Wielki Głód

Pulitzer za milczenie. Jak Walter Duranty zakłamał Wielki Głód na Ukrainie

Kiedy świat miał usłyszeć prawdę o milionach ofiar, Walter Duranty wybrał milczenie. Reporter „New York Timesa”, nagrodzony Pulitzerem za relacje z ZSRR, zamiast informować, usprawiedliwiał Stalina i jego politykę. Jego kłamstwa stały się tarczą propagandy, a Wielkiego Głodu – tragedią, którą Zachód przez lata udawał, że nie widzi.

„Kłamcy trafią do piekła” – pisał w 1935 roku reporter „New York Timesa” i laureat Nagrody Pulitzera, Walter Duranty, wspominając, jak jego babka ewangeliczka przypalała go ogniem, gdy kłamał. Mówiła: ,,Kłamcy trafiają do piekła, a tam wiecznie czują taki ból jak ten”. W jego przypadku tłumaczyło to nie tylko niechęć do babki, lecz także głęboką awersję do kłamstwa, cechę, która wydawałaby się godna pochwały u dziennikarza. Niestety Walter Duranty sam oszukiwał. W rzeczywistości był autorem jednego z największych kłamstw XX wieku, które ostatecznie przyczyniło się do śmierci milionów ludzi.

Urodzony w Liverpoolu w 1884 roku Walter Duranty od początku rewolucji 1917 roku relacjonował wydarzenia w Rosji. Gdy w 1919 roku „The New York Times” zatrudnił go jako korespondenta, Duranty nie znał języka rosyjskiego i wiedział o tym kraju bardzo niewiele – mimo to z zapałem rzucił się w wir pracy. Choć większość informacji czerpał z oficjalnych komunikatów prasowych, początkowo kreował się na znawcę komunizmu i Rosji, publikując antyradzieckie artykuły, w których zaciekle atakował „bolszewicką bandę z Moskwy” i wieszczył rychły upadek reżimu.

Pod tą buńczuczną pozą kryły się jednak liczne przekłamania i nieścisłości, zwłaszcza w jego relacjach z wojny polsko-bolszewickiej. Mimo to Duranty utrzymał posadę, a w lipcu 1921 roku został wybrany jako jeden z nielicznych dziennikarzy zagranicznych, którym pozwolono wjechać do Rosji i relacjonować panujący tam głód.

Od relacji o głodzie do przywilejów w ZSRR

Był to dla niego przełom zawodowy – sam później pisał o katastrofie, która pochłonęła miliony istnień: „Szczęście uśmiechnęło się do mnie pod postacią rosyjskiego głodu!”. Rzeczywiście, to właśnie ta tragedia umocniła jego pozycję. Duranty nauczył się języka rosyjskiego i opanował sztukę funkcjonowania w realiach surowej cenzury prasy międzynarodowej w Związku Radzieckim.

Do połowy lat dwudziestych uchodził już za jednego z czołowych zachodnich korespondentów piszących o Rosji: jego antyradzieckie tyrady ustały, a w zamian otrzymał pieniądze, luksusowe mieszkanie, zdobył kochankę i – co przysporzyło mu szczególnego prestiżu – przeprowadził nie jeden, lecz dwa wywiady z Józefem Stalinem.

Rok 1928 był ważny dla Stalina, jako że wówczas ogłosił swoją pierwszą pięciolatkę – plan, który miał doprowadzić do szybkiej kolektywizacji rolnictwa i zwiększenia produkcji przemysłowej. Realizacja tych celów pociągnęła jednak za sobą olbrzymie koszty ludzkie. W nowych fabrykach zatrudniano rzesze niewykwalifikowanych chłopów, zmuszając ich do pracy w skrajnie trudnych warunkach i przy obsłudze ciężkich maszyn, których działania zupełnie nie rozumieli.

Kolektywizacja i „likwidacja kułaków jako klasy”

Jeszcze gorsze skutki przyniosła kolektywizacja rolnictwa. Państwo przejmowało prywatne gospodarstwa, co spotykało się z oporem zarówno chłopów, jak i właścicieli ziemskich. Wielu rolników wolało zniszczyć swoje plony niż oddać je w ręce władzy. Opornych nazywano „kułakami” i traktowano jak wrogów Rosji. Stalin użył przeciwko nim wszystkich dostępnych środków – od wojska po tajną policję – a celem stała się „likwidacja kułaków jako klasy”. W 1930 roku Duranty zobaczył pociąg wiozący kułaków na zesłanie do Azji Środkowej.

Opisał ich później jako ludzi „bardziej przypominających dzikie zwierzęta niż istoty ludzkie (…) odpady i śmieci na drodze do Postępu”. W korespondencjach dla „The New York Times” jednak praktycznie nie wspominał o ich losie. Zamiast tego koncentrował się na rzekomo pozytywnych efektach planu pięcioletniego, wychwalając Stalina jako przywódcę, którego dokonania „zapiszą się w historii” i który przywraca „poczucie godności narodowi wyzwolonych niewolników”.

Narodziny Wielkiego Głodu

Stalin wprowadził politykę, która ponownie, po raz pierwszy od zniesienia pańszczyzny w 1861 roku, tak silnie związała chłopów z ziemią. Zmuszano ich do oddawania niemal całych plonów i zapasów państwu, pozostawiając rodziny praktycznie bez środków do życia.

W czerwcu 1932 roku kanadyjski ekspert rolny Andrew Cairns poinformował brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, że w czasie swojej podróży po Związku Radzieckim widział na własne oczy powszechny głód: „mężczyźni, kobiety, dzieci, konie i inni są pozostawieni na śmierć, byleby plan pięcioletni powiódł się przynajmniej na papierze”. Najciężej dotknięte były Ukraina, Kaukaz, Krym i region Wołgi. Oficjalne komunikaty z Moskwy kategorycznie zaprzeczały istnieniu klęski głodu.

W listopadzie 1932 roku, gdy przedstawiciele ambasady brytyjskiej spotkali się z Durantym, odkryli jednak, że doskonale znał skalę tragedii, mimo że w jego korespondencjach nie pojawiła się o niej jakakolwiek wzmianka. W pewnym momencie miał nawet cynicznie stwierdzić: „Są w Rosji miliony ludzi, którym bezpiecznie można pozwolić żyć w niedostatku”.

Kłamstwa w imię uznania ZSRR

W grudniu 1932 roku władze radzieckie wprowadziły nowy system paszportowy, który miał ułatwić transport kułaków i jednocześnie uniemożliwić głodującym chłopom przedostawanie się do miast. Wiosną 1933 roku zakazano pracownikom kołchozów opuszczania terenów gospodarstw – w praktyce oznaczało to uwięzienie ludzi na obszarach dotkniętych klęską głodu i skazanie ich na śmierć z wycieńczenia.

Duranty przedstawił te wydarzenia jako dobrą wiadomość, ponownie pomijając jakiekolwiek wzmianki o głodzie i chwaląc decyzję Związku Radzieckiego o „oczyszczeniu miast z elementów niepożądanych”. Jednym z powodów, dla których Duranty odmawiał informowania o katastrofie humanitarnej, był fakt, że dążył do oficjalnego uznania ZSRR przez Stany Zjednoczone.

„Nieco mniej żywności niż zwykle”

Jak ujęto to w jednej z depesz moskiewskiej kancelarii dyplomatycznej, Duranty uważał, że uznanie to byłoby „oficjalnym potwierdzeniem trafności jego oceny sytuacji w Związku Radzieckim (…) co mogłoby doprowadzić do jego mianowania, po otwarciu ambasady USA w Moskwie, na stanowisko attaché prasowego lub podobne”. Nagłaśnianie głodu nie leżało więc w jego interesie, dlatego robił wszystko, by sprawę uciszyć, nie tylko pisząc własne artykuły, lecz także wpływając na relacje innych dziennikarzy.

W dniach 25–30 marca 1933 roku Malcolm Muggeridge, dziennikarz brytyjskiego dziennika „Manchester Guardian”, jako pierwszy ujawnił informacje o klęsce głodu na Ukrainie. W serii artykułów donosił, że całe miasta i wsie umierają na skutek skrajnego niedożywienia, a nad wszystkim czuwają „dobrze wykarmieni” rosyjscy żołnierze.

Mieszkańcy, jak pisał, uciekali się do kanibalizmu i samobójstw. 30 marca „Manchester Guardian” opublikował kolejny, bezpośredni raport z terenu, autorstwa dziennikarza Garetha Jonesa, który potwierdził relację Muggeridge’a. Już dzień później Duranty, korzystając ze znacznie większego zasięgu „The New York Timesa”, podważył jednak ustalenia „Guardiana”. Tłumaczył, że owszem, zdarzały się przypadki śmierci z powodu chorób wywołanych niedożywieniem, ale żadnego powszechnego głodu nie było – jedynie „nieco mniej żywności niż zwykle” w związku z trwającą kolektywizacją.

Podsumował to w następujący sposób: „Mówiąc dosadnie, nie da się zrobić jajecznicy bez rozbijania jajek”. W obliczu autorytetu, jakim cieszył się jeden z czołowych zachodnich korespondentów piszących o Rosji, Muggeridge został publicznie uznany za kłamcę. Gareth Jones jednak nie ustąpił i na łamach „Financial News” opublikował szczegółową analizę przyczyn i przebiegu głodu, obalając oficjalną narrację władz radzieckich. Duranty ponownie zarzucił mu przesadę, starając się podważyć jego wiarygodność.

Pulitzer za kłamstwo

13 maja Jones odpowiedział mu na jego własnym podwórku. W liście opublikowanym w „The New York Times” oskarżył Duranty’ego o celowe ukrywanie prawdy o katastrofie humanitarnej. Niedługo później Związek Radziecki objął Jonesa zakazem wjazdu do kraju, ostatecznie odcinając go od możliwości dalszej pracy reporterskiej na swoim terytorium.

Głód na Ukrainie (znany tam jako Hołodomor) osiągnął apogeum, a dzienna liczba ofiar śmiertelnych sięgała nawet 25 tys. Mimo to Duranty uparcie utrzymywał, że problem nie istnieje. Latem 1933 roku doniesienia o masowym głodowaniu Ukraińców pojawiały się coraz częściej, więc Duranty, świadomy, że prawda i tak wyjdzie na jaw, zaczął gorączkowo tworzyć nową narrację. Twierdził, że od początku pisał o głodzie, powołując się przy tym na swoje artykuły dotyczące klęski z 1921 roku, i narzekał na radziecką cenzurę.

Takie tłumaczenia nie przynosiły jednak oczekiwanych efektów – zwłaszcza po tym, jak amerykański dziennikarz Frederick T. Birchall oszacował liczbę ofiar głodu na cztery miliony. Duranty postanowił wówczas osobiście odwiedzić najbardziej dotknięte głodem obszary. We wrześniu 1933 roku przyjechał na miejsce i w przesyłanych korespondencjach pisał o „dostatku na Kaukazie Północnym”, określając doniesienia o głodzie jako „niedorzeczność” i sugerując, że informacje o milionach ofiar to niemiecka propaganda stworzona przez nazistów.

Po powrocie do Moskwy przekazał jednak ambasadzie brytyjskiej zupełnie inny obraz sytuacji. Przyznał, że na Kaukazie nie było żadnego „dostatku”, a między tym regionem a Wołgą – według jego szacunków – zmarły lub zostały deportowane co najmniej trzy miliony ludzi. O Ukrainie powiedział, że została „wykrwawiona”, a wraz z innymi obszarami łączna liczba ofiar kolektywizacji mogła sięgnąć nawet 10 milionów.

Mimo to Duranty milczał. Skoncentrowany na doprowadzeniu do oficjalnego uznania Związku Radzieckiego przez Stany Zjednoczone, udał się do Waszyngtonu, gdzie chwalił osiągnięcia Rosji. 16 listopada 1933 roku USA formalnie uznały ZSRR, a podczas uroczystej kolacji powitalnej to właśnie Walter Duranty został przyjęty owacjami jako architekt tego wielkiego sukcesu.

W Boże Narodzenie 1933 roku, podczas wywiadu ze Stalinem, dyktator serdecznie mu pogratulował: „Można powiedzieć, że postawił pan na naszego konia, gdy inni nie dawali mu żadnych szans – i jestem pewien, że pan na tym nie stracił”. I rzeczywiście – nie stracił. Walter Duranty nie poniósł żadnej kary za tuszowanie śmierci milionów ludzi; przeciwnie – został za to nagrodzony.

Dokładna liczba ofiar Wielkiego Głodu wciąż pozostaje niepewna, a szacunki wahają się między pięcioma a dziesięcioma milionami. Bezczelne kłamstwa i przemilczenia Duranty’ego przyczyniły się do tej katastrofy. Choć niektóre rządy wiedziały o tragedii, jego ukrywanie prawdy uniemożliwiło opinii publicznej wywarcie presji na własne państwa, a dodatkowo zaciemniło i tak już zawiłe stosunki międzynarodowe ze Związkiem Radzieckim.

W 1932 roku Walter Duranty otrzymał Nagrodę Pulitzera za swoje relacje z wdrażania pierwszej pięciolatki Stalina. „The New York Times” przeprosił później za publikację jego tekstów z tamtego okresu. Mimo apeli o odebranie Duranty’emu Pulitzera kapituła nagrody odmówiła, oświadczając w 2003 roku, że nie znalazła „jasnych i przekonujących dowodów celowego wprowadzenia w błąd”.


Tekst jest fragmentem książki Historia świata w 50 kłamstwach Natashy Tidd i powstał we współpracy z Wydawnictwem RM. Opracowanie, wstęp i śródtytuły: Agnieszka Cybulska.

Comments are closed.