zamach na Jamesa Garfielda

2 lipca 1881 miał miejsce zamach na Jamesa Garfielda, 20. prezydenta USA

Tego dnia 1881 roku w Waszyngtonie miał miejsce zamach na Jamesa Garfielda, w wyniku którego 20. prezydent USA zginął. Sprawcą zamachu był prawnik, Charles Julius Guiteau

Zginął, bo ktoś uznał, że należy mu się posada. Zamach na Jamesa Garfielda odsłonił, jak łatwo osobista obsesja i partyjne układy mogą doprowadzić do tragedii. Kula z rewolweru Charlesa Guiteau nie tylko zakończyła życie prezydenta, ale i zmusiła Stany Zjednoczone do zmiany sposobu, w jaki nagradzano lojalność w polityce.

W skrócie

  • 2 lipca 1881 roku w Waszyngtonie Charles Julius Guiteau postrzelił prezydenta Jamesa Garfielda na dworcu Baltimore and Potomac Railroad Station.
  • Guiteau był niespełnionym prawnikiem i religijnym fanatykiem przekonanym, że prezydent zawdzięcza mu zwycięstwo wyborcze i należy mu się stanowisko konsula. Po odmowie władz uznał, że Bóg nakazuje mu „uratować partię”, zabijając Garfielda.
  • Prezydent żył jeszcze 79 dni, lecz zmarł z powodu zakażenia septycznego i błędów lekarzy, którzy ignorowali zasady aseptyki. Do poszukiwań kuli w ciele Garfielda wykorzystano detektor metalu Alexandra Grahama Bella, który jednak nie zadziałał z powodu metalowego łóżka.
  • Guiteau w trakcie procesu zachowywał się groteskowo, cytował Biblię i twierdził, że działał z „woli Bożej”. Został skazany i powieszony 30 czerwca 1882 roku.
  • Zabójstwo Garfielda przyczyniło się do uchwalenia Pendleton Civil Service Reform Act w 1883 roku, który zakończył system politycznego rozdawnictwa stanowisk. Tragedia ujawniła brak procedur dotyczących niezdolności prezydenta do sprawowania urzędu – luka ta została uregulowana dopiero 25. poprawką do Konstytucji USA w 1967 roku.

2 lipca 1881 roku w Waszyngtonie padły strzały, które wstrząsnęły Ameryką. Zamach na Jamesa Garfielda, dopiero od kilku miesięcy urzędującego prezydenta, był kolejnym ciosem w młodą demokrację po tragicznej śmierci Abrahama Lincolna. Sprawcą okazał się Charles Julius Guiteau – człowiek przekonany, że zabił w imię politycznego „dobra”. Jego czyn, a później proces, odsłoniły mroczną stronę ówczesnego systemu patronackiego i niebezpieczne skutki fanatyzmu połączonego z osobistą frustracją.

Charles J. Guiteau – nieudany kaznodzieja, prawnik i samozwańczy „zbawca partii”

Zanim doszło do zamachu, Charles Julius Guiteau zdążył zawieść w niemal każdej dziedzinie życia. Próbował sił jako kaznodzieja, prawnik, windykator, a nawet członek utopijnej wspólnoty Oneida Community w stanie Nowy Jork. Wszystko kończyło się klęską. Kiedy Ulysses S. Grant ubiegał się o republikańską nominację prezydencką w 1880 roku, Guiteau przyłączył się do frakcji Stalwartów – wiernych zwolenników Granta. Napisał nawet mowę wyborczą Grant przeciw Hancockowi, którą po porażce swojego idola przerobił naprędce na Garfield przeciw Hancockowi.

Nigdy jej publicznie nie wygłosił, ale rozesłał kilkaset egzemplarzy (nie płacąc drukarzowi), wierząc, że to właśnie jego „genialne” słowa przesądziły o zwycięstwie Jamesa A. Garfielda. Uroił sobie, że prezydent zawdzięcza mu urząd i powinien w nagrodę mianować go konsulem – najpierw w Wiedniu, potem w Paryżu.

W zimie 1880–1881 Guiteau koczował w siedzibie Republikanów w Nowym Jorku, domagając się stanowiska. Po inauguracji Garfielda 5 marca 1881 roku przyjechał do Waszyngtonu, by upomnieć się o obiecaną – w jego mniemaniu – nagrodę. Zjawiał się w Białym Domu, Departamencie Stanu i w hotelowych lobby, żebrząc o uwagę polityków. Stał się postacią groteskową: zubożały, brudny, chodzący w tych samych ubraniach, bez płaszcza, kapelusza i butów zimą.

Kiedy James G. Blaine, sekretarz stanu, zirytowany jego natarczywością, rzucił mu w twarz: Nigdy więcej nie rozmawiaj ze mną o konsulacie w Paryżu, póki żyjesz, Guiteau uznał to za znak. W jego umyśle rodziło się przekonanie, że Bóg wzywa go do „ratowania partii” przez zgładzenie prezydenta. W 1875 roku rodzina próbowała już umieścić go w zakładzie psychiatrycznym, jednak zdołał uciec. Teraz mania powróciła w postaci misji: Zostawiam swoje usprawiedliwienie Bogu – napisał później.

Zamach na Jamesa Garfielda – dzień, który zmienił amerykańską politykę

Na początku lipca 1881 roku Guiteau pożyczył 15 dolarów od krewnego i kupił w waszyngtońskim sklepie O’Meara’s Store rewolwer British Bulldog kalibru .442. Wybrał model z kościaną rękojeścią – chciał, by jego broń „ładnie wyglądała w muzeum po zabójstwie”. Sprzedawca obniżył mu cenę, widząc jego determinację. Przez kilka tygodni ćwiczył strzelanie, pisał listy do generała Willliama Tecumseha Shermana, prosząc o ochronę przed tłumem po dokonaniu „aktu zbawienia narodu”.

W czerwcu 1881 śledził Garfielda, obserwując jego codzienne trasy. Gdy prezydent odprowadzał żonę Lucretię na pociąg do Long Branch w stanie New Jersey, Guiteau odstąpił od planu, nie chcąc „zasmucać damy o słabym zdrowiu”. Ostatecznie wybrał 2 lipca – dzień, w którym Garfield miał udać się do Williams College w Massachusetts.

O godzinie 9:30 rano Baltimore and Potomac Railroad Station tętnił życiem. Wraz z prezydentem pojawili się jego synowie James i Harry oraz sekretarz stanu Blaine. Czekał tam też Robert Todd Lincoln, syn zamordowanego Abrahama Lincolna – świadek już drugiego w swoim życiu zamachu na głowę państwa. Garfield nie miał ochrony. W tamtych czasach prezydenci podróżowali bez obstawy.

Guiteau podszedł z tyłu i dwukrotnie strzelił. Pierwsza kula drasnęła bark, druga przebiła dolny krąg lędźwiowy i utkwiła za trzustką. Prezydent krzyknął: Boże, co to było?! i osunął się na ziemię. Zamachowiec próbował uciec, lecz zatrzymał go policjant Patrick Kearney. Zanim zabrano go do aresztu, tłum domagał się linczu. Guiteau spokojnie oświadczył: Jestem Stalwartem z prawdziwych Stalwartów! Zrobiłem to i chcę być aresztowany! Teraz Arthur jest prezydentem!

Ta deklaracja natychmiast wywołała plotki o udziale Chester A. Arthura, ówczesnego wiceprezydenta i członka frakcji Stalwartów. Nie było jednak żadnych dowodów, że ktokolwiek poza Guiteau planował zamach. W rzeczywistości jego czyn był efektem choroby psychicznej i obsesyjnego przekonania o boskim posłannictwie.

Jak leczono Jamesa Garfielda?

Po zatrzymaniu zamachowca Jamesa Garfielda natychmiast przeniesiono na piętro dworca. Był przytomny, lecz w szoku. Lekarze nie potrafili zlokalizować drugiej kuli. Robert Todd Lincoln, który był świadkiem zabójstwa swojego ojca Abrahama Lincolna szesnaście lat wcześniej, miał powiedzieć: Ile godzin żalu spędziłem w tym mieście….

Rannego prezydenta przetransportowano do Białego Domu, gdzie lekarze uznali, że nie przeżyje nocy. Ku ich zaskoczeniu następnego dnia jego tętno i temperatura się ustabilizowały, co dało nadzieję Amerykanom. Od tej chwili kraj żył rytmem biuletynów medycznych. Latem 1881 roku codziennie ukazywały się komunikaty o stanie zdrowia prezydenta, które śledzono w gazetach i telegrafach w całym państwie.

Garfield cierpiał jednak coraz bardziej. Nie mógł jeść, więc karmiono go płynami i roztworami odżywczymi. Z powodu upałów inżynierowie Marynarki Wojennej skonstruowali specjalne urządzenie chłodzące – wentylatory dmuchały powietrze na skrzynie z lodem, co obniżało temperaturę pokoju o około 10°C.

Lekarze, kierowani przez doktora Willarda Blissa, usilnie szukali kuli w ciele Garfielda, wkładając w ranę niesterylizowane palce i narzędzia. W epoce, gdy europejscy medycy już stosowali zasady aseptyki Listerenowskiej, większość amerykańskich chirurgów wciąż je lekceważyła. Zakażenie było więc tylko kwestią czasu.

W desperacji do Białego Domu zaproszono Alexandra Grahama Bella, wynalazcę telefonu, który opracował specjalny detektor metalu. Urządzenie jednak zawiodło – zakłócały je metalowe elementy łóżka prezydenta, a doktor Bliss zezwolił Bellowi badać tylko prawą stronę ciała, błędnie sądząc, że tam utkwił pocisk.

Pod koniec lipca Garfield schudł z 95 do 58 kilogramów. Gorączka i ropne infekcje ogarnęły całe ciało. Lekarze podawali mu pożywienie w formie wlewek doodbytniczych, nieświadomi, że jego organizm już nie przyswajał składników.

W obawie przed letnim upałem w Waszyngtonie, 6 września 1881 roku prezydenta przewieziono pociągiem do nadmorskiego Elberon w stanie New Jersey, gdzie zbudowano prowizoryczny tor prosto pod okno jego pokoju. Leżał w willi Francklyn Cottage, patrząc na ocean, w otoczeniu rodziny i personelu.

19 września 1881 roku o godzinie 22:35 zmarł z powodu pęknięcia tętniaka śledziony i zakażenia septycznego. Przeżył 79 dni od zamachu. Ostatnim dokumentem, jaki podpisał, była prośba o ekstradycję fałszerza z Kanady – jedyny akt urzędowy jego prezydentury po postrzeleniu.

Współcześni historycy są zgodni: Garfield prawdopodobnie przeżyłby, gdyby nie niekompetencja lekarzy (a raczej brak wiedzy). Autopsja ujawniła błędnie rozcięte kanały ropne, przekłuty wątroby i całkowite skażenie organizmu. W The American Journal of Surgery (2013) chirurdzy Theodore Pappas i Shahrzad Joharifard zaproponowali alternatywną diagnozę – pęknięcie tętniaka śledziony spowodowane zapaleniem pęcherzyka żółciowego po ranie postrzałowej.

Proces i egzekucja Charlesa Guiteau

Zabójca prezydenta trafił do więzienia niemal natychmiast po zatrzymaniu. Jego proces rozpoczął się w listopadzie 1881 roku i stał się medialną sensacją. Guiteau reprezentował jego szwagier George Scoville, lecz sam oskarżony nieustannie przerywał, kłócił się z adwokatami i wygłaszał religijne kazania. Twierdził: Nie jestem winny, bo działałem z woli Boga – byłem tylko narzędziem Jego planu.

Na sali sądowej śpiewał pieśń John Brown’s Body, pisał poematy i flirtował z publicznością. Do redakcji New York Herald podyktował autobiografię, kończąc ją anonsowym zdaniem o poszukiwaniu „miłej, chrześcijańskiej damy poniżej trzydziestki”. Nie rozumiał skali nienawiści, jaką wzbudzał w Ameryce. Dwukrotnie próbowano go zlinczować w drodze na rozprawę.

Podczas przesłuchań powtarzał: Zaprzeczam zabójstwu, Wysoki Sądzie. Przyznajemy się tylko do strzelania. Usiłował przerzucić winę na lekarzy, twierdząc, że Garfielda zabiło złe leczenie, a nie kula. Jednak zgodnie z zasadą felony murder rule, nawet jeśli śmierć nastąpiła w wyniku błędów medycznych, winę prawną ponosił on jako sprawca zamachu.

Proces Guiteau był jednym z pierwszych przypadków, w których rozważano użycie obrony niepoczytalności w Stanach Zjednoczonych. Oskarżony utrzymywał, że był „prawnie szalony, lecz duchowo trzeźwy”. Ta nielogiczna linia obrony ostatecznie przekonała ławę przysięgłych, że Guiteau udaje obłęd.

25 stycznia 1882 roku sąd skazał go na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano 30 czerwca 1882 roku, dwa dni przed rocznicą zamachu. Guiteau, ubrany odświętnie, tańczył, machał do widzów i poprosił o wykonanie swojego wiersza I am Going to the Lordy. Odmówiono mu orkiestry, ale ze sznurem na szyi trzymał kartkę i sam zaintonował pieśń.

Co zmienił zamach na Jamesa Garfielda?

Część mózgu Guiteau przechowywana jest dziś w Mütter Museum w Filadelfii, a jego kości i fragmenty organów – w National Museum of Health and Medicine w Silver Spring w stanie Maryland. Paradoksalnie, jego czyn przyczynił się do jednej z najważniejszych reform administracyjnych w historii USA.

W 1883 roku uchwalono Pendleton Civil Service Reform Act, kończący system nagradzania stanowiskami za lojalność polityczną. Reformę postrzegano jako hołd dla Garfielda, który sam domagał się profesjonalizacji urzędów państwowych.

Po śmierci prezydenta wiceprezydent Chester A. Arthur objął władzę z wielkimi oporami. Miał powiedzieć: Mam nadzieję, Boże, że to pomyłka, gdy dowiedział się o śmierci Garfielda. Następnego dnia, 20 września 1881 roku, złożył przysięgę przed sędzią Johnem R. Bradym i udał się do wdowy po prezydencie.

Garfielda pochowano w Cleveland w stanie Ohio. Wcześniej jego trumna wystawiona była w Kapitolu i Izbie Reprezentantów, gdzie tysiące obywateli oddały mu hołd. Na miejscu zamachu – w dawnym Baltimore and Potomac Railroad Station – dziś stoi National Gallery of Art, a tablica National Park Service przypomina o tragedii.

Zamach na Jamesa Garfielda stał się impulsem do debaty o sukcesji władzy i zdrowiu urzędującego prezydenta. Dopiero 25. poprawka do Konstytucji USA, ratyfikowana w 1967 roku, jasno określiła procedury na wypadek czasowej niezdolności głowy państwa.

Dopiero po zabójstwie Willama McKinleya w 1901 roku Kongres powierzył United States Secret Service stałą ochronę prezydenta. Garfield, podobnie jak jego poprzednicy, podróżował bez eskorty – w epoce, gdy Ameryka wciąż wierzyła, że jej przywódcy nie potrzebują ochrony przed własnym narodem.


Bibliografia:

  • Ackerman K. D., The Garfield Assassination Altered American History, But Is Woefully Forgotten Today, „Smithsonian magazine” [dostęp: 17.09.2025].
  • Bartnicki Andrzej, Historia Stanów Zjednoczonych Ameryki, T. 3: 1848-1917, Warszawa 1995.
  • Bellamy J., A Stalwart of Stalwarts: Garfield’s Assassin Sees Deed as a Special Duty, „Prologue Magazine”, 2016, vol. 48, No. 3.
  • Brown George Tindall, David E. Shi, Historia Stanów Zjednoczonych, Poznań 2002.
  • Doenecke J., James A. Garfield: Life Before the Presidency, Miller Center [dostęp: 17.09.2025].
  • James A. Garfield, History.com, [dostęp: 17.09.2025].
  • James A. Garfield, National Park Service [dostęp: 17.09.2025].
  • Longin Pastusiak, Prezydenci Stanów Zjednoczonych Ameryki, Warszawa 2002
  • Longin Pastusiak, Zamachy na prezydentów USA, Warszawa 2010.
  • Pastusiak L. , Prezydenci Stanów Zjednoczonych, Warszawa 1999.
  • Pendleton Act (1883), National Archives [dostęp: 17.09.2025].

Comments are closed.