Ignaś. Zanim został Ignacym Paderewskim

Ignaś. Zanim został Ignacym Paderewskim |Recenzja

Wioletta Piasecka, Ignaś. Zanim został Ignacym Paderewskim

Są biografie, które pachną szkolną akademią. Ignaś idzie w drugą stronę: bierze wielkie nazwisko, cofa je do wieku czterech lat i pokazuje, że legenda zaczyna się od uporu, ćwiczeń i kilku zdarzeń, które w dzieciństwie potrafią wywrócić świat.

Ignaś. Zanim został Ignacym Paderewskim Wioletty Piaseckiej to opowieść o drodze od dzieciństwa przyszłego pianisty i męża stanu do momentów, w których jego talent i rozpoznawalność zaczynają realnie pracować „na Polskę” – w czasach, gdy Polski nie ma na mapie. Książka prowadzi przez wczesne lata: rodzinę, przeprowadzki i zmianę opiekunów, pierwsze spotkania z muzyką i konsekwentne ćwiczenie.

Równolegle osadza biografię w tle historycznym – zaborów, nastrojów patriotycznych i rosnącego przekonania, że sława artysty może stać się narzędziem wpływu. W opowieść wplecione są ciekawostki z późniejszego życia Paderewskiego (rekordy popularności, własny pociąg, koncerty przyciągające tłumy), a finał kieruje uwagę ku politycznemu wymiarowi jego działalności i symbolicznemu „zagraniu o Polskę”.

Piasecka pisze prosto, dynamicznie i w trybie „do wspólnego czytania” – krótkie akapity, duża czytelność, wyraźnie poprowadzona oś fabularna. To narracja, która ma utrzymać uwagę dziecka, ale nie udaje, że temat jest lekki: w tle pojawiają się doświadczenia, które przyspieszają dorastanie bohatera. Moc książki polega na tym, że nie robi z Paderewskiego pomnika od pierwszej strony – najpierw jest chłopiec, dopiero później nazwisko, które znamy z podręczników.

Najważniejszy komunikat jest jasny: talent bez pracy nie pojedzie nawet do sąsiedniej wsi, a co dopiero do Wersalu. Drugi – że marzenie o sztuce i marzenie o sprawie publicznej mogą iść razem, bo popularność bywa walutą w świecie polityki. Trzeci – że biografia „dla dzieci” nie musi być grzeczną laurką, żeby była inspirująca; może mówić o trudzie, stracie i konsekwencji w sposób zrozumiały i bez przeciążenia.

Największy plus to przystępność bez robienia z czytelnika idioty: język jest prosty, ale nie dziecinny, a tempo prowadzi od scen „domowych” do szerokiego kontekstu historii. Drugi atut to wyraźne sprzęgnięcie muzyki z wątkiem obywatelskim – dziecko dostaje czytelny sens: po co on tyle ćwiczył i czemu to było ważne nie tylko dla niego. Działa też format: duża czcionka i twarda oprawa realnie wspierają samodzielne czytanie i długie życie książki w domu.

Minusy wynikają z krótkiej formy: to raczej intensywny wstęp niż pełna biografia, więc część wątków musi być zarysowana szybciej, niż chciałby starszy czytelnik. Druga rzecz techniczna, która potrafi przeszkadzać dzieciom, to momenty, gdy ilustracje nie „idą równo” z opisywaną sceną – jeśli dziecko lubi natychmiast sprawdzać obrazkiem to, co właśnie przeczytało, takie opóźnienie bywa irytujące.

Jeśli chcesz podsunąć dziecku postać „z historii” bez efektu ziewania po trzech stronach, to jest dobry wybór. „Ignaś” sprawdza się jako pierwszy kontakt z Paderewskim: buduje ciekawość, pokazuje cenę uporu i zostawia naturalną chęć, żeby dowiedzieć się o nim więcej.


Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Ocena recenzenta: 5/6
Agnieszka Cybulska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.