Grażyna Bąkiewicz, Stasiu, co ty robisz?
Upadek Rzeczypospolitej widziany oczami współczesnych nastolatków brzmi jak odlotowy pomysł, ale w Stasiu, co ty robisz? działa zaskakująco dobrze. Otwiera drzwi do osiemnastowiecznej Polski, pełnej sporów, przywilejów i politycznych turbulencji. Książka pokazuje, że historia nie musi być szkolnym cierpieniem – potrafi bawić, wciągać i jeszcze uczyć przy okazji. A przy tym całkiem zręcznie rozbraja stare jak świat pytanie: kto naprawdę zawalił Rzeczpospolitą?
Stasiu, co ty robisz? to kolejny tom serii, która udowadnia, że historia wcale nie musi być pakowana do głowy jak kasza do gołębia. Tym razem grupa nastolatków ląduje w realiach osiemnastowiecznej Rzeczypospolitej, a prowadzącym całą wyprawę zostaje Słoniu – szkolny postrach i chodzący zestaw kompleksów.
Zderzenie emocjonalnego chaosu współczesnego nastolatka z politycznymi turbulencjami schyłku XVIII wieku buduje ten tom od pierwszej sceny. Opowieść miesza szkolne dramaty z wielką historią i robi to bez zadyszki, bo mechanizm serii jest prosty: młodzi uczestnicy wyprawy mają zrozumieć, dlaczego państwo, które było kiedyś europejskim graczem, rozpadło się na części.
Treść książki obraca się wokół problemu odpowiedzialności za upadek Rzeczypospolitej. Wędrując przez Warszawę z czasów Stanisława Augusta, bohaterowie przyglądają się szlacheckim przywilejom, rozwarstwieniu społecznemu, mechanizmowi liberum veto, finansom króla i gęstej sieci zależności z Petersburgiem.
Zestawienie politycznych napięć, sporów magnaterii i interesów sąsiadów daje czytelnikowi obraz, który odpowiada aktualnym ustaleniom historiografii: rozbiory były efektem nakładających się słabości ustrojowych i ekspansywnej polityki mocarstw ościennych. Książka nie idzie w żadne skrajności – ani nie sprowadza winy do jednego „czarnego charakteru”, ani nie zamiata pod dywan odpowiedzialności elit. Dzięki temu wpisuje się w współczesne, bardziej zrównoważone narracje o XVIII wieku, unikające jednoznacznych oskarżeń, ale niepozbawione historycznej ostrości.
Grażyna Bąkiewicz trzyma tu swój charakterystyczny styl: żywy, potoczysty, z humorem, który nie infantylizuje odbiorcy. Jej narracja działa jak dobra rozmowa z nastolatkiem – jest szybka, konkretna, czasem bezczelna, ale zawsze pilnuje sensu faktograficznego.
Konstrukcja tomu podporządkowana jest fabularnemu rytmowi: krótkie sceny, dialogi, zmiany perspektywy, a do tego ilustracje i komiksowe kadry, które podbijają tempo. Ten sposób opowiadania oswaja z historią nawet bardzo niechętnych do niej czytelników. Po latach narzekań na szkolne podręczniki aż trudno nie docenić publikacji, która tłumaczy liberum veto tak, że dziecko rozumie je szybciej niż dorosły po trzech kawach.
Najmocniejszą stroną książki jest lekkość, z jaką podaje fakty. Bąkiewicz potrafi wyjaśnić struktury ustrojowe i spory polityczne bez akademickiej łopatologii, a jednocześnie bez gubienia realiów epoki. Zderzenie historycznego tła z dojrzewaniem Słonia ma w tym tomie dodatkowe znaczenie – pokazuje, że konflikt interesów, uprzedzenia i myślenie kategoriami „należy mi się” nie są tylko domeną dawnej szlachty. Równoległość tych dwóch warstw wzmacnia edukacyjny potencjał książki, choć robi to w formie literackiej, nie moralizatorskiej.
Niektórym może przeszkadzać szybkie tempo i fragmentaryczność wynikająca z konwencji serii – to jest książka, która nie zatrzymuje się na głębokie analizy, bo ma działać na zasadzie pierwszego zanurzenia w epokę. Dla części odbiorców to zaleta, dla innych – ograniczenie. Komiksowe elementy bywają tak dynamiczne, że czytelnik poszukujący bardziej ciągłej narracji może czuć się lekko wybijany z rytmu. Ale to raczej kwestia preferencji niż faktyczny minus.
W warstwie historycznej książka trzyma się badań i popularnych ujęć epoki: osłabione struktury państwa, dominacja elit magnackich, ingerencje Rosji i Prus, dylematy reformatorów, obciążenia finansowe monarchy. To wszystko buduje obraz spójny z tym, co znajdziemy w opracowaniach dotyczących schyłku I Rzeczypospolitej. Nie wchodzi w akademickie dyskusje o stopniu winy poszczególnych grup, ale uczciwie pokazuje, że przyczyny były wieloczynnikowe.
W efekcie Stasiu, co ty robisz? to energiczna, klarownie napisana opowieść o jednym z najbardziej złożonych momentów polskiej historii, podana w formule, która działa nawet na czytelników w trybie „historia? nie, dzięki”. Książka utrzymuje wysoki poziom serii: łączy rzetelność z humorem, przemyca kontekst ustrojowy, uczy rozumienia źródeł i konsekwencji, a jednocześnie nie gubi dziecięcej perspektywy. Idealna jako pierwsze zaproszenie do rozmowy o rozbiorach i przyczynach kryzysu XVIII wieku, bez zadęcia i bez szkolnej suchości.
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Nasza Księgarnia. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.