W Nowej Zelandii wschodzi słońce. Wojenna tułaczka polskich dzieci

W Nowej Zelandii wschodzi słońce |Recenzja

Martyna M. Wojtkowska, W Nowej Zelandii wschodzi słońce. Wojenna tułaczka polskich dzieci

Kim były dzieci z Pahiatua? W jaki sposób przyjęto polskie sieroty w Nowej Zelandii? Ile z tych dzieci wróciło do Polski? Co stało się z tymi, które po wojnie żyły na emigracji? Jak tragiczne doświadczenia II wojny światowej wpłynęły na ich późniejsze losy? Odpowiedzi na te pytania można odnaleźć w książce Martyny M. Wojtkowskiej W Nowej Zelandii wschodzi słońce. Wojenna tułaczka polskich dzieci, która w tym roku ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne.

Co wyróżnia książkę W Nowej Zelandii wschodzi słońce?

Z dużym zainteresowaniem przyjęłam książkę Martyny M. Wojtkowskiej poświęconą polskim dzieciom, które w wyniku piekła II wojny światowej, straciły swoje rodziny, swój bezpieczny dom, jak również były zmuszone do przeżycia wojennej tułaczki, po której udało im się odnaleźć bezpieczeństwo w Nowej Zelandii. Obok historii dzieci, które w swoim życiu przeszły niewyobrażalny ogrom tragedii nie można przejść obojętnie.

Temat podjęty przez autorkę jest znany wyłącznie osobom zainteresowanym historią Polski w trakcie II wojny światowej, wciąż jednak wiedza o tamtych wydarzeniach nie jest powszechna, a niewątpliwie najnowsza publikacja stanowi ogromną wartość w jej poznaniu. Powstała książka jest reportażem, co należy tutaj z całą stanowczością podkreślić – bardzo dobrym, która żadnego czytelnika nie pozostawi obojętnym wobec podjętego tematu.

Autorka zbierając materiały potrzebne do powstania omawianej książki wykonała bardzo rzetelną pracę. Zdecydowała się na wyjazd do Nowej Zelandii, dodatkowo w okresie pandemii, kiedy podróżowanie było bardzo utrudnione. Odbyła szereg spotkań ze starszymi ludźmi, ostatnimi z żyjących, którzy przeżyli opisywane wydarzenia, ale także z ich bliskimi.

Są to bardzo wzruszające wspomnienia, które pomimo upływu lat pokazały, że czas nie uleczył ran, które zostały zadane w przeszłości tym, którzy są bohaterami omawianej publikacji. Są to dramatyczne historie dzieci, które zostały deportowane z Polski do odległych części ZSRR. Koszmar wojny, który spotkał dzieci wyrwane z ich bezpiecznych domów był niewyobrażalny.

Były one świadkami śmierci swoich najbliższych. Droga, którą musiały pokonać naznaczona była głodem, zimnem, chorobami oraz bestialskim traktowaniem ze strony okupanta. Za sprawą Armii Andersa mogły opuścić ZSRR. Z ośrodków dających im schronienie w Isfahanie trafiły do Nowej Zelandii, do Pahiatua, gdzie znalazły bezpieczny dom po przeżytych cierpieniach.

W jaki sposób przedstawiona została omawiana historia?

 Recenzowany reportaż wzbudza zainteresowanie czytelnika swoją ciekawą formą. Czytając książkę możemy jednocześnie poznać trudną historię 733 dzieci, które przybyły do Pahiatua w poszukiwaniu bezpieczeństwa, ale autorka przedstawiając różne losy osób do których udało jej się dotrzeć lub ich dzieci (a pamiętajmy, że z uwagi na mijający czas jest to zadanie coraz bardziej utrudnione) starała się połączyć je w jeden wspólny obraz tamtej rzeczywistości.

Omawiając dane wydarzenia, np. deportację z ojczyzny przedstawiła wspólne doświadczenia poszczególnych osób z którymi miała okazję rozmawiać, spotkać się lub po których pozostały wspomnienia, ale z ukazaniem tej własnej, osobistej tragedii, którą przeszło każde dziecko, każda rodzina. W książce zawarte są także informacje w jaki sposób autorka odnajdywała osoby z którymi mogła porozmawiać, na jakie trudności napotkała pisząc swoją książkę.

Dzięki omawianej książce czytelnik ma możliwość nie tylko poznać dramatyczne losy niewinnych ofiar wojny, ale także dowiedzieć się co działo się z nimi po wojnie, spojrzeć na ich życiorys także przez pryzmat wspomnień ich własnych dzieci, które opowiadały o swoich własnych doświadczeniach. To niezwykle interesująca książka, zmuszająca do refleksji nad tragicznymi wydarzeniami II wojny światowej.

Dla kogo jest ta książka?

Myślę, że warto jest poznać historię tułaczki polskich dzieci, to ważna lekcja historii dla każdego. Książka jest bez wątpienia warta polecenia. Z uwagi, że jest to reportaż jest ona bardzo przystępna dla czytelnika zachęcając do poznania trudnej lekcji historii.


Wydawnictwo Czarne
Ocena recenzenta: 6/6
Monika Wnuczek-Liwoch


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarne. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Czytaj również:

Comments are closed.