Jest rok 1630. Europejski konflikt, znany dzisiaj jako wojna trzydziestoletnia, trwa już od ponad dekady i zbiera krwawe żniwo, pustosząc kontynent. Wojna to nie tylko rozgrywki polityczne. Ludzkie dramaty rozgrywają się w miastach, wsiach, na traktach i w zaciszach szlacheckich dworów. To nagromadzenie tragicznych okoliczności zmusza żonę Ulryka von Wensee do przejęcia tożsamości męża, ale nie zapewnia jej to bezpieczeństwa.
Odziana w męski strój wyrusza do Szczecina, gdzie podejmuje się wykonania zadania wyznaczonego przez księcia pomorskiego Bogusława XIV. W towarzystwie dwóch wiernych sług, zubożałego młodego szlachcica oraz książęcego agenta zapewnia polskiej szlachciance eskortę do Gdańska. Ale nie tylko szwedzkie wojska i pospolici zbójcy czają się na trakcie. Przedziwna kompania pani von Wensee musi zmierzyć się z wydarzeniami, które wymykają się logice. Czy kluczem do powodzenia misji okażą się zbiory tajemniczego Czarnego Archiwum?
Agnieszka Gładzik jest absolwentką filologii angielskiej połączonej z germanistyką na Uniwersytecie Szczecińskim. Zadebiutowała w 2015 roku powieścią Republika. Jest pasjonatką historii Szczecina oraz Pomorza Zachodniego. W Opowieściach z Czarnego Archiwum autorka wykorzystuje brutalne realia wojny trzydziestoletniej, by stworzyć historię pełną intryg, ryzyka, ale przede wszystkim trudnych wyborów, od których zależy zarówno życie jednostki, jak i losy całego Księstwa.
Tło historyczne
Wojna trzydziestoletnia (1618-1648) to jeden z najkrwawszych epizodów w historii Europy. Choć bezpośrednią przyczyną były narastające napięcia między katolikami a protestantami na terenach Świętego Cesarstwa Rzymskiego, konflikt szybko rozprzestrzenił się niemal na cały kontynent. Pobudki religijne przerodziły się w wieloletnią walkę o władzę, wpływy i terytoria, w którą zaangażowały się największe europejskie potęgi, takie jak Francja czy Szwecja. Przemarsze armii, grabieże, głód i epidemie prowadziły do ogromnych strat wśród ludności cywilnej.
Skutki tej wojny były odczuwalne także nad Bałtykiem. W 1627 roku Pomorze znalazło się pod wpływem wojsk cesarskich wymuszających kontrybucje i kwaterunki dla armii. Z kolei w roku 1630 – w którym rozpoczyna się akcja powieści – na ziemiach tych wylądowała armia szwedzkiego króla Gustawa II Adolfa. Książę Bogusław XIV z rodu Gryfitów, pomorski władca, został zmuszony do zawarcia niekorzystnego sojuszu ze Szwedami. Od tego momentu gryfickie ziemie stały się istotnym szwedzkim przyczółkiem.
Bezimienna pani
W innych recenzjach (na przykład w odniesieniu do Balsamistki) wspominałam, że lubię niesztampowe główne bohaterki. Pani von Wensee z pewnością do nich należy. Poznajemy ją jako kobietę nie pierwszej młodości, pozbawioną „niewieściego powabu”, poniewieraną przez męża, walczącą o utrzymanie dworu i swoich poddanych w obliczu ciągle napadających tereny Pomorza band i obcych wojsk. Natomiast nie poznajemy nawet jej imienia.
Przejęcie tożsamości męża jest bardzo ciekawym zabiegiem. Wraz z kolejnymi przygodami skłania do refleksji nad tym, czy bezimienna pani, wchodząc (dosłownie i w przenośni) w buty Ulryka zatraciła całkowicie siebie, czy wręcz przeciwnie – mimo konieczności ukrywania się zyskała sprawczość. Niebezpieczeństwa czyhają na nią i jej kompanię na każdym kroku, wisi nad nią możliwa demaskacja i sroga kara, a mimo to kobieta dźwiga ten ciężar i wychodzi naprzeciw wszystkim trudnościom. Uczy się panować nad strachem i odkrywa w sobie umiejętności, których mógłby pozazdrościć jej niejeden szlachcic.
Bezimienna pani nie jest jednak osamotniona w swojej misji. Szalone czasy i różne zrządzenia losu w wojennej zawierusze postawiły na jej drodze zarówno oddanych sług, jak i przypadkowych kompanów oraz pewną szlachciankę i jej córkę. Agnieszka Głądzik podjęła się trudnego zadania prowadzenia narracji trzecioosobowej z perspektywy wielu bohaterów. Każdy z nich coś ukrywa, każdy przeżył w przeszłości jakąś tragedię, o której nie chce mówić. Czy w takim razie będą w stanie zaufać sobie nawzajem w tak niebezpiecznej wędrówce?
Tajemnica Czarnego Archiwum
Autorka bardzo zręcznie wplotła elementy fantastyczne w historyczne realia wojny trzydziestoletniej. Tajemnicze „anomalie”, które są w stanie doprowadzić do zagłady miast i wiosek dobrze wpisują się w wojenną zawieruchę i świat pełen agresji i walki o przetrwanie. Często bowiem skala rozlewu krwi i zniszczeń w wyniku wojny jest tak ogromna, że trudno uwierzyć, by dokonała się bez ingerencji mrocznych sił.
Jaką rolę odgrywa w tym wszystkim tytułowe Czarne Archiwum? Co zawierają jego zbiory? Czytelnik nie od razu dostaje odpowiedź na te pytania. Autorka do samego końca trzyma w niepewności. Trzeba cierpliwie podążać śladami bezimiennej pani, żeby przekonać się, kto jest „tym złym”. Sama koncepcja Czarnego Archiwum daje natomiast miejsce na refleksję o tym, czy ludzkie przeznaczenie w ogóle istnieje i czy można je zmienić.
A jak kończy się ta historia? No właśnie. Odniosłam wrażenie, jakby bohaterowie wyewoluowali w innym kierunku, niż mieli podążyć pierwotnie, bo zakończenie jest… totalnie czymś innym niż wskazywałaby konstrukcja większości tej historii. I przyznam szczerze, że bardzo mi się to spodobało. Zakończenie ma duży rozmach i nawet jeśli gdzieś po drodze zdarzały się nieco toporne fragmenty, to ostanie rozdziały i epilog każą czytelnikowi zbierać szczękę z podłogi.
Opowieści z Czarnego Archiwum – podsumowanie
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Gładzik i uważam je za udane. Opowieści z Czarnego Archiwum łączą w sobie dobrze oddane realia historyczne, główną bohaterkę paradoksalnie interesującą między innymi przez to, że większość życia wtapiała się w tło, a także nadprzyrodzone zdarzenia. Jest to mieszanka, po którą sięgnęłam z przyjemnością.
Wydawnictwo Szara Godzina
Aleksandra Bernatek-Krakowiak