kulisy rekonstrukcji pod Kircholmem

Polska husaria w Rydze – kulisy rekonstrukcji pod Kircholmem |Wywiad z Dariuszem Wasilewskim

Szarża husarii, łopot skrzydeł i łzy wzruszenia w oczach potomków bohaterów – to obrazy, które na nowo połączyły Polaków i Łotyszy w niezwykłym widowisku historycznym. Poznaj kulisy rekonstrukcji pod Kircholmem, za którymi kryją się wyzwania logistyczne, emocje uczestników i symboliczne gesty, które nadały wydarzeniu wyjątkowej głębi. To nie tylko inscenizacja dawnej bitwy, lecz także żywy dowód, że pamięć i wspólnota mogą przekraczać granice.

W ostatni weekend września pod Salaspils, niedaleko Rygi, ożyła jedna z najwspanialszych kart polskiej historii – zwycięska bitwa pod Kircholmem. Mieszkańcy Łotwy oraz licznie przybyli Polacy mogli zobaczyć widowiskową rekonstrukcję starcia z 1605 roku, w którym hetman Jan Karol Chodkiewicz poprowadził husarię do spektakularnego triumfu nad kilkukrotnie liczniejszymi wojskami szwedzkimi. Szarża skrzydlatych jeźdźców, odgłos bębnów i salwy muszkietów sprawiły, że publiczność przeniosła się na chwilę w realia XVII wieku, przeżywając historię nie tylko oczami widza, ale i uczestnika.

Wydarzenie miało wymiar znacznie szerszy niż tylko historyczna inscenizacja. Obok samej rekonstrukcji odbyła się parada ulicami Rygi, uroczystości oficjalne oraz pokazy wojskowe, które zgromadziły nie tylko mieszkańców, ale i przedstawicieli dyplomacji, NATO oraz licznych instytucji kulturalnych. Szczególnie wzruszającym momentem było oddanie hołdu pod Pomnikiem Wolności w Rydze, gdzie wspomnienie dawnych bohaterów połączyło się z obecnością ich potomków.

Organizatorzy podkreślają, że to pierwsze wydarzenie tej skali z udziałem polskich rekonstruktorów na Łotwie, a zainteresowanie przerosło wszelkie oczekiwania. O kulisach rekonstrukcji pod Kircholmem opowiedział nam Dariusz Wasilewski, pasjonat historii i czynny husarz, prezes Fundacji Obowiązek Polski, rotmistrz Podlaskiej Chorągwi Husarskiej, przewodniczący Konfederacji Organizacji Husarskich i Polskiej Ligi Husarskiej, a także organizator kilkudziesięciu wydarzeń historyczno-kulturalnych, m.in. spektakularnych rekonstrukcji m.in. Bitwy pod Wiedniem, pokazów w Wiedniu oraz inscenizacji „Sarmackich Termopili” – bitwy pod Hodowem.


Agnieszka Cybulska: Jak wyglądały przygotowania do tego wydarzenia – czy napotkali Państwo szczególne wyzwania logistyczne lub organizacyjne?

Dariusz Wasilewski: Jesteśmy już doświadczonymi organizatorami tego typu projektów, więc wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Jednak tym razem szczególnym wyzwaniem okazał się transport koni – od sierpnia weszły w życie nowe przepisy unijne, które uniemożliwiły korzystanie ze starszych ciężarówek przekraczających granicę z Polski.

Trzeba było też znaleźć odpowiednie stajnie na Łotwie, co ostatecznie udało się dzięki ogromnej pomocy Polaka z Rygi. Do tego wszystkiego doszła jeszcze nasza ambicja, by rozszerzyć program wydarzenia o niedzielną paradę. Było to logistycznie bardzo wymagające, ale tutaj ogromne wsparcie otrzymaliśmy od Ambasady RP oraz Związku Polaków na Łotwie.

To było pierwsze wydarzenie tego formatu z udziałem polskich rekonstruktorów na Łotwie – jak udało się ich zaprosić i zmotywować do udziału?

Rekonstruktorzy, którzy kierują się pasją i patriotyzmem, odpowiedzieli natychmiast. Sama możliwość pokazania wojsk z XVII wieku na ziemiach łotewskich była czymś wyjątkowym – to pierwsza taka rekonstrukcja w nowożytnej historii tych terenów. Dla wielu był to zaszczyt, a nie wyzwanie. Zainteresowanie było tak duże, że musieliśmy wręcz selekcjonować uczestników.

Jaką rolę odegrały w przygotowaniach instytucje takie jak Ambasada RP w Rydze czy Miasto Salaspils?

Ambasada RP w Rydze odegrała rolę absolutnie kluczową. Szczególne zasługi miał płk Karol Dąbrowski, który był mózgiem całych obchodów. Nasza rekonstrukcja była tylko częścią szerszego programu – były tam również pokazy wojskowe, uroczystości oficjalne i wydarzenia przygotowane przez stronę łotewską.

Samorząd Salaspils bardzo pozytywnie przyjął naszą inicjatywę – zadbano o atrakcje dla dzieci, strefę kulinarną, całą oprawę festynową. Dzięki temu współpraca z samorządem i ambasadą układała się wręcz wzorcowo.

Który moment obchodów był dla Państwa najbardziej poruszający lub symboliczny?

Na pewno szarża husarska i reakcja publiczności – to było niezwykle poruszające. Pamiętam też polską rodzinę z Dyneburga, która przyszła z małymi dziećmi i ze łzami w oczach dziękowała nam za możliwość uczestniczenia w wydarzeniu.

Symboliczna była również chwila oddania hołdu pod pomnikiem Wolności – wtedy bardzo wzruszające słowa wypowiedział generał Jan Wojno, potomek uczestnika tamtej bitwy rtm Wincentego Wojny. Uścisk dłoni, pełen emocji, wzruszające spojrzenie, pozostanie w mojej pamięci na długo.

Jak zareagowała lokalna społeczność w Salaspils i Rydze – czy widzieli Państwo duże zainteresowanie wśród mieszkańców?

Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania. Ludzie tłumnie przychodzili, reagowali bardzo żywiołowo – klaskali, machali, wychodzili z restauracji i sklepów, by nas powitać. Niezwykłym momentem była parada spod katedry św. Jakuba do Pomnika Wolności – to mocny akcent wydarzenia, który zjednoczył Polaków i wzbudził duże emocje również wśród Łotyszy.

Jak wyglądała współpraca z grupami rekonstrukcyjnymi i orkiestrami wojskowymi?

Świetnie. Znamy się od lat i mamy do siebie pełne zaufanie. Dzięki temu mogliśmy zaprosić do udziału elitę polskiej rekonstrukcji – zdyscyplinowaną, zaangażowaną i z ogromnym doświadczeniem. Współpraca przebiegała perfekcyjnie, a odbiór wśród publiczności był bardzo pozytywny.

Czy obecność przedstawicieli NATO i wojskowych delegacji z kilku państw nadała obchodom nowy wymiar?

Zdecydowanie tak. Obecność wysokiej rangi oficerów i przedstawicieli wojsk sojuszniczych podniosła prestiż wydarzenia. To pokazuje, że tego typu inicjatywy mają znaczenie nie tylko kulturalne, ale także dyplomatyczne i wizerunkowe.

Co dla Państwa oznacza przypominanie o zwycięstwie hetmana Jana Karola Chodkiewicza sprzed ponad czterech wieków?

Bitwa pod Kircholmem to gotowy scenariusz na film historyczny – bohaterstwo, strategia, spektakularne zwycięstwo. Postać hetmana Chodkiewicza jest dla nas wzorem mądrego, skutecznego dowódcy, który własnym przykładem motywował żołnierzy. Przypominanie o tej historii to nie tylko pielęgnowanie pamięci, ale także budowanie tożsamości narodowej i dumy z osiągnięć Rzeczypospolitej.

Dlaczego warto organizować takie wydarzenia poza granicami Polski – właśnie na Łotwie?

To świetna forma promocji Polski. Zamiast mówić tylko o martyrologii, możemy pokazywać nasze zwycięstwa i siłę kultury. Takie projekty budują pozytywny wizerunek Polski jako kraju z wielką historią i potencjałem. Łotwa to idealne miejsce – wspólne dziedzictwo historyczne sprawia, że nasze działania są tam szczególnie znaczące.

Jak odebrali Państwo fakt, że potomkowie uczestników bitwy, jak gen. bryg. Jan Wojno, wzięli udział w uroczystościach?

To było niezwykle poruszające. Generał Wojno, potomek uczestników bitwy, przyjął całe wydarzenie bardzo osobiście. Widać było ogromne emocje – dla niego to nie była tylko uroczystość historyczna, ale wręcz rodzinne dziedzictwo. Jego obecność nadała obchodom wyjątkowej głębi i symbolicznego znaczenia.

Czy planują Państwo, aby obchody bitwy pod Kircholmem na Łotwie stały się wydarzeniem cyklicznym?

Chcielibyśmy, by to wydarzenie powtarzało się regularnie – może nie co roku, ale np. co dwa lata, zwłaszcza przy okrągłych rocznicach. Naszą rolą jest integrowanie środowiska rekonstrukcyjnego i budowanie scenariuszy takich wydarzeń. Potencjał i zainteresowanie są ogromne, więc byłoby wspaniale, gdyby obchody stały się tradycją.

Jakie wnioski i doświadczenia z tej pierwszej edycji będą dla Państwa najcenniejsze przy organizacji kolejnych inicjatyw?

Najcenniejsze są relacje – zarówno z Polakami mieszkającymi na Łotwie, jak i z instytucjami, które nas wsparły. Bez tej współpracy trudno byłoby zorganizować tak duże przedsięwzięcie. Ważna jest też rola Ministerstwa Obrony Narodowej, które bardzo mocno zaangażowało się w projekt. To pokazuje, że jeśli państwo polskie chce działać skutecznie w polityce historycznej, potrafi to robić na najwyższym poziomie.

I na zakończenie: jakie przesłanie chcieliby Państwo, aby wynieśli uczestnicy i świadkowie tej uroczystości?

Chcemy, by uczestnicy poczuli, że jesteśmy częścią wielkiej wspólnoty narodowej – niezależnie od tego, czy mieszkamy w Polsce, na Litwie, czy na Łotwie. Tożsamość narodowa nie zna granic. Takie wydarzenia pomagają wzmacniać więzi między Polakami rozsianymi po świecie, a jednocześnie budują pozytywny obraz Polski. To apel, byśmy pamiętali o sobie nawzajem i wspierali się, bo tylko wtedy możemy w pełni wykorzystać potencjał naszej historii i kultury.


Fot. Maciej Jóźwiak

Comments are closed.