Miasta w ruinie, władza na skraju upadku, wojna i śmierć, a także miliony ludzi walczących o każdy oddech. Tak wyglądała Europa po czarnej śmierci. Chris Wickman w swojej książce Średniowieczna Europa odsłania kulisy jednej z najbardziej dramatycznych epok w historii, pokazując, jak chaos i śmierć kształtowały politykę, gospodarkę i codzienne życie w średniowieczu.
Pieniądze, wojna i śmierć, lata 1350-1500
Pandemia, nazywana czarną śmiercią, która zaatakowała Europę w latach 1347‒1352, wytycza początek późnego średniowiecza i stanowi główny wyznacznik tego okresu. W praktyce wskazuje się jednak na trzy istotne wydarzenia, które odcisnęły wyraźne piętno na ostatnich stu pięćdziesięciu latach wieków średnich: dwa pozostałe to konflikt między Anglią i Francją, nazywany przez historyków wojną stuletnią (1337‒1453) oraz wielka schizma papieska (1378‒1417).
Do wszystkich tych faktów historycy przywiązują ogromne znaczenie, choć w gruncie rzeczy nie odegrały aż takiej roli, jaką się im przypisuje. Niemniej jednak stanowią ważne punkty wyjścia dla opowieści o późnym średniowieczu, dlatego i ja zacznę od nich, przechodząc do różnych związanych z nimi zagadnień.
Następnie jednak pójdę dalej: przedstawię zarys przemian ekonomicznych w tamtym okresie i pokrótce opiszę sytuację w poszczególnych królestwach europejskich końca średniowiecznej Europy, ze szczególnym uwzględnieniem budowy systemu podatkowego jako podstawy państwowości. Będzie to stanowiło właściwe ramy dla dyskusji, którą zaprezentuję już w kolejnym rozdziale, a która będzie dotyczyła zmian stricte politycznych.
Pierwsze wzmianki o wybuchu epidemii znanej jako czarna śmierć prowadzą na Krym (1346‒1347), skąd zaraza rozprzestrzeniła się najpierw wzdłuż wybrzeży Morza Śródziemnego, i zebrała ogromne żniwo w Egipcie, potem w Italii (1348‒1349), skąd ‒ posuwając się systematycznie na północ ‒ dotarła do Skandynawii (1349‒1350), a stamtąd do Rosji. Choroba objawiała się obrzękiem węzłów chłonnych, czarnymi plamami na ciele i wysoką gorączką.
Śmiertelność była ‒ od jednej trzeciej do nawet połowy populacji; słabsze fale epidemii powracały regularnie do około 1400 roku, a potem i w kolejnych wiekach, choć już znacznie rzadziej. W efekcie liczba ludności w Europie pod koniec XIV wieku była mniej więcej o połowę mniejsza niż w 1346 roku. Ponowny wzrost populacji w XV wieku następował bardzo powoli. Pierwsza fala epidemii nie objęła wszystkich regionów Europy, ale kolejne dotarły wszędzie, dokonując dzieła zniszczenia.
Szczególnie narażone okazały się duże skupiska ludzkie, a więc zatłoczone miasta. Choroba nie omijała nawet możnych (ku zdumieniu i przerażeniu kronikarzy), choć wśród ofiar pierwszego ataku dżumy znalazł się tylko jeden europejski władca ‒ Alfons XI, król Kastylii i Leónu. Jeśli jednak pierwszy atak zarazy mógł zostać uznany za jednorazową katastrofę, to wraz z nadejściem kolejnego (w wielu miejscach w latach 1361‒1363), ludzie zaczęli uświadamiać sobie, że mają do czynienia ze zjawiskiem trwałym i zaczęli dostrzegać w tym dopust Boży[1].
Epidemia dżumy niewątpliwie wpłynęła na sposób, w jaki następne pokolenia patrzyły na kwestię życia i śmierci. Ale ‒ i jest to dopiero pierwsze z kilku „ale” w tym rozdziale ‒ mimo przerażenia, które wywołała pierwsza fala choroby (skutkiem ubocznym, jak już widzieliśmy, były pogromy Żydów), nie miała ona tak niszczycielskiego wpływu na poczucie bezpieczeństwa i stan emocjonalny ludzi, jak czasem się twierdzi.
Niepewność była wówczas jednym z dominujących odczuć. Wskutek braku wystarczającej wiedzy medycznej ludzie umierali przedwcześnie z bardzo wielu powodów i dżuma była po prostu kolejną przyczyną; pokolenia po 1350 roku zaczęły ją uznawać za naturalną. Patrząc na to z perspektywy wieków, moglibyśmy oczekiwać, że epidemia na taką skalę powinna wpłynąć na przerwanie działań wojennych, utrudniając zarówno pobór rekrutów, jak i podatków.
Tak się jednak nie stało, a jeśli nawet, to na bardzo krótko (wojna stuletnia wybuchła ponownie w 1355 r.). Biorąc pod uwagę ścisły związek między wzrostem liczby ludności i rozwojem coraz bardziej złożonych gospodarek europejskich w poprzednich wiekach, moglibyśmy się spodziewać poważnego kryzysu ekonomicznego po 1350 roku.
Przez długi czas historycy zakładali, iż rzeczywiście do niego doszło, jednakże ostatnie badania, obejmujące Anglię, Niderlandy i Włochy, podważają tę tezę. Poważnie ucierpiały tylko te regiony, w których dobrobyt rzeczywiście był wprost powiązany z dużą liczebnością populacji, zapewniającej odpowiedni popyt, ale takich miejsc było stosunkowo niewiele. Nie oznacza to oczywiście, że czarna śmierć nie miała żadnego wpływu na gospodarkę ‒ przekonamy się o tym w dalszej części.
Wojna stuletnia wybuchła, ponieważ król Francji, Filip VI Walezjusz (1328‒1350), oraz król Anglii, Edward III (1327‒1377), w latach trzydziestych XIV wieku nie mogli się porozumieć co do autonomii Gaskonii (ziem wokół Bordeaux należących do Anglii); wojnę trudno było zakończyć, gdyż Edward III uważał (w sumie słusznie), że może rościć sobie prawo do tronu Francji, ponieważ jego matka, Izabela Francuska, należała do bezpośrednich spadkobierców Filipa IV Pięknego.
Konflikt eskalował i po 1337 roku przerodził się w wojnę, którą toczono nieregularnie i która sprowadzała się przede wszystkim do rajdów angielskiej konnicy przez Francję. Francuzi stawiali opór tylko czasem, próbując zmusić Anglików do bitew pozycyjnych ‒ w większości przez Francuzów przegrywanych.
W 1356 w bitwie pod Poitiers doszło do pojmania króla Francji Jana II Dobrego, dzięki czemu udało się zmusić Francuzów do podpisania traktatu pokojowego, wskutek czego Anglia uzyskała znacznie większe tereny Gaskonii na południu Francji. Nie utrzymała jednak długo tych zdobyczy terytorialnych, utraciła je jeszcze przed siódmą dekadą XIV wieku wskutek powtarzających się podjazdów francuskich. Otwarta wojna wybuchła na nowo w 1415 roku, gdy Henryk V (1413‒1422) przypuścił kolejny, zakończony sukcesem, atak, którego kulminacją była bitwa pod Azincourt.
Do 1429 roku połowa Francji znalazła się pod panowaniem Anglii ‒ Paryż należał do Anglików w latach 1420‒1436, a w 1431 roku na króla Francji koronowano niepełnoletniego wówczas Henryka VI. Później jednak, częściowo dzięki Joannie d’Arc, Francuzi zaczęli stopniowo odzyskiwać zajęte tereny; Karol VII, zwany Zwycięskim (1422‒1461), został koronowany w Reims w 1429 roku. Do 1450 roku Anglicy utracili wszystkie tereny zdobyte po 1415 roku, a w 1453 roku wyparto ich także z Bordeaux[2].
Mimo takiego obrotu spraw, wojna stuletnia została zapamiętana jako szczytowy moment imperialistycznej polityki Anglii w Europie oraz okres największego kryzysu Francji (przynajmniej przed 1940 r.). W tamtym czasie wojna stuletnia nie była oczywiście jedynym konfliktem zbrojnym na terenie Europy (warto wspomnieć choćby o podbojach francuskich i aragońskich w południowych Włoszech, do których jeszcze wrócimy)[3], ale z pewnością najistotniejszym, mającym największy wpływ na ludność cywilną oraz znacznie osłabiającym potęgę głównych sił Europy łacińskiej.
Anglia, która w latach 1296‒1314 próbowała bezskutecznie podbić Szkocję, była w rzeczywistości zbyt mała, by wygrać i móc trwale okupować Francję, kraj trzykrotnie większy pod względem powierzchni i liczby mieszkańców. Angielskie zwycięstwa na pierwszym etapie konfliktu miały znaczenie, ale siła Anglii była pozorna – jej sukcesy opierały się w znacznej mierze na wsparciu ze strony części Francuzów, którzy w cieniu konfliktu z Anglią toczyli w gruncie rzeczy własną wojnę domową.
Gdy Francuzi ostatecznie pogodzili się między sobą i wspólnie wystąpili przeciwko najeźdźcy, ten okazał się znacznie słabszym przeciwnikiem, niż sądzono. Dodajmy także, że przez długie okresy tej wojny nie dochodziło do żadnych potyczek zbrojnych (przerywnikami były traktaty, rozejmy i śluby). Określenie „wojna stuletnia” jest mylące także i z tego powodu, iż można byłoby dowodzić, że konflikt między Francją i Anglią zaczął się tak naprawdę już w 1294 roku i nie zakończył, dopóki Anglicy nie stracili swojego ostatniego przyczółka na ziemi francuskiej (Calais, 1558 r.).
Tak więc, choć rzeczywiste ramy czasowe konfliktu są sporne, pozostaje on dla Europy ważny z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze ‒ ten na wpół-permanentny stan wojny stał się swoistą osią, wokół której obracała się znaczna część polityki w Europie. Utarczki zbrojne między Anglikami i Szkotami, będące pozostałością po angielskich próbach podbicia Szkocji, trwały przez cały XIV wiek i przerodziły się w wojnę z Francją, wskutek sojuszu francusko-szkockiego; zaangażowanie Anglii i Francji w wojny w Kastylii i Portugalii w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XIV wieku były kolejnym odpryskiem tego konfliktu.
Cesarscy książęta także nie stali z boku ‒ na przykład król Czech, Jan Luksemburski, zginął w bitwie w 1346 roku, walcząc po stronie króla Francji4. Po drugie ‒ długotrwała wojna zmusiła władców w obu tych krajach do fiskalizacji polityki. W tamtym czasie armie, z kilkoma wyjątkami, na przykład w Szkocji, Szwajcarii i na Litwie, składały się głównie z najemników, toteż władcy potrzebowali pieniędzy, by móc ich opłacić. Krótsze konflikty mogły być przedstawiane podatnikom jako jednorazowe wydatki, trudno jednak wojnę stuletnią uznać za jednorazowy wysiłek finansowy.
[1] S. Cohn, The Black Death transformed ‒ to najlepsze z ostatnich opracowań. Autor nie wierzy, że epidemia była wywołana przez bakterię dżumy (Yersinia pestis), ale ostatnie prace bioarcheologiczne dają silne argumenty, by sądzić, że to jednak była dżuma (zob. M.H. Green, Pandemie disease in the medieval world (2014), w której znajduje się aktualna bibliografi a); z drugiej strony przebieg i rozprzestrzenianie się czarnej śmierci nie przypomina współczesnych epidemii dżumy. Modelowe badania jednego miasta, Orvieto, znajdziemy w E. Carpentier, Une ville devant la peste (1962). Zob. także krytyczne uwagi w D.C. Mengel, „A plague on Bohemia?” (2011).
[2] Zob. przegląd: C. Allmand, Th e Hundred Years War (2001); bardzo szczegółowe opracowanie w J. Sumption, Th e Hundred Years War (1990‒2015), doszło jak dotąd do 1422 r. Na temat wewnętrznej struktury (oraz zaskakująco małej liczebności) angielskich armii zob. A. R. Bell i inni, Th e soldier in later medieval England (2013).
[3] Ogólnie zob. D. Abulafi a, Th e western Mediterranean kingdoms, 1200‒1500 (1997).
Tekst jest fragmentem książki Średniowieczna Europa Chrisa Wickman’a, rozdział 11, s. 339-342.