To, co przez wieki wydawało się jedynie barwną legendą, dziś zyskuje naukowe podstawy. Piastowie spokrewnieni z przodkami Szkotów? Najnowsze odkrycia genetyków rzucają zaskakujące światło na początki polskiej państwowości, burząc utarte schematy i otwierając nowy rozdział w debacie o naszej historii.
W Poznaniu przedstawiono wyniki badań dotyczących pochodzenia dynastii Piastów. Zespół badawczy kierowany przez profesora Marka Figlerowicza z Instytutu Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk ogłosił, że przeanalizowano szczątki 33 osób, z czego w przypadku 10 mężczyzn zidentyfikowano DNA zgodne z linią Piastów.
Analiza chromosomu Y wykazała, że większość zbadanych Piastów należała do rzadkiej haplogrupy występującej współcześnie głównie na terenie Wielkiej Brytanii. Najbliższy genetyczny odpowiednik tej linii znaleziono u mężczyzny żyjącego w V–VI wieku na obszarze obecnej Szkocji, należącego do populacji Piktów.
Badania nie pozwalają jednoznacznie ustalić, w jakim okresie przodek tej linii pojawił się na ziemiach polskich. Analizowany materiał genetyczny został uzyskany przede wszystkim z nekropolii piastowskiej w katedrze płockiej oraz innych miejsc pochówku Piastów, gdzie potwierdzono autentyczność szczątków przy użyciu badań archeologicznych i datowania radiowęglowego.
Wyniki zostały zaakceptowane do publikacji w czasopiśmie Nature Communications. Badania nie obejmują szczątków Mieszka I i Bolesława Chrobrego, których groby są puste. Autorzy podkreślają, że ustalenia dotyczą wyłącznie linii ojcowskiej i nie przesądzają o całości etnicznego pochodzenia dynastii.
Badacze wskazują, że uzyskane dane nie pozwalają wykluczyć różnych scenariuszy migracji przodka Piastów, ani jednoznacznie określić jego etniczności. Wyniki stanowią podstawę do dalszych interdyscyplinarnych badań nad pochodzeniem dynastii i relacjami międzynarodowymi wczesnośredniowiecznych elit.
Genetyczne badania nad pochodzeniem Piastów – krytyczna analiza wyników
Najnowsze badania genetyczne zespołu prof. Marka Figlerowicza rzuciły nowe światło na pochodzenie dynastii Piastów, ale również wywołały zarówno duże zainteresowanie, jak i pytania o wiarygodność metod, interpretację wyników oraz ich znaczenie.
Metodologia badań genetycznych Piastów
Badacze przez kilka lat poszukiwali autentycznych szczątków przedstawicieli dynastii Piastów. W źródłach historycznych zidentyfikowano ok. 350 miejsc pochówku Piastów, z których wytypowano kilkadziesiąt mogących zawierać zachowany materiał genetyczny. Okazało się to zadaniem trudnym – wiele domniemanych grobów było pustych albo kości w nich przemieszane bądź uszkodzone.
Przykładowo w Poznaniu tradycyjnie pokazywany grób Mieszka I i Bolesława Chrobrego nie zawierał żadnych szczątków. W innym grobowcu szczątki przypisywane synom wczesnego władcy okazały się pochodzić z dwóch różnych epok (różnica ~300 lat). Bywało też, że kości rzekomego księcia okazywały się należeć do nieznanej kobiety.
Zespół Figlerowicza koncentrował się na największych i najlepiej potwierdzonych nekropoliach piastowskich – m.in. katedrze płockiej (Kaplica Królewska) oraz katedrze św. Jana w Warszawie. Historycy i archeolodzy wcześniej potwierdzili wiarygodność tych miejsc jako miejsc pochówku Piastów. Według źródeł w Płocku pochowano 18 Piastów (17 mężczyzn i 1 kobietę), a w Warszawie – 4 męskich członków dynastii.
Podczas ekshumacji naukowcy starannie wybierali fragmenty kostne najbardziej przydatne do analiz DNA – przede wszystkim zęby i skaliste części kości skroniowej, zabezpieczone szkliwem i charakteryzujące się wysoką gęstością. Te elementy najlepiej chronią DNA przez wieki. W razie braku czaszki i zębów pobierano próbki z kości długich (udowe, piszczelowe), choć tam DNA bywa gorzej zachowane. Następnie izolowano kopalne DNA i poddawano je sekwencjonowaniu w specjalistycznych laboratoriach, zachowując rygorystyczne procedury zapobiegające kontaminacji współczesnym materiałem genetycznym.
Analiza genomów i haplogrup: Kluczowym celem projektu było ustalenie ciągłości linii męskiej (Y-DNA) oraz żeńskiej (mtDNA) w dynastii. Władza w rodach królewskich przekazywana była zwykle w linii męskiej (z ojca na syna), stąd ogromną wagę przywiązano do analizy chromosomu Y. Jego sekwencje porównywano między domniemanymi Piastami – prawidłowo zidentyfikowani męscy Piastowie powinni mieć niemal identyczny chromosom Y, ponieważ mutacje zachodzą na nim bardzo wolno.
Gdyby okazało się, że poszczególni osobnicy mają różne haplogrupy Y, świadczyłoby to albo o błędzie w identyfikacji szczątków, albo o przerwaniu ciągłości linii ojcowskiej (np. niewierność małżeńska w średniowieczu). Taki wynik uniemożliwiłby ustalenie pierwotnego pochodzenia Piastów.
W praktyce badacze uzyskali DNA odpowiedniej jakości od 10 osób (na 33 przebadane), co samo w sobie jest znaczącym sukcesem przy pracy z materiałem liczącym 700–1000 lat. Do zwiększenia wiarygodności wyników wykorzystano też datowanie radiowęglowe kości – potwierdziło ono, że szczątki z Płocka i Warszawy rzeczywiście pochodzą z okresu panowania Piastów.
Co więcej, analizy pokrewieństwa (oparte na genomowym DNA) wykazały między badanymi osobami zależności rodzinne zgodne z przekazami historycznymi. Przykładowo, w przypadku jednej zbadanej osoby, która urodziła się najprawdopodobniej poza związkiem małżeńskim, ustalono że odziedziczyła “piastowskie geny” po babce i prababce, a nie po ojcu.
To oznacza, iż był to potomek Piastów po kądzieli (w linii żeńskiej), co wyjaśniało odmienność jego chromosomu Y bez podważania tożsamości rodowej. Dzięki takim krzyżowym analizom genealogicznym zespół miał pewność, że dysponuje rzeczywistym materiałem genetycznym Piastów, a nie przypadkowych osób.
Ustalenie haplogrupy Y Piastów: Najważniejszym wynikiem było określenie charakterystycznej haplogrupy chromosomu Y piastowskiej linii męskiej. Aż 8 na 10 męskich osobników zidentyfikowanych jako Piastowie posiadało tę samą haplogrupę Y – R1b, a dokładniej bardzo rzadką w Europie Środkowo-Wschodniej podlinię oznaczaną jako R1b-S747.
Tylko niewielka część badanych nie pasowała do tego schematu (byli to najpewniej Piastowie po kądzieli lub błędnie przypisane szczątki, jak wspomniano wyżej). Ustalenie haplogrupy R1b-S747 ma ogromne znaczenie – współcześnie linia ta występuje niemal wyłącznie na terenie Wielkiej Brytanii. Innymi słowy, chromosom Y Piastów nosi cechy charakterystyczne dla populacji Wysp Brytyjskich, a skrajnie rzadko spotykane u dzisiejszych Polaków i ogólnie Słowian kontynentalnych.
Aby lepiej zrozumieć genealogię tej haplogrupy, naukowcy skorzystali z baz danych starożytnego DNA (ancient DNA). Przeszukano dostępne profile genetyczne dawnych populacji Europy sprzed epoki Piastów. Najbliższego krewnego genetycznego dla linii R1b-S747 znaleziono w próbkach ze Szkocji z V–VI wieku n.e.
Konkretnie, haplogrupa najbardziej zbliżona do piastowskiej została zidentyfikowana u mężczyzny żyjącego około VI w. na terenie dzisiejszej Szkocji, który – według ustaleń archeologów – należał do populacji Piktów.
To sugeruje, że przodek dynastii Piastów w linii męskiej mógł wywodzić się właśnie z populacji piktyjskiej (lub ogólniej – z północnej Brytanii). Rezultat ten jest przełomowy, gdyż wskazuje, że Piastowie nie byli rodowitymi mieszkańcami ziem polskich, lecz mieli obce korzenie na dalekiej północy Europy.
Piastowie spokrewnieni z przodkami Szkotów? Ograniczenia badań i niejednoznaczności wniosków
Mimo że metodologia badań była zaawansowana i przyniosła jednoznaczne wyniki genetyczne, istnieje kilka ograniczeń i niejasności, które należy wziąć pod uwagę interpretując wnioski.
Analiza chromosomu Y dotyczy tylko jednej linii rodowej – linii ojcowskiej. Haplogrupa R1b-S747 ujawnia więc pochodzenie przodka w linii męskiej, ale nie opisuje całości pochodzenia etnicznego Piastów. Paternalny praprzodek mógł pochodzić ze Szkocji, lecz Piastowie z X wieku mogli mieć także domieszki genów miejscowych (słowiańskich) po kądzieli.
Jak obrazowo wyjaśnia prof. Figlerowicz, późniejsi Piastowie mogli nie mieć żadnej świadomości tej odległej “domieszki” północnej – jeżeli ów przodek żył wiele pokoleń wcześniej, jego wkład genetyczny (poza chromosomem Y) stanowiłby znikomy ułamek ich DNA. Innymi słowy, posiadanie “szkockiego” chromosomu Y nie czyniło Piastów etnicznie Piktami czy Szkotami.
To jedynie znak po odległym protoplaście w linii męskiej, podobnie jak w przypadku potomków Bronisława Piłsudskiego w Japonii – genetycznie są w ponad 90% Japończykami, lecz ich chromosom Y pozostał polski. Analogicznie szkocki ślad w genomie Piastów należy traktować jako ciekawostkę genealogiczną, a nie dowód na „piktyjską” tożsamość pierwszych Piastów.
Badania nie odpowiadają jednoznacznie na pytanie, kiedy i w jakich okolicznościach przodek Piastów przybył na ziemie polskie. Haplogrupa R1b-S747 pojawia się w Szkocji już w VI w., a Piastowie wyłaniają się w Wielkopolsce w X w. – istnieje więc kilkusetletnia luka. Z danych genetycznych nie da się wyczytać, czy owa migracja nastąpiła krótko przed powstaniem państwa Piastów (np. w VIII–IX w. w epoce wikingów), czy znacznie wcześniej (np. już w czasach wędrówek ludów w V–VI w.).
To oznacza, że pojawiają się różne możliwe scenariusze. Prof. Figlerowicz wskazuje, że interpretacji tego powiązania może być wiele. Być może pojedynczy przybysz ze Szkocji trafił do Wielkopolski (np. jako wygnaniec) i dał początek rodowi Piastów. Mógł to być również członek drużyny wikingów pochodzenia piktyjskiego, który przybył z północy Europy. Inną możliwością jest zniewolony mieszkaniec Brytanii sprowadzony na nasze ziemie i wyzwolony, który zrobił karierę wśród miejscowych plemion.
Nie wiemy także, czy migracja dotyczyła jednej osoby, czy większej grupy – choć brak innych podobnych haplogrup w populacji sugeruje raczej incydentalny charakter (pojedynczy ród). Każdy z tych wariantów niesie inne implikacje historyczne, lecz obecne dane genetyczne nie pozwalają rozstrzygnąć, który jest prawdziwy. Zespół otwarcie przyznaje, że pytania o czas i okoliczności migracji pozostają otwarte.
Choć przebadano szczątki 33 osób uznanych za Piastów, tylko w przypadku 10 uzyskano pełniejsze dane genomowe. Wyniki dotyczą głównie dynastii Piastów mazowieckich (Płock, Warszawa) oraz być może szczątków Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego (pochowanych w Płocku). Najstarszych Piastów (Mieszka I, Bolesława Chrobrego) nie udało się zbadać – ich groby okazały się puste lub szczątki nieprzydatne.
Jednak kontynuacja linii od Mieszka do późniejszych Piastów mazowieckich nie budzi wątpliwości historycznych. Brak próbek od założycieli państwa nie podważa wniosków, ale ogranicza ich bezpośredniość – haplogrupa R1b-S747 została potwierdzona u Piastów z XI–XII w. i późniejszych, więc zakłada się, że również Mieszko I ją posiadał. Jest to logiczne założenie (dynastia była w linii męskiej ciągła), ale formalnie Mieszko nie został przebadany.
Dopóki nie znajdzie się i nie zbada jego szczątków (co może nigdy nie nastąpić), zawsze pozostanie minimalny margines niepewności co do początku linii. Mimo to, zidentyfikowanie ciągłości haplogrupy Y w ośmiu Piastach z różnych pokoleń (Mazowsze XI–XVI w.) silnie wspiera ten wniosek.
Łączenie haplogrupy z konkretnym ludem historycznym bywa obarczone niepewnością. O ile haplogrupa R1b-S747 jest dziś „brytyjska”, a w VI w. stwierdzono ją u Piktów, należy pamiętać, że granice etniczne nie pokrywają się ściśle z genetycznymi. Piktowie to lud celtycki północnej Szkocji, ale haplogrupa R1b jest szeroko rozpowszechniona w Europie Zachodniej od czasów prehistorycznych.
Można założyć, że R1b-S747 rozprzestrzeniła się na Wyspach Brytyjskich, jednak czy przodek Piastów był etnicznym Piktem, czy np. członkiem innego ludu osiadłego w Brytanii – tego nie rozstrzygniemy bezpośrednio. Użycie określenia „piktyjskie korzenie” jest skrótem myślowym: dokładniej chodzi o przodka z populacji północnej Brytanii we wczesnym średniowieczu. Ponadto nie można wykluczyć, że kiedyś odkryte zostaną inne próbki starożytnego DNA z Europy pasujące do R1b-S747 – np. w Skandynawii czy na kontynencie – co mogłoby zmienić szczegóły interpretacji (choć na razie takich brak). Obecnie zidentyfikowany najbliższy krewny to Pikt, stąd ostrożny wniosek o potencjalnych związkach z Piktami.
Podsumowując, badania dostarczają mocnych dowodów genetycznych na nietutejsze pochodzenie przodka Piastów w linii męskiej, lecz nie przesądzają o całości genealogii ani etniczności dynastii. Autorzy sami podkreślają, że ich odkrycie „raczej dołożyło kolejną cegiełkę” do poznania historii rodu Piastów, niż dało pełną odpowiedź. Wiele pytań pozostaje otwartych i wymaga dalszych badań lub interpretacji historycznej.
Stanowisko środowiska naukowego. Historycy i archeolodzy – różne hipotezy i reakcje
Kwestia pochodzenia Piastów od lat budziła spory wśród mediewistów. Brak bezpośrednich źródeł z epoki Mieszka I sprawiał, że powstały konkurencyjne hipotezy: od wizji rdzennie polskiego rodu wywodzącego się z lokalnej elity, po tezy o obcym pochodzeniu (normańskim, wielkomorawskim, a nawet wikingowskim).
Historyk Gall Anonim w swojej kronice (ok. 1115 r.) przedstawił legendę o Piastunie – ubogim oraczu z Piastowa, który dał początek dynastii, co sugeruje rodzimą genezę władców. Nie wspomina on o żadnym najeździe zewnętrznym ani cudzoziemskim rodowodzie – przeciwnie, legenda mówi o wewnętrznym przewrocie i miejscowym pochodzeniu nowej dynastii. Wielu historyków tradycyjnie przyjmowało, że Piastowie wyrośli z lokalnych struktur plemiennych Polan.
Z drugiej strony, kilku badaczy od dawna podejrzewało pewien „zewnętrzny element” w powstaniu państwa Piastów. Archeolog prof. Przemysław Urbańczyk zaproponował hipotezę, że dynastia Piastów mogła wywodzić się z wielkomorawskiego rodu Mojmirowiców, który po upadku Wielkich Moraw (koniec IX w.) miał uciec na północ i zdobyć władzę wśród Polan.
Inni wskazywali na Normanów (wikingów) jako możliwych protoplastów – tę wizję popularyzowała częściowo historiografia starszej daty oraz kultura masowa (postać „Wikinga” pojawia się np. w serialach czy literaturze historycznej). Jednak przed odkryciami DNA brakowało twardych dowodów na którąkolwiek z tych teorii.
Krytycy hipotez o obcym pochodzeniu (jak dr hab. Dariusz Sikorski z UAM) argumentowali, że nie ma solidnych podstaw źródłowych by uznać Mieszka za Normana czy Morawianina – według Sikorskiego dotychczas nic na to nie wskazywało. Jego zdaniem badacze tacy jak Urbańczyk dobierali źródła pod z góry założoną tezę, a interpretacje językowe (np. nazwy grodów Poznań czy Sandomierz mające rzekomo korzenie morawskie) są mocno dyskusyjne. Przed 2025 r. konsensus ostrożniejszej części mediewistów brzmiał: brak rozstrzygających dowodów na obce pochodzenie dynastii – przy braku takich dowodów lepiej zakładać lokalne korzenie Piastów.
Ogłoszone wyniki badań genetycznych stanowią zatem duże zaskoczenie dla historyków, szczególnie tych sceptycznych wobec teorii napływowych. Po raz pierwszy pojawił się namacalny, naukowy dowód wskazujący na daleką obcą genealogię Piastów. Co prawda nie potwierdziła się żadna z dotychczasowych konkretnych hipotez (nie byli to ani Normanowie, ani Morawianie, lecz lud z dalekiej Północy Brytanii), jednak sama idea, że dynastia mogła mieć zagraniczne korzenie, zyskała silne wsparcie.
Można przypuszczać, że środowisko historyczne będzie musiało zweryfikować pewne założenia. Część historyków, zwłaszcza młodszych lub współpracujących z projektem, zapewne przyjmie wyniki z zainteresowaniem i włączy je do przyszłych interpretacji. Inni mogą pozostać ostrożni, wskazując na potrzebę dalszych badań oraz na fakt, że kultura i władza Piastów były już na miejscu polskim, niezależnie od odległego przodka.
Warto zauważyć, że sam projekt Figlerowicza od początku miał charakter interdyscyplinarny. W skład zespołu wchodzili także historycy i archeolodzy z Uniwersytetu im. A. Mickiewicza, którzy pomagali identyfikować i interpretować znaleziska.
Już w trakcie badań archeolodzy i antropolodzy potwierdzili autentyczność nekropolii piastowskich (Płock, Warszawa), a historycy zidentyfikowali potencjalne powiązania genealogiczne. To oznacza, że pewna część środowiska naukowego była zaangażowana w odkrycia i zapewne akceptuje ich rzetelność.
Natomiast dla szerszej społeczności mediewistów publikacja w Nature Communications będzie momentem, w którym wyniki staną się oficjalnie dostępne do oceny. Można spodziewać się dyskusji na konferencjach i łamach czasopism historycznych – zapewne pojawią się głosy zarówno entuzjastyczne, jak i studzące emocje.
Już teraz jednak prof. Figlerowicz sugeruje, że wyniki „otwierają nowe perspektywy” badawcze i powinny skłonić historyków do ponownego przemyślenia relacji pierwszej polskiej dynastii z otoczeniem zewnętrznym. Podkreśla on, że wiele faktów historycznych – np. o związkach Piastów z władcami Skandynawii i Anglii – jest spójnych z nowymi ustaleniami.
Rzeczywiście, historycy od dawna wiedzą, że Piastowie intensywnie żenili się z dynastiami z Czech, Niemiec czy Skandynawii, a Bolesław Chrobry wydawał swoją siostrę (Świętosławę, zwaną też Sygrydą) za królów Szwecji, Danii, Norwegii i nawet Anglii.
We wczesnym średniowieczu polscy władcy byli aktywnymi graczami na arenie północnej Europy, co wydaje się łatwiejsze do wyobrażenia, jeśli mieli częściowo północnoeuropejskie (celtycko-germańskie) pochodzenie.
Jak komentuje prof. Figlerowicz, „trudno sobie wyobrazić, aby dopiero co wyłaniający się lokalni przywódcy małego, nowo utworzonego księstwa słowiańskiego byli wpływowymi graczami na arenie europejskiej”, więc możliwe zagraniczne koneksje dynastii to logiczne wytłumaczenie ich wysokiej pozycji już od X wieku. Ten argument zapewne będzie żywo dyskutowany – dotyka bowiem istotnego zagadnienia genezy państwowości.
Co istotne, podobne hipotezy (że państwa wczesnośredniowieczne w naszej części Europy tworzone były przy udziale przybyszów) wysuwano już wcześniej wobec innych dynastii: Rurykowiczów na Rusi (pochodzenie skandynawskie, normańska drużyna Ruryka) czy Arpadów na Węgrzech (pochodzenie stepowe, ugrofińsko-słowiańskie).
Wyniki z Poznania wpisują się więc w pewien szerszy wzorzec: być może model władcy-cudzoziemca był typowy dla kształtowania się nowych państw w IX–X wieku w Europie Środkowo-Wschodniej. Taka teza jest jednak kontrowersyjna, bo stoi w sprzeczności z dotychczasowym nastawieniem do roli rodzimych elit. Figlerowicz stwierdza wręcz, że ich ustalenia „przeczą powszechnym stereotypom zakładającym udział mitycznych lokalnych elit w procesie budowy państwa”. Ta opinia może spotkać się z krytyką części historyków, którzy uważają, że roli miejscowych czynników nie można marginalizować.
Podsumowując, w środowisku naukowym nie ma jednomyślności, lecz odkrycia genetyczne z 2025 r. zmieniają układ sił w dyskusji. Trudniej będzie teraz utrzymywać, że „nic nie wskazuje na obce pochodzenie Piastów” – bo wskazuje na to konkretny dowód DNA. Zapewne część historyków zaakceptuje te wyniki i włączy je do narracji (np. reinterpretując początki Polski jako splot wpływów lokalnych i zewnętrznych), a część będzie oczekiwać kolejnych dowodów lub zgłaszać alternatywne interpretacje.
Archeolodzy zaś mogą poszukiwać materialnych śladów kontaktów Piastów z obcymi (np. importów z Wysp Brytyjskich czy Skandynawii) na wczesnopiastowskich stanowiskach archeologicznych – być może dotychczasowe znaleziska nabiorą nowego sensu. Genetycy ewidentnie traktują badania jako sukces i zachętę do podobnych projektów wobec innych dynastii (zapowiedziano już nowe ustalenia np. co do identyfikacji grobów Arpadów w katedrze węgierskiej).
Piastowie spokrewnieni z przodkami Szkotów? Rzetelność i ocena badań
Wiarygodność metodologii przeprowadzonego studium została wysoko oceniona przez specjalistów genetyki i archeologii. Wieloetapowa weryfikacja (identyfikacja kilku pokoleń, zgodność z genealogią historyczną, datowanie C14) sprawia, że pomyłka w ustaleniach jest bardzo mało prawdopodobna. Warto podkreślić, że badacze sami raportują napotkane problemy i przypadki błędnych identyfikacji (np. pomylone szczątki) i rozwiązali je, odrzucając niepasujące próbki.
Transparentność w prezentacji trudności (np. konieczność wykluczenia „fałszywego księcia”, którego szczątki okazały się kobiece) świadczy o rzetelności naukowej. Ponadto publikacja wyników w Nature Communications – renomowanym, recenzowanym czasopiśmie – oznacza, że analizy przeszły ocenę niezależnych recenzentów. Nie odnotowano (jak dotąd) zarzutów o błędy techniczne czy metodologiczne ze strony społeczności naukowej.
Wręcz przeciwnie, projekt chwalony jest za pionierskie podejście do badania całej dynastii, podczas gdy wcześniej udawało się zbadać co najwyżej pojedynczych władców. Prof. Figlerowicz zestawia sukces swojego zespołu ze znanymi przypadkami zidentyfikowania szczątków króla Anglii Ryszarda III czy węgierskiego króla Beli III – tam badano jednostki, a tu udało się uchwycić ciągłość dynastii. To osiągnięcie na skalę światową w dziedzinie archeogenetyki.
Oczywiście, dopiero pełna publikacja naukowa odsłoni wszystkie szczegóły techniczne (np. zakres sekwencjonowania genomów, dokładne drzewo filogenetyczne haplogrupy, dane autosomalne potwierdzające pokrewieństwa). Eksperci genetyki zapewne przeanalizują je wnikliwie. Jednak już dostępne informacje wskazują, że badanie było przeprowadzone zgodnie z najwyższymi standardami dziedziny.
Dr Luiza Handschuh i dr Małgorzata Marcinkowska-Swojak – członkinie zespołu – szczegółowo opisywały procedury ekstrakcji i sekwencjonowania kopalnego DNA, co buduje zaufanie do jakości danych. Również skala projektu (33 przebadane szkielety z 8 lokalizacji) imponuje i daje solidną podstawę statystyczną do wyciągania wniosków.
Podsumowując, rzetelność badań oceniana jest wysoko. Pewne niejasności dotyczą głównie interpretacji historycznej (której to pracy muszą teraz podjąć się historycy), a nie danych jako takich. Sam prof. Figlerowicz tonuje potencjalne sensacyjne uogólnienia, kładąc nacisk na wąski charakter genetycznego tropu i potrzebę dalszych badań nad migracjami w tamtym okresie.
Przekaz medialny – fakty i uproszczenia
Doniesienia o „szkockich korzeniach” Piastów błyskawicznie obiegły polskie media na początku czerwca 2025 r. Wiele tytułów informacyjnych podkreślało sensacyjny charakter odkrycia, na przykład: „Piastowie mieli szkockie korzenie? Przełomowe wyniki badań”, „Genetyczna zagadka dynastii Piastów – pojawili się niespodziewani krewni” czy „Naukowcy: Piastowie mogli być spokrewnieni z przodkami Szkotów”.
Nagłówki te, choć atrakcyjne, nie zawsze oddawały pełen kontekst naukowy. Często używano skrótu myślowego „Piastowie – Piktowie”, co mogło sugerować prostą tożsamość lub bezpośrednie pochodzenie, podczas gdy chodzi o odległe pokrewieństwo w jednej linii genetycznej.
Większość poważnych mediów (PAP, Polskie Radio, RMF, National Geographic) starała się jednak rzetelnie przedstawić wyniki, cytując wypowiedzi prof. Figlerowicza i wyjaśniając, co oznacza haplogrupa i jak ją zinterpretować.
Na przykład serwis PAP Nauka w Polsce jasno napisał, że Piastowie „należeli do haplogrupy, która obecnie występuje głównie w Wielkiej Brytanii i jest bardzo rzadka w pozostałych regionach Europy”, a najbliższa linia przedpiastowska znaleziona została u „mężczyzny żyjącego w V–VI wieku na terenie dzisiejszej Szkocji… przedstawiciela populacji Piktów”. Takie sformułowanie przekazuje istotę odkrycia.
Niemniej, ryzyko nadużyć i uproszczeń medialnych istnieje. W pogoni za sensacją niektóre portale i komentarze w mediach społecznościowych zaczęły wyciągać daleko idące wnioski: np. że „Piastowie byli Szkotami” albo że „Polskę założyli obcy” – co brzmi prowokacyjnie i może budzić nieporozumienia. W rzeczywistości, jak zaznaczono wcześniej, genetyczny „szkocki” ślad dotyczy tylko jednego przodka i nie oznacza, że Mieszko I mówił po piktyjsku czy przybył z armii szkockiej. Część mediów popularnych nie odróżnia niuansów haplogrupy i etnosu, co może utrwalić w opinii publicznej pewne półprawdy.
Profesor Figlerowicz w wypowiedziach publicznych starał się prostować potencjalne nadinterpretacje. Przyznał, że „takie pochodzenie wydawałoby się trochę absurdalne”, gdy usłyszymy je pierwszy raz. Jednak zarazem wskazał na historyczne konteksty, które czynią je wiarygodnym – np. wspomniane już małżeństwa dynastyczne Piastów z północnymi monarchiami.
Wyjaśnił również w wywiadzie, że należy spojrzeć na „szkocki” ślad podobnie jak na casus potomków Piłsudskiego w Japonii – pojedynczy chromosom Y nie czyni z nich Słowian. Takie tłumaczenia są kluczowe, by media i odbiorcy nie wyciągali błędnych wniosków o „braku słowiańskości” Piastów.
Pewnym zjawiskiem były także nagłówki pytające („Czy Piastowie mieli szkockie korzenie?”), co jest typową praktyką dziennikarską, by przyciągnąć uwagę. Mogło to sugerować, jakoby sprawa była nadal hipotetyczna lub wręcz plotkarska. W istocie, badacze formułują swoje wnioski ostrożnie – mówią o „możliwym pokrewieństwie” z Piktami. Media niektóre zamieniły to w mocniejsze sformułowania typu „sensacyjne szkockie korzenie Piastów”. Tego rodzaju retoryka bywa odbierana jako rewolucyjne odkrycie zmieniające historię.
Kontrowersje medialne mogą wynikać także z upolitycznienia lub ideologizacji tematu. Historia w Polsce bywa polem starć narracyjnych – już teraz można zauważyć, że niektóre media o profilu nacjonalistycznym czy tzw. „turbo-Słowianie” (zwolennicy teorii o starożytnym, rodzimym rodowodzie Polaków) mogą reagować z nieufnością. Mogą oni kwestionować badania (choćby bez podstaw merytorycznych) lub proponować kontr-hipotezy.
Przykładowo, w komentarzach internetowych pojawiły się sugestie, że „może to Pikt ze Szkocji miał przodka znad Wisły” – czyli odwracanie kierunku migracji, by podważyć zagraniczne pochodzenie Piastów. Tego typu twierdzenia nie mają potwierdzenia naukowego (dostępne dane sugerują odwrotny kierunek), ale pokazują, jak łatwo medialna sensacja może przerodzić się w dezinformację lub manipulację.
Generalnie jednak, przekaz medialny w pierwszych dniach po ogłoszeniu badań był dość rzeczowy, oparty o depesze PAP. Eksperci z różnych dziedzin byli cytowani (genetycy z zespołu badawczego, historycy przypominający dawne teorie). National Geographic Polska opublikował obszerny artykuł z komentarzami prof. Figlerowicza, co pomogło popularyzować odkrycie w wyważony sposób.
Pewnym problemem może być to, że nagłe uproszczone hasło („Piast=Potomek Pikta”) utrwali się w pamięci masowej bez głębszego zrozumienia, a sprostowania i wyjaśnienia dotrą już do węższego grona odbiorców. W przyszłości warto, by media podkreślały, co badanie faktycznie pokazuje, a czego nie – np. poprzez infografiki tłumaczące, czym jest haplogrupa i że każdy z nas ma tysiące przodków, z których tylko jeden daje chromosom Y.
Wpływ odkrycia na debatę publiczną i pamięć historyczną
Odkrycia dotyczące początków państwa zawsze rezonują szeroko poza środowiskiem naukowym. W tym przypadku kwestia pochodzenia Piastów dotyka fundamentów narracji narodowej – pierwsza dynastia, twórcy państwowości, to postaci niemal mityczne (Piast Kołodziej) w polskiej historiografii i kulturze. Sugestia, że mogli oni mieć obce korzenie, jest z jednej strony intrygująca, a z drugiej potencjalnie kontrowersyjna.
Już teraz w mediach społecznościowych i na forach historycznych widać żywe dyskusje. Wielu entuzjastów nauki cieszy się z postępu wiedzy i uznaje to za fascynujący dowód na dalekosiężne kontakty w średniowieczu. Niektórzy komentują pół-żartem, że „wszyscy jesteśmy trochę Szkotami” albo że Polska miała międzynarodowe korzenie od zarania – co traktują jako ciekawostkę łączącą nas z historią Europy.
Pojawiają się też jednak reakcje negatywne czy sceptyczne. Dla osób o silnie patriotyczno-romantycznym spojrzeniu na początki Polski, informacja że „nasz ród książęcy nie był stąd” może być trudna do zaakceptowania. Narracje narodowe w XIX i XX wieku budowały obraz Piastów jako słowiańskich autochtonów, odwiecznie związanych z tą ziemią. To zresztą wiąże się z szerszym sporem o autochtonizm vs. allochtonizm Słowian – czyli czy Słowianie (a zatem i Polanie) są od tysiącleci na ziemiach polskich, czy przyszli skądś w okresie wędrówek ludów.
Najnowsze badania archeogenetyczne (także autorstwa Figlerowicza, opublikowane w 2023 r.) wskazują, że populacja zamieszkująca ziemie polskie w pierwszym tysiącleciu n.e. zmieniała się, a Słowianie pojawili się tu po V wieku n.e. Tamto odkrycie już osłabiło argumenty o odwiecznej obecności Słowian.
Teraz do tego dochodzi cios w mit „chlopa Piasta” – bo okazuje się, że założyciel dynastii mógł być przybyszem (albo potomkiem przybysza). Dla środowisk głoszących dawną wielkość i autochtoniczność Słowian takie wnioski są niewygodne. Można się spodziewać prób podważania badań (np. poprzez teorie spiskowe, że to „niemiecka propaganda” lub „granty zmuszają do takich wniosków” – takie opinie czasem pojawiają się wokół nauk niezgodnych z nacjonalistycznymi wizjami).
Z drugiej strony, włączenie tej historii do debaty publicznej może mieć pozytywne skutki. Pokazuje bowiem społeczeństwu, że nauka potrafi rozwiązać wielowiekowe zagadki i że historię da się odkłamywać nowoczesnymi metodami. Może to zwiększyć zainteresowanie archeologią, genetyką i w ogóle historią wśród ludzi. Dyskusje o Piastach i Piktach przeniknęły już do prasy popularnej, telewizji i internetu – być może Polacy zaczną inaczej patrzeć na początki swojego państwa, bardziej w kategoriach części wspólnej historii europejskiej, a mniej izolowanej legendy.
Niektórzy komentatorzy zauważają, że to odkrycie dobrze wpisuje się w ideę, iż od zawsze byliśmy częścią Zachodu – nawet dynastia wyszła z kręgu kultury zachodniej (celtycko-germańskiej) i dopiero zasymilowała się ze słowiańskim otoczeniem. Taki przekaz może być wykorzystywany politycznie (np. euroentuzjaści mogą żartować, że „Polska od Piastów miała korzenie w Unii Europejskiej” w sensie kulturowym). Przeciwnie, eurosceptycy czy nacjonaliści mogą zgrzytać zębami, że to rzekomo umniejsza rolę słowiańskich przodków.
Jeśli wyniki te zostaną powszechnie uznane, mogą znaleźć odzwierciedlenie w popularyzacji historii – np. w muzeach, podręcznikach czy filmach dokumentalnych. Już teraz Muzeum Historii Polski czy media popularyzujące historię odnotowują te rewelacje.
Możliwe, że podręczniki szkolne przyszłości wzmiankują, iż „badania genetyczne wskazują na dalekie pochodzenie rodu Piastów” obok dotychczasowej legendy o Piaście oraczu. To z kolei wymaga bardzo wyważonego ujęcia, by młody odbiorca zrozumiał złożoność – ale też jest szansą na uczenie krytycznego myślenia (że legendy to jedno, a nauka potrafi je weryfikować lub komplikować).
W świadomości społecznej może dojść do pewnego przewartościowania symboli. Piastowie – dotychczas często idealizowani jako „praojcowie narodu” – mogą nabrać ludzkiego wymiaru rodu o mieszanych koneksjach. To w niczym nie umniejsza ich dokonań (zjednoczenia plemion, obrony kraju, chrystianizacji itp.), ale przypomina, że to co narodowe, często ma elementy międzynarodowe.
W gruncie rzeczy, historia średniowiecza pełna jest przykładów władców obcego pochodzenia rządzących danym krajem (Normanowie w Anglii, Andegawenowie na Węgrzech, dynastie mieszane we Francji itd.). Polska długo uważała Piastów za „naszych”, teraz okazuje się, że nasz pierwszy król mógł mieć pradziadka z dalekiej krainy – co zbliża nas raczej do typowych europejskich schematów niż od nich oddala.
Warto dodać, że w pewnym sensie badania te demitologizują początki Polski – ale jednocześnie czynią je bardziej fascynującymi. Zamiast prostego przekazu „był książę Piast, swój chłop, co wziął władzę”, mamy teraz obraz prawdziwej dynastii zanurzonej w skomplikowanych sieciach genealogicznych średniowiecznej Europy.
Dla pamięci historycznej może to być ożywcze – urealnia postaci Piastów, pokazuje ich powiązania z wikingami, Celtami, chrześcijańskim światem Zachodu. Już Bolesław Chrobry bił monety z napisem po łacinie, a Mieszko I ożenił się z czeską Dobrawą – teraz mamy dowód, że być może nawet jego przodek pochodził z jeszcze dalszego zachodu. Polacy mogą zyskać szerszą perspektywę patrzenia na swoje korzenie.
Oczywiście, istnieje ryzyko nadużyć politycznych: w gorących sporach ktoś może próbować dyskredytować czyichś patriotyzm tekstem „twoi ukochani Piastowie to szkocka krew” albo odwrotnie – wywodzić jakieś fantastyczne teorie pseudohistoryczne (np. że Polacy to w większości Celtowie, co byłoby nadużyciem uogólniającym jednostkowy przypadek).
Takie skrajne interpretacje należy prostować, wskazując na ograniczony zakres wniosków z badań. Ważne, że głos w tej sprawie zabierają eksperci – warto tu przytoczyć opinię genetyka ewolucyjnego z Uniwersytetu Oksfordzkiego, prof. Marka Joblinga, który kiedyś powiedział: „chromosom Y to tylko jedna nitka z gobelinu naszych przodków”. To samo dotyczy Piastów – jedna nitka prowadzi do Piktów, ale cały gobelin ich dziedzictwa jest znacznie bogatszy.
Piastowie spokrewnieni z przodkami Szkotów? Podsumowanie
Badania genetyczne prof. Figlerowicza i jego zespołu dostarczyły wiarygodnych i przełomowych danych na temat dynastii Piastów. Metodologia – obejmująca identyfikację autentycznych szczątków Piastów w Płocku i Warszawie, sekwencjonowanie starożytnego DNA, analizę haplogrup i pokrewieństw – stoi na najwyższym poziomie i została potwierdzona wynikami zgodnymi z historii.
Ustalono, że Piastowie w linii męskiej należeli do rzadkiej haplogrupy R1b-S747, dziś spotykanej głównie w Wielkiej Brytanii, a ich daleki przodek najprawdopodobniej żył wśród Piktów w Szkocji. Oznacza to, iż dynastia Piastów nie miała lokalnego pochodzenia – co już samo w sobie obala długo utrzymujące się domniemania o autochtoniczności pierwszych władców Polski.
Jednocześnie jednak wnioski te wymagają ostrożnej interpretacji. Dotyczą one wąskiego aspektu genealogii (chromosomu Y) i nie zmieniają faktu, że Piastowie byli kulturowo i politycznie władcami słowiańskiego kraju. Ograniczenia danych (np. brak precyzji co do czasu i okoliczności migracji przodka) pozostawiają pole do hipotez, które muszą być rozwijane we współpracy historyków, archeologów i genetyków.
Środowisko naukowe w dużej mierze przyjmuje te wyniki z uznaniem dla ich rzetelności, choć zapewne będzie dyskutować nad ich znaczeniem – zwłaszcza w kontekście teorii o początkach państwa polskiego. Istniejący od dawna spór o rolę obcych vs. lokalnych elit w budowie państw słowiańskich zyskał nowy argument, który niektórym badaczom każe przewartościować poglądy.
Media i opinia publiczna zareagowały żywo, miejscami zbyt sensacyjnie upraszczając przekaz. Nie odnotowano jednak poważniejszych zniekształceń faktów w głównym nurcie – przekazywano głównie to, co podali naukowcy, z drobnymi uproszczeniami językowymi (jak zamienne używanie określeń „Piktowie” i „przodkowie Szkotów”).
Kontrowersje, o ile się pojawiły, mają charakter głównie światopoglądowy: jak pogodzić dumę z Piastów z faktem ich ewentualnego obcego pochodzenia. Jednak wielu komentatorów zauważa, że nie umniejsza to w niczym roli Piastów, a tylko dodaje ich historii nowego wymiaru – dynastia Piastów okazuje się pomostem łączącym nasz kraj z szerszą historią europejską już od samego zarania.
Na koniec warto podkreślić ocenę rzetelności badań: jest ona bardzo wysoka. Zespół zastosował nowatorskie i wielostronne podejście, minimalizując ryzyko błędu. Dane są spójne i publikowane transparentnie. Dzięki temu odkryciu Polska dołączyła do grona krajów, gdzie najnowsze technologie genomiczne rewolucjonizują naszą wiedzę o korzeniach historycznych elit.
Oczywiście, każde badanie naukowe jest tylko kolejnym krokiem – powinno inspirować dalsze pytania, takie jak: Czy podobne genetyczne tropy znajdziemy u innych wczesnych rodów Europy? Jak dokładnie przebiegały migracje elit w dobie wikingów? Wnioski Figlerowicza otworzyły nowy rozdział badawczy, ale nie zamykają dyskusji. Jak sam badacz stwierdził, „czy ten wynik ostatecznie wyjaśnił pochodzenie Piastów? Raczej dołożył kolejną cegiełkę”.
Ta „cegiełka” jest jednak niezwykle cenna – pozwala podważyć utarte mity naukowymi dowodami i zachęca, by patrzeć na początki naszej państwowości bez przywiązania do XIX-wiecznych schematów. Historia Piastów staje się dzięki temu pełniejsza i bardziej intrygująca, a my – jako odbiorcy tej wiedzy – możemy lepiej zrozumieć, jak złożone są nasze własne korzenie.
Źródła:
- Mediewista: nic nie wskazuje na obce pochodzenie Piastów, Nauka w Polsce [dostęp: 04.06.2025].
- Naukowcy: Piastowie mogli być spokrewnieni z przodkami Szkotów, [dostęp: 04.06.2025].
- Potocka Joanna, Genetyczna zagadka dynastii Piastów. Pojawili się niespodziewani krewni, rmf24.pl [dostęp: 04.06.2025].
- Romanowska Dorota, Piastowie mieli szkockie korzenie? Wskazują na to nowe badania [dostęp: 04.06.2025].
- Zdziebłowski Szymon, Czy jeden z przodków Piastów wywodził się ze Szkocji? Oto, co mówią analizy DNA, National Geographic [dostęp: 04.06.2025].
Fot. poglądowa, elekcja Piasta na księcia, Antoni Oleszczyński, źródło: POLONA