mniemaniu istniał świat muzułmański, i świat niewiernych, który należało ku chwale Allaha zdobyć.
Nie znaczyło to bynajmniej, że Turcy byli fanatykami! Wręcz przeciwnie. Turcy nie mieli w zamiarze prześladować tzw. ludów księgi, czyli Żydów i chrześcijan, którzy cieszyli się, przeważnie, szeroką tolerancją. Ceną tego stanu było jednak opłacanie przez nich haraczu na rzecz Turków.
Ci „cywilizowani” Osmanowie
Również kultura Osmanów była bardzo atrakcyjna, co przyspieszało asymilację podbitej ludności z najeźdźcami. Władcy Turcji nie wahali się wykorzystywać zdobyczy kulturalnych, gospodarczych czy prawnych podległych sobie ludów.
I tak kultura osmańska, zwłaszcza w XVI stuleciu, rozwijała się pod przemożnym wpływem kultur: arabskiej, bizantyjskiej i perskiej. Nic dziwnego, że to stulecie stało się “złotym wiekiem” tureckiej kultury.
Imperium podzielono na wielkie prowincje, okręgi autonomiczne i kraje zależne. Władzę nad państwem sprawował sułtan, który do pomocy miał wezyrów (ministrów), z wielkim wezyrem na czele (premier rządu). Radą sułtanowi służył tzw. diwan – swoista rada państwa, zwoływana przez władcę.
Wraz ze wzrostem terytorialnym sułtanatu, wprowadzano kolejne wysokie urzędy np. paszów, odpowiedzialnych m.in. za dany teren administracyjny, wojsko lub flotę turecką. W imperium wprowadzono jednolitą administrację, co znacznie ułatwiało zarządzanie tak olbrzymim terytorium.
Osmańskie wojsko
Siła imperium była wprost proporcjonalna do potęgi tureckiego wojska. Armia składała się z zawodowych żołnierzy, świetnie opłacanych przez sułtana, która stacjonowała zarówno w Stambule, jak i w pogranicznych fortecach.
W razie zagrożenia, lub większej wyprawy wojennej, sułtan zwoływał oddziały pospolitego ruszenia. Jazda turecka, tzw. sipahi, stanowiła jedną z najważniejszych jednostek tureckiej armii. To ona nadawała impet podbojom. Ich sytuacja przypominała feudalne rycerstwo zachodnioeuropejskie.
Do armii wciągano również chrześcijańskich jeńców (zostali zabierani w wieku dziecięcym), którzy zostali poddani rygorystycznemu wyszkoleniu wojskowemu, i poddani indoktrynacji muzułmańskiej. Ci chłopcy w późniejszym czasie stali się oparciem władzy sułtana, a zwano ich janczarami.
Turcy w zasadzie nie niszczyli ziem, które chcieli zagarnąć dla siebie. Starali się również nie zmieniać zastanych tam warunków gosodarczych. Choć wedle ideologii osmańskiej cała ziemia imperium należała do sułtana, to duże posiadłości posiadały również muzułmańskie instytucje religijne. Ziemię państwową oddawano w lenno wysokim urzędnikom oraz przedstawicielom “rycerstwa”, którzy zobowiązani byli w zamian pełnić służbę w armii.
Konsekwencje strachu
Powstanie imperium osmańskiego miało dla Europy kilka ważnych konsekwencji. Po pierwsze – zagrożenie ze strony wojowniczego islamu.
Po drugie – zostały zerwane więzi gospodarcze łączące Lewant z Azją Mniejszą, Grecją i południową Italią.
Po trzecie – republiki włoskie utraciły znaczną część swych egejskich i czarnomorskich posiadłości, co przyczyniło się w końcu do ich gospodarczego upadku.
Po czwarte – zmieniły się kierunki dróg handlowych. Ograniczeni przez Osmanów w handlu z krajami Dalekiego Wschodu, Europejczycy zwrócili wzrok ku zachodowi – na Atlantyk. To w konsekwencji stało się asumptem do odkrycia Nowego Świata.
Wśród Europejczyków dominował strach przed Turkami. Silni gospodarczo, z ekspansywną ideologią, a do tego wsparci świetnie wyszkoloną i nowocześnie uzbrojoną armią, Turcy stanowili potencjalnie, największe zagrożenie dla chrześcijańskiej Europy.
Grozę najazdu tureckiego podsycał zwłaszcza dwór papieski, przerażony wizją zdobycia przez Osmanów Włoch (należy pamiętać, że Turcy zajęli italskie Otranto, którego mieszkańców wymordowali).
Niebezpieczeństwo agresji tureckiej żywe było zwłaszcza w krajach monarchii Habsburgów austriackich, a później także w Rzeczypospolitej, gdy interesy polsko-tureckie zaczęły krzyżować się na terenach Mołdawii, Wołoszczyzny, Węgier, a Kozacy ze strony polskiej i Tatarzy ze strony osmańskiej, zaczęli urządzać coraz częstsze wyprawy łupieżcze na oba państwa. Ale o tym innym razem.
Stambuł. Opowieść o trzech miastach. Krótkie podsumowanie
Książka podzielona jest na 9 części i mnóstwo małych rozdziałów. Moim zdaniem to książka dla każdego czytelnika. Pomimo772 stron bitego tekstu, nie da się nią znudzić. Wartki styl pisania Autorki i dobre tłumaczenie na język polski sprawiają, że macie możliwość zobaczenia jak jedno miasto tworzy historię połowy świata.
Wydawnictwo Znak
Ocena recenzenta: 6/6
Ryszard Hałas
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Znak.